Lektury: Rozdziały 31-35

Edytuj
Komentarze              Archiwum wersji (wszystkie edycje)

Skopiowano ze stron roboczych projektu Wolne Podręczniki

<naglowek_rozdzial>Rozdział trzydziesty pierwszy</naglowek_rozdzial>



<akap>UcztaPretorianie okrążali gaje rosnące po brzegach stawu Agryppy, aby zbyt wielkie tłumy widzów nie przeszkadzały cezarowi i jego gościom, gdyż i tak mówiono, że co tylko było w Rzymie odznaczającego się bogactwem, umysłem lub pięknością, stawiło się na ową ucztę, która nie miała równej sobie w dziejach miasta. Tygellinus chciał wynagrodzić cezarowi odłożoną podróż do Achai, a zarazem przewyższyć wszystkich, którzy kiedykolwiek podejmowali Nerona, i dowieść mu, że nikt go tak zabawić nie potrafi. W tym celu, jeszcze bawiąc przy cezarze w Neapolis, a potem w Benewencie, czynił przygotowania i wysyłał rozkazy, by z najodleglejszych krańców świata sprowadzono zwierzęta, ptaki, rzadkie ryby i rośliny, nie pomijając naczyń i tkanin, które miały ucztę uświetnić. GospodarzDochody z całych prowincji szły na zaspokojenie szalonych pomysłów, lecz na to potężny faworyt nie potrzebował się oglądać.Dworzanin Wpływ jego wzrastał z dniem każdym. Tygellinus może nie był jeszcze Neronowi milszy od innych, ale stawał się coraz niezbędniejszym. Petroniusz przewyższał go nieskończenie polorem[1], umysłem, dowcipem i w rozmowach lepiej umiał bawić cezara, ale na swoje nieszczęście przewyższał w tym i cezara, wskutek czego budził jego zazdrość. Nie umiał też być posłusznym we wszystkim narzędziem i cezar bał się jego zdania, gdy chodziło o rzeczy smaku. Z Tygellinem zaś nie czuł się nigdy skrępowanym. Sama nazwa: arbiter elegantiarum, jaką nadawano Petroniuszowi, drażniła miłość własną Nerona, któż bowiem, jeśli nie on sam, powinien ją nosić? Tygellinus miał jednak tyle rozumu, iż zdawał sobie sprawę ze swych braków, a widząc, że nie może iść w zawody ani z Petroniuszem, ani z Lukanem, ani z innymi, których wyróżniało czy to urodzenie, czy talenty, czy nauka --- postanowił zgasić ich podatnością swych służb, a przede wszystkim zbytkiem takim, żeby i wyobraźnia Nerona została nim uderzona.</akap>


<akap>Bogactwo, UcztaUcztę więc kazał zastawić na olbrzymiej tratwie zbudowanej z pozłoconych belek. Brzegi jej przybrane były w przepyszne konchy, poławiane w Morzu Czerwonym i w Oceanie Indyjskim, grające kolorami pereł i tęczy. Boki były pokryte kępami palm, gaikami lotosów i róż rozkwitłych, wśród których ukryto fontanny tryskające wonnościami, posągi bogów i złote lub srebrne klatki napełnione różnokolorowym ptactwem. W środku wznosił się olbrzymi namiot albo raczej, dla niezasłaniania widoku, tylko wierzch namiotu z syryjskiej purpury, wsparty na srebrnych słupkach, pod nim zaś błyszczały jak słońca stoły przygotowane dla biesiadników, obciążone szkłem aleksandryjskim, kryształem i naczyniami wprost bez ceny, złupionymi w Italii, Grecji i Azji Mniejszej. UrodaTratwa, mająca z powodu nagromadzonych na niej roślin pozór wyspy i ogrodu, połączona była sznurami ze złota i purpury z łodziami w kształcie ryb, łabędzi, mew i flamingów, w których przy kolorowych wiosłach siedzieli nadzy wioślarze i wioślarki, o kształtach i rysach cudnej piękności, z włosami utrefionymi na sposób wschodni lub ujętymi w złote siatki. Gdy Nero, przybywszy z Poppeą i augustianami, przybił do głównej tratwy i zasiadł pod purpurowym namiotem, łodzie owe poruszyły się, wiosła poczęły uderzać wodę, wyprężyły się złote sznury i tratwa wraz z ucztą i gośćmi poczęła się poruszać i opisywać kręgi po stawie. Otoczyły ją też inne łodzie i inne mniejsze tratwy, pełne cytrzystek i harfiarek, których różowe ciała, na tle błękitu nieba i wody i w odblaskach od złotych instrumentów, zdawały się wsiąkać w siebie owe błękity i odblaski, mienić się i kwitnąć jak kwiaty.</akap>


<akap>MuzykaZ gajów pobrzeżnych, z dziwacznych budynków, powznoszonych umyślnie i poukrywanych wśród gęstwy, ozwały się także odgłosy muzyki i śpiewu. Zabrzmiała okolica, zabrzmiały gaje, echa rozniosły dźwięk rogów i trąb. Sam cezar, mając po jednej stronie Poppeę, po drugiej Pitagorasa, podziwiał i zwłaszcza gdy między łodziami pojawiły się młode niewolnicze dziewczęta poprzebierane za syreny, pokryte zieloną siatką naśladującą łuskę, nie szczędził pochwał Tygellinowi. Z przyzwyczajenia spoglądał jednak na Petroniusza, chcąc poznać zdanie ,,arbitra", lecz ów zachowywał się przez długi czas obojętnie i dopiero wręcz zapytany odrzekł:</akap>

<akap_dialog>Ciało--- Ja sądzę, panie, że dziesięć tysięcy obnażonych dziewic czyni mniejsze wrażenie niż jedna.</akap_dialog>


<akap>Cezarowi podobała się jednak ,,pływająca uczta", albowiem była czymś nowym. Podawano zresztą, jak zwykle, tak wyszukane potrawy, że i wyobraźnia Apicjusza omdlałaby na ich widok, i wina w tylu gatunkach, że Othon, który podawał ich osiemdziesiąt, skryłby się pod wodę ze wstydu, gdyby mógł widzieć ów przepych. Do stołu prócz kobiet zasiedli sami augustianie, wśród których Winicjusz gasił wszystkich pięknością. Przemiana CierpienieNiegdyś postać i twarz jego zbyt znamionowały żołnierza z zawodu, teraz troski wewnętrzne i ból fizyczny, przez który przeszedł, wyrzeźbiły tak jego rysy, jakby przeszła po nich delikatna ręka mistrza rzeźbiarza. Płeć jego straciła dawną śniadość, lecz zostały jej złotawe połyski numidyjskiego marmuru. Oczy stały się większe, smutniejsze. CiałoTylko tors jego zachował dawne potężne formy, jakby stworzone do pancerza, lecz nad tym torsem legionisty widniała głowa greckiego boga albo przynajmniej wyrafinowanego patrycjusza, zarazem subtelna i przepyszna. Petroniusz mówiąc mu, że żadna z augustianek i nie potrafi, i nie zechce mu się oprzeć, mówił jak człowiek doświadczony. Patrzyły na niego teraz wszystkie, nie wyjmując Poppei ani westalki Rubrii, którą cezar życzył sobie mieć na uczcie.</akap>


<akap>UcztaWina, mrożone w śniegach z gór, wkrótce rozgrzały serca i głowy biesiadników. Z gęstwiny pobrzeżnej wysuwały się coraz nowe łódki o kształtach koników polnych i łątek. Błękitna szyba stawu wyglądała, jakby ją kto przyrzucił płatkami kwiatów lub jakby ją poobsiadały motyle. Nad łodziami unosiły się tu i ówdzie poprzywiązywane na srebrnych i niebieskich niciach lub sznurkach gołębie i inne ptaki z Indii i Afryki. Słońce przebiegło już większą część nieba, ale dzień, lubo uczta odbywała się w początkach maja, był ciepły, a nawet upalny. Staw kołysał się od uderzeń wioseł, które biły toń w takt muzyki, lecz w powietrzu nie było najmniejszego tchnienia wiatru i gaje stały nieruchome, jakby zasłuchane i zapatrzone w to, co działo się na wodzie. PijaństwoTratwa krążyła wciąż po stawie wioząc coraz bardziej pijanych i wrzaskliwych biesiadników. Jeszcze uczta nie dobiegła do połowy, gdy nie pilnowano już porządku, w jakim wszyscy zasiedli przy stole. Sam cezar dał przykład, wstawszy bowiem kazał ustąpić Winicjuszowi, który spoczywał przy Rubrii westalce, i zająwszy jego triclinium począł jej szeptać coś do ucha. Winicjusz znalazł się przy Poppei, która po chwili wyciągnęła doń ramię prosząc, by zapiął jej rozluźniony naramiennik, a gdy uczynił to trochę drżącymi rękoma, rzuciła mu spod swoich długich rzęs spojrzenie jakby zawstydzone i potrząsnęła swą złotą głową, niby czemuś przecząc. Tymczasem słońce stało się większe, czerwieńsze i z wolna staczało się za szczyty gajów; goście byli po większej części zupełnie pijani. ZabawaTratwa krążyła teraz blisko brzegów, na których wśród kęp drzew i kwiatów widać było grupy ludzi poprzebieranych za faunów lub za satyrów, grających na fletniach, multankach[2] i bębenkach, oraz Przebraniegrupy dziewcząt przedstawiających nimfy, driady i hamadriady. Mrok zapadł wreszcie wśród pijanych okrzyków na cześć Luny, dochodzących spod namiotu; wówczas gaje zaświeciły tysiącem lamp. Z lupanariów, stojących po brzegach, popłynęły roje światła: na tarasach ukazały się nowe grupy, również obnażone, składające się z żon i córek pierwszych domów rzymskich.Ciało, Kobieta "upadła" Te głosem i wyuzdanymi ruchami poczęły przyzywać biesiadników. Tratwa przybiła wreszcie do brzegu, cezar i augustianie wypadli do gajów, rozproszyli się w lupanariach, w namiotach ukrytych wśród gęstwy, w grotach sztucznie urządzonych wśród źródeł i fontann. Szał ogarnął wszystkich; nikt nie wiedział, gdzie podział się cezar, kto jest senatorem, kto rycerzem, kto skoczkiem lub muzykiem. Satyry i fauny poczęły gonić z krzykiem za nimfami. Bito tyrsami w lampy, by je pogasić. Niektóre części gajów ogarnęła ciemność. Wszędzie jednak słychać było to głośne krzyki, to śmiechy, to szept, to zdyszany oddech ludzkich piersi. Rzym istotnie nie widział dotąd nic podobnego.</akap>


<akap>Winicjusz nie był pijany jak na owej uczcie w pałacu cezara, na której była Ligia, ale i jego olśnił i upoił widok wszystkiego, co się działo, a wreszcie ogarnęła go gorączka rozkoszy. Wypadłszy do lasu, biegł razem z innymi, upatrując, która z driad wyda mu się najpiękniejszą. Co chwila przelatywały koło niego ze śpiewem i okrzykami coraz nowe ich stada, gonione przez faunów, satyrów, senatorów, rycerzy i przez odgłosy muzyki. Ujrzawszy nareszcie orszak dziewic prowadzony przez jedną, przybraną za Dianę, skoczył ku niemu chcąc bliżej spojrzeć na boginię i nagle serce zamarło mu w piersiach. Oto zdawało mu się, że w bogini z księżycem na głowie poznaje Ligię.</akap>


<akap>One zaś otoczyły go szalonym korowodem, a po chwili, chcąc go widocznie skłonić do pościgu, pierzchły jak stado sarn[3]. Lecz on został na miejscu z bijącym sercem, bez oddechu, bo jakkolwiek rozpoznał, że Diana nie była Ligią i z bliska nie była nawet do niej podobna, zbyt silne wrażenie pozbawiło go sił. Miłość, TęsknotaNagle ogarnęła go tęsknota za Ligią tak niezmierna, jakiej nigdy w życiu nie doświadczał, i miłość do niej napłynęła mu nową ogromną falą do piersi. Nigdy nie wydała mu się droższą, czystszą i bardziej umiłowaną jak w tym lesie szału i dzikiej rozpusty. Przed chwilą sam chciał pić z tego kielicha i wziąć udział w owym rozpętaniu zmysłów i bezwstydu, teraz przejął go wstręt i obrzydzenie. Poczuł, że dusi go ohyda, że piersiom potrzeba powietrza, a oczom gwiazd nie zaćmionych przez gęstwę tego strasznego gaju, i postanowił uciekać. Lecz zaledwie ruszył, stanęła przed nim jakaś postać z głową owiniętą w zasłonę i wsparłszy się dłońmi na jego ramionach, poczęła szeptać oblewając mu gorącym tchnieniem twarz:</akap>

<akap_dialog>Flirt--- Kocham cię!... Pójdź! Nikt nas nie ujrzy. Śpiesz się!</akap_dialog>


<akap>Winicjusz obudził się jakby ze snu:</akap>

<akap_dialog>--- Ktoś ty?</akap_dialog>


<akap>Lecz ona wsparła się na nim piersią i poczęła nalegać:</akap>


<akap_dialog>--- Śpiesz się! Patrz, jak tu pusto, a ja cię kocham. Pójdź!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ktoś ty? --- powtórzył Winicjusz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Zgadnij!...</akap_dialog>


<akap>PocałunekTo rzekłszy przycisnęła przez zasłonę usta do jego ust, ciągnąc jednocześnie ku sobie jego głowę, aż wreszcie, gdy jej zbrakło oddechu, oderwała od niego twarz.</akap>

<akap_dialog>--- Noc miłości!... noc zapamiętania! --- mówiła chwytając szybko powietrze. --- Dziś wolno... Masz mnie!</akap_dialog>


<akap>Lecz Winicjusza sparzył ów pocałunek i napełnił go nowym obrzydzeniem. Dusza i serce jego były gdzie indziej i na całym świecie nie istniało dla niego nic prócz Ligii.</akap>


<akap>Więc odsunąwszy ręką zakwefioną postać rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Ktokolwiek jesteś, kocham inną i nie chcę cię.</akap_dialog>


<akap>A ona zniżyła ku niemu głowę:</akap>

<akap_dialog>--- Uchyl zasłony.</akap_dialog>


<akap>Lecz w tej chwili zaszeleściły liście pobliskich mirtów; postać znikła jak senne widziadło, tylko z daleka rozległ się jej śmiech, jakiś dziwny i złowrogi.</akap>


<akap>Petroniusz stanął przed Winicjuszem.</akap>

<akap_dialog>--- Słyszałem i widziałem --- rzekł.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz zaś odpowiedział:</akap>

<akap_dialog>--- Pójdźmy stąd!...</akap_dialog>


<akap>I poszli. Minęli gorejące światłem lupanaria, gaj, łańcuch konnych pretorianów i odnaleźli lektyki.</akap>

<akap_dialog>--- Wstąpię do ciebie --- rzekł Petroniusz.</akap_dialog>


<akap>I wsiedli razem. Lecz przez drogę milczeli obaj. Dopiero gdy znaleźli się w atrium Winicjuszowego domu, Petroniusz rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Czy wiesz, kto to był?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Rubria? --- spytał Winicjusz wstrząsnąwszy się na samą myśl, że Rubria była westalką.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Więc kto?</akap_dialog>


<akap>Petroniusz zniżył głos:</akap>

<akap_dialog>--- Ogień Westy został splugawiony, bo Rubria była z cezarem. Z tobą zaś mówiła...</akap_dialog>


<akap>Tu dokończył jeszcze ciszej:</akap>

<akap_dialog>--- Diva Augusta.</akap_dialog>


<akap>Nastała chwila milczenia.</akap>

<akap_dialog>Niebezpieczeństwo--- Cezar --- rzekł Petroniusz --- nie umiał ukryć przy niej swej żądzy do Rubrii, więc może chciała się zemścić, a ja przeszkodziłem wam dlatego, że gdybyś poznawszy Augustę odmówił jej, to byłbyś zgubiony bez ratunku: ty, Ligia, a może i ja.</akap_dialog>


<akap>Lecz Winicjusz wybuchnął:</akap>

<akap_dialog>Konflikt wewnętrzny--- Mam dosyć Rzymu, cezara, uczt, Augusty, Tygellina i was wszystkich! Duszę się! Nie mogę tak żyć, nie mogę! Rozumiesz mnie?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tracisz głowę, sąd, miarę!... Winicjuszu!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Kocham ją jedną w świecie!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Więc co?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Więc nie chcę innej miłości, nie chcę waszego życia, waszych uczt, waszego bezwstydu i waszych zbrodni!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Co się z tobą dzieje? Czyś ty chrześcijanin?</akap_dialog>


<akap>A młody człowiek objął rękoma głowę i począł powtarzać jakby z rozpaczą:</akap>

<akap_dialog>--- Jeszcze nie! Jeszcze nie!</akap_dialog>






<naglowek_rozdzial>Rozdział trzydziesty drugi</naglowek_rozdzial>



<akap>Przemiana Petroniusz odszedł do domu wzruszając ramionami i niezadowolony mocno. Spostrzegł teraz i on, że przestali się z Winicjuszem rozumieć i że dusze ich rozbiegły się zupełnie. Niegdyś Petroniusz miał nad młodym żołnierzem ogromny wpływ[4]. Był mu we wszystkim wzorem i często kilka ironicznych słów z jego strony wystarczało, by Winicjusza od czegoś powstrzymać lub do czegoś popchnąć. Obecnie nie zostało z tego nic, tak dalece, że Petroniusz nie próbował nawet dawnych sposobów, czując, że jego dowcip i ironia ześlizną się bez żadnego skutku po nowych pokładach, jakie na duszę Winicjusza nałożyła miłość i zetknięcie się z niepojętym światem chrześcijańskim. NiebezpieczeństwoDoświadczony sceptyk rozumiał, że stracił klucz do tej duszy. Przejmowało go też to niezadowoleniem, a nawet i obawą, którą spotęgowały jeszcze wypadki tej nocy. ,,Jeśli to ze strony Augusty nie przemijające zachcenie, lecz trwalsza żądza --- myślał Petroniusz --- to będzie jedno z dwojga: albo Winicjusz jej się nie oprze i może być przez lada wypadek zgubiony, albo, co dziś do niego podobne, oprze się i w takim razie będzie zgubiony na pewno, a z nim mogę być i ja, choćby dlatego, że jestem jego krewnym i że Augusta, objąwszy niechęcią całą rodzinę, przerzuci wagę swego wpływu na stronę Tygellina..." I tak, i tak było źle. Petroniusz był człowiekiem odważnym i śmierci się nie bał, ale nie spodziewając się od niej niczego, nie chciał jej wywoływać. Po długim namyśle postanowił wreszcie, że najlepiej i najbezpieczniej będzie wyprawić Winicjusza z Rzymu w podróż. Ach, gdyby mógł dać mu w dodatku na drogę Ligię, byłby to z radością uczynił. Lecz i tak spodziewał się, że nie będzie mu go zbyt trudno namówić. Wówczas rozpuściłby na Palatynie wieść o chorobie Winicjusza i odsunąłby niebezpieczeństwo zarówno od niego jak i od siebie. Augusta ostatecznie nie wiedziała, czy była przez Winicjusza poznana; mogła przypuszczać, że nie, więc jej miłość własna dotychczas niezbyt ucierpiała. Inaczej mogło być jednak w przyszłości i należało temu zapobiec. Petroniusz chciał przede wszystkim wygrać na czasie, rozumiał bowiem, że skoro raz cezar ruszy do Achai, wówczas Tygellinus, który się na niczym z zakresu sztuki nie rozumiał, zejdzie na drugi plan i straci swój wpływ. W Grecji Petroniusz pewien był zwycięstwa nad wszystkimi współzawodnikami.</akap>


<akap>PodstępTymczasem postanowił czuwać nad Winicjuszem i zachęcać go do podróży. Przez kilkanaście dni rozmyślał nawet nad tym, że gdyby wyrobił u cezara edykt, wypędzający chrześcijan z Rzymu, to Ligia opuściłaby go razem z innymi wyznawcami Chrystusa, a za nią i Winicjusz. Wówczas nie potrzeba by go namawiać. Sama zaś rzecz była możliwa. Wszakże nie tak dawno jeszcze, gdy Żydzi wszczęli rozruchy z nienawiści do chrześcijan, Klaudiusz cezar, nie umiejąc odróżnić jednych od drugich, wypędził Żydów. Czemu by zatem Nero nie miał wypędzić chrześcijan? W Rzymie byłoby przestronniej. Petroniusz po owej ,,pływającej uczcie" widywał codziennie Nerona i na Palatynie, i w innych domach. Podsunąć mu podobną myśl było łatwo, bo cezar nie opierał się nigdy namowom przynoszącym komuś zgubę lub szkodę. Po dojrzałym zastanowieniu Petroniusz ułożył sobie cały plan. Oto wyprawi u siebie ucztę i na niej skłoni cezara do wydania edyktu. Miał nawet niepłonną nadzieję, że cezar jemu powierzy wykonanie. Wówczas wyprawiłby Ligię, ze wszystkimi należnymi kochance Winicjusza względami, na przykład do Baiae i niechby się tam kochali i bawili w chrześcijaństwo, ile by im się podobało.</akap>


<akap>Tymczasem odwiedzał Winicjusza często, raz dlatego, że przy całym swym rzymskim egoizmie nie mógł się pozbyć przywiązania do niego, a po wtóre, by namawiać go do podróży. Winicjusz udawał chorego i nie pokazywał się na Palatynie, gdzie co dzień powstawały inne zamiary. Pewnego dnia wreszcie Petroniusz usłyszał z własnych ust cezara, że wybiera się stanowczo za trzy dni do Ancjum, i zaraz nazajutrz poszedł zawiadomić o tym Winicjusza.</akap>


<akap>Lecz ów pokazał mu listę osób zaproszonych do Ancjum, którą rano przyniósł mu wyzwoleniec cezara.</akap>

<akap_dialog>--- Jest na niej moje nazwisko --- rzekł --- jest i twoje. Wróciwszy zastaniesz taką samą u siebie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Gdyby mnie nie było między zaproszonymi --- odpowiedział Petroniusz --- to by znaczyło, że trzeba umrzeć, nie spodziewam się zaś, by to nastąpiło przed podróżą do Achai. Będę tam Neronowi zbyt potrzebny.</akap_dialog>


<akap>Po czym przejrzawszy listę rzekł:</akap>

<akap_dialog>Niewola--- Ledwośmy przybyli do Rzymu, trzeba znów opuścić dom i wlec się do Ancjum. Ale trzeba! Bo to nie tylko zaproszenie, to zarazem rozkaz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- A gdyby kto nie posłuchał?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dostałby innego rodzaju wezwanie: by się wybrał w znacznie dłuższą podróż, w taką, z której się nie wraca. Co za szkoda, żeś nie posłuchał mojej rady i nie wyjechał, póki był czas. Teraz musisz do Ancjum.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Teraz muszę do Ancjum... Patrzże, w jakich my czasach żyjemy i jakimi podłymi jesteśmy niewolnikami.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Czyś to dziś dopiero spostrzegł?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie. Ale widzisz, tyś mi dowodził, że nauka chrześcijańska jest nieprzyjaciółką życia, bo nakłada na nie więzy. A czyż mogą być twardsze niż te, które nosimy? Tyś mówił: ,,Grecja stworzyła mądrość i piękność, a Rzym moc". Gdzież nasza moc?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Zawołaj sobie Chilona. Nie mam dziś żadnej ochoty do filozofowania. Na Herkulesa! Nie ja stworzyłem te czasy i nie ja za nie odpowiadam. Mówmy o Ancjum. Wiedz, że czeka cię tam wielkie niebezpieczeństwo i że lepiej by może było dla ciebie zmierzyć się z tym Ursusem, który zdławił Krotona, niż tam jechać, a jednak nie możesz nie jechać.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz skinął niedbale dłonią i rzekł:</akap>

<akap_dialog>Kondycja ludzka--- ŚmierćNiebezpieczeństwo! My wszyscy brodzimy w mroku śmierci i co chwila jakaś głowa zanurza się w ów mrok.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Czy mam ci wyliczać wszystkich, którzy mieli trochę rozumu i dlatego mimo czasów Tyberiusza, Kaliguli, Klaudiusza i Nerona dożyli osiemdziesięciu lub dziewięćdziesięciu lat? Niech ci za przykład posłuży choćby tylko taki Domicjusz Afer. Ten zestarzał się spokojnie, choć całe życie był złodziejem i łotrem.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Może dlatego! Może właśnie dlatego! --- odpowiedział Winicjusz.</akap_dialog>


<akap>Po czym jął przeglądać listę i rzekł:</akap>

<akap_dialog>Obraz świata, Władza--- Tygellinus, Watyniusz, Sekstus Afrykanus, Akwilinus Regulus, Suiliusz Nerulinus, Epriusz Marcelus i tak dalej! Co za zbiór hołoty i łotrów!... I powiedzieć, że to rządzi światem!... Czy nie lepiej by im przystało obwozić jakieś egipskie albo syryjskie bóstwo po miasteczkach, brząkać w sistry i zarabiać na chleb wróżbiarstwem albo skokami?...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Lub pokazywać uczone małpy, rachujące psy albo osła dmuchającego we flet --- dodał Petroniusz. --- Wszystko to prawda, ale mówmy o czymś ważniejszym. NiebezpieczeństwoZbierz uwagę i słuchaj mnie: opowiadałem na Palatynie, żeś chory i nie możesz opuszczać domu, tymczasem nazwisko twoje znajduje się jednak na liście, co dowodzi, że ktoś nie uwierzył moim opowiadaniom i postarał się o to umyślnie. Neronowi nic na tym nie zależało, albowiem jesteś dla niego żołnierzem, z którym co najwyżej można gadać o gonitwach w cyrku i który o poezji i muzyce nie ma pojęcia.Pożądanie Otóż o umieszczenie twego nazwiska postarała się chyba Poppea, a to znaczy, że jej żądza ku tobie nie była przemijającym zachceniem i że pragnie cię zdobyć.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Odważna z niej Augusta!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Odważna zaiste, bo może cię zgubić bez ratunku. A niechby Wenus natchnęła ją jak najprędzej inną miłością, ale póki chce jej się ciebie, musisz zachować jak największe ostrożności. Miedzianobrodemu ona już poczyna powszednieć, woli już dziś Rubrię lub Pitagorasa, lecz przez samą miłość własną wywarłby na was najstraszniejszą zemstę.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- W gaju nie wiedziałem, że to ona do mnie mówiła, ale przecieżeś podsłuchiwał i wiesz, co jej odpowiedziałem: że kocham inną i że jej nie chcę.</akap_dialog>


<akap_dialog>Miłość, Pycha, Samobójstwo, Śmierć--- A ja cię zaklinam na wszystkich bogów podziemnych, nie trać tej resztki rozumu, którą ci jeszcze chrześcijanie zostawili. Jak można się wahać mając wybór między zgubą prawdopodobną a pewną? Zali nie mówiłem ci już, że gdybyś zranił miłość własną Augusty, nie byłoby dla ciebie ratunku? Na Hades! Jeśli ci życie zbrzydło, to lepiej sobie zaraz żyły otwórz lub rzuć się na miecz, bo gdy obrazisz Poppeę, może cię spotkać śmierć mniej lekka. Niegdyś przyjemniej było z tobą mówić! O co właściwie ci chodzi? Czy cię ubędzie? Czy ci to przeszkodzi kochać twoją Ligię? Pamiętaj przy tym, że Poppea widziała ją na Palatynie i że nietrudno jej się będzie domyśleć, dla kogo odrzucasz tak wysokie łaski. A wówczas wydobędzie ją choćby spod ziemi. Zgubisz nie tylko siebie, ale i Ligię, rozumiesz?</akap_dialog>


<akap>Winicjusz słuchał, jakby myśląc o czym innym, i wreszcie rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Ja muszę ją widzieć.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Kogo? Ligię?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ligię.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Wiesz, gdzie ona jest?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Więc zaczniesz znów szukać jej po starych cmentarzach i na Zatybrzu?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie wiem, ale muszę ją widzieć.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dobrze. Jakkolwiek jest chrześcijanką, może się okaże, iż jest rozsądniejsza od ciebie, a okaże się to z pewnością, jeśli nie chce twojej zguby.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz ruszył ramionami.</akap>

<akap_dialog>--- Wyratowała mnie z rąk Ursusa.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- W takim razie śpiesz się, bo Miedzianobrody nie będzie zwlekał z wyjazdem. Wyroki śmierci może wydawać i z Ancjum.</akap_dialog>


<akap>Lecz Winicjusz nie słuchał. Zajmowała go tylko jedna myśl: zobaczenia się z Ligią, więc począł rozmyślać nad sposobami.</akap>


<akap>Tymczasem zdarzyła się okoliczność, która mogła usunąć wszystkie trudności. Oto nazajutrz przyszedł niespodzianie do niego Chilo.</akap>


<akap>Przyszedł nędzny i obdarty, z oznakami głodu w twarzy i w podartym łachmanie, służba jednak, która miała dawniej rozkaz puszczania go o każdej porze dnia i nocy, nie śmiała go wstrzymywać, tak że wszedł prosto do atrium, i stanąwszy przed Winicjuszem, rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Niech ci bogowie dadzą nieśmiertelność i podzielą się z tobą władzą nad światem.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz w pierwszej chwili miał ochotę kazać wyrzucić go za drzwi. Lecz przyszła mu myśl, że może Grek wie coś o Ligii, i ciekawość przemogła obrzydzenie.</akap>

<akap_dialog>--- To ty? --- spytał. --- Co się z tobą dzieje?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Źle, synu Jowisza --- odpowiedział Chilon. --- Prawdziwa cnota to towar, o który nikt dziś nie zapyta, i prawdziwy mędrzec musi być rad i z tego, jeśli raz na pięć dni ma za co kupić baranią głowę u rzeźnika, którą ogryza na poddaszu, popijając łzami. Ach, panie! Wszystko, coś mi dał, wydałem na księgi u Atraktusa, a potem okradziono mnie, zniszczono; niewolnica, która miała spisywać moją naukę, uciekła zabrawszy resztę tego, czym twoja wspaniałomyślność mnie obdarzyła. Nędzarz jestem, alem pomyślał sobie: do kogóż mam się udać, jeśli nie do ciebie, Serapisie, którego kocham, ubóstwiam i za którego narażałem życie moje!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Po coś przyszedł i co przynosisz?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Po pomoc, Baalu, a przynoszę ci moją nędzę, moje łzy, moją miłość i wreszcie wiadomości, które przez miłość dla ciebie zebrałem. Pamiętasz, panie, com ci w swoim czasie mówił, że odstąpiłem niewolnicy boskiego Petroniusza jedną nitkę z przepaski Wenery[5] w Pafos?... Dowiadywałem się teraz, czy jej to pomogło, i ty, synu Słońca, który wiesz, co się w tamtym domu dzieje, wiesz także, czym jest tam Eunice. Mam jeszcze taką jedną nitkę. Zachowałem ją dla ciebie, panie.</akap_dialog>


<akap>Tu przerwał spostrzegłszy gniew zbierający się w brwiach Winicjusza i chcąc uprzedzić wybuch rzekł prędko:</akap>

<akap_dialog>--- Wiem, gdzie mieszka boska Ligia, wskażę ci, panie, dom i zaułek.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz potłumił wzruszenie, jakim przejęła go ta wiadomość, i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Gdzie ona jest?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- U Linusa, starszego kapłana chrześcijan. Ona tam jest wraz z Ursusem, a ten po dawnemu chodzi do młynarza, który zwie się tak jak twój dyspensator, panie, Demas... Tak, Demas. Ursus pracuje nocami, więc otoczywszy dom w nocy, nie znajdzie się go... Linus jest stary... a w domu prócz niego są tylko jeszcze starsze dwie niewiasty.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Skąd to wszystko wiesz?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Pamiętasz, panie, że chrześcijanie mieli mnie w swym ręku i oszczędzili. Glaukus myli się wprawdzie, mniemając, żem ja przyczyną jego nieszczęść, ale uwierzył w to nieborak i wierzy dotąd, a jednak oszczędzili mnie! Więc nie dziw się, panie, że wdzięczność napełniła mi serce. Jam człowiek z dawnych, lepszych czasów. Zatem myślałem: mamże zaniechać moich przyjaciół i dobroczyńców? Zali nie byłoby zatwardziałością nie zapytać o nich, nie wywiedzieć się, co się z nimi dzieje, jak im służy zdrowie i gdzie mieszkają? Na pessinuncką Cybelę[6]! Nie ja jestem do tego zdolny. Wstrzymywała mnie z początku obawa, żeby źle nie zrozumieli mych zamiarów. Ale miłość, jaką do nich miałem, okazała się większą od obawy, a zwłaszcza dodała mi otuchy ta łatwość, z jaką oni przebaczają wszelkie krzywdy. Przede wszystkim jednak myślałem o tobie, panie. Ostatnia nasza wyprawa zakończyła się porażką, a czyż taki syn Fortuny może pogodzić się z tą myślą? Więc przygotowałem ci zwycięstwo. Dom stoi osobno. Możesz go kazać otoczyć niewolnikom tak, że i mysz się nie wyśliźnie. O, panie, panie! od ciebie zależy tylko, by jeszcze dzisiejszej nocy ta wielkoduszna królewna znalazła się w domu twoim. Ale jeśli się to stanie, pomyśl, że przyczynił się do tego bardzo biedny i zgłodniały syn mojego ojca.</akap_dialog>


<akap>PokusaWinicjuszowi krew napłynęła do głowy. Pokusa raz jeszcze wstrząsnęła całym jego jestestwem. Tak jest! To był sposób i tym razem sposób pewny. Gdy raz będzie miał Ligię u siebie, któż zdoła mu ją odjąć? Gdy raz uczyni Ligię swoją kochanką, cóż jej pozostanie innego, jak zostać nią na zawsze? I niech zginą wszelkie nauki! Co dla niego będą znaczyli wówczas chrześcijanie, razem z ich miłosierdziem i posępną wiarą? Zali nie czas otrząsnąć się z tego wszystkiego? Zali nie czas rozpocząć żyć, jak wszyscy żyją? Co następnie uczyni Ligia, jak pogodzi swój los z nauką, którą wyznaje, to również rzecz mniejsza. To są rzeczy bez wagi! Przede wszystkim będzie jego i to dziś jeszcze. A i to pytanie, czy się w jej duszy ostoi owa nauka wobec tego nowego dla niej świata, wobec rozkoszy i uniesień, którym musi się poddać? A stać się to może jeszcze dziś. Dość zatrzymać Chilona i wydać o zmroku rozkazy. I potem radość bez końca! ,,Czym było moje życie? --- myślał Winicjusz. --- Cierpieniem, niezaspokojoną żądzą i zadawaniem sobie ciągłych pytań bez odpowiedzi". W ten sposób przetnie i skończy się wszystko.Przysięga Przypomniał sobie wprawdzie, że przyrzekł jej, iż nie wzniesie na nią ręki. Ale na cóż przysięgał? Nie na bogów, bo w nich już nie wierzył, nie na Chrystusa, bo w Niego jeszcze nie wierzył. Zresztą, jeśli będzie się czuła pokrzywdzona, zaślubi ją i w ten sposób wynagrodzi jej krzywdę. Tak! Do tego czuje się zobowiązanym, bo przecież zawdzięcza jej życie. Tu przypomniał mu się ów dzień, w którym wraz z Krotonem wpadł do jej schronienia; przypomniał sobie wzniesioną nad sobą pięść Ursusa i wszystko, co nastąpiło potem. MiłośćUjrzał ją znów schyloną nad jego łożem, przebraną w strój niewolnicy, piękną jak bóstwo, dobroczynną i uwielbioną. Oczy jego mimo woli przeniosły się na lararium i na ów krzyżyk, który zostawiła mu odchodząc. Zali jej za to wszystko zapłaci nowym zamachem? Zali będzie ją ciągał za włosy do cubiculum jak niewolnicę? I jakże potrafi to uczynić, skoro nie tylko jej pożąda, ale ją kocha, a kocha za to właśnie, że jest taką, jaką jest?Przemoc I nagle uczuł, że nie dość mu ją mieć w domu, nie dość chwycić przemocą w ramiona i że jego miłość chce już czegoś więcej, to jest: jej zgody, jej kochania i jej duszy. Błogosławiony ten dach, jeśli ona wejdzie pod niego dobrowolnie, błogosławiona chwila, błogosławiony dzień, błogosławione życie. Wówczas szczęście obojga będzie jako morze nieprzebrane i jako słońce. Ale porwać ją przemocą byłoby to zabić na wieki takie szczęście, a zarazem zniszczyć, splugawić i zohydzić to, co jest najdroższe i jedynie ukochane w życiu.</akap>


<akap>Robak, WążZgroza przejęła go teraz na samą myśl o tym. Spojrzał na Chilona, który, wpatrując się w niego, zasunął rękę pod łachman i drapał się niespokojnie, po czym przejęło go niewypowiedziane obrzydzenie i chęć zdeptania tego dawnego pomocnika tak, jak depce się plugawe robactwo lub jadowitego węża. Po chwili wiedział już, co ma uczynić. Lecz nie znając w niczym miary, a idąc za popędem swej srogiej rzymskiej natury, zwrócił się do Chilona i rzekł:</akap>

<akap_dialog>Kara--- Nie uczynię tego, co mi radzisz, byś jednak nie odszedł bez nagrody, na jaką zasługujesz, każę ci dać trzysta rózeg w domowym ergastulum [7].</akap_dialog>


<akap>Strach Chilo zbladł. W pięknej twarzy Winicjusza tyle było zimnej zawziętości, iż ani chwili nie mógł się łudzić nadzieją, by obiecana zapłata była tylko okrutnym żartem.</akap>


<akap>Sługa, SprawiedliwośćWięc rzucił się w jednej chwili na kolana i zgiąwszy się począł jęczeć przerywanym głosem:</akap>

<akap_dialog>--- Jak to, królu perski? za co?... Piramido łaski! Kolosie miłosierdzia! za co?... Jam stary, głodny, nędzny... Służyłem ci. Tak że się odwdzięczasz?...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Jak ty chrześcijanom --- odparł Winicjusz.</akap_dialog>


<akap>I zawołał dyspensatora.</akap>


<akap>Lecz Chilo skoczył do jego nóg i objąwszy je konwulsyjnie, wołał jeszcze, z twarzą pokrytą śmiertelną bladością:</akap>

<akap_dialog>--- Panie, panie!... Jam stary! Pięćdziesiąt, nie trzysta... Pięćdziesiąt dosyć!... Sto, nie trzysta!... Litości! litości!</akap_dialog>


<akap>Winicjusz odtrącił go nogą i wydał rozkaz. W mgnieniu oka za dyspensatorem[8] wbiegło dwóch silnych Kwadów, którzy, porwawszy Chilona za resztki włosów, okręcili mu głowę jego własnym łachmanem i powlekli go do ergastulum.</akap>

<akap_dialog>--- W imię Chrystusa!... --- zawołał Grek we drzwiach do korytarza.</akap_dialog>


<akap>OkrucieństwoWinicjusz został sam. Wydany rozkaz podniecił go i ożywił. Tymczasem starał się zebrać rozpierzchłe myśli i przyprowadzić je do ładu. Czuł wielką ulgę i zwycięstwo, jakie nad sobą odniósł, napełniało go otuchą. Zdawało mu się, że uczynił jakiś wielki krok ku Ligii i że powinna go spotkać za to jakaś nagroda. W pierwszej chwili nie przyszło mu nawet na myśl, jak ciężkiej dopuścił się niesprawiedliwości względem Chilona i że kazał go smagać za to samo, za co przedtem nagradzał. Nadto był jeszcze Rzymianinem, by go miał boleć cudzy ból i by miał zaprzątać swą uwagę jednym nędznym Grekiem. Gdyby nawet był pomyślał o tym, sądziłby, iż postąpił słusznie, rozkazawszy ukarać nikczemnika. Lecz on myślał o Ligii i mówił jej: ,,Nie zapłacę ci złem za dobre, a gdy się kiedyś dowiesz, jak postąpiłem z tym, który chciał mnie namówić do podniesienia na ciebie ręki, będziesz mi za to wdzięczna". Tu jednak zastanowił się, czy Ligia pochwaliłaby jego postępek z Chilonem. Wszakże nauka, którą ona wyznaje, każe przebaczać; wszak chrześcijanie przebaczyli nędznikowi, choć większe mieli do zemsty powody. Wówczas dopiero ozwał mu się w duszy krzyk: ,,W imię Chrystusa!" Przypomniał sobie, że podobnym okrzykiem Chilo wykupił się z rąk Liga, i postanowił darować mu resztę kary.</akap>


<akap>W tym celu miał właśnie zawołać dyspensatora, gdy ten sam stanął przed nim i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Panie, ów starzec omdlał, a może i umarł. Czy mam kazać go ćwiczyć dalej?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ocucić go i stawić przede mną.</akap_dialog>


<akap>Rządca atrium znikł za zasłoną, lecz cucenie nie musiało iść łatwo, albowiem Winicjusz czekał jeszcze czas długi i poczynał się już niecierpliwić, gdy wreszcie niewolnicy wprowadzili Chilona i na znak dany sami cofnęli się natychmiast.</akap>


<akap>Chilo blady był jak płótno i wzdłuż nóg jego spływały na mozaikę atrium nitki krwi. Był jednak przytomny i padłszy na kolana począł mówić z wyciągniętymi rękoma:</akap>

<akap_dialog>Miłosierdzie, Pies, Sługa--- Dzięki ci panie! Jesteś miłosierny i wielki.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Psie --- rzekł Winicjusz --- wiedz, żem ci przebaczył dla tego Chrystusa, któremu i sam życie zawdzięczam.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Będę służył, panie, Jemu i tobie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Milcz i słuchaj. Wstań! Pójdziesz ze mną i pokażesz mi dom, w którym mieszka Ligia.</akap_dialog>


<akap>Chilo zerwał się, lecz zaledwie stanął na nogach, pobladł jeszcze śmiertelniej i rzekł mdlejącym głosem:</akap>

<akap_dialog>--- Panie, jam naprawdę głodny... Pójdę, panie, pójdę! Lecz nie mam sił... Każ mi dać choć resztki z misy twego psa, a pójdę!</akap_dialog>


<akap>Winicjusz kazał mu dać jeść, sztukę złota i płaszcz. Lecz Chilo, którego osłabiły razy i głód, nie mógł iść nawet po posiłku, choć strach podnosił mu włosy na głowie, by Winicjusz nie wziął jego osłabienia za opór i nie kazał go smagać na nowo.</akap>

<akap_dialog>--- Niech jeno wino mnie rozgrzeje --- powtarzał szczękając zębami --- będę mógł iść zaraz, choćby do Wielkiej Grecji.</akap_dialog>


<akap>Jakoż po pewnym czasie odzyskał trochę sił i wyszli. Droga była długa. Linus bowiem mieszkał, jak większa część chrześcijan, na Zatybrzu, niedaleko od domu Miriam. Chilo pokazał wreszcie Winicjuszowi osobny mały domek, otoczony murem pokrytym całkiem przez bluszcze, i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- To tu, panie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dobrze --- rzekł Winicjusz --- idź teraz precz, ale pierwej posłuchaj, co ci powiem: Fałsz, Zemstazapomnij, żeś mi służył; zapomnij, gdzie mieszka Miriam, Piotr i Glaukus; zapomnij również o tym domu i o wszystkich chrześcijanach. Przyjdziesz każdego miesiąca do mego domu, gdzie Demas wyzwoleniec będzie ci wypłacał po dwie sztuki złota. Lecz gdybyś dalej szpiegował chrześcijan, każę cię zaćwiczyć lub oddam w ręce prefekta miasta.</akap_dialog>


<akap>Chilo skłonił się i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Zapomnę.</akap_dialog>


<akap>Lecz gdy Winicjusz znikł na zakręcie uliczki, wyciągnął za nim ręce i grożąc pięściami, zawołał:</akap>

<akap_dialog>--- Na Ate[9] i na Furie[10], nie zapomnę!</akap_dialog>


<akap>Po czym znów osłabł.</akap>






<naglowek_rozdzial>Rozdział trzydziesty trzeci</naglowek_rozdzial>



<akap>Winicjusz udał się wprost do domu, w którym zamieszkiwała Miriam. Przed bramą spotkał Nazariusza, który zmieszał się na jego widok, ale on pozdrowił go uprzejmie i kazał się prowadzić do mieszkania matki.</akap>


<akap>W mieszkaniu prócz Miriam zastał Piotra, Glauka, Kryspa, a nadto i Pawła z Tarsu, który świeżo był wrócił z Fregellae.</akap>


<akap>Na widok młodego trybuna zdziwienie odbiło się na wszystkich twarzach, on zaś rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Pozdrawiam was w imię Chrystusa, którego czcicie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Niech imię Jego będzie wysławiane na wieki.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Widziałem waszą cnotę i doświadczyłem dobroci, więc przychodzę jako przyjaciel.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- I pozdrawiamy cię jako przyjaciela --- odpowiedział Piotr. --- Siądź, panie, i podziel z nami posiłek jako gość nasz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Siądę i podzielę z wami posiłek, jeno pierwej wysłuchajcie mnie: ty, Piotrze, i ty, Pawle z Tarsu, abyście poznali szczerość moją. Wiem, gdzie jest Ligia; wracam sprzed domu Linusa, który leży blisko tego mieszkania. Mam prawo do niej, dane mi od cezara, mam w mieście, w domach moich, blisko pięćset niewolników; mógłbym otoczyć jej schronienie i pochwycić ją, a jednak nie uczyniłem tego i nie uczynię.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Przeto błogosławieństwo Pana będzie nad tobą i będzie oczyszczone serce twoje --- rzekł Piotr.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dziękuję ci, ale posłuchajcie mnie jeszcze: nie uczyniłem tego, choć żyję w męce i tęsknocie. PokoraPrzedtem, nim byłem z wami, byłbym niechybnie wziął ją i zatrzymał przemocą, ale wasza cnota i wasza nauka, chociaż jej nie wyznawam[11], zmieniła coś i w mojej duszy tak, że nie ważę się już na przemoc. Sam nie wiem, dlaczego się tak stało, ale tak jest! Za czym przychodzę do was, bo wy Ligii zastępujecie ojca i matkę, i mówię wam: dajcie mi ją za żonę, a ja przysięgnę wam, że nie tylko jej nie wzbronię wyznawać Chrystusa, ale i sam pocznę się uczyć Jego nauki.</akap_dialog>


<akap>Mówił z podniesioną głową, głosem stanowczym, ale był jednak wzruszony i nogi drżały mu pod pasiastym płaszczem, gdy zaś po słowach jego nastało milczenie, począł mówić dalej, jakby chcąc uprzedzić niepomyślną odpowiedź:</akap>

<akap_dialog>Przemiana --- Wiem, jakie są przeszkody, ale miłuję ją jak oczy własne i chociaż nie jestem jeszcze chrześcijaninem, nie jestem nieprzyjacielem ni waszym, ni Chrystusa. Chcę przed wami być w prawdzie, abyście mogli mi ufać. Idzie w tej chwili o życie moje, a jednak mówię wam prawdę. Inny rzekłby wam może: ,,Ochrzcijcie mnie!" --- ja mówię: ,,Oświećcie mnie!" Wierzę, że Chrystus zmartwychwstał, bo to prawią ludzie prawdą żyjący, którzy Go widzieli po śmierci. Wierzę, bom sam widział, że wasza nauka płodzi cnotę, sprawiedliwość i miłosierdzie, nie zaś zbrodnie, o które was posądzają. Niewielem jej dotąd poznał. Tyle, co od was, z waszych uczynków, tyle, co od Ligii, tyle, co z rozmów z wami. A przecie, powtarzam wam, że i we mnie coś się już przez nią zmieniło. Trzymałem dawniej żelazną ręką sługi moje, teraz --- nie mogę. Nie znałem litości, teraz znam. Kochałem się w rozkoszy, teraz uciekłem ze stawu Agryppy, bo mi tchu od obrzydzenia nie stało. Dawniej wierzyłem w przemoc, dziś się jej wyrzekłem. Wiedzcie, że sam siebie nie poznaję, ale zbrzydły mi uczty, zbrzydło wino, śpiewanie, cytry i wieńce, zbrzydł dwór cezara i nagie ciała, i wszystkie zbrodnie. A gdy myślę, że Ligia jest jako śnieg w górach, to miłuję ją tym bardziej; a gdy pomyślę, że jest taka przez waszą naukę, to miłuję i tę naukę i chcę jej! Ale że jej nie rozumiem, że nie wiem, czy w niej żyć potrafię i czy zniesie ją natura moja, przeto żyję w niepewności i męce, jakobym żył w ciemnicy.</akap_dialog>


<akap>Tu brwi na czole zbiegły mu się w bolesną fałdę i rumieniec wystąpił na policzki, po czym znów mówił coraz spieszniej i z coraz większym wzruszeniem:</akap>

<akap_dialog>Miłość--- Widzicie! Męczę się i z miłości, i od mroku. Mówili mi, że w waszej nauce nie ostoi się ni życie, ni radość ludzka, ni szczęście, ni prawo, ni porządek, ni zwierzchność, ni władztwo rzymskie. Zali tak jest? Mówili mi, żeście ludzie szaleni; powiedzcie, co przynosicie? Czy grzech miłować? Czy grzech czuć radość? Czy grzech chcieć szczęścia? Czy wyście nieprzyjaciółmi życia? Czy trzeba chrześcijaninowi być nędzarzem? Czy miałbym się wyrzec Ligii? Jaka jest wasza prawda? Wasze uczynki i wasze słowa są jako woda przejrzysta, ale jakie dno tej wody? Widzicie, żem szczery. Rozproszcie ciemności!Historia Bo mnie powiedzieli jeszcze i to: ,,Grecja stworzyła mądrość i piękność, Rzym moc, a oni co przynoszą?" Więc powiedzcie, co przynosicie? Jeśli za drzwiami waszymi jest jasność, to mi otwórzcie!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Przynosim miłość --- rzekł Piotr.</akap_dialog>


<akap>A Paweł z Tarsu dodał:</akap>

<akap_dialog>--- Gdybym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym jako miedź brząkająca...[12]</akap_dialog>


<akap>Lecz serce starego Apostoła wzruszyło się tą duszą w męce, która, jak ptak zamknięty w klatce, rwała się do powietrza i słońca, więc wyciągnął ku Winicjuszowi ręce i rzekł:</akap>

<akap_dialog>Dusza--- Kto puka, będzie mu otworzono, i łaska Pana jest nad tobą, przeto błogosławię tobie, twojej duszy i twojej miłości w imię Zbawiciela świata.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz, który i tak mówił w uniesieniu, usłyszawszy błogosławieństwo skoczył ku Piotrowi i wówczas stała się rzecz nadzwyczajna. NauczycielOto ten potomek Kwirytów, który do niedawna nie uznawał w obcym człowieka, chwycił ręce starego Galilejczyka i począł je z wdzięcznością do ust przyciskać.</akap>


<akap>A Piotr ucieszył się, albowiem rozumiał, że siejba[13] znów padła na jedną więcej rolę i że jego sieć rybacza ogarnęła jedną więcej duszę.</akap>


<akap>Obecni zaś, nie mniej ucieszeni tym jawnym znakiem czci dla Bożego Apostoła, zawołali jednym głosem:</akap>

<akap_dialog>--- Chwała na wysokościach Panu!</akap_dialog>


<akap>Winicjusz powstał z rozjaśnioną twarzą i począł mówić:</akap>

<akap_dialog>--- Widzę, że szczęście może między wami mieszkać, bo czuję się szczęśliwy, i mniemam, że tak samo w innych mnie przekonacie rzeczach. Ale to wam jeszcze powiem, że nie stanie się to w Rzymie; cezar jedzie do Ancjum, a ja z nim muszę, gdyż mam rozkaz. Wiecie, że nie posłuchać --- to śmierć. Ale jeślim znalazł łaskę w waszych oczach, jedźcie ze mną, abyście mnie nauczali prawdy waszej. Bezpieczniej wam tam będzie niż mnie samemu; w tym wielkim natłoku ludzi będziecie mogli opowiadać waszą prawdę na samym dworze cezara. Mówią, że Akte jest chrześcijanką, a i między pretorianami są chrześcijanie, bom sam widział, jak żołnierze klękali przed tobą, Piotrze, u bramy Nomentańskiej. W Ancjum mam willę, w której zbierać się będziemy, aby pod bokiem Nerona słuchać nauk waszych. Mówił mi Glaukus, że wy dla jednej duszy gotowiście na krańce świata wędrować, więc uczyńcie to dla mnie, coście uczynili dla tych, dla których przyszliście tu aż z Judei, uczyńcie i nie opuszczajcie duszy mojej!</akap_dialog>


<akap>Oni usłyszawszy to poczęli się naradzać, myśląc z radością o zwycięstwie swej nauki i o znaczeniu, jakie dla pogańskiego świata mieć będzie nawrócenie się augustianina i potomka jednego z najstarszych rodów rzymskich. Gotowi byli istotnie wędrować na krańce świata dla jednej duszy ludzkiej i od śmierci Mistrza nic przecie innego nie czynili, więc odpowiedź odmowna nie przeszła im nawet przez myśl. Ale Piotr był w tej chwili pasterzem całej rzeszy, więc jechać nie mógł, natomiast Paweł z Tarsu, który niedawno był w Arycji i we Fregellae, a wybierał się znów w długą podróż na Wschód, aby odwiedzić tamtejsze kościoły i ożywić je nowym duchem gorliwości, zgodził się towarzyszyć młodemu trybunowi do Ancjum, łatwo mu bowiem było znaleźć tam statek idący na morza greckie.</akap>


<akap>Winicjusz, jakkolwiek zasmucił się, że Piotr, któremu był tyle obowiązany, nie będzie mu towarzyszył, podziękował jednak z wdzięcznością, a następnie zwrócił się do starego Apostoła z ostatnią prośbą.</akap>

<akap_dialog>--- Wiedząc mieszkanie Ligii --- rzekł --- mógłbym sam pójść do niej i spytać, jako jest rzecz słuszna, czyli zechce mnie za męża, jeśli dusza moja stanie się chrześcijańską, ale wolę cię prosić, Apostole: pozwól mi ją widzieć albo wprowadź mnie sam do niej. Nie wiem, jak długo przyjdzie mi zabawić w Ancjum, i pamiętajcie, że przy cezarze nikt nie jest pewny swego jutra. Już mi mówił i Petroniusz, że nie całkiem mi tam będzie bezpiecznie. Niechże ją ujrzę przedtem, niech nasycę nią oczy i niech ją zapytam, czy mi złe zapomni i czy dobre ze mną podzieli.</akap_dialog>


<akap>A Piotr Apostoł uśmiechnął się dobrotliwie i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- A któż by ci słusznej radości miał odmawiać, synu mój.</akap_dialog>


<akap>SerceWinicjusz znów pochylił się do jego rąk, albowiem całkiem już nie mógł wezbranego serca pohamować. Apostoł zaś wziął go za skronie i rzekł:</akap>

<akap_dialog>Strach --- Ale ty się cezara nie bój, bo to ci powiadam, że włos nie spadnie ci z głowy.</akap_dialog>


<akap>Po czym wysłał Miriam po Ligię, przykazując, by nie mówiła jej, kogo między nimi znajdzie, by i dziewczynie tym większą sprawić radość.</akap>


<akap>Było niedaleko, więc po krótkim czasie zgromadzeni w izbie ujrzeli wśród mirtów ogródka Miriam prowadzącą za rękę Ligię.</akap>


<akap>Winicjusz chciał biec naprzeciw, lecz na widok tej umiłowanej postaci szczęście odjęło mu siły --- i stał z bijącym sercem, bez tchu, zaledwie mogąc się utrzymać na nogach, stokroć więcej wzruszony niż wówczas, kiedy po raz pierwszy w życiu usłyszał strzały Partów warczące koło swojej głowy.</akap>


