Skopiowano ze stron roboczych projektu Wolne Podręczniki
<naglowek_rozdzial>Rozdział jedenasty</naglowek_rozdzial>
<akap>Tej nocy Winicjusz nie kładł się wcale. W czas jakiś po odejściu Petroniusza, gdy jęki smaganych niewolników nie mogły ukoić ani jego bólu, ani wściekłości, zebrał gromadę innych sług i na ich czele późną już nocą wypadł na poszukiwanie Ligii. Zwiedził dzielnicę eskwilińską, potem Suburę, Vicus Sceleratus i wszystkie przyległe zaułki. Po czym obszedłszy Kapitol, przez most Fabrycjusza przedostał się na wyspę, za czym przebiegł część miasta zatybrzańską. Lecz była to gonitwa bez celu, gdyż sam nie miał nadziei odnalezienia Ligii i jeśli jej szukał, to głównie dlatego, by zapełnić czymkolwiek noc straszną. Jakoż wrócił do domu dopiero o świtaniu, gdy już w mieście poczęły się zjawiać wozy i muły przekupniów jarzyn i gdy piekarze otwierali już sklepy. KaraWróciwszy kazał uprzątnąć ciało Gula, którego nikt nie śmiał tknąć dotąd, następnie tych niewolników, którym odbito Ligię, kazał wysłać do wiejskich ergastulów, co było karą straszniejszą niemal od śmierci, wreszcie, rzuciwszy się na wysłaną ławę w atrium, począł bezładnie rozmyślać, jakim sposobem odnajdzie i zabierze Ligię.</akap>
<akap>SzaleństwoWyrzec się jej, stracić ją, nie zobaczyć jej więcej, wydawało mu się niepodobieństwem i na samą myśl o tym ogarniał go szał. Samowolna natura młodego żołnierza pierwszy raz w życiu trafiła na opór, na inną niezłomną wolę, i wprost nie mogła pojąć, jak to być może, by ktoś śmiał stawać w poprzek jego żądzy. Winicjusz wolałby raczej, żeby świat i miasto zapadły w gruzy, niż żeby on nie miał dopiąć tego, czego chciał. Odjęto mu czarę rozkoszy niemal sprzed ust, więc wydało mu się, iż spełniło się coś niesłychanego, wołającego o pomstę do praw boskich i ludzkich.</akap>
<akap>MiłośćLecz przede wszystkim nie chciał i nie mógł się pogodzić z losem, albowiem nigdy niczego tak nie pragnął w życiu jak Ligii. Zdawało mu się, że nie potrafi bez niej istnieć. Nie umiał sobie odpowiedzieć, co zrobiłby bez niej jutro, jak by mógł przeżyć dni następne. Chwilami porywał go na nią gniew bliski obłędu. Chciałby ją mieć po to, by ją bić, włóczyć za włosy do cubiculów i pastwić się nad nią, to znów porywała go straszna tęsknota za jej głosem, postacią, oczyma, i czuł, że gotów by był leżeć u jej nóg. Wołał na nią, gryzł palce, obejmował głowę rękoma. Zmuszał się ze wszystkich sił, by myśleć spokojnie o jej odzyskaniu, i nie mógł. Przez głowę przelatywały mu tysiączne środki i sposoby, ale jedne od drugich szaleńsze. Wreszcie błysnęła mu myśl, że nikt inny jej nie odbił, tylko Aulus, że w najgorszym razie Aulus musiał wiedzieć, gdzie ona się ukrywa.</akap>
<akap>I zerwał się, by biec do domu Aulusów. Jeśli mu jej nie oddadzą, jeśli nie ulękną się gróźb, pójdzie do cezara, oskarży starego wodza o nieposłuszeństwo i uzyska na niego wyrok śmierci, ale przedtem wydobędzie z nich wyznanie, gdzie jest Ligia.Zemsta Lecz jeśli ją oddadzą, nawet dobrowolnie, i tak się pomści. Przyjęli go wprawdzie w dom i pielęgnowali, ale to nic. Tą jedną krzywdą uwolnili go od wszelkiej wdzięczności. Tu mściwa i zawzięta jego dusza poczęła się lubować myślą o rozpaczy Pomponii Grecyny, gdy staremu Aulusowi centurion przyniesie wyrok śmierci. Był zaś niemal pewny, że go uzyska. Pomoże mu w tym Petroniusz. Zresztą i sam cezar nie odmawia niczego swym towarzyszom augustianom, chyba że mu nakazuje odmówić osobista niechęć lub żądza.</akap>
<akap>I nagle serce zamarło w nim niemal pod wpływem strasznego przypuszczenia.</akap>
<akap>A nuż to sam cezar odbił Ligię?</akap>
<akap>NudaWszyscy wiedzieli, że cezar często szukał w nocnych rozbojach rozrywek wśród nudów. Nawet Petroniusz przyjmował udział w tych zabawach. Głównym ich celem było wprawdzie chwytanie kobiet i podrzucanie ich na płaszczu żołnierskim aż do omdlenia. Jednakże sam Nero nazywał czasami owe wyprawy ,,połowem pereł"; zdarzało się bowiem, że w głębi dzielnic zamieszkałych przez rojną ubogą ludność wyławiano prawdziwą perłę wdzięku i młodości. KobietaWówczas sagatio, jak nazywano podrzucanie na żołnierskiej guni[1], zmieniało się na prawdziwe porwanie i ,,perłę" odsyłano albo na Palatyn, albo do którejś z niezliczonych willi cezara, albo wreszcie Nero odstępował ją któremu z towarzyszów[2]. Tak mogło zdarzyć się z Ligią. Cezar przypatrywał się jej w czasie uczty i Winicjusz ani na chwilę nie wątpił, że musiała mu się wydać najpiękniejszą z kobiet, jakie dotąd widział. Jakżeby mogło być inaczej! Wprawdzie Nero ją miał u siebie na Palatynie i mógł otwarcie zatrzymać, lecz, jak słusznie mówił Petroniusz, cezar nie miał odwagi w zbrodniach i mogąc działać otwarcie, wolał zawsze działać tajemnie. Tym razem mogła go do tego skłonić i obawa przed Poppeą. Winicjuszowi przyszło teraz do głowy, że Aulusowie może by nie śmieli porywać przemocą dziewczyny podarowanej mu przez cezara. Kto by zresztą śmiał? Czy może ów olbrzymi Lig z błękitnymi oczyma, który odważył się jednak wejść do triclinium i wynieść ją z uczty na ręku? Ale gdzież by się z nią schronił, dokąd by ją mógł zaprowadzić? Nie, niewolnik nie zdobyłby się na to. Zatem nie uczynił tego nikt inny jak cezar.</akap>
<akap>Na tę myśl Winicjuszowi pociemniało w oczach i krople potu pokryły mu czoło. W takim razie Ligia była straconą na zawsze. Można ją było wyrwać z każdych innych rąk, lecz nie z takich. Teraz z większą niż przedtem słusznością mógł powtarzać: Vae misero mihi![3] Bunt Wyobraźnia przedstawiła mu Ligię w ramionach Nerona i po raz pierwszy w życiu zrozumiał, że są myśli, których człowiek po prostu znieść nie może. Dopiero teraz poznał, jak ją pokochał. Jak tonącemu przesuwa się błyskawicznie przez pamięć całe jego życie, tak jemu poczęła się przesuwać Ligia. Widział ją i słyszał każde jej słowo. Widział ją przy fontannie, widział u Aulusów i na uczcie. Czuł ją znów blisko, czuł zapach jej włosów, ciepło jej ciała, rozkosz pocałunków, którymi na uczcie rozgniatał jej niewinne usta. Wydała mu się stokroć piękniejszą, pożądańszą, słodszą, stokroć więcej jedyną, wybraną spośród wszystkich śmiertelnych i wszystkich bóstw niż kiedykolwiek. I gdy pomyślał, że to wszystko, co tak wszczepiło mu się w serce, co stało się krwią i życiem, mógł posiąść Nero, chwycił go ból zupełnie fizyczny, tak straszny, że chciało mu się bić głową o ściany atrium, póki jej nie roztrzaska. Czuł, że może oszaleć i że oszalałby z pewnością, gdyby mu jeszcze nie pozostawała zemsta. Lecz jak poprzednio wydało mu się, że nie będzie mógł żyć, jeśli Ligii nie odzyska, tak obecnie, że nie będzie mógł umrzeć, póki jej nie pomści. Ta jedna myