Lektury: Rozdziały 51-55

Edytuj
Komentarze              Archiwum wersji (wszystkie edycje)

Skopiowano ze stron roboczych projektu Wolne Podręczniki

<naglowek_rozdzial>Rozdział pięćdziesiąty pierwszy</naglowek_rozdzial>



<akap>Petroniusz wyszedłszy od cezara kazał się nieść do swego domu na Karynach, który, otoczony z trzech stron ogrodem i mając z przodu małe forum Cecyliów, wyjątkowo ocalał w czasie pożaru.</akap>


<akap>Z tego powodu Losinni augustianie, którzy potracili domy, a w nich mnóstwo bogactw i dzieł sztuki, nazywali Petroniusza szczęśliwym. Mówiono zresztą o nim od dawna, że jest pierworodnym synem Fortuny, a coraz żywsza przyjaźń, jaką mu w ostatnich czasach okazywał cezar, zdawała się potwierdzać słuszność tego mniemania.</akap>


<akap>Lecz ów pierworodny syn Fortuny mógł rozmyślać teraz chyba nad zmiennością tej matki, a raczej nad podobieństwem jej z Chronosem[1] pożerającym własne dzieci.</akap>


<akap>,,Gdyby mój dom był się spalił --- mówił sobie --- a z nim razem moje gemmy, moje naczynia etruskie i szkło aleksandryjskie, i miedź koryncka, to może Nero naprawdę zapomniałby urazy. Na Polluksa! I pomyśleć, że ode mnie tylko zależało, by w obecnej chwili być prefektem pretorianów. Byłbym Tygellina ogłosił za podpalacza, którym zresztą jest, byłbym go ubrał w ,,bolesną tunikę", wydał ludowi, ochronił chrześcijan i odbudował Rzym. Kto wie nawet, czy uczciwym ludziom nie poczęłoby się dziać lepiej. Powinienem był to zrobić choćby ze względu na Winicjusza. W razie zbytniej roboty jemu ustąpiłbym urząd prefekta --- i Nero nie próbowałby się nawet opierać... Niechby sobie Winicjusz ochrzcił potem wszystkich pretorianów i samego nawet cezara, co by mi to mogło szkodzić! Nero pobożny, Nero cnotliwy i miłosierny --- pocieszny by nawet przedstawiał widok.</akap>


<akap>I jego niekłopotliwość była tak wielka, że począł się uśmiechać. Lecz po chwili myśl jego zwróciła się w inną stronę. Zdawało mu się, że jest w Ancjum i że Paweł z Tarsu mówi do niego:</akap>


<akap>,,Nazywacie nas nieprzyjaciółmi życia, ale odpowiedz mi, Petroniuszu: gdyby cezar był chrześcijaninem i postępował wedle naszej nauki, czy życie wasze nie byłoby pewniejsze i bezpieczniejsze?"</akap>


<akap>I wspomniawszy te słowa, mówił sobie dalej:</akap>


<akap>Kondycja ludzkaObraz świata,,Na Kastora! Ilu tu chrześcijan pomordują, tylu Paweł znajdzie nowych, bo jeśli świat nie może stać na łotrostwie, to on ma słuszność... Ale kto wie, czy nie może, skoro stoi. Ja sam, który nauczyłem się niemało, nie nauczyłem się, jak być dość wielkim łotrem, i dlatego przyjdzie sobie żyły otworzyć... Ale przecie na tym musiałoby się skończyć, a gdyby nawet nie skończyło się tak, to skończyłoby się inaczej. Szkoda mi Eunice i mojej wazy mirreńskiej, ale Eunice jest wolną, a waza pójdzie ze mną. Ahenobarbus nie dostanie jej w żadnym razie! Szkoda mi również Winicjusza. Nuda, ŚmierćZresztą, jakkolwiek mniej nudziłem się w ostatnich czasach niż dawniej, jestem gotów. Na świecie rzeczy są piękne, ale ludzie w większej części tak plugawi, że życia nie warto żałować. Kto umiał żyć, ten powinien umieć umrzeć. WolnośćJakkolwiek należałem do augustianów, byłem człowiekiem więcej wolnym, niż oni tam przypuszczają".</akap>


<akap>Tu wzruszył ramionami:</akap>

<akap>,,Oni tam może myślą, że w tej chwili drżą mi kolana i strach podnosi mi włosy na głowie, a ja wróciwszy do domu wezmę kąpiel w fiołkowej wodzie, po czym moja Złotowłosa sama mnie namaści i po posiłku każemy sobie śpiewać na głosy ten hymn do Apollina, który ułożył Antemios. Sam kiedyś powiedziałem: ,,O śmierci nie warto myśleć, bo ona bez naszej pomocy o nas myśli". ZaświatyByłoby jednak rzeczą godną podziwu, gdyby naprawdę istniały jakie Pola Elizejskie, a na nich cienie... Eunice przyszłaby z czasem do mnie i błądzilibyśmy razem po łąkach porosłych asfodelem. Znalazłbym też towarzystwo lepsze niż tu. Co za błazny! Co za kuglarze, co za gmin plugawy bez smaku i poloru! Dziesięciu arbitrów elegancji nie przerobiłoby tych Trymalchionów[2] na przyzwoitych ludzi. Na Persefonę! Mam ich dosyć!"</akap>


<akap>Lecz następnie począł zastanawiać się nad położeniem. Dzięki swej przenikliwości zrozumiał, że zguba nie grozi mu natychmiast. Nero skorzystał przecie z odpowiedniej chwili, aby wypowiedzieć kilka pięknych, podniosłych słów o przyjaźni, o przebaczeniu, i poniekąd związał się nimi. Będzie teraz musiał szukać pozorów, a nim je znajdzie, może upłynąć sporo czasu. ,,Przede wszystkim wyprawi igrzysko z chrześcijan --- mówił sobie Petroniusz --- potem dopiero pomyśli o mnie, a jeśli tak, to nie warto się tym kłopotać ni zmieniać trybu życia. Bliższe niebezpieczeństwo grozi Winicjuszowi!..."</akap>


<akap>I odtąd myślał już tylko o Winicjuszu, którego postanowił ratować.</akap>


<akap>Niewolnicy nieśli szybko lektykę wśród ruin, popielisk i kominów, jakimi były jeszcze zapełnione Karyny, lecz on rozkazał im biec pędem, by jak najprędzej stanąć u siebie. Winicjusz, którego insula spłonęła, mieszkał u niego i na szczęście był w domu.</akap>

<akap_dialog>--- Widziałeś dziś Ligię? --- spytał go na wstępie Petroniusz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Od niej wracam.</akap_dialog>

<akap_dialog>Niebezpieczeństwo--- Słuchajże, co ci powiem, i nie trać czasu na pytania. Postanowiono dziś u cezara złożyć na chrześcijan winę za podpalenie Rzymu. Grozi im prześladowanie i męki. Pościg rozpocznie się lada chwila. Bierz Ligię i uciekajcie natychmiast choćby za Alpy lub do Afryki. I śpiesz się, bo z Palatynu bliżej na Zatybrze niż stąd!</akap_dialog>


<akap>ŻołnierzWinicjusz był istotnie nadto żołnierzem, by tracić czas na zbyteczne pytania. Słuchał z namarszczoną brwią, z twarzą skupioną i groźną, ale bez przerażenia. Widocznie pierwszym uczuciem, jakie budziło się w tej naturze wobec niebezpieczeństwa, była chęć walki i obrony.</akap>

<akap_dialog>--- Idę --- rzekł.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Słowo jeszcze: weź kapsę ze złotem, weź broń i garść twoich ludzi chrześcijan. W razie potrzeby, odbij!</akap_dialog>


<akap>Winicjusz był już we drzwiach atrium.</akap>

<akap_dialog>--- Przyślij mi wiadomość przez niewolnika --- zawołał za odchodzącym Petroniusz.</akap_dialog>


<akap>I pozostawszy sam, począł chodzić wzdłuż kolumn zdobiących atrium, rozmyślając nad tym, co się stanie. Wiedział, że Ligia i Linus wrócili po pożarze do dawnego domu, który, jak większa część Zatybrza, ocalał, i to była okoliczność niepomyślna, inaczej bowiem niełatwo byłoby ich odnaleźć wśród tłumów. Spodziewał się jednak, że i tak nikt w Palatynie nie wie, gdzie mieszkają, a więc że w każdym razie Winicjusz uprzedzi pretorianów. Przyszło mu również na myśl, iż Tygellin, chcąc wyłowić za jednym zamachem jak największą ilość chrześcijan, musi sieć rozciągnąć na cały Rzym, to jest podzielić pretorianów na małe oddziały. Jeśli przyślą po nią nie więcej jak dziesięciu ludzi --- myślał --- to sam olbrzym ligijski połamie im kości, a cóż dopiero, gdy w pomoc przyjdzie mu Winicjusz. I myśląc o tym nabrał otuchy. Wprawdzie postawić zbrojny opór pretorianom było to niemal toż samo, co rozpocząć wojnę z cezarem. Petroniusz wiedział także, że jeżeli Winicjusz uchroni się przed zemstą Nerona, to zemsta ta może spaść na niego, ale niewiele o to dbał. Owszem, myśl pomieszania szyków Neronowi i Tygellinowi rozweseliła go. Postanowił nie pożałować na to ni pieniędzy, ni ludzi, że zaś Paweł z Tarsu nawrócił jeszcze w Ancjum większą część jego niewolników, przeto mógł być pewny, że w sprawie obrony chrześcijanki może liczyć na ich gotowość i poświęcenie.</akap>


<akap>Miłość spełnionaKobietaWejście Eunice przerwało mu rozmyślania. Na jej widok wszystkie jego kłopoty i troski pierzchły bez śladu. Zapomniał o cezarze, o niełasce, w jaką popadł, o znikczemniałych augustianach, o pościgu grożącym chrześcijanom, o Winicjuszu i Ligii, a patrzył tylko na nią oczyma estety, rozmiłowanego w cudnych kształtach, i kochanka, dla którego z tych kształtów tchnie miłość. UrodaOna, przybrana w przezroczą fioletową szatę, zwaną Coa vestis, przez którą przeglądało jej różane ciało, była istotnie piękna jak bóstwo. Czując się przy tym podziwianą i kochając go całą duszą, zawsze spragniona jego pieszczot, poczęła płonić się z radości, jak gdyby była nie nałożnicą, ale niewinnym dziewczęciem.</akap>

<akap_dialog>--- Co mi powiesz, Charyto? --- rzekł Petroniusz wyciągając do niej ręce.</akap_dialog>


<akap>Ona zaś, chyląc ku nim swą złotą głowę, odrzekła:</akap>

<akap_dialog>--- Panie, przyszedł Antemios ze śpiewakami i pyta, czy go zechcesz słuchać dzisiaj?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Niechaj zaczeka. Zaśpiewa nam przy obiedzie hymn do Apollina. Wokół jeszcze zgliszcza i popioły, a my będziem słuchali hymnu do Apollina! Na gaje Pafijskie! Gdy cię widzę w tej Coa vestis, zdaje mi się, że Afrodyta przesłoniła się rąbkiem nieba i stoi przede mną.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- O panie! --- rzekła Eunice.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Pójdź tu, Eunice, obejmij mnie ramionami i daj mi usta twoje... Kochasz ty mnie?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie kochałabym więcej Zeusa.</akap_dialog>


<akap>To rzekłszy przycisnęła usta do jego ust, drżąc mu w ramionach ze szczęścia.</akap>


<akap>Lecz po chwili Petroniusz rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- A gdyby przyszło nam się rozłączyć?...</akap_dialog>


<akap>Eunice spojrzała mu z przestrachem w oczy:</akap>

<akap_dialog>--- Jak to, panie?...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie lękaj się!... Bo widzisz, kto wie, czy nie będę musiał wybrać się w daleką podróż.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Weź mnie ze sobą...</akap_dialog>


<akap>Lecz Petroniusz zmienił nagle przedmiot rozmowy i zapytał:</akap>

<akap_dialog>Ogród--- Powiedz mi, czy na trawnikach w ogrodzie są asfodele?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- W ogrodzie cyprysy i trawniki pożółkły od pożaru, z mirtów opadły liście i cały ogród wygląda jak umarły.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Cały Rzym wygląda jak umarły, a wkrótce będzie prawdziwym cmentarzem. Czy wiesz, że wyjdzie edykt przeciw chrześcijanom i rozpocznie się prześladowanie, w czasie którego zginą tysiące ludzi?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Za co będą ich karali, panie? To ludzie dobrzy i cisi.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Właśnie za to.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Więc jedźmy nad morze. Twoje boskie oczy nie lubią patrzeć na krew.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dobrze, ale tymczasem muszę się wykąpać. Przyjdź do elaeothesium namaścić mi ramiona. Miłość spełnionaNa pas Kiprydy! Nigdy nie wydałaś mi się jeszcze tak piękna. Każę ci zrobić wannę w kształcie konchy, a ty będziesz w niej jak kosztowna perła... Przyjdź, Złotowłosa.</akap_dialog>


<akap>I odszedł, a w godzinę później oboje w wieńcach róż i z zamglonymi oczyma spoczęli przed stołem zastawionym złotymi naczyniami. Usługiwały im pacholęta przebrane za amorów, oni zaś, popijając wino z bluszczowych kruż, słuchali hymnu do Apollina, śpiewanego przy dźwięku harf pod wodzą Antemia. Co ich mogło obchodzić, że naokół willi sterczały ze zgliszcz kominy domów i że powiewy wiatru roznosiły popioły spalonego Rzymu. Czuli się szczęśliwi i myśleli tylko o miłości, która im życie zmieniała jakby w boski sen.</akap>


<akap>Lecz zanim hymn był skończony, wszedł do sali niewolnik, przełożony nad atrium.</akap>

<akap_dialog>--- Panie --- rzekł głosem, w którym drgał niepokój --- centurion z oddziałem pretorianów stoi przed bramą i z rozkazu cezara pragnie widzieć się z tobą.</akap_dialog>


<akap>Śpiew i dźwięki harf ustały. Niepokój udzielił się wszystkim obecnym, albowiem cezar w stosunkach z przyjaciółmi nie posługiwał się zwykle pretorianami i przybycie ich nie wróżyło w owych czasach nic dobrego. Jeden tylko Petroniusz nie okazał najmniejszego wzruszenia i rzekł, jakby mówił człowiek, którego nudzą ciągłe wezwania:</akap>

<akap_dialog>--- Mogliby też dać mi spokojnie zjeść obiad.</akap_dialog>


<akap>Po czym zwrócił się do przełożonego nad atrium:</akap>

<akap_dialog>--- Wpuść.</akap_dialog>


<akap>Niewolnik zniknął za kotarą; w chwilę później dały się słyszeć ciężkie kroki i do sali wszedł znajomy Petroniuszowi setnik Aper, cały w zbroi i w żelaznym hełmie na głowie.</akap>

<akap_dialog>--- Szlachetny panie --- rzekł --- oto pismo od cezara.</akap_dialog>


<akap>Petroniusz wyciągnął leniwie swą białą rękę, wziął tabliczki i rzuciwszy na nie okiem, oddał je z całym spokojem Eunice.</akap>

<akap_dialog>--- Będzie czytał wieczór nową pieśń z <tytul_dziela>Troiki</tytul_dziela> --- rzekł --- i wzywa mnie, bym przyszedł.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Mam tylko rozkaz oddać pismo --- ozwał się setnik.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tak. Nie będzie odpowiedzi. Ale może byś, setniku, spoczął nieco przy nas i wychylił krater wina?</akap_dialog>

<akap_dialog>Wino--- Dzięki ci, szlachetny panie. Krater wina wypiję chętnie za twoje zdrowie, ale spocząć nie mogę, gdyż jestem na służbie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Czemu to tobie oddano pismo, zamiast wysłać je przez niewolnika?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie wiem, panie. Może dlatego, że wysłano mnie w tę stronę w innej sprawie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Wiem --- rzekł Petroniusz --- przeciw chrześcijanom.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tak jest, panie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Czy pościg dawno rozpoczęty?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Niektóre oddziały wysłano na Zatybrze jeszcze przed południem.</akap_dialog>


<akap>To rzekłszy setnik strząsnął z czaszy nieco wina na cześć Marsa, następnie wychylił ją i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Niechaj bogowie dadzą ci, panie, czego zapragniesz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Weź i ten krater --- rzekł Petroniusz.</akap_dialog>


<akap>Po czym dał znak Antemiosowi, by kończył hymn do Apollina.</akap>


<akap>,,Miedzianobrody poczyna igrać ze mną i z Winicjuszem --- mówił sobie, gdy harfy ozwały się na nowo. --- Odgaduję zamiar! Chciał mnie przerazić przysyłając wezwanie przez centuriona. Będą się wieczór wypytywali setnika, w jaki sposób go przyjąłem. Nie, nie! Nie ucieszysz się zbytnio, złośliwa i okrutna kukło. Wiem, że urazy nie zapomnisz, wiem, że zguba mnie nie minie, ale jeśli myślisz, że będę ci patrzył błagalnie w oczy, że zobaczysz na mojej twarzy strach i pokorę, to się mylisz".</akap>

<akap_dialog>--- Cezar pisze, panie: ,,Przyjdźcie, jeśli macie ochotę" --- rzekła Eunice. --- Czy pójdziesz?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Jestem w wyśmienitym usposobieniu i mogę słuchać nawet jego wierszy --- odpowiedział Petroniusz --- więc pójdę, tym bardziej że Winicjusz pójść nie może.</akap_dialog>


<akap>Jakoż po skończonym obiedzie i po zwykłej przechadzce oddał się w ręce niewolnic trefiących włosy i niewolnic układających fałdy, a w godzinę później, piękny jak bożek, kazał się zanieść na Palatyn. Godzina była późna, wieczór cichy, ciepły, księżyc świecił tak mocno, że lampadarii, idący przed lektyką, pogasili pochodnie. ZabawaPo ulicach i wśród rumowisk snuły się podpite winem gromady ludzi, przybrane w bluszcze i wiciokrzew, niosące w rękach gałązki mirtu i lauru, których dostarczyły ogrody cezara. Obfitość zboża i nadzieja wielkich igrzysk napełniała wesołością serca ludzi. Gdzieniegdzie śpiewano pieśni wielbiące ,,boską noc" i miłość, gdzieniegdzie tańczono przy świetle księżyca; kilkakrotnie niewolnicy musieli wołać o miejsce dla lektyki ,,szlachetnego Petroniusza" i wówczas tłum rozsuwał się wydając okrzyki na cześć swego ulubieńca.</akap>


<akap>Przemiana On zaś rozmyślał o Winicjuszu i dziwił się, że nie ma od niego żadnej wieści. Był epikurejczykiem i egoistą, ale przestając to z Pawłem z Tarsu, to z Winicjuszem i słysząc codziennie o chrześcijanach zmienił się nieco, choć sam o tym nie wiedział. Powiał na niego od nich jakiś wiatr, który rzucił w jego duszę nieznane ziarnka. Poza własną osobą poczęli go zajmować inni ludzie, do Winicjusza był zresztą zawsze przywiązany, gdyż w dzieciństwie kochał mocno jego matkę, a swoją siostrę, obecnie zaś wziąwszy udział w jego sprawach patrzył na nie jeszcze z takim zajęciem, jakby patrzył na jakąś tragedię.</akap>


<akap>Nie tracił nadziei, że Winicjusz uprzedził pretorianów i uciekł z Ligią lub w ostateczności, że ją odbił. Lecz wolałby mieć pewność, gdyż przewidywał, że może przyjdzie odpowiadać mu na rozmaite pytania, na które lepiej było być przygotowanym.</akap>


<akap>Stanąwszy przed domem Tyberiusza, wysiadł z lektyki i po chwili wszedł do atrium, napełnionego już augustianami. Wczorajsi przyjaciele, jakkolwiek dziwiło ich, że został zaproszony, odsuwali się jeszcze od niego, lecz on posuwał się wśród nich, piękny, swobodny, niedbały i tak pewny siebie, jakby sam mógł łaski rozdawać. Niektórzy też widząc go zaniepokoili się w duszy, czy nie za wcześnie było okazywać mu obojętność.</akap>


<akap>Cezar udawał jednak, że go nie widzi, i nie odpowiedział na jego ukłon udając zajętego rozmową. Natomiast Tygellin zbliżył się i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Dobry wieczór, arbitrze elegancji. Czy zawsze jeszcze twierdzisz, że nie chrześcijanie Rzym spalili?</akap_dialog>


<akap>A Petroniusz wzruszył ramionami i klepiąc go po łopatce jak wyzwoleńca odpowiedział:</akap>

<akap_dialog>--- Ty wiesz tak dobrze jak ja, co o tym mniemać.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie śmiem porównać się z twoją mądrością.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- I poniekąd masz słuszność, bo w takim razie, gdy oto cezar przeczyta nam nową pieśń z <tytul_dziela>Troiki</tytul_dziela>, musiałbyś, zamiast krzyczeć jak paw, wypowiedzieć jakieś zdanie dorzeczne.</akap_dialog>


<akap>PoetaTygellin zagryzł wargi. Nie był on zbyt rad, iż cezar postanowił wygłosić dziś nową pieśń, albowiem otwierało to pole, na którym nie mógł współzawodniczyć z Petroniuszem. Jakoż w czasie wygłaszania Nero mimo woli, skutkiem dawnego przyzwyczajenia, zwracał oczy na Petroniusza, pilnie bacząc, co w jego twarzy wyczyta. Ów zaś słuchał podnosząc w górę brwi, miejscami potakując, miejscami natężając uwagę, jakby chciał sprawdzić, czy dobrze słyszał. I następnie to chwalił, to przyganiał, wymagając poprawek lub wypolerowania niektórych wierszy. PoezjaSam Nero czuł, że innym w wygórowanych pochwałach chodzi tylko o własne osoby, ten jeden zaś tylko zajmuje się poezją dla samej poezji, jeden się zna i jeśli coś pochwali, to można być pewnym, że wiersze są godne pochwały. Powoli też począł z nim rozprawiać, spierać się, a gdy wreszcie Petroniusz podał w wątpliwość trafność pewnego wyrażenia, rzekł mu:</akap>

<akap_dialog>--- Zobaczysz w ostatniej pieśni, dlaczegom go użył.</akap_dialog>


<akap>,,Ach! --- pomyślał Petroniusz. --- Więc doczekam ostatniej pieśni".</akap>


<akap>Niejeden zaś, słysząc to, mówił sobie w duchu:</akap>


<akap>,,Biada mi! Petroniusz mając przed sobą czas może wrócić do łask i obalić nawet Tygellina".</akap>


<akap>I poczęto znów zbliżać się do niego. Lecz koniec wieczoru mniej był szczęśliwy, cezar bowiem, w chwili gdy Petroniusz go żegnał, zapytał nagle ze zmrużonymi oczyma i twarzą zarazem złośliwą i uradowaną:</akap>

<akap_dialog>--- A Winicjusz czemu nie przyszedł?</akap_dialog>


<akap>Gdyby Petroniusz był pewien, że Winicjusz z Ligią są już za bramami miasta, byłby odrzekł: ,,Ożenił się z twego pozwolenia i wyjechał". Lecz widząc dziwny uśmiech Nerona odrzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Twoje wezwanie, boski, nie znalazło go w domu.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Powiedz mu, że rad go ujrzę --- odpowiedział Nero --- i powiedz mu ode mnie, by nie opuszczał igrzysk, na których wystąpią chrześcijanie.</akap_dialog>


<akap>Petroniusza zaniepokoiły te słowa, wydało mu się bowiem, że odnoszą się wprost do Ligii. Siadłszy w lektykę kazał się nieść do domu jeszcze prędzej niż rano. Nie było to jednak rzeczą łatwą. Niebezpieczeństwo, TłumPrzed domem Tyberiusza stał tłum gęsty i zgiełkliwy, pijany jak poprzednio, lecz nie rozśpiewany i nie tańczący, ale jakby wzburzony. Z dala dochodziły jakieś okrzyki, których Petroniusz nie umiał od razu zrozumieć, ale które potężniały, rosły, aż wreszcie zmieniły się w jeden dziki wrzask:</akap>

<akap_dialog>--- Chrześcijanie dla lwów!</akap_dialog>


<akap>Świetne lektyki dworaków posuwały się wśród wyjącej tłuszczy. Z głębi spalonych ulic nadbiegały coraz nowe gromady, które zasłyszawszy okrzyk poczynały go powtarzać. Podawano sobie z ust do ust wieść, że pościg trwa już od południa, że schwytano już mnóstwo podpalaczy, i wkrótce po nowo wytkniętych i starych ulicach, po zaułkach, leżących w gruzach, naokół Palatynu, po wszystkich wzgórzach i ogrodach rozlegały się, jak długi i szeroki Rzym, coraz wścieklejsze wrzaski:</akap>

<akap_dialog>--- Chrześcijanie dla lwów!</akap_dialog>

<akap_dialog>Lud--- Trzoda! --- powtarzał z pogardą Petroniusz. --- Lud godny cezara.</akap_dialog>


<akap>Miasto, Obraz świataI począł myśleć, że taki świat, oparty na przemocy, na okrucieństwie, o którym nawet barbarzyńcy nie mieli żadnego pojęcia, na zbrodniach i szalonej rozpuście, nie może się jednak ostać.Trup Rzym był panem świata, ale i wrzodem świata. Wiało od niego trupią wonią. Na zgniłe życie padał cień śmierci. Nieraz mówiono o tym nawet między augustianami, ale Petroniuszowi nigdy nie stanęła wyraźniej przed oczyma ta prawda, że ów uwieńczony wóz, na którym w postaci tryumfatora stoi Rzym, wlokąc za sobą spętaną trzodę narodów, idzie do przepaści.Koniec świata Życie światowładnego grodu wydało mu się jakimś błazeńskim korowodem i jakąś orgią, która jednak musi się skończyć.</akap>


<akap>Rozumiał teraz, że jedni tylko chrześcijanie mają jakieś nowe podstawy życia, ale sądził, że wkrótce nie pozostanie z chrześcijan ślad żaden. A wówczas co?</akap>


<akap>Błazeński korowód pójdzie dalej pod wodzą Nerona, a jeśli Nero minie, znajdzie się drugi taki sam lub gorszy, bo wobec takiego ludu i takich patrycjuszów nie ma żadnego powodu, by znalazł się ktoś lepszy. Będzie nowa orgia, a w dodatku coraz plugawsza i szpetniejsza.</akap>


<akap>Orgia zaś nie może trwać wiecznie i trzeba po niej pójść spać choćby z samego wyczerpania.</akap>


<akap>Myśląc o tym Petroniusz sam czuł się ogromnie zmęczony. Czy warto żyć, i to żyć w niepewności jutra po to tylko, by patrzeć na podobny porządek świata? ŚmierćSenGeniusz śmierci nie jest przecie mniej piękny niż geniusz snu i ma także skrzydła u ramion.</akap>


<akap>Lektyka zatrzymała się przed drzwiami domu, które czujny odźwierny w tej samej chwili otworzył.</akap>

<akap_dialog>--- Czy szlachetny Winicjusz powrócił? --- zapytał go Petroniusz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Przed chwilą, panie --- odpowiedział niewolnik.</akap_dialog>


<akap>,,A zatem jej nie odbił!" --- pomyślał Petroniusz.</akap>


<akap>I zrzuciwszy togę wbiegł do atrium. Winicjusz siedział na trójnogu, z głową pochyloną niemal do kolan i z rękami na głowie, lecz na odgłos kroków podniósł swą skamieniałą twarz, w której tylko oczy świeciły gorączkowo.</akap>

<akap_dialog>--- Przybyłeś za późno? --- spytał Petroniusz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tak jest. Uwięziono ją przed południem.</akap_dialog>


<akap>Nastała chwila milczenia.</akap>

<akap_dialog>Więzienie--- Widziałeś ją?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tak.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Gdzie jest?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- W więzieniu Mamertyńskim.</akap_dialog>


<akap>Petroniusz wzdrygnął się i począł patrzeć na Winicjusza pytającym wzrokiem.</akap>


<akap>Ten zaś zrozumiał.</akap>

<akap_dialog>--- Nie --- rzekł. --- Nie wtrącono jej do Tullianum[3] ani nawet do środkowego więzienia. Przepłaciłem stróża, aby odstąpił jej swą izbę. Ursus położył się w progu i czuwa nad nią.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Czemu Ursus jej nie obronił?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Przysłano pięćdziesięciu pretorianów. Zresztą Linus mu zabronił.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- A Linus?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Linus umiera. Dlatego nie wzięto go.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Co zamierzasz?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Uratować ją lub umrzeć z nią razem. I ja wierzę w Chrystusa.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz mówił niby spokojnie, ale w jego głosie było coś tak rozdzierającego, że serce Petroniusza zadrgało szczerą litością.</akap>

<akap_dialog>--- Ja cię pojmuję --- rzekł --- ale jak ją chcesz ratować?</akap_dialog>

<akap_dialog>Pieniądz--- Przepłaciłem stróżów naprzód dlatego, by ratować ją od zniewag, a po wtóre, by nie przeszkadzali jej w ucieczce.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Kiedy to ma nastąpić?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Odpowiedzieli, że nie mogą wydać mi jej natychmiast, albowiem boją się odpowiedzialności. Gdy więzienia napełnią się mnóstwem ludzi i gdy straci się rachunek więźniów, wówczas mi ją oddadzą. Ale to ostateczność! Pierwej ty ratuj ją i mnie! Jesteś przyjacielem cezara. On sam mi ją oddał. Idź do niego i ratuj mnie!</akap_dialog>


<akap>Petroniusz, zamiast odpowiedzieć, zawołał niewolnika i rozkazawszy mu przynieść dwa ciemne płaszcze i dwa miecze, zwrócił się do Winicjusza.</akap>

<akap_dialog>--- Po drodze ci odpowiem --- rzekł. --- Tymczasem weź płaszcz, weź broń i pójdziemy do więzienia. Tam daj stróżom sto tysięcy sestercji, daj dwakroć i pięćkroć więcej, byle wypuścili Ligię natychmiast. Inaczej będzie za późno.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Pójdźmy --- rzekł Winicjusz.</akap_dialog>


<akap>I po chwili obaj znaleźli się na ulicy.</akap>

<akap_dialog>--- A teraz słuchaj mnie --- rzekł Petroniusz. --- Nie chciałem tracić czasu. Jestem od dziś w niełasce. Moje własne życie wisi na włosku i dlatego nie mogę nic wskórać u cezara. Gorzej! Mam pewność, że postąpi wbrew mojej prośbie. Gdyby nie to, czyż byłbym ci radził, byś uciekał z Ligią lub odbił ją? Przecie gdybyś ty zdołał ujść, gniew cezara zwróciłby się na mnie. Ale on prędzej by dziś uczynił coś na twoją prośbę niż na moją. Nie licz jednak na to. Wydobądź ją z więzienia i uciekaj! Nic więcej ci nie pozostaje. Gdy się to nie uda, wówczas będzie czas na inne sposoby. ZemstaKobietaTymczasem wiedz, że Ligię uwięziono nie tylko za wiarę w Chrystusa. Ją i ciebie ściga gniew Poppei. Czy ty pamiętasz, żeś obraził Augustę, żeś ją odrzucił? Ona zaś wie, żeś ją odrzucił dla Ligii, którą i tak znienawidziła od pierwszego rzutu oka. Wszakże już i poprzednio usiłowała ją zgubić przypisując jej czarom śmierć swego dziecka. W tym, co się stało, jest ręka Poppei! Czymże wytłumaczysz, że Ligia została pierwsza uwięziona? Kto mógł wskazać dom Linusa? A ja ci mówię, że szpiegowano ją od dawna! Wiem, że ci rozdzieram duszę i odejmuję resztę nadziei, ale mówię ci to umyślnie dlatego, że jeśli jej nie uwolnisz, zanim nie wpadną na myśl, iż będziesz próbował, to zginiecie oboje.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tak jest! Rozumiem! --- odrzekł głucho Winicjusz.</akap_dialog>


<akap>PijaństwoUlice z powodu późnej godziny były puste, jednak dalszą rozmowę przerwał im idący z przeciwka spity gladiator, który zatoczył się na Petroniusza tak, iż wsparł się dłonią na jego ramieniu, oblewając mu twarz przesiąkniętym winem oddechem i wrzeszcząc ochrypłym głosem:</akap>

<akap_dialog>--- Chrześcijanie dla lwów!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Mirmilonie --- ozwał się spokojnie Petroniusz --- posłuchaj dobrej rady i ruszaj w swoją drogę.</akap_dialog>


<akap>Wtem pijany schwycił go i drugą ręką za ramię:</akap>

<akap_dialog>--- Krzycz wraz ze mną, inaczej skręcę ci kark: chrześcijanie dla lwów!</akap_dialog>


<akap>PrzemocLecz nerwy Petroniusza miały już dosyć tych wrzasków. Od chwili wyjścia z Palatynu dusiły go one jak zmora i rozdzierały mu uszy, więc gdy ujrzał przy tym wzniesioną nad sobą pięść olbrzyma, wyczerpała się miara jego cierpliwości.</akap>

<akap_dialog>--- Przyjacielu --- rzekł --- cuchniesz winem i zawadzasz mi.</akap_dialog>


<akap>MorderstwoI tak mówiąc wbił mu w pierś aż po rękojeść krótki mieczyk, w który uzbroił się wychodząc z domu, po czym wziąwszy pod rękę Winicjusza mówił dalej, jak gdyby nic nie zaszło:</akap>

<akap_dialog>--- Cezar rzekł mi dziś: ,,Powiedz ode mnie Winicjuszowi, żeby był na igrzyskach, na których wystąpią chrześcijanie". Czy rozumiesz, co to znaczy? Oto chcą sobie wyprawić widowisko z twego bólu. To rzecz ułożona. Może dlatego nie uwięziono dotąd ciebie i mnie. Jeśli jej nie zdołasz natychmiast wydobyć, wówczas... nie wiem!... Może Akte wstawi się za tobą, lecz czy co wskóra?... Twoje ziemie sycylijskie mogłyby także skusić Tygellina. Próbuj.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Oddam mu wszystko, co posiadam --- odpowiedział Winicjusz.</akap_dialog>


<akap>Z Karyn na Forum nie było zbyt daleko, wkrótce więc doszli. Noc już poczęła blednąć i mury zamku wychylały się wyraźnie z cienia.</akap>


<akap>Nagle, gdy skręcili ku Mamertyńskiemu więzieniu, Petroniusz stanął i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Pretorianie!... Za późno!</akap_dialog>


<akap>Jakoż więzienie otaczał podwójny szereg żołnierzy. Brzask srebrzył żelazne ich hełmy i ostrza włóczni.</akap>


<akap>Twarz Winicjusza stała się blada jak marmur.</akap>

<akap_dialog>--- Pójdźmy --- rzekł.</akap_dialog>


<akap>Po chwili stanęli przed szeregiem. Petroniusz, który obdarzony niezwykłą pamięcią znał nie tylko starszyznę, ale wszystkich niemal żołnierzy pretorii, wnet ujrzał znajomego sobie dowódcę kohorty i skinął na niego.</akap>

<akap_dialog>--- A co to, Nigrze? --- rzekł. --- Kazano wam pilnować więzienia?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tak jest, szlachetny Petroniuszu. Prefekt obawiał się, by nie próbowano odbić podpalaczy.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Czy macie rozkaz nie wpuszczać nikogo? --- spytał Winicjusz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie, panie. Znajomi będą odwiedzali uwięzionych, i w ten sposób wyłapiemy więcej chrześcijan.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Zatem mnie wpuść --- rzekł Winicjusz.</akap_dialog>


<akap>I ścisnąwszy dłoń Petroniusza rzekł mu:</akap>

<akap_dialog>--- Zobacz Akte, a ja przyjdę dowiedzieć się, jaką ci dała odpowiedź.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Przyjdź --- odpowiedział Petroniusz.</akap_dialog>


<akap>ŚpiewWięzienie, WięzieńW tej chwili pod ziemią i za grubymi murami ozwało się śpiewanie. Pieśń, zrazu głucha i stłumiona, rosła coraz bardziej. Głosy męskie, kobiece i dziecinne łączyły się w jeden zgodny chór. Całe więzienie poczęło w ciszy świtania śpiewać jak harfa. Lecz nie były to głosy żałości ni rozpaczy. Owszem, brzmiała w nich radość i tryumf.</akap>


<akap>Żołnierze spojrzeli na siebie ze zdumieniem. Na niebie zjawiły się pierwsze złote i różowe blaski jutrzni.</akap>





<naglowek_rozdzial>Rozdział pięćdziesiąty drugi</naglowek_rozdzial>



<akap>Lud, ZabawaOkrzyk: ,,Chrześcijanie dla lwów!" rozlegał się ciągle we wszystkich dzielnicach miasta. W pierwszej chwili nie tylko nikt nie wątpił, że oni byli prawdziwymi sprawcami klęski, ale nikt nie chciał wątpić, albowiem kara ich miała być zarazem wspaniałą zabawą dla ludu. Lecz Bógrozszerzyło się mniemanie, że klęska nie przybrałaby tak straszliwych rozmiarów, gdyby nie gniew bogów, nakazano więc w świątyniach piacula, czyli ofiary oczyszczalne. Z porady Ksiąg Sybilijskich[4] senat urządził uroczystości i publiczne modły do Wulkana, do Cerery i do Prozerpiny. Matrony składały ofiary Junonie; cała ich procesja udała się aż na brzeg morza, by zaczerpnąć wody i skropić nią posąg bogini. Zamężne niewiasty przygotowywały uczty bogom[5] i nocne czuwania. GrzechCały Rzym oczyszczał się z grzechów, składał ofiary i przejednywał Nieśmiertelnych. A tymczasem wśród zgliszcz wytykano[6] nowe szerokie ulice. Tu i ówdzie pozakładano już fundamenty wspaniałych domów, pałaców i świątyń. Przede wszystkim jednak budowano z niesłychanym pośpiechem ogromne drewniane amfiteatry, w których mieli konać chrześcijanie. ZwierzętaZaraz po naradzie w domu Tyberiusza poszły rozkazy do prokonsulów, aby dostarczyli dzikich zwierząt. Tygellinus opustoszył vivaria wszystkich miast italskich, nie wyłączając pomniejszych. W Afryce urządzono z jego polecenia olbrzymie łowy, w których cała miejscowa ludność musiała brać udział. Sprowadzono słonie i tygrysy z Azji, krokodyle i hipopotamy z Nilu, lwy z Atlasu, wilki i niedźwiedzie z Pirenejów, zaciekłe psy z Hibernii, psy molosy z Epiru, bawoły i olbrzymie srogie tury z Germanii. Z powodu ilości uwięzionych igrzyska miały przejść ogromem wszystko, co dotychczas widziano. Cezar zapragnął zatopić wspomnienia pożaru w krwi i upoić nią Rzym, więc nigdy rozlew jej nie zapowiadał się wspanialej.</akap>


<akap>NiewolaLudRozochocony lud pomagał wigilom i pretorianom w pościgu chrześcijan. Nie było to rzeczą trudną, gdyż całe ich gromady, obozując jeszcze wraz z inną ludnością wśród ogrodów --- wyznawały głośno swą wiarę. Gdy ich otaczano, klękali i śpiewając pieśni pozwalali się porywać bez oporu. Lecz cierpliwość ich zwiększała tylko gniew ludu, który nie rozumiejąc jej źródła, poczytywał ją za zaciekłość i zatwardziałość w zbrodni. OkrucieństwoSzał ogarnął prześladowców. Zdarzało się, że czerń wyrywała chrześcijan z rąk pretorianów i rozszarpywała ich rękoma; kobiety ciągnięto za włosy do więzień, dzieciom rozbijano głowy o kamienie. Tysiące ludzi dniem i nocą przebiegało z wyciem ulice. Szukano ofiar wśród zgliszcz, w kominach i w piwnicach. Przed więzieniami wyprawiano przy ogniskach, naokół beczek z winem, bachiczne uczty i tańce. Wieczorami słuchano z upojeniem podobnych do grzmotu ryków, którymi rozbrzmiewało całe miasto. Więzienia przepełnione były tysiącami ludzi, co dzień zaś czerń i pretorianie przypędzali nowe ofiary. Litość zgasła.Zbrodnia Zdawało się, że ludzie zapomnieli mówić i w dzikim obłąkaniu zapamiętali tylko jeden okrzyk: ,,Chrześcijanie dla lwów!" Przyszły dziwnie znojne dni i noce tak duszne, jakich nigdy przedtem nie bywało: samo powietrze było jakby nasiąknięte szałem, krwią, zbrodnią.</akap>


<akap>A owej przebranej mierze okrucieństw odpowiadała również przebrana miara żądzy męczeństwa. Wyznawcy Chrystusa szli dobrowolnie na śmierć lub nawet szukali jej, póki ich nie powstrzymywały surowe rozkazy zwierzchników. Z polecenia ich poczęto zbierać się już tylko za miastem, w podziemiach na drodze Appijskiej i w winnicach podmiejskich należących do patrycjuszów chrześcijan, spośród których nie uwięziono dotąd nikogo. Na Palatynie wiedziano doskonale, że do wyznawców Chrystusa należą: i Flawiusz, i Domitylla, i Pomponia Grecyna, i Korneliusz Pudens, i Winicjusz; sam cezar obawiał się jednak, że czerń nie da wmówić w siebie, by tacy ludzie podpalili Rzym, że zaś chodziło przede wszystkim o przekonanie ludu, więc karę i zemstę odłożono na dni dalsze. Inni mniemali, że owych patrycjuszów ocalił wpływ Akte. Mniemanie było błędne. Petroniusz, po rozstaniu się z Winicjuszem, udał się wprawdzie do Akte o pomoc dla Ligii, lecz ona mogła mu ofiarować jeno łzy, żyła bowiem w zapomnieniu i w bólu, o tyle tylko cierpiana, o ile kryła się przed Poppeą i cezarem.</akap>


<akap>Odwiedziła jednak Ligię w więzieniu, przyniosła jej odzież i żywność, a nade wszystko ochroniła ją tym bardziej od zniewag ze strony i tak już przekupionych stróżów więziennych.</akap>


<akap>Wszelako Petroniusz nie mogąc zapomnieć, że gdyby nie on i nie jego pomysły odebrania Ligii z domu Aulusów, to prawdopodobnie nie byłaby obecnie w więzieniu, a prócz tego pragnąc wygrać grę z Tygellinem nie szczędził czasu ni zabiegów. W ciągu kilku dni widział się z Seneką, z Domicjuszem Afrem, z Kryspinillą, przez którą chciał trafić do Poppei, z Terpnosem, z Diodorem, z pięknym Pitagorasem, a na koniec z Aliturem i Parysem, którym zazwyczaj nie odmawiał cezar niczego. Za pomocą Chryzotemis, która była obecnie kochanką Watyniusza, starał sobie zjednać nawet i jego pomoc, nie szczędząc i jemu, i innym zarówno obietnic jak pieniędzy.</akap>


<akap>FilozofLecz wszystkie te usiłowania pozostały bez skutku. Seneka, niepewny własnego jutra, począł mu przekładać, że chrześcijanie, jeśli nawet istotnie nie spalili Rzymu, powinni być wytępieni dla jego dobra, słowem, usprawiedliwiał przyszłą rzeź racją stanu. Terpnos i Diodor wzięli pieniądze i nie uczynili w zamian nic. Watyniusz doniósł cezarowi, że usiłowano go przekupić. Jeden tylko Aliturus, który z początku wrogo usposobiony dla chrześcijan, żałował ich obecnie, ośmielił się wspomnieć cezarowi o uwięzionej dziewczynie i prosić za nią, lecz nie otrzymał nic prócz odpowiedzi:</akap>

<akap_dialog>--- Zali mniemasz, że mniejszą mam duszę niż Brutus, który dla dobra Rzymu nie oszczędził własnych synów?</akap_dialog>


<akap>I gdy powtórzył tę odpowiedź Petroniuszowi, ten rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Skoro znalazł porównanie z Brutusem, to nie ma już ratunku.</akap_dialog>


<akap>SamobójstwoŻal mu jednak było Winicjusza i brał go strach, czy on nie targnie się na własne życie. ,,Teraz --- mówił sobie --- podtrzymują go jeszcze zabiegi, które czyni dla jej ratunku, jej widok i sama męka, lecz gdy wszystkie sposoby zawiodą i zgaśnie ostatnia iskra nadziei, na Kastora! on jej nie przeżyje i rzuci się na miecz". Petroniusz pojmował nawet lepiej, że można tak skończyć, niż że można tak pokochać i tak cierpieć. Tymczasem Winicjusz czynił jeszcze wszystko, na co mógł zdobyć się jego umysł, by uratować Ligię. Odwiedzał augustianów i on, tak niegdyś dumny, żebrał teraz ich pomocy. Przez Witeliusza ofiarował Tygellinowi swoje ziemie sycylijskie i wszystko, czego by zażądał. Tygellinus jednak, nie chcąc zapewne narazić się Auguście, odmówił. Pójść do samego cezara, objąć mu kolana i błagać nie prowadziło do niczego. Winicjusz chciał wprawdzie i to uczynić, lecz Petroniusz usłyszawszy o zamiarze zapytał:</akap>

<akap_dialog>--- A jeśli ci odmówi, jeśli odpowie żartem lub groźbą bezecną, co uczynisz?</akap_dialog>


<akap>Na to rysy Winicjusza ściągnęły się bólem i wściekłością, a ze zwartych szczęk począł się wydobywać zgrzyt.</akap>

<akap_dialog>--- Tak! --- rzekł Petroniusz. --- Dlatego ci odradzam. Zamkniesz wszystkie drogi ocalenia!</akap_dialog>


<akap>Lecz Winicjusz pohamował się i wodząc dłonią po czole pokrytym zimnym potem, rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Nie! nie! Jestem chrześcijaninem!...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- I zapomnisz o tym, jak zapomniałeś przed chwilą. Masz prawo zgubić siebie, ale nie ją. Pamiętaj, przez co przeszła przed śmiercią córka Sejana.</akap_dialog>


<akap>I tak mówiąc nie był zupełnie szczerym, chodziło mu bowiem więcej o Winicjusza niż o Ligię. Ale wiedział, że niczym nie powstrzyma go tak od niebezpiecznego kroku, jak przedstawiając mu, że mógłby on przynieść nieodwołalną zgubę Ligii. Zresztą miał słuszność, gdyż na Palatynie przewidywano przyjście młodego trybuna i przedsięwzięto odpowiednie środki ostrożności.</akap>


<akap>Cierpienie, MiłośćJednakże męka Winicjusza przeszła wszystko, co siły ludzkie znieść mogą. Od chwili gdy Ligia była uwięziona i gdy padł na nią blask przyszłego męczeństwa, nie tylko pokochał ją stokroć więcej, ale po prostu począł jej oddawać w duszy cześć niemal religijną, jakby nadziemskiej istocie. A teraz na myśl, że tę istotę i ukochaną, i zarazem świętą musi stracić, i że prócz śmierci spaść mogą na nią męczarnie od samej śmierci straszniejsze, krew stygła mu w żyłach, dusza zmieniała się w jeden jęk, mieszały się zmysły. Chwilami zdawało mu się, że czaszkę wypełnia mu żywy ogień, który ją spali lub rozsadzi. Przestał rozumieć, co się dzieje, przestał rozumieć, dlaczego Chrystus, ów miłosierny, ów Bóg, nie przychodzi w pomoc swym wyznawcom, dlaczego okopcone mury Palatynu nie zapadają się pod ziemię, a z nimi razem Nero, augustianie, obóz pretorianów i całe to miasto zbrodni. Mniemał, że nie może i nie powinno być inaczej i że to wszystko, na co patrzą jego oczy, od czego łamie się dusza i skowyczy serce, to sen. Lecz ryk zwierząt mówił mu, że to rzeczywistość; huk siekier, spod których wyrastały areny, mówił mu, że to rzeczywistość, a potwierdzały ją wycie ludu i przepełnione więzienia. Wówczas przerażała się w nim wiara w Chrystusa i to przerażenie było nową męką, może ze wszystkich najstraszniejszą.</akap>


<akap>A tymczasem Petroniusz mówił mu:</akap>

<akap_dialog>--- Pamiętaj, przez co przed śmiercią przeszła córka Sejana.</akap_dialog>






<naglowek_rozdzial>Rozdział pięćdziesiąty trzeci</naglowek_rozdzial>



<akap>PrzekupstwoI wszystko zawiodło. Winicjusz zniżył się do tego stopnia, że szukał poparcia u wyzwoleńców i niewolnic, tak cezara, jak i Poppei, przepłacał ich czcze obietnice, zjednywał sobie bogatymi podarkami ich względy. Odnalazł pierwszego męża Augusty, Rufiusa Kryspinusa, i uzyskał od niego list; podarował wille w Ancjum synowi jej z pierwszego małżeństwa, Rufiusowi, lecz rozgniewał tym tylko cezara, który pasierba nienawidził. Przez umyślnego gońca pisał do drugiego męża Poppei, Othona, do Hiszpanii, ofiarował całe swe mienie i siebie samego, aż wreszcie spostrzegł, że był tylko igraszką ludzi i że gdyby był udawał, iż więzienie Ligii mało go obchodzi, byłby ją prędzej uwolnił.</akap>


<akap>Toż samo spostrzegł i Petroniusz. Tymczasem płynął dzień za dniem. WięzienieAmfiteatry były skończone. Rozdawano już tessery, to jest znaki wejścia na ludus matutinus[7]. Lecz Tłumtym razem igrzysko ,,poranne" z powodu niesłychanej ilości ofiar miało się rozciągnąć na dnie, tygodnie i miesiące. Nie wiedziano już, gdzie mieścić chrześcijan. Więzienia były natłoczone i srożyła się w nich gorączka. Puticuli, to jest wspólne doły, w których chowano niewolników, poczęły się przepełniać. Powstała obawa, by choroby nie rozszerzyły się na całe miasto, więc postanowiono się śpieszyć.</akap>


<akap>A wszystkie owe wieści obijały się o uszy Winicjusza gasząc w nim ostatnie przebłyski nadziei. Póki był czas, mógł się łudzić, że coś jeszcze wskóra, ale teraz nie było już i czasu. Widowiska miały się rozpocząć. RozpaczLigia lada dzień mogła znaleźć się w cuniculum cyrkowym, skąd wyjście było już tylko na arenę. Winicjusz nie wiedząc, gdzie rzuci ją los i okrucieństwo przemocy, począł obchodzić wszystkie cyrki, przekupywać stróżów i bestiariów, stawiając im żądania, których nie mogli spełnić. ŚmierćCzasem spostrzegał się, że już pracuje tylko nad tym, by jej uczynić śmierć mniej straszną, i wówczas to właśnie czuł, że zamiast mózgu ma rozżarzone węgle pod czaszką.</akap>


<akap>Nie myślał zresztą jej przeżyć i postanowił zginąć z nią razem. Lecz sądził, że ból może wypali w nim życie, zanim straszliwy termin nadejdzie. RozpaczJego przyjaciele i Petroniusz mniemali również, iż lada dzień otworzy się przed nim królestwo cieniów. Twarz Winicjusza sczerniała i stała się podobną do owych woskowych masek, które trzymano w larariach. W rysach zastygło mu zdumienie, jak gdyby nie rozumiał, co się stało i co się stać może. Gdy ktoś do niego mówił, podnosił mechanicznym ruchem ręce do głowy i ściskając dłońmi skronie patrzył na mówiącego wzrokiem przerażonym i pytającym. Noce spędzał wraz z Ursusem pod drzwiami Ligii, w więzieniu, jeśli zaś kazała mu odejść i spocząć, wracał do Petroniusza i przechadzał się do rana po atrium. Niewolnicy znajdowali go też często klęczącego ze wzniesionymi rękoma lub leżącego twarzą do ziemi.Cud, Modlitwa Modlił się do Chrystusa, gdyż to była ostatnia nadzieja. Wszystko zawiodło, Ligię mógł ocalić tylko cud, więc Winicjusz bił czołem w kamienne płyty i prosił o cud.</akap>


<akap>Lecz pozostało mu jeszcze tyle świadomości, że rozumiał, iż modlitwa Piotra więcej znaczy niż jego. Piotr mu przyobiecał Ligię. Piotr go chrzcił. Piotr sam czynił cuda, niechże mu da ratunek i wspomożenie.</akap>


<akap>I pewnej nocy poszedł go szukać. Chrześcijanie, których niewielu już zostało, ukrywali go teraz starannie nawet jedni przed drugimi, aby ktoś ze słabszych duchem nie zdradził go mimowolnie lub umyślnie. Winicjusz wśród ogólnego zamieszania i pogromu, zajęty przy tym całkiem zabiegami o wydobycie Ligii z więzienia, stracił Apostoła z oczu, tak iż od czasu swego chrztu spotkał go zaledwie raz jeden, jeszcze przed rozpoczęciem pościgu. Lecz udawszy się do owego fossora, w którego chacie został ochrzczony, dowiedział się od niego, że w winnicy leżącej za Porta Salaria, należącej do Korneliusza Pudensa, odbędzie się zebranie chrześcijan. Fossor podejmował się wprowadzić na nie Winicjusza, upewniając go, że znajdą na nim Piotra. Jakoż o zmroku wyszli i przedostawszy się za mury, a następnie idąc wśród wądołów zarosłych trzciną, dostali się do winnicy, położonej dziko i ustronnie. ModlitwaZgromadzenie odbywało się w szopie, w której zwykle wytłaczano wino. Do uszu Winicjusza doszedł na wstępie szmer modlitwy, wszedłszy zaś ujrzał przy mdłym świetle latarek kilkadziesiąt postaci klęczących i pogrążonych w modlitwie. Odmawiały one rodzaj litanii; chór głosów, zarówno męskich, jak kobiecych, powtarzał co chwila: ,,Chryste, zmiłuj się!" Drgał w tych głosach głęboki, rozdzierający smutek i żal.</akap>


<akap>Piotr był obecny. Klęczał na przodzie, przed drewnianym krzyżem przybitym do ściany szopy, i modlił się. Winicjusz rozpoznał z dala jego białe włosy i wzniesione ręce. CierpieniePierwszą myślą młodego patrycjusza było przejść przez gromadę, rzucić się do nóg Apostoła i krzyczeć: ,,Ratuj!" Lecz czy to uroczystość modlitwy, czy osłabienie ugięło pod nim kolana, więc klęknąwszy u wejścia, począł powtarzać z jękiem i zaciśnionymi dłońmi: ,,Chryste, zmiłuj się!" Gdyby był przytomny, byłby zrozumiał, że nie tylko w jego prośbie brzmiał jęk i że nie on tylko przyniósł tu swój ból, swój żal i swoją trwogę. Nie było w tym zebraniu jednej duszy ludzkiej, która by nie straciła drogich sercu istot, a gdy najgorliwsi i najpełniejsi odwagi wyznawcy byli już uwięzieni, gdy z każdą chwilą rozchodziły się nowe wieści o zniewagach i mękach, jakie zadawano im w więzieniach, gdy ogrom klęski przerósł wszelkie przypuszczenia, gdy została już ta garść tylko, nie było wśród niej jednego serca, które by nie przeraziło się w wierze i nie pytało w zwątpieniu: gdzie Chrystus? i czemu zezwala, by zło stało się potężniejsze od Boga?</akap>


<akap>Bóg, Pobożność, RozpaczLecz tymczasem błagali Go jeszcze z rozpaczą o miłosierdzie, bo w każdej duszy tliła się dotąd iskra nadziei, że przyjdzie, zetrze zło, strąci w przepaść Nerona i zapanuje nad światem... Jeszcze patrzyli w niebo, jeszcze nasłuchiwali, jeszcze modlili się ze drżeniem. Winicjusza również, w miarę jak powtarzał: ,,Chryste, zmiłuj się!", poczęło ogarniać uniesienie takie jak niegdyś w chacie fossora. Chrystus, CudOto wołają Go z głębi bólu, z otchłani, oto woła Go Piotr, więc lada chwila rozedrze się niebo, ziemia zadrży w posadach i zstąpi On, w blasku niezmiernym, z gwiazdami u stóp, miłosierny, lecz i groźny, któren wywyższy swych wiernych i każe przepaściom pożreć prześladowców.</akap>


<akap>CiszaWinicjusz zakrył twarz rękoma i przypadł do ziemi. Naraz otoczyła go cisza, jak gdyby bojaźń uwięziła dalsze wołanie w ustach wszystkich obecnych. I zdawało mu się, że musi się koniecznie coś stać, że nastąpi chwila cudu. Był pewien, że gdy się podniesie i otworzy oczy, ujrzy światło, od którego ślepną śmiertelne źrenice, i usłyszy głos, od którego mdleją serca.</akap>


<akap>Lecz cisza trwała ciągle. Przerwało ją na koniec łkanie kobiece.</akap>


<akap>Winicjusz podniósł się i począł patrzyć osłupiałym wzrokiem przed siebie.</akap>


<akap>W szopie zamiast blasków zaziemskich migotały nikłe płomyki latarek i promienie księżyca, wchodzące przez otwór w dachu, napełniały ją srebrnym światłem. Ludzie, klęczący obok Winicjusza, wznosili w milczeniu zalane łzami oczy ku krzyżowi; tu i ówdzie ozwały się inne łkania, a z zewnątrz dochodziło ostrożne pogwizdywanie strażników. Wtem Piotr wstał i zwróciwszy się do gromady rzekł:</akap>

<akap_dialog>Łzy--- Dzieci, podnieście serca ku Zbawicielowi naszemu i ofiarujcie mu wasze łzy.</akap_dialog>


<akap>I umilkł.</akap>


<akap>KrzywdaNagle wśród zgromadzonych ozwał się głos kobiecy, pełen żałosnej skargi i bólu bez granic:</akap>

<akap_dialog>--- Ja, wdowa, jednego syna miałam, który mnie żywił... Wróć mi go, panie!</akap_dialog>


<akap>Nastała powtórnie chwila ciszy. Piotr stał przed klęczącą gromadą, stary, stroskany, i wydawał się im w tej chwili jakby uosobieniem zgrzybiałości i niemocy.</akap>


<akap>Wtem począł się skarżyć drugi głos:</akap>

<akap_dialog>--- Kaci znieważyli córki moje i Chrystus na to pozwolił!</akap_dialog>


<akap>Po czym trzeci:</akap>

<akap_dialog>--- Zostałam sama z dziećmi, a gdy mnie porwą, kto da im chleba i wody?</akap_dialog>


<akap>Po czym czwarty:</akap>

<akap_dialog>--- Linusa, którego zaniechali, wzięli znowu i położyli na męki, panie!</akap_dialog>


<akap>Po czym piąty:</akap>

<akap_dialog>--- Gdy wrócimy do domów, pochwycą nas pretorianie. Nie wiemy, gdzie się ukryć.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Biada nam! Kto nas osłoni?</akap_dialog>


<akap>I tak w ciszy nocnej brzmiała skarga za skargą. Stary rybak przymknął oczy i trząsł swą białą głową nad tym ludzkim bólem i trwogą. Zapadło znów milczenie, tylko strażnicy poświstywali z cicha za szopą.</akap>


<akap>OtchłańWinicjusz zerwał się znowu, by przedrzeć się przez gromadę do Apostoła i zażądać od niego ratunku, lecz nagle ujrzał przed sobą jakby przepaść, której widok obezwładnił jego nogi. Co będzie, jeśli Apostoł wyzna swoją niemoc, jeśli stwierdzi, że cezar rzymski potężniejszy jest niż Chrystus Nazareński? I na tę myśl przerażenie podjęło mu włosy na głowie, gdyż uczuł, że wówczas w tę przepaść wpadnie nie tylko reszta jego nadziei, ale i on sam, i jego Ligia, i jego miłość do Chrystusa, i jego wiara, i wszystko, czym żył, a pozostanie tylko śmierć i noc jako morze bezbrzeżna.</akap>


<akap>Nauczyciel, ZmartwychwstanieA tymczasem Piotr począł mówić głosem z początku tak cichym, że ledwie można go było dosłyszeć:</akap>

<akap_dialog>--- Dzieci moje! Na Golgocie widziałem, jak Boga przybijali do krzyża. Słyszałem młoty i widziałem, jak podnieśli krzyż do góry, aby rzesze patrzyły na śmierć Syna człowieczego...</akap_dialog>

<akap><zastepnik_wersu />...................</akap>

<akap>...I widziałem, jak mu otworzyli bok i jak umarł. A wówczas, wracając od krzyża, wołałem w boleści, jako wy wołacie: ,,Biada! Biada! Panie! Tyś Bóg! Czemużeś na to pozwolił, czemuś umarł i czemuś utrapił nam serca, którzyśmy wierzyli, że przyjdzie królestwo Twoje?..."</akap>


<akap>...A on, Pan nasz i Bóg nasz, trzeciego dnia zmartwychwstał i był między nami, póki w wielkiej światłości nie wstąpił do królestwa swego...</akap>


<akap>A my, poznawszy małą wiarę naszą, umocniliśmy się w sercach i odtąd siejemy ziarno Jego...</akap>

<akap><zastepnik_wersu />...................</akap>


<akap>PrzywódcaTu zwróciwszy się w stronę, skąd wyszła pierwsza skarga, począł mówić silniejszym już głosem:</akap>

<akap_dialog>--- Czemu się skarżycie?... Bóg, ChrystusBóg sam poddał się męce i śmierci, a wy chcecie, by was przed nią osłonił? Ludzie małej wiary! Zaliście pojęli Jego naukę, zali On wam to jedno życie obiecał? Oto przychodzi do was i mówi wam: ,,Pójdźcie drogą moją", oto podnosi was ku sobie, a wy czepiacie się ziemi rękoma, wołając: ,,Panie, ratuj!" Ja, proch przed Bogiem, lecz wobec was Apostoł Boży i namiestnik, mówię wam w imię Chrystusa: nie śmierć przed wami, lecz życie, nie męki, lecz nieprzebrane rozkosze, nie łzy i jęki, lecz śpiewanie, nie niewola, lecz królowanie! Dziewictwo, Nieśmiertelność, Wierzenia , ZaświatyJa, Apostoł Boży, mówię tobie, wdowo: syn twój nie umrze, jeno narodzi się w chwale na życie wieczne i połączysz się z nim! Tobie, ojcze, któremu kaci splamili córki niewinne, obiecuję, że odnajdziesz je bielsze od lilij Hebronu[8]! Wam, matki, które porwą od sierot, wam, którzy stracicie ojców, wam, którzy się skarżycie, wam, którzy będziecie patrzyć na śmierć umiłowanych, wam, stroskani, nieszczęśliwi, trwożni, i wam, mający umrzeć, w imię Chrystusa powiadam, iż zbudzicie się jako ze snu na szczęsne czuwanie i jako z nocy na świt Boży. W imię Chrystusa, niech spadnie bielmo z oczu waszych i rozgoreją serca!</akap_dialog>


<akap>Przemiana Dusza, SiłaTo rzekłszy podniósł dłoń, jak gdyby rozkazywał, a oni uczuli nową krew w żyłach i zarazem dreszcz w kościach, bo stał już przed nimi nie starzec zgrzybiały i strapiony, ale mocarz, który brał ich dusze i dźwigał je z prochu i trwogi.</akap>

<akap_dialog>--- Amen! --- zawołało kilka głosów.</akap_dialog>


<akap>Jemu zaś z oczu bił blask coraz większy i szła od niego siła, szedł majestat, szła świętość. Głowy chyliły się przed nim, a on, gdy umilkło ,,amen", mówił dalej:</akap>

<akap_dialog>Ofiara--- Siejcie w płakaniu, abyście zbierali w weselu. Czemu lękacie się mocy złego? Nad ziemią, nad Rzymem, nad murami miast jest Pan, który zamieszkał w was. Kamienie zwilgną od łez, piasek przesiąknie krwią, pełne będą doły ciał waszych,Cierpienie, Krew, Zwycięstwo a ja wam powiadam: wyście zwycięzcy! Pan idzie na podbój tego miasta zbrodni, ciemięstwa i pychy, a wyście legia Jego! I jako sam odkupił męką i krwią grzechy świata, tak chce, abyście wy odkupili męką i krwią to gniazdo nieprawości!... To wam oznajmia przez wargi moje!</akap_dialog>


<akap>Oko, WzrokI rozłożył ręce, a oczy utkwił w górze, im zaś serca przestały prawie bić w piersi, albowiem uczuli, że wzrok jego widzi coś, czego nie mogą dojrzeć ich śmiertelne źrenice.</akap>


<akap>Jakoż twarz mu się zmieniła i oblała się jasnością, i patrzył czas jakiś w milczeniu, jakby oniemiał z zachwytu, lecz po chwili usłyszano jego głos:</akap>

<akap_dialog>Wizja--- Jesteś, Panie, i ukazujesz mi drogi swoje!... Jak to, o Chryste!... Nie w Jeruzalem, ale w tym grodzie szatana chcesz założyć stolicę Twoją? Tu, z tych łez i z tej krwi chcesz zbudować kościół Twój? Tu, gdzie dziś włada Neron, ma stanąć wieczyste królestwo Twoje? O Panie, Panie! I każesz tym trwożnym, aby z kości swych zbudowali fundament pod Syjon[9] świata, a duchowi memu każesz objąć rząd nam nim i nad ludami ziemi?... I oto zlewasz zdrój mocy na słabych, aby się stali silni, i oto każesz mi paść stąd baranki Twoje, aż do spełnienia wieków... O, bądźże pochwalony w wyrokach Twoich, który każesz zwyciężać. Hosanna![10] Hosanna!...</akap_dialog>


<akap>BurzaCi, którzy byli trwożni, powstali, w tych, którzy zwątpili, wpłynęły strumienie wiary. Jedne głosy zawołały naraz: ,,Hosanna!", inne: ,,Pro Christo![11]", po czym zapadła cisza. Jasne letnie błyskawice rozświecały wnętrze szopy i twarze pobladłe ze wzruszenia.</akap>


<akap>Piotr, zapatrzony w widzenie, modlił się jeszcze długo, lecz na koniec zbudził się, zwrócił do gromady swą natchnioną, pełną światła głowę i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Oto jako Pan zwyciężył w was zwątpienie, tak i wy idźcie zwyciężać w imię Jego!</akap_dialog>


<akap>I chociaż wiedział już, że zwyciężą, choć wiedział, co wyrośnie z ich łez i krwi, jednak głos zadrgał mu wzruszeniem, gdy począł żegnać ich krzyżem i mówił:</akap>

<akap_dialog>--- A teraz błogosławię was, dzieci moje, na mękę, na śmierć i na wieczność!</akap_dialog>


<akap>Lecz oni opadli go wołając: ,,My już gotowi, ale ty, święta głowo, chroń się, albowiem tyś jest namiestnik, który sprawuje rząd Chrystusów!" I tak mówiąc czepiali się jego szat, on zaś kładł ręce na ich głowach i żegnał każdego z osobna, równie jak ojciec żegna dzieci, które wysyła w podróż daleką.</akap>


<akap>I zaraz poczęli wychodzić z szopy, albowiem pilno już im było do domów, a z nich do więzień i na areny. Umysły ich oderwały się od ziemi, dusze wzięły lot ku wieczności i szli, jakby w śnie lub w zachwyceniu, przeciwstawiać tę siłę, która w nich była, sile i okrucieństwu ,,bestii".</akap>


<akap>Apostoła zaś wziął Nereusz, sługa Pudensa, i wiódł go ukrytą w winnicy ścieżką do swego domu. Lecz wśród jasnej nocy postępował za nimi Winicjusz i gdy wreszcie doszli do Nereuszowej chaty, rzucił się nagle do nóg Apostoła.</akap>


<akap>Ów zaś, poznawszy go, zapytał:</akap>

<akap_dialog>--- Czego żądasz, synu?</akap_dialog>


<akap>Ale Winicjusz po tym, co słyszał w szopie, nie śmiał go już o nic błagać, tylko objąwszy obiema rękami jego stopy przyciskał do nich ze łkaniem czoło, wzywając w ten niemy sposób litości. Ów zaś rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Wiem. Wzięlić dzieweczkę, którą umiłowałeś. Módl się za nią.</akap_dialog>

<akap>--- Panie! --- jęknął Winicjusz obejmując jeszcze silniej stopy Apostoła. --- Panie! Jam robak lichy, aleś ty znał Chrystusa, ty Go błagaj, ty wstaw się za nią.</akap>


<akap>I drżał z bólu jak liść, i bił czołem w ziemię, albowiem poznawszy moc Apostoła wiedział, iż on jeden może mu ją przywrócić.</akap>


<akap>A Piotr wzruszył się tą boleścią. Przypomniał sobie, jak niegdyś i Ligia, zgromiona przez Kryspusa, leżała tak samo u jego nóg, żebrząc litości. Przypomniał sobie, że ją podniósł i pocieszył, więc teraz podniósł Winicjusza.</akap>

<akap_dialog>--- Synaczku --- rzekł --- będę się modlił za nią, lecz ty pomnij, com mówił tamtym wątpiącym, że sam Bóg przeszedł przez mękę krzyżową, i pomnij, że po tym życiu zaczyna się inne, wieczyste.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ja wiem!... Jam słyszał --- odparł Winicjusz łowiąc w pobladłe usta powietrze --- ale widzisz, panie... nie mogę! Jeśli potrzeba krwi, proś Chrystusa, aby wziął moją... Jam żołnierz. Niech mi podwoi, niech potroi mękę dla niej przeznaczoną, wytrzymam; ale niech ją ocali! To jeszcze dziecko, panie, a On mocniejszy od cezara, wierzę! mocniejszy! Tyś ją sam miłował. Tyś nam błogosławił! To jeszcze dziecko niewinne!...</akap_dialog>


<akap>Tu znów pochylił się i przyłożywszy twarz do kolan Piotra począł powtarzać:</akap>

<akap_dialog>--- Tyś znał Chrystusa, panie! Tyś znał, On ciebie wysłucha! Wstaw się za nią!</akap_dialog>


<akap>A Piotr przymknął powieki i modlił się żarliwie.</akap>


<akap>BurzaLetnie błyskawice poczęły znów rozświecać niebo. Winicjusz wpatrywał się przy ich blasku w usta Apostoła, czekając z nich wyroku życia lub śmierci. W ciszy słychać było przepiórki nawołujące się po winnicach i głuchy, daleki odgłos deptaków leżących przy Via Salaria.</akap>

<akap_dialog>--- Winicjuszu --- zapytał wreszcie Apostoł --- wierzyszli ty?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Panie, czyżbym inaczej tu przyszedł? --- odpowiedział Winicjusz.</akap_dialog>

<akap_dialog>Chrystus--- Tedy wierz do końca, albowiem wiara góry porusza. Więc choćbyś widział onę dzieweczkę pod mieczem kata albo w paszczęce lwa, wierz jeszcze, że Chrystus może ją zbawić. Wierz i módl się do Niego, a ja będę się modlił wraz z tobą.</akap_dialog>


<akap>Po czym podniósłszy twarz ku niebu, mówił głośno:</akap>

<akap_dialog>--- Chryste miłosierny, spójrz na ono serce zbolałe i pociesz je! Chryste miłosierny, pomiarkuj wiatr do wełny jagnięcia! Chryste miłosierny, któryś prosił Ojca, aby odwrócił kielich goryczy od ust Twoich, odwróć go od ust tego sługi Twego! Amen!</akap_dialog>


<akap>A Winicjusz, wyciągając ręce ku gwiazdom, mówił jęcząc:</akap>

<akap_dialog>--- O Chryste! Jam Twój! Weź mnie za nią!</akap_dialog>


<akap>Na wschodzie niebo poczęło bieleć.</akap>






<naglowek_rozdzial>Rozdział pięćdziesiąty czwarty</naglowek_rozdzial>



<akap>SiłaWinicjusz opuściwszy Apostoła szedł do więzienia z odrodzonym przez nadzieję sercem. Dusza, Strach Gdzieś w głębi duszy krzyczała mu jeszcze rozpacz i przerażenie, lecz on tłumił w sobie te głosy. Wydało mu się niepodobieństwem, by wstawiennictwo Bożego namiestnika i potęga jego modlitwy miały pozostać bez skutku. Bał się nie mieć nadziei, bał się wątpić. ,,Będę wierzył w miłosierdzie Jego --- mówił do siebie --- choćbym ją ujrzał w paszczy lwa". I na tę myśl, choć drżała w nim dusza i pot zimny oblewał mu skronie, wierzył. Każde uderzenie jego serca było teraz modlitwą. PrzeczuciePoczynał rozumieć, że wiara góry porusza, albowiem poczuł w sobie jakąś dziwną siłę, której nie odczuwał przedtem. Zdawało mu się, że potrafi nią dokonać takich rzeczy, które jeszcze wczoraj nie były w jego mocy. Chwilami miał wrażenie, jakby złe już minęło. Gdy rozpacz odzywała się jeszcze jękiem w jego duszy, przypominał sobie tę noc i tę świętą sędziwą twarz, wzniesioną ku niebu w modlitwie. ,,Nie! Chrystus nie odmówi pierwszemu uczniowi swemu i pasterzowi trzody! Chrystus mu nie odmówi, a ja nie zwątpię".</akap>


<akap>I biegł do więzienia jak zwiastun dobrej nowiny.</akap>


<akap>Lecz tu czekała go rzecz niespodziewana.</akap>


<akap>WięzienieStraże pretoriańskie, zmieniające się przy Mamertyńskim więzieniu, znały go już wszystkie i zwykle nie czyniono mu najmniejszych trudności, lecz tym razem łańcuch się nie otworzył, a natomiast setnik zbliżył się ku niemu i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Wybacz, szlachetny trybunie, mamy dziś rozkaz nie wpuszczać nikogo.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Rozkaz? --- powtórzył blednąc Winicjusz.</akap_dialog>


<akap>Żołnierz spojrzał na niego ze współczuciem i odrzekł:</akap>

<akap_dialog>Choroba--- Tak, panie. Rozkaz cezara. W więzieniu dużo jest chorych i być może, iż obawiają się, aby przychodnie nie roznieśli zarazy po mieście.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Lecz mówiłeś, że rozkaz na dziś tylko?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- W południe zmieniają się straże.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz zamilkł i odkrył głowę, albowiem zdawało mu się, że pileolus[12], który miał na niej, jest z ołowiu.</akap>


<akap>Wtem żołnierz zbliżył się i rzekł przyciszonym głosem:</akap>

<akap_dialog>--- Uspokój się, panie. Stróże i Ursus czuwają nad nią.</akap_dialog>


<akap>To rzekłszy pochylił się i w mgnieniu oka nakreślił na kamiennej płycie swym długim galijskim mieczem kształt ryby.</akap>


<akap>Winicjusz spojrzał na niego bystro.</akap>

<akap_dialog>--- ...I jesteś pretorianinem?...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Póki nie będę tam --- odrzekł żołnierz wskazując na więzienie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- I ja czczę Chrystusa.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Niech będzie pochwalone imię Jego! Wiem, panie. Nie mogę cię wpuścić do więzienia, lecz jeśli napiszesz list, oddam go stróżom.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dzięki ci, bracie.</akap_dialog>


<akap>ŚwiatłoI ścisnąwszy rękę żołnierza odszedł. Pileolus przestał mu ciążyć ołowiem. Słońce ranne podniosło się nad mury więzienia, a razem z jego jasnością poczęła znów wstępować otucha w serce Winicjusza. Ten żołnierz chrześcijanin był dla niego jakby nowym świadectwem potęgi Chrystusa. Po chwili zatrzymał się i utkwiwszy wzrok w różowych obłokach zwieszonych nad Kapitolem i świątynią Statora, rzekł:</akap>


<akap>,,Nie widziałem jej dziś, Panie, ale wierzę w Twoje miłosierdzie".</akap>


<akap>ObyczajeW domu czekał na niego Petroniusz, który, jak zwykle ,,z nocy dzień czyniąc", niedawno był powrócił. Zdążył jednakże wziąć już kąpiel i namaścić się do snu.</akap>

<akap_dialog>--- Mam dla ciebie nowiny --- rzekł. --- OkrucieństwoByłem dziś u Tuliusza Senecjona, u którego był i cezar. DzieckoNie wiem, skąd Auguście przyszło na myśl przyprowadzić ze sobą małego Rufiusa... Może dlatego, by swą urodą zmiękczył serce cezara. Na nieszczęście, dziecko, zmorzone snem, usnęło w czasie czytania, jak niegdyś Wespazjan, co widząc Ahenobarbus cisnął w nie pucharem i skaleczył je ciężko. Poppea zemdlała, wszyscy zaś słyszeli, jak cezar rzekł: ,,Dość mam tego przypłodka!", a to, wiesz, tyle znaczy, co śmierć!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nad Augustą zawisła kara Boża --- odpowiedział Winicjusz --- ale czemu mi to mówisz?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Mówię dlatego, że ciebie i Ligię ścigał gniew Poppei, teraz zaś ona, zajęta własnym nieszczęściem, może poniecha zemsty i łatwiej da się przejednać. Zobaczę ją dziś wieczór i będę z nią mówił.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dzięki ci. Zwiastujesz mi dobrą nowinę.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- A ty się wykąp i spocznij. Usta masz sine i cień z ciebie pozostał.</akap_dialog>


<akap>Lecz Winicjusz spytał:</akap>

<akap_dialog>--- Zali nie mówiono, kiedy odbędzie się pierwszy ludus matutinus?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Za dziesięć dni. Ale wezmą pierwej inne więzienia. Im więcej zostanie nam czasu, tym lepiej. Nie wszystko jeszcze stracone.</akap_dialog>


<akap>SłowoI tak mówiąc, mówił to, w co sam już nie wierzył, wiedział albowiem doskonale, że skoro cezar w odpowiedzi na prośbę Aliturusa znalazł wspaniale brzmiącą odpowiedź, w której porównał się z Brutusem, to dla Ligii nie ma już ratunku. OkrucieństwoUkrył też przez litość, co słyszał u Senecjona, że Dziewictwocezar i Tygellin postanowili wybrać dla siebie i dla przyjaciół najpiękniejsze dziewice chrześcijańskie i pohańbić je przed męką, reszta zaś miała być wydana w sam dzień igrzyska pretorianom i bestiariuszom.</akap>


<akap>Śmierć, UrodaWiedząc, że Winicjusz w żadnym razie nie zechce przeżyć Ligii, umyślnie krzepił tymczasem nadzieję w jego sercu, naprzód przez współczucie dla niego, a po wtóre, że temu estecie chodziło także i o to, aby Winicjusz, jeśli ma umrzeć, umarł pięknym, nie zaś z twarzą wyniszczoną i sczerniałą od bólu i bezsenności.</akap>

<akap_dialog>--- Powiem dziś Auguście --- rzekł --- mniej więcej tak: ,,Uratuj Ligię dla Winicjusza, a ja uratuję dla ciebie Rufiusa". I będę o tym myślał naprawdę. Słowo, WładzaZ Ahenobarbem jedno słowo, powiedziane w stosownej chwili, może kogoś uratować lub zgubić. W najgorszym razie zyskamy na czasie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dzięki ci --- powtórzył Winicjusz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Najlepiej mi podziękujesz, gdy się pożywisz i spoczniesz. Na Atenę! Odysej w największym nieszczęściu myślał o śnie i jadle. Całą noc spędziłeś pewno w więzieniu.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie --- odpowiedział Winicjusz. --- Chciałem pójść do więzienia teraz, ale jest rozkaz, aby nikogo nie dopuszczano. Dowiedz się ty, Petroniuszu, czy rozkaz jest na dziś tylko, czy aż do dnia igrzysk.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dowiem się dziś w nocy i jutro rano powiem ci, na jak długo i dlaczego rozkaz został wydany. A teraz, choćby Helios miał ze zmartwienia zejść do kimeryjskich krajów, idę spać, ty zaś naśladuj mnie.</akap_dialog>


<akap>I rozeszli się, lecz Winicjusz udał się do biblioteki i począł pisać list do Ligii.</akap>


<akap>Gdy skończył, odniósł go sam i wręczył chrześcijańskiemu setnikowi, który natychmiast poszedł z nim do więzienia. Po chwili wrócił z pozdrowieniem od Ligii i z obietnicą, że dziś jeszcze odniesie jej odpowiedź.</akap>


<akap>Winicjusz nie chciał jednak wracać i siadłszy na głazie czekał na list Ligii. Słońce wzbiło się już wysoko na niebie i Tłumprzez Clivus Argentarius napływały na Forum, jak zwykle, tłumy ludzi. Przekupnie wywoływali swoje towary; wróżbici polecali przechodniom swe usługi; obywatele ciągnęli poważnym krokiem ku rostrom, by słuchać przygodnych mówców lub rozpowiadać sobie wzajemnie najświeższe nowiny. W miarę jak upał dogrzewał coraz silniej, gromady próżniaków chroniły się pod portyki świątyń, spod których Ptakwylatywały co chwila z wielkim łopotem skrzydeł całe stada gołębi, rozbłyskując białymi piórami w jasności słonecznej i błękicie.</akap>


<akap>SenPod nadmiarem światła, pod wpływem gwaru, ciepła i niezmiernego znużenia oczy Winicjusza poczęły się kleić. Monotonne okrzyki chłopców, grających obok w morę, i miarowe kroki żołnierzy kołysały go do snu. Kilkakroć podniósł jeszcze głowę i objął oczyma więzienie, po czym oparł ją o zrąb skalny, westchnął jak dziecko, które usypia po długim płaczu, i usnął.</akap>


<akap>SenI wnet opadły go widzenia. Zdawało mu się, że wśród nocy niesie na ręku Ligię przez nieznaną winnicę, a przed nim idzie Pomponia Grecyna z kagankiem w ręku i świeci. Jakiś głos, jakby głos Petroniusza, wołał za nim z daleka: ,,Wróć się!" Lecz on nie zważał na owo wołanie i szedł dalej za Pomponią, póki nie doszli do chaty, w której progu stał Piotr Apostoł. Wówczas on pokazał mu Ligię i rzekł: ,,Idziemy z areny, panie, ale nie możemy jej obudzić, zbudź ty ją". Lecz Piotr odpowiedział: ,,Chrystus sam przyjdzie ją zbudzić!"</akap>


<akap>Potem obrazy poczęły mu się mieszać. Widział przez sen Nerona i Poppeę trzymającą na ręku małego Rufiusa ze skrwawionym czołem, które obmywał Petroniusz, i Tygellina posypującego popiołem stoły zastawione kosztownymi potrawami, i Witeliusza pożerającego owe potrawy, i mnóstwo innych augustianów siedzących przy uczcie. On sam spoczywał przy Ligii; lecz między stołami chodziły lwy, którym z płowych bród ściekała krew. Ligia prosiła go, by ją wyprowadził, a jego ogarnęła bezwładność tak straszna, iż nie mógł się nawet poruszyć. Za czym w widzeniach jego nastał bezwład jeszcze większy i wreszcie wszystko zapadło w ciemność zupełną.</akap>


<akap>Z głębokiego snu zbudził go dopiero żar słoneczny i okrzyki, które rozległy się tuż obok miejsca, na którym siedział. Winicjusz przetarł oczy: ulica roiła się od ludzi, lecz dwaj biegacze, przybrani w żółte tuniki, rozsuwali długimi trzcinami tłum, krzycząc i czyniąc miejsce dla wspaniałej lektyki, którą niosło czterech silnych niewolników egipskich.</akap>


<akap>W lektyce siedział jakiś człowiek przybrany w białe szaty, którego twarzy nie było dobrze widać, albowiem tuż przy oczach trzymał zwój papirusu i odczytywał coś pilnie.</akap>

<akap_dialog>--- Miejsce dla szlachetnego augustianina! --- wołali biegacze.</akap_dialog>


<akap>Ulica była jednak tak natłoczona, że lektyka musiała się na chwilę zatrzymać. Wówczas augustianin opuścił niecierpliwie zwój papieru i wychylił głowę wołając:</akap>

<akap_dialog>--- Rozpędzić mi tych nicponiów! Prędzej!</akap_dialog>


<akap>Nagle, spostrzegłszy Winicjusza, cofnął głowę i podniósł szybko do oczu zwój papieru.</akap>


<akap>A Winicjusz przeciągnął ręką po czole sądząc, że śni jeszcze.</akap>


<akap>W lektyce siedział Chilo.</akap>


<akap>Tymczasem biegacze utorowali drogę i Egipcjanie mieli ruszyć naprzód, gdy nagle młody trybun, który w jednej chwili zrozumiał wiele rzeczy przedtem dla niego niezrozumiałych, przybliżył się do lektyki.</akap>

<akap_dialog>--- Pozdrowienie ci, Chilonie! --- rzekł.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Młodzieńcze --- odpowiedział z godnością i dumą Grek, usiłując swej twarzy nadać wyraz spokoju, którego w duszy nie miał --- witaj, ale mnie nie zatrzymuj, gdyż śpieszę się do przyjaciela mego, szlachetnego Tygellina.</akap_dialog>


<akap>ZemstaA Winicjusz, chwyciwszy za krawędź lektyki, pochylił się ku niemu i patrząc mu wprost w oczy, rzekł zniżonym głosem:</akap>

<akap_dialog>--- Tyś wydał Ligię?...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Kolosie Memnona! --- zawołał z przestrachem Chilo.</akap_dialog>


<akap>SiłaLecz w oczach Winicjusza nie było groźby, więc strach starego Greka przeszedł szybko. Pomyślał, że jest pod opieką Tygellina i samego cezara, to jest potęg, przed którymi drży wszystko, i że otaczają go silni niewolnicy, a zaś Winicjusz stoi przed nim bezbronny, z wynędzniałą twarzą i postawą zgiętą przez ból.</akap>


<akap>Na tę myśl wróciła mu zuchwałość. Utkwił w Winicjusza swe oczy, okolone czerwonymi obwódkami, i odszepnął:</akap>

<akap_dialog>--- A ty, gdym umierał z głodu, kazałeś mnie schłostać.</akap_dialog>


<akap>Na chwilę umilkli obaj, po czym ozwał się głuchy głos Winicjusza:</akap>

<akap_dialog>--- Skrzywdziłem cię, Chilonie!...</akap_dialog>


<akap>Wówczas Grek podniósł głowę i klasnąwszy w palce, co w Rzymie było oznaką lekceważenia i pogardy, odrzekł tak głośno, aby wszyscy mogli go słyszeć:</akap>

<akap_dialog>--- Przyjacielu, jeśli masz do mnie prośbę, przyjdź do domu mego na Eskwilinie o rannej porze, w której po kąpieli przyjmuję gości i klientów.</akap_dialog>


<akap>I skinął ręką, a na ów znak Egipcjanie podnieśli lektykę, niewolnicy zaś, przybrani w żółte tuniki, poczęli wołać machając trzcinami:</akap>

<akap_dialog>--- Miejsce dla lektyki szlachetnego Chilona Chilonidesa! Miejsce! Miejsce!...</akap_dialog>






<naglowek_rozdzial>Rozdział pięćdziesiąty piąty</naglowek_rozdzial>



<akap>ListLigia w długim, pośpiesznie pisanym liście żegnała na zawsze Winicjusza. Wiadomo jej było, że do więzienia nie wolno już nikomu przychodzić i że będzie mogła widzieć Winicjusza dopiero z areny. Toteż prosiła go, by dowiedział się, kiedy przypadnie ich kolej, i by był na igrzysku, albowiem chciała raz jeszcze zobaczyć go za życia. W liście jej nie znać było bojaźni. Pisała, że i ona, i inni tęsknią już do areny, na której znajdą wyzwolenie z więzienia. Spodziewając się przyjazdu Pomponii i Aulusa, błagała, by przyszli i oni. W każdym jej słowie widać było uniesienie i to oderwanie się od życia, w którym żyli wszyscy uwięzieni, a zarazem niezachwianą wiarę, że obietnice spełnić się muszą za grobem. ,,Czy Chrystus (pisała) teraz, czy po śmierci mnie wyzwoli, On ci obiecał mnie przez usta Apostoła, a więc ja twoja". I zaklinała go, by jej nie żałował i nie dał się opanować bólowi. Śmierć nie była dla niej rozerwaniem ślubów. Z ufnością dziecka upewniała Winicjusza, że zaraz po męce w arenie powie Chrystusowi, iż w Rzymie został jej narzeczony, Marek, który tęskni po niej całym sercem.Dusza I myślała, że może Chrystus pozwoli wrócić na chwilę jej duszy do niego, aby mu powiedzieć, że żyje, że męki nie pamięta i że jest szczęśliwa. Cały jej list tchnął szczęściem i ogromną nadzieją. Była w nim tylko jedna prośba związana ze sprawami ziemi, aby Winicjusz zabrał ze spoliarium[13] jej ciało i pochował ją jako swoją żonę w grobowcu, w którym sam niegdyś miał spocząć.</akap>


<akap>On czytał ów list z rozdartą duszą, ale zarazem zdało mu się niepodobieństwem, aby Ligia mogła zginąć pod kłami dzikich zwierząt i aby Chrystus nie zlitował się nad nią. Jednakże w tym właśnie tkwiła nadzieja i ufność. Wróciwszy do domu odpisał, że będzie przychodził codziennie pod mury Tullianum czekać, póki Chrystus nie skruszy murów i nie odda mu jej. Nakazał wierzyć jej, że On może mu ją oddać nawet z cyrku, że Wielki Apostoł błaga Go o to i że chwila wyzwolenia jest bliska. Nawrócony centurion miał odnieść jej ów list nazajutrz.</akap>


<akap>Lecz gdy Winicjusz przyszedł następnego dnia pod więzienie, setnik, opuściwszy szereg, zbliżył się do niego pierwszy i rzekł:</akap>

<akap_dialog>Choroba--- Posłuchaj mnie, panie. Chrystus, który cię doświadczył, okazał ci łaskę swoją. DziewictwoDzisiejszej nocy przyszli wyzwoleńcy cezara i prefekta, aby wybrać im dziewice chrześcijańskie na pohańbienie; pytali się o oblubienicę twoją, lecz Pan nasz zesłał na nią gorączkę, na którą umierają więźnie w Tullianum, i poniechali jej. Wczoraj wieczór była już nieprzytomna i niech będzie błogosławione imię Zbawiciela, albowiem ta choroba, która ją ocaliła od hańby, może ją ocalić i od śmierci.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz oparł dłoń na naramienniku żołnierza, aby nie upaść, ów zaś mówił dalej:</akap>

<akap_dialog>--- Dziękuj miłosierdziu Pana. Linusa porwali i położyli na męki, ale widząc, że kona, oddali go. Może i tobie oddadzą ją teraz, a Chrystus wróci jej zdrowie.</akap_dialog>


<akap>Młody trybun pozostał jeszcze chwilę ze spuszczoną głową, po czym podniósł ją i rzekł cicho:</akap>

<akap_dialog>--- Tak jest, setniku. Chrystus, który wybawił ją od hańby, wybawi ją od śmierci.</akap_dialog>


<akap>I dosiedziawszy pod murem więzienia do wieczora, wrócił do domu, aby wysłać swoich ludzi po Linusa i kazać go przenieść do jednej ze swoich willi podmiejskich.</akap>


<akap>Jednakże Petroniusz dowiedziawszy się o wszystkim postanowił działać jeszcze. Poprzednio był już u Augusty, teraz zaś udał się do niej po raz drugi. Zastał ją u łoża małego Rufiusa. Dziecko z rozbitą głową majaczyło w gorączce, matka zaś ratowała je z rozpaczą i zgrozą w sercu, myśląc, że jeśli je uratuje, to może tylko po to, aby wkrótce straszniejszą zginęło śmiercią.</akap>


<akap>Zajęta wyłącznie swoim bólem, nie chciała nawet słuchać o Winicjuszu i Ligii, lecz Petroniusz przeraził ją.Bóg, Wierzenia ,,Obraziłaś --- rzekł jej --- nowe nieznane bóstwo. Ty, Augusto, czcisz podobno hebrajskiego Jehowę, ale chrześcijanie utrzymują, że Chrystus jest jego synem, pomyśl więc, czy cię nie ściga gniew ojca. Kto wie, czy to, co się stało, nie jest ich zemstą i czy życie Rufiusa nie zależy od tego, jak postąpisz".</akap>

<akap_dialog>--- Co chcesz, abym uczyniła? --- spytała z przestrachem Poppea.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Przebłagaj zgniewane bóstwo.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Jak?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ligia jest chora. Wpłyń na cezara lub Tygellina, żeby ją wydano Winicjuszowi.</akap_dialog>


<akap>A ona spytała z rozpaczą:</akap>

<akap_dialog>--- Czy ty myślisz, że ja mogę?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Więc możesz co innego. Jeśli Ligia wyzdrowieje, musi iść na śmierć. Idź do świątyni Westy i zażądaj, aby virgo magna[14] znalazła się wypadkiem[15] koło Tullianum w chwili, gdy będą wyprowadzali więźniów na śmierć, i rozkazała uwolnić tę dziewczynę. Wielka westalka nie odmówi ci tego.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- A jeśli Ligia umrze z gorączki?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Chrześcijanie mówią, że Chrystus jest mściwy, ale sprawiedliwy: być może, że przebłagasz go chęcią samą.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Niech mi da jaki znak, że ocali Rufiusa.</akap_dialog>


<akap>Petroniusz wzruszył ramionami.</akap>

<akap_dialog>--- Ja nie przychodzę jako jego poseł, o boska; mówię ci tylko: bądź lepiej w zgodzie ze wszystkimi bóstwami rzymskimi i obcymi.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Pójdę! --- rzekła złamanym głosem Poppea.</akap_dialog>


<akap>Petroniusz odetchnął głęboko.</akap>


<akap>,,Nareszcie coś wskórałem!" --- pomyślał.</akap>


<akap>I wróciwszy do Winicjusza rzekł mu:</akap>

<akap_dialog>--- Proś swego Boga, by Ligia nie umarła na gorączkę, bo jeśli nie umrze, to wielka westalka rozkaże ją uwolnić. Sama Augusta będzie ją o to prosiła.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz popatrzył na niego oczyma, w których błyszczała gorączka, i odpowiedział:</akap>

<akap_dialog>--- Ją uwolni Chrystus.</akap_dialog>


<akap>A Poppea, która dla ocalenia Rufiusa gotowa była palić hekatomby wszystkim bogom świata, tegoż jeszcze wieczora udała się na Forum do westalek, powierzywszy opiekę nad chorym dzieckiem wiernej piastunce Sylwii, która i ją samą wyniańczyła.</akap>


<akap>Dziecko, Okrucieństwo, ŚmierćLecz na Palatynie wyrok na dziecko był już wydany. Zaledwie bowiem lektyka cesarzowej znikła za Wielką Bramą, do komnaty, w której spoczywał mały Rufius, weszli dwaj wyzwoleńcy cezara, z których jeden rzucił się na starą Sylwię i zatkał jej usta, drugi zaś, chwyciwszy miedziany posążek Sfinksa, ogłuszył ją pierwszym uderzeniem.</akap>


<akap>Po czym zbliżyli się do Rufiusa. Trawiony gorączką i bezprzytomny chłopak nie zdając sobie sprawy, co dzieje się koło niego, uśmiechał się do nich i mrużył swe śliczne oczy, jakby usiłował ich rozpoznać. MorderstwoLecz oni zdjąwszy z niańki pas, zwany cingulum, zadzierzgnęli mu go koło szyi i poczęli zaciskać. Dziecko, zawoławszy raz matki, skonało łatwo. Za czym owinęli je w prześcieradło i siadłszy na przygotowane konie pośpieszyli aż do Ostii, gdzie wrzucili ciało w morze.</akap>


<akap>MatkaPoppea nie zastawszy wielkiej dziewicy, która wraz z innymi westalkami była u Watyniusza, wróciła wkrótce na Palatyn. Znalazłszy puste łoże i zastygłe ciało Sylwii, zemdlała, a gdy ją otrzeźwiono, poczęła krzyczeć i dzikie jej krzyki rozlegały się przez noc całą i dzień następny.</akap>


<akap>AniołLecz trzeciego dnia cezar kazał jej przyjść na ucztę, więc przybrawszy się w ametystową tunikę, przyszła i siedziała z kamienną twarzą, złotowłosa, milcząca, cudna i złowroga jak anioł śmierci.</akap>

Przypisy

  1. Chronos (mit. gr.) --- bóg czasu, utożsamiany z Kronosem, ojcem Zeusa; połykał własne dzieci, by uniknąć śmierci z rąk syna.
  2. Trymalchion --- tytułowy bohater utworu przypisywanego Petroniuszowi; wyzwoleniec, bogacz, pretensjonalny nieuk.
  3. Tullianum --- najniższa część więzienia, leżąca pod ziemią, z jedynym otworem w pułapie. Tam umarł z głodu Jugurta.
  4. Księgi Sybilijskie --- spisane przepowiednie wieszczki Sybilli.
  5. <slowo_obce>uczty przygotowywane bogom</slowo_obce> --- uczty takie, będące zarazem uroczystościami religijnymi zwano sellisternia a. lectisternia.
  6. <slowo_obce>wytykać</slowo_obce> (daw.) --- dziś: wytyczać.
  7. <slowo_obce>ludus matutinus</slowo_obce> (łac.) --- widowisko poranne.
  8. <slowo_obce>lilie Hebronu</slowo_obce> --- starotestament. określenie piękna i niewinności.
  9. Syjon --- wzgórze w Jerozolimie ze świątynią z Arką Przymierza, potem: każde święte miejsce.
  10. <slowo_obce>Hosanna!</slowo_obce> (hebr.) --- dosł. zbawże; potem okrzyk na cześć Boga i Chrystusa.
  11. <slowo_obce>Pro Christo!</slowo_obce> (łac.) --- za Chrystusa!
  12. <slowo_obce>pileous</slowo_obce> (łac.) --- rodzaj nakrycia głowy.
  13. <slowo_obce>spoliarium</slowo_obce> (łac.) --- miejsce na zapleczu amfiteatru służące do składania zwłok.
  14. <slowo_obce>virgo magna</slowo_obce> (łac.) --- dosł. wielka dziewica, westalka, która mogła darować życie idącemu obok niej skazańcowi.
  15. <slowo_obce>wypadkiem</slowo_obce> --- tu: przypadkiem.