<akap>Miłość spełnionaOna wbiegła nie spodziewając się niczego i na jego widok stanęła również jak wryta. ZaręczynyTwarz jej zaczerwieniła się i wraz pobladła bardzo, po czym jęła spoglądać zdumionymi, a zarazem przelękłymi oczyma na obecnych.</akap>


<akap>Lecz naokół widziała jasne, pełne dobroci spojrzenia, Apostoł zaś Piotr zbliżył się do niej i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Ligio, miłujeszże ty go zawsze?</akap_dialog>


<akap>Nastała chwila milczenia. Usta poczęły jej drżeć jak u dziecka, któremu zbiera się na płacz i które czując się winnym widzi jednak, że trzeba przyznać się do winy.</akap>

<akap_dialog>--- Odpowiedz --- rzekł Apostoł.</akap_dialog>


<akap>Wówczas z pokorą i lękiem w głosie wyszeptała obsuwając się do kolan Piotra:</akap>

<akap_dialog>--- Tak jest...</akap_dialog>


<akap>Lecz Winicjusz w jednej chwili klęknął przy niej, Piotr zaś położył ręce na ich głowach i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Miłujcie się w Panu i na chwałę Jego, albowiem nie masz grzechu w miłości waszej.</akap_dialog>






<naglowek_rozdzial>Rozdział trzydziesty czwarty</naglowek_rozdzial>



<akap> Miłość spełnionaChodząc po ogródku Winicjusz opowiadał jej w krótkich, wyrwanych z głębi serca słowach to, co przed chwilą wyznał Apostołom: więc niepokój swej duszy, zmiany, jakie w nim zaszły, i wreszcie tę niezmierną tęsknotę, która przesłoniła mu życie od czasu, jak opuścił mieszkanie Miriam. Przyznał się Ligii, że chciał o niej zapomnieć, ale nie mógł. Myślał o niej po całych dniach i nocach. Przypominał mu ją ów krzyżyk związany z gałązek bukszpanu, który mu zostawiła, a który umieścił w lararium i mimo woli czcił jak coś boskiego. I tęsknił coraz mocniej, bo kochanie było od niego silniejsze i już u Aulusów objęło całkiem jego duszę... Innym przędą nić życia Parki[14], a jemu przędła ją miłość, tęsknota i smutek. Złe były jego postępki, ale płynęły z miłości. Kochał ją u Aulusów i na Palatynie, i gdy ją widział na Ostrianum słuchającą słów Piotra, i gdy szedł ją porywać z Krotonem, i gdy czuwała przy jego łożu, i gdy go opuściła. Przyszedł oto Chilo, który odkrył jej mieszkanie i radził ją porwać, ale on wolał ukarać Chilona i pójść do Apostołów prosić o prawdę i o nią...</akap>


<akap>I niech będzie błogosławiona ta chwila, w której taka myśl przyszła mu do głowy, bo oto jest przy niej, a wszakże już ona nie będzie więcej uciekała przed nim, tak jak ostatnim razem uciekła z mieszkania Miriam?</akap>

<akap_dialog>--- Ja nie przed tobą uciekłam --- rzekła Ligia.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Więc czemuś to uczyniła?</akap_dialog>


<akap>A ona podniosła na niego swe oczy koloru irysów, po czym schyliwszy zawstydzoną głowę odrzekła:</akap>

<akap_dialog>--- Ty wiesz...</akap_dialog>


<akap>Dusza, Kobieta, UrodaWinicjusz umilkł na chwilę z nadmiaru szczęścia, po czym znów jął mówić, jak powoli otwierały mu się oczy, że ona jest całkiem różna od Rzymianek i chyba do jednej Pomponii podobna. Nie umiał jej zresztą dobrze wypowiedzieć, albowiem sam nie zdawał sobie sprawy z tego, co czuł, że w niej przychodzi na świat jakaś zupełnie inna piękność, której dotąd na świecie nie bywało, a która nie tylko jest posągiem, ale i duszą. Powiedział jej natomiast to, co napełniło ją radością, że ją pokochał nawet za to, iż uciekała przed nim, i że będzie mu świętą przy ognisku.</akap>


<akap>Po czym chwyciwszy jej rękę nie mógł więcej mówić, patrzał tylko na nią z zachwytem, jak na odzyskane szczęście życia, i powtarzał jej imię, jakby chcąc się upewnić, że ją odnalazł i że jest przy niej:</akap>

<akap_dialog>--- O Ligio! O Ligio!...</akap_dialog>


<akap>Wreszcie jął ją rozpytywać, co się działo w jej duszy, a ona przyznała mu się, że go pokochała jeszcze w domu Aulusów i że gdyby ją był odprowadził do nich z Palatynu, byłaby wyznała im swoją miłość i starała się przebłagać ich gniew na niego.</akap>

<akap_dialog>--- Ja ci przysięgam --- rzekł Winicjusz --- że mnie w myśli nawet nie postało odbierać cię Aulusom. Petroniusz powie ci kiedyś, żem już wówczas mówił mu, że cię kocham i że pragnę cię zaślubić. Powiedziałem mu: ,,Niech omaści drzwi moje wilczym tłuszczem i niech zasiądzie przy moim ognisku!" Ale on mnie wyśmiał i poddał cezarowi myśl, by cię zażądał jako zakładniczki i oddał mnie. Ileż razy przeklinałem go w moim żalu, ale może to pomyślny los tak zrządził, bo inaczej bym nie poznał chrześcijan i nie zrozumiał ciebie...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Wierz mi, Marku --- odrzekła Ligia --- że to Chrystus umyślnie prowadził cię ku sobie.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz podniósł głowę z pewnym zdziwieniem.</akap>

<akap_dialog>--- Prawda! --- odpowiedział z żywością --- wszystko składało się tak dziwnie, żem szukając ciebie spotkał się z chrześcijanami... W Ostrianum ze zdumieniem słuchałem Apostoła, bom takich rzeczy nigdy nie słyszał. To tyś modliła się za mnie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tak --- odpowiedziała Ligia.</akap_dialog>


<akap>Przeszli koło letnika pokrytego gęstwą bluszczu i zbliżyli się do miejsca, w którym Ursus, zdławiwszy Krotona, rzucił się na Winicjusza.</akap>

<akap_dialog>--- Tu --- rzekł młody człowiek --- gdyby nie ty, byłbym zginął.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie przypominaj! --- odpowiedziała Ligia --- i nie pamiętaj tego Ursusowi.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Mógłżebym mścić się nad nim za to, że cię bronił? Gdyby był niewolnikiem, zaraz darowałbym mu wolność.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Gdyby był niewolnikiem, Aulusowie dawno by go wyzwolili.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Pamiętasz --- rzekł Winicjusz --- żem cię chciał wrócić Aulusom? Aleś ty mi odrzekła, że cezar mógłby się o tym dowiedzieć i mścić się nad nimi. Patrzże: teraz będziesz ich mogła widywać, ilekroć zechcesz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dlaczego, Marku?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Mówię: ,,teraz", a myślę, że będziesz ich mogła widywać bezpiecznie wówczas, gdy będziesz moja. Tak!... Bo gdyby cezar dowiedziawszy się o tym zapytał, com uczynił z zakładniczką, którą mi powierzył, rzeknę: ,,Zaślubiłem ją, i do Aulusów chodzi z mojej woli". On długo w Ancjum nie zabawi, bo mu się chce do Achai, a choćby i zabawił, nie potrzebuję widywać go codziennie. Gdy Paweł z Tarsu nauczy mnie waszej Prawdy, zaraz chrzest przyjmę i wrócę tu, odzyskam przyjaźń Aulusów, którzy w tych dniach wracają do miasta, i nie będzie już przeszkód, a wówczas zabiorę cię i posadzę przy moim ognisku. O carissima! carissima!</akap_dialog>


<akap>Miłość spełnionaTo rzekłszy wyciągnął ręce, jakby niebo biorąc na świadka swej miłości, a Ligia podniósłszy na niego świetliste oczy rzekła:</akap>

<akap_dialog>--- I wówczas powiem: ,,Gdzie ty, Kajus, tam i ja, Kaja".</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie, Ligio! --- zawołał Winicjusz --- przysięgam ci, że nigdy żadna kobieta nie była tak czczona w domu męża, jak ty będziesz w moim.</akap_dialog>


<akap>Przez chwilę szli w milczeniu, nie mogąc objąć piersiami szczęścia, rozkochani w sobie, podobni do dwojga bóstw i tak piękni, jakby ich wraz z kwiatami wydała na świat wiosna.</akap>


<akap>Stanęli wreszcie pod cyprysem[15] rosnącym blisko wejścia do izby. Ligia oparła się o jego pień. Winicjusz zaś znów począł prosić drgającym głosem:</akap>

<akap_dialog>--- Każ Ursusowi pójść do domu Aulusów, zabrać twoje sprzęty i zabawki dziecinne i przenieść do mnie.</akap_dialog>


<akap>A ona, spłonąwszy jak róża lub jak jutrzenka, odrzekła:</akap>

<akap_dialog>--- Zwyczaj każe inaczej.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ja wiem. Zanosi je zwykle pronuba[16] dopiero za oblubienicą, ale uczyń to dla mnie. Ja zabiorę je do mojej willi w Ancjum i będą mi cię przypominały.</akap_dialog>


<akap>Tu złożył ręce i jął powtarzać jak dziecko, które prosi:</akap>

<akap_dialog>--- Pomponia wróci w tych dniach, więc uczyń to, diva, uczyń, carissima.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Niech Pomponia zrobi, jak zechce --- odrzekła Ligia płonąc na wspomnienie ,,pronuby" jeszcze silniej.</akap_dialog>


<akap>Miłość spełnionaI znów umilkli, gdyż miłość poczęła im tamować dech w piersiach. SzczęścieLigia stała oparta plecami o cyprys, z twarzą bielejącą w cieniu na kształt kwiatu, ze spuszczonymi oczyma i falującą żywiej piersią, a Winicjusz mienił się na twarzy i bladł. W ciszy południowej słyszeli bicie własnych serc i w upojeniu wzajemnym ów cyprys, krzewy mirtowe i bluszcze letnika zmieniały im się w ogród miłości.</akap>


<akap>Lecz Miriam ukazała się we drzwiach i zaprosiła ich na południowy posiłek. Zasiedli wówczas wśród Apostołów, ci zaś patrzyli na nich z uciechą, jako na młode pokolenie, które po ich śmierci miało zachować i siać dalej ziarno nowej nauki. Piotr łamał i błogosławił chleb; na wszystkich twarzach był spokój i jakieś ogromne szczęście zdawało się przepełniać całą tę izbę.</akap>

<akap_dialog>--- Patrzże --- rzekł wreszcie Paweł zwracając się do Winicjusza --- zaliśmy nieprzyjaciółmi życia i radości?</akap_dialog>


<akap>Ów zaś odpowiedział:</akap>

<akap_dialog>--- Wiem, jako jest, bom nigdy nie był tak szczęśliwy jak między wami.</akap_dialog>






<naglowek_rozdzial>Rozdział trzydziesty piąty</naglowek_rozdzial>



<akap>Wieczorem dnia tego Winicjusz przechodząc przez Forum do domu spostrzegł przy wejściu na Vicus Tuscus złoconą lektykę Petroniusza, niesioną przez ośmiu Bityńczyków, i zatrzymawszy ich znakiem ręki, zbliżył się do firanek.</akap>

<akap_dialog>--- Obyś miał sen przyjemny i błogi! --- zawołał śmiejąc się na widok uśpionego Petroniusza.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ach, to ty! --- rzekł ocknąwszy się Petroniusz. --- Tak, zdrzemnąłem się, bom noc spędził na Palatynie. Teraz wybrałem się, by sobie kupić coś do czytania do Ancjum... Co słychać?</akap_dialog>

<akap_dialog>Książka--- Chodzisz po księgarniach? --- spytał Winicjusz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Tak. Nie chcę wprowadzić nieładu w bibliotece, więc na drogę czynię osobne zapasy. Podobno wyszły nowe rzeczy Musoniusza i Seneki. Szukam także Persjusza i pewnego wydania eklog[17] Wergilego, którego nie mam. Och, jakiż jestem zmęczony i jak ręce mnie bolą od zdejmowania zwojów z kołków... Bo gdy się jest raz w księgarni, ciekawość bierze to i owo zobaczyć. Byłem u Awiruna, u Atraktusa na Argiletum, a przedtem jeszcze u Sozjuszów na Vicus Sandalarius. Na Kastora! Jak mi się spać chce!...</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Byłeś na Palatynie, więc ja ciebie spytam, co słychać? Albo wiesz co? Odeślij lektykę i puszki z książkami, a pójdź do mnie. Pomówimy o Ancjum i o czymś jeszcze.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dobrze --- odrzekł Petroniusz wysuwając się z lektyki. --- Musisz przecie wiedzieć, że pojutrze wybieramy się do Ancjum.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Skądże bym miał wiedzieć?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Na jakim ty świecie żyjesz? A więc ja pierwszy zwiastuję ci nowinę? Tak! Bądź gotów na pojutrze rano. MiastoGroch na oliwie nie pomógł, chustka na grubym karku nie pomogła i Miedzianobrody ochrypł. Wobec tego nie ma mowy o zwłoce. Przeklina Rzym i jego powietrze, na czym świat stoi, rad by go z ziemią zrównać albo zniszczyć ogniem i chce mu się morza jak najprędzej. Powiada, że te zapachy, które wiatr niesie z wąskich uliczek, wtrącą go do grobu. Dziś czyniono wielkie ofiary we wszystkich świątyniach, by mu wrócił głos --- i biada Rzymowi, a zwłaszcza senatowi, jeśli prędko nie wróci.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Nie byłoby po co jechać wówczas do Achai.</akap_dialog>

<akap_dialog>Artysta, Zabawa--- Alboż nasz boski cezar ten jeden tylko talent posiada? --- odrzekł śmiejąc się Petroniusz.Taniec --- Wystąpiłby na igrzyskach olimpijskich jako poeta ze swoim pożarem Troi, jako woźnica, jako muzyk, jako atleta, ba, nawet jako tancerz i zabrałby w każdym razie wszystkie korony przeznaczone dla zwycięzców. Czy wiesz, dlaczego ta małpa ochrypła? Oto wczoraj zachciało mu się dorównać w tańcu naszemu Parysowi i tańczył nam przygodę Ledy, przy czym spotniał i zaziębił się. Cały był mokry i klejki jak węgorz świeżo wyjęty z wody. Zmieniał maski jedna po drugiej, kręcił się jak wrzeciono, machał rękami jak spity majtek i aż obrzydliwość brała patrzeć na ten wielki brzuch i na te cienkie nogi. Parys uczył go od dwóch tygodni, ale wyobraźże sobie Ahenobarba jako Ledę albo boga-łabędzia. To łabędź! Nie ma co mówić! Ale on chce publicznie wystąpić z tą pantominą[18], naprzód w Ancjum, a potem w Rzymie.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Gorszono się już tym, że śpiewał publicznie, ale pomyśleć sobie, że cezar rzymski wystąpi jako mima, nie! Tego chyba Rzym nie zniesie!</akap_dialog>

<akap_dialog>Błazen, Lud, Władza--- Mój drogi! Rzym wszystko zniesie, a senat uchwali dziękczynienie ,,ojcu ojczyzny".</akap_dialog>


<akap>Po chwili zaś dodał:</akap>

<akap_dialog>--- A gawiedź[19] dumna jeszcze z tego, że cezar jest jej błaznem.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Powiedz sam, czy można było więcej spodleć?</akap_dialog>


<akap>Petroniusz ruszył ramionami.</akap>

<akap_dialog>Szaleniec, Ślub--- Ty sobie żyjesz w domu i w swoich rozmyślaniach to o Ligii, to o chrześcijanach, więc chyba nie wiesz, co się stało przed paru dniami. Przecie Nero zaślubił publicznie Pitagorasa. Występował jako panna młoda. Zdawałoby się, że to już miara szaleństwa przebrana, nieprawda? I cóż powiesz: przyszli wezwani flaminowie i dali mu uroczyście ślub. Byłem przy tym! I ja dużo mogę znieść, a jednak wyznaję, iżem pomyślał, że bogowie, jeśli są, to powinni dać jaki znak... Ale cezar nie wierzy w bogów i ma rację.</akap_dialog>

<akap_dialog>Bóg, Obyczaje, Religia--- Jest zatem w jednej osobie najwyższym kapłanem, bogiem i ateistą --- rzekł Winicjusz.</akap_dialog>


<akap>Petroniusz począł się śmiać:</akap>

<akap_dialog>--- Prawda! Nie przyszło mi to do głowy, a to jest połączenie, jakiego świat dotąd nie widział.</akap_dialog>


<akap>Po czym przystanąwszy rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Bo trzeba jeszcze dodać, że ten najwyższy kapłan, który nie wierzy w bogów, i ten bóg, który z nich drwi, boi się ich, jako ateista.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dowodem to, co zaszło w świątyni Westy.</akap_dialog>

<akap_dialog>Obraz świata--- Co za świat!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Jaki świat, taki cezar! --- Ale to długo nie potrwa.</akap_dialog>


<akap>Tak rozmawiając weszli do domu Winicjusza, który wesoło zawołał o wieczerzę, a następnie zwrócił się do Petroniusza i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Nie, mój drogi, świat musi się odrodzić.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- My go nie odrodzim --- odpowiedział Petroniusz --- choćby dlatego, że w czasach Nerona człowiek jest jako motyl: żyje w słońcu łaski, a przy pierwszym chłodnym powiewie ginie... choćby nie chciał! Na syna Mai! Nieraz zadaję sobie pytanie, jakim cudem taki Lucjusz Saturninus mógł dożyć dziewięćdziesięciu trzech lat, przeżyć Tyberiusza, Kaligulę, Klaudiusza?... Ale mniejsza z tym. Czy pozwolisz mi posłać twoją lektykę po Eunice? Przeszła mi jakoś ochota do snu i chciałbym się weselić. Każ na wieczerzę przyjść cytrzyście, a potem pogadamy o Ancjum. Trzeba o tym pomyśleć, a zwłaszcza tobie.</akap_dialog>


<akap>Winicjusz wydał rozkaz, by posłano po Eunice, ale oświadczył, że nad pobytem w Ancjum nie myśli sobie łamać głowy. Niech ją łamią ci, którzy nie umieją żyć inaczej, jak w promieniach łaski cezara. Świat nie kończy się na Palatynie, zwłaszcza dla tych, którzy co innego mają w sercu i w duszy.</akap>


<akap>I mówił to tak niedbale, z takim ożywieniem i tak wesoło, że wszystko to uderzyło Petroniusza, więc popatrzywszy na niego przez chwilę, rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Co się z tobą dzieje? Tyś dziś taki, jak byłeś wówczas, gdyś jeszcze nosił złotą bullę na szyi.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Jestem szczęśliwy --- odrzekł Winicjusz. --- Zaprosiłem cię do siebie umyślnie, by ci to powiedzieć.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Co ci się zdarzyło?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Coś takiego, czego bym nie odstąpił za imperium rzymskie.</akap_dialog>


<akap>To rzekłszy siadł, wsparł ramię na poręczy krzesła, głowę na ramieniu i począł mówić z twarzą pełną uśmiechów i z jaśniejącym wzrokiem:</akap>

<akap_dialog>--- Czy pamiętasz, jak byliśmy razem u Aulusa Plaucjusza i tam po raz pierwszy widziałeś boską dziewczynę, którąś sam nazwał jutrzenką i wiosną? Pamiętasz tę Psyche, tę nieporównaną, tę najpiękniejszą z dziewic i z waszych bogiń?</akap_dialog>


<akap>Petroniusz patrzył na niego z takim zdziwieniem, jakby chciał sprawdzić, czy głowa jego jest w porządku.</akap>

<akap_dialog>--- Po jakiemu ty mówisz? --- rzekł wreszcie. --- Oczywiście, że pamiętam Ligię.</akap_dialog>


<akap>A Winicjusz rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Jestem jej narzeczonym.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Co?...</akap_dialog>


<akap>Lecz Winicjusz zerwał się i zawołał dyspensatora.</akap>

<akap_dialog>Sługa--- Niech niewolnicy staną tu przede mną co do jednej duszy! Żywo!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Jesteś jej narzeczonym? --- powtórzył Petroniusz.</akap_dialog>


<akap>Lecz nim ochłonął ze zdziwienia, ogromne atrium Winicjuszowego domu zaroiło się od ludzi. Biegli zdyszani starcy, mężczyźni w sile wieku, kobiety, chłopięta i dziewczyny. Z każdą chwilą atrium napełniało się coraz szczelniej: na korytarzach, zwanych fauces, słychać było głosy nawołujące się w rozmaitych językach. Wreszcie ustawili się wszyscy murem pod ścianami i wśród kolumn, Winicjusz zaś, stanąwszy koło impluvium[20], zwrócił się do Demasa wyzwoleńca i rzekł:</akap>

<akap>Szczęście, WolnośćSługa--- Którzy wysłużyli w domu lat dwadzieścia, mają się stawić jutro u pretora, gdzie otrzymają wolność; którzy nie wysłużyli, otrzymają po trzy sztuki złota i podwójną porcję przez tydzień. Do ergastulów wiejskich posłać rozkaz, by odpuszczono kary, zdjęto kajdany z nóg ludziom i karmiono ich dostatnio. Wiedzcie, że nastał dla mnie szczęśliwy dzień, i chcę, by radość była w domu.</akap>


<akap>Oni przez chwilę stali w milczeniu, jakby uszom własnym nie wierząc, po czym wszystkie ręce podniosły się naraz do góry i wszystkie usta zawołały:</akap>

<akap_dialog>--- Aa! Panie! aaa!...</akap_dialog>


<akap>Winicjusz odprawił ich znakiem ręki, więc choć mieli ochotę dziękować i padać mu do nóg, odeszli spiesznie, napełniając dom szczęściem od podziemi do dachu.</akap>

<akap_dialog>--- Jutro --- rzekł Winicjusz --- każę im jeszcze zejść się w ogrodzie i kreślić przed sobą znaki, jakie chcą. Tych, którzy nakreślą rybę, wyzwoli Ligia.</akap_dialog>


<akap>Lecz Petroniusz, który nie dziwił się nigdy długo niczemu, ochłódł już i zapytał:</akap>

<akap_dialog>--- Rybę? Aha! Pamiętam, co mówił Chilo: to znak chrześcijan.</akap_dialog>


<akap>Po czym wyciągnął rękę do Winicjusza i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- SzczęścieSzczęście jest zawsze tam, gdzie je człowiek widzi. Niech Flora[21] sypie wam kwiaty pod nogi przez długie lata. Życzę ci wszystkiego, czego sam sobie życzysz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- To ci dziękuję, bom myślał, że będziesz odradzał, a to, widzisz, byłby stracony czas.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ja, odradzać? Bynajmniej. Owszem, mówię ci, że dobrze robisz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ha, zmienniku! --- odrzekł wesoło Winicjusz --- zaliś zapomniał, coś mi niegdyś mówił, gdyśmy wychodzili z domu Grecyny?</akap_dialog>


<akap>Lecz Petroniusz odpowiedział z zimną krwią:</akap>

<akap_dialog>--- Nie, ale zmieniłem zdanie.</akap_dialog>


<akap>Po chwili zaś dodał:</akap>

<akap_dialog>--- Mój kochany! W Rzymie wszystko się zmienia. Mężowie zmieniają żony, żony zmieniają mężów, dlaczegóż ja bym nie miał zmienić zdania? Niewiele brakło, a Nero byłby zaślubił Akte, którą umyślnie dla niego wywiedli z królewskiego rodu. I cóż! Miałby uczciwą żonę, a my uczciwą Augustę. Na Proteusza[22] i jego morskie pustkowia! Zawsze będę zmieniał zdanie, ilekroć uznam to za stosowne lub wygodne. Co do Ligii, jej królewskie pochodzenie pewniejsze jest niż pergamscy przodkowie Akte. Ale ty się strzeż w Ancjum Poppei, która jest mściwa.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ani myślę! Włos mi nie spadnie z głowy w Ancjum.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Jeśli sądzisz, że mnie jeszcze raz zadziwisz, to się mylisz, ale skąd masz tę pewność?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Powiedział mi to Piotr Apostoł.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- A! Powiedział ci to Piotr Apostoł! Na to nie ma argumentu, pozwól jednak, bym ja przedsięwziął pewne środki ostrożności, choćby dlatego, by Piotr nie okazał się fałszywym prorokiem, bo gdyby Piotr Apostoł wypadkiem się omylił, mógłby stracić twoją ufność, która i nadal zapewne Piotrowi Apostołowi się przyda.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Czyń, co chcesz, ale ja mu wierzę. I jeśli myślisz, że mnie do niego zrazisz powtarzając z przekąsem w kółko jego imię, to się mylisz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Więc jeszcze jedno pytanie: czyś został już chrześcijaninem?</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Dotąd nie, ale Paweł z Tarsu jedzie ze mną, aby mi tłumaczyć naukę Chrystusa, a potem przyjmę chrzest, bo to, coś mówił, że oni są nieprzyjaciółmi życia i radości, to nieprawda!</akap_dialog>

<akap_dialog>--- To tym lepiej dla ciebie i dla Ligii --- odpowiedział Petroniusz.</akap_dialog>


<akap>Po czym wzruszywszy ramionami rzekł jakby sam do siebie:</akap>

<akap_dialog>--- Zadziwiająca jednak rzecz, jak ci ludzie umieją zdobywać wyznawców i jak ta sekta się szerzy.</akap_dialog>


<akap>A Winicjusz odpowiedział z takim zapałem, jakby i sam był ochrzczony.</akap>

<akap_dialog>--- Tak! NaukaTysiące i dziesiątki tysięcy są w Rzymie, w miastach Italii, w Grecji i Azji. Są chrześcijanie wśród legii i wśród pretorianów, są w samym pałacu cezara. Wyznają tę naukę niewolnicy i obywatele, ubodzy i bogaci, plebs i patrycjat. Zali wiesz, że niektórzy Korneliusze są chrześcijanami, że jest chrześcijanką Pomponia Grecyna, że była nią podobno Oktawia, a jest Akte? Tak, ta nauka ogarnia świat i ona jedna może go odrodzić. Nie wzruszaj ramionami, bo kto wie, czy za miesiąc lub za rok sam jej nie przyjmiesz.</akap_dialog>

<akap_dialog>--- Ja? --- rzekł Petroniusz. ---Prawda Nie, na syna Lety! Ja jej nie przyjmę, choćby w niej tkwiła prawda i mądrość zarówno ludzka, jak boska... To wymagałoby trudu, a ja się nie lubię trudzić. To wymagałoby zrzeczeń się, a ja się nie lubię niczego w życiu zrzekać... Z twoją naturą, podobną do ognia i ukropu, zawsze mogło się coś podobnego przytrafić, ale ja? Ja mam swoje gemmy, swoje kamee, swoje wazy i swoją Eunice.Religia W Olimp nie wierzę, ale go sobie urządzam na ziemi i będę kwitnął, póki mnie nie przeszyją strzały boskiego łucznika lub póki mi cezar nie każe otworzyć sobie żył. Ja nadto lubię woń fiołków i wygodne triclinium. Lubię nawet naszych bogów... jako figury retoryczne, i Achaję, do której wybieram się z naszym otyłym, cienkonogim, nieporównanym boskim cezarem, Augustem, Periodonicesem[23]... Herkulesem, Neronem!...</akap_dialog>


<akap>To rzekłszy rozweselił się na samo przypuszczenie, że mógłby przyjąć naukę rybaków galilejskich, i począł półgłosem śpiewać:</akap>


<dlugi_cytat><strofa>W zieleń mirtową owinę jasny miecz mój,/
W ślad Harmodiosa i Arystogitona...</strofa></dlugi_cytat>


<akap>Lecz przerwał, gdyż wywoływacz dał znać, że przybyła Eunice.</akap>


<akap>Wraz też po jej przybyciu podano i wieczerzę, w czasie której, po kilku pieśniach odśpiewanych przez cytrzystę, Winicjusz opowiadał Petroniuszowi o odwiedzinach Chilona i o tym, jak te odwiedziny podały mu myśl udania się wprost do Apostołów, która przyszła mu właśnie podczas chłosty Chilona.</akap>


<akap>Na to Petroniusz, którego znów poczęła ogarniać senność, przyłożył rękę do czoła i rzekł:</akap>

<akap_dialog>--- Myśl była dobra, skoro skutek dobry. A co do Chilona, ja kazałbym mu dać pięć sztuk złota, ale skoro kazałeś go ćwiczyć, to już lepiej było i zaćwiczyć, bo kto wie, czy z czasem nie będą mu się jeszcze senatorowie kłaniali, jak dziś kłaniają się naszemu rycerzowi-Dratewce-Watyniuszowi. Dobranoc.</akap_dialog>


<akap>I zdjąwszy wieńce poczęli się razem z Eunice zbierać do domu, a gdy wyszli, Winicjusz udał się do biblioteki i pisał do Ligii, co następuje:</akap>


<akap>List,,Chcę, aby gdy otworzysz twoje śliczne oczy, o boska, list ten powiedział ci: dzień dobry! Dlatego dziś piszę, choć jutro cię zobaczę. Cezar pojutrze wyjeżdża do Ancjum i ja, eheu! muszę mu towarzyszyć. Wszak ci już powiedziałem, że nie posłuchać byłoby to narazić życie, a ja teraz nie miałbym odwagi umierać. Lecz jeśli ty nie chcesz, odpisz mi jedno słowo, a zostanę, a już Petroniusza rzeczą będzie odwrócić ode mnie niebezpieczeństwo. Dziś, w dniu radości, rozdałem nagrody wszystkim niewolnikom, a tych, którzy przesłużyli w domu lat dwadzieścia, zawiodę jutro do pretora, by ich wyzwolić. Ty, droga, powinnaś mi to pochwalić, gdyż mi się zdaje, że to będzie zgodne z tą słodką nauką, którą wyznajesz, a po wtóre, uczyniłem to dla ciebie. Powiem im jutro, że tobie zawdzięczają wolność, aby ci byli wdzięczni i sławili imię twoje. Sam za to oddaję się w niewolę szczęściu i tobie i bogdajem nigdy nie zaznał wyzwolenia. Przeklęte niech będzie Ancjum i podróże Ahenobarba. Trzykroć, czterykroć szczęśliwym, żem nie tak mądry jak Petroniusz, bo może musiałbym jechać do Achai. Tymczasem chwile rozstania osłodzi mi pamięć o tobie. Ilekroć będę się mógł wyrwać, siędę[24] na konia i popędzę do Rzymu, by oczy twoim widokiem, uszy twym słodkim głosem ucieszyć. Ilekroć nie zdołam, wyślę niewolnika z listem i zapytaniem o ciebie. Pozdrawiam cię, boska, i obejmuję nogi twoje. Nie gniewaj się, że cię zwę boską. Jeśli zakażesz, usłucham, ale dziś jeszcze nie umiem inaczej. Pozdrawiam cię z przyszłego twego domu --- duszą całą".</akap>

Przypisy

  1. <slowo_obce>polor</slowo_obce> --- dobre maniery, ogłada towarzyska.
  2. <slowo_obce>multanka</slowo_obce> --- dęty instrument muz.
  3. <slowo_obce>sarn</slowo_obce> (daw.) --- dziś: saren.
  4. <slowo_obce>miał nad... wpływ</slowo_obce> --- dziś: miał na... wpływ.
  5. Wenera (mit. rzym.) --- Wenus, bogini wiosny i ogrodów, później utożsamiana z Afrodytą jako bogini miłości.
  6. Cybela --- Kybele, frygijska bogini wiosny, płodności, urodzaju.
  7. <slowo_obce>ergastulum</slowo_obce> (łac.) --- starożytne więzienie, umieszczone w posiadłościach zamożnych Rzymian.
  8. <slowo_obce>dyspensator</slowo_obce> --- zarządca.
  9. Ate (mit. gr.) --- córka Zeusa i Eris, bogini nieszczęścia i zemsty.
  10. Furie (mit. rzym.) --- boginki kary i zemsty, rzymskie Erynie.
  11. <slowo_obce>wyznawam</slowo_obce> (daw.) --- dziś: wyznaję.
  12. <slowo_obce>Gdybym mówił (...) brząkająca</slowo_obce> --- początek ,,Hymnu o miłości" św. Pawła (1 Kor 13:1).
  13. <slowo_obce>siejba</slowo_obce> (poet.) --- siew, okres siewu.
  14. Parki (mit. gr.) --- boginie przeznaczenia: Kloto, Lachesis i Antropos, przędły i przecinały nić ludzkiego życia.
  15. <slowo_obce>cyprys</slowo_obce> --- drzewo o łuskowatych liściach i kulistych szyszkach, w staroż. Rzymie symbol żałoby.
  16. <slowo_obce>pronuba</slowo_obce> --- matrona, która towarzyszyła oblubienicy i pouczała ją o obowiązkach żony.
  17. <slowo_obce>ekloga</slowo_obce> (z łac.) --- gatunek lit., utwór ukazujący wyidealizowane życie wiejskie; sielanka, idylla.
  18. <slowo_obce>pantomina</slowo_obce> (z gr.) --- pantomima; nieme widowisko sceniczne.
  19. <slowo_obce>gawiedź</slowo_obce> --- pospólstwo, motłoch, gapie.
  20. <slowo_obce>impluvium</slowo_obce> (łac.) --- płytki zbiornik wodny w atrium, gromadzący wodę deszczową.
  21. Flora (mit. rzym.) --- bogini kwiatów.
  22. Proteusz (mit. gr.) --- bożek morski o zdolności zmieniania kształtów.
  23. Periodonices (z gr.) --- tytuł zwycięzcy kolejnych kilku igrzysk; tu: ironicznie o Neronie.
  24. <slowo_obce>siędę</slowo_obce> (daw.) --- dziś: siądę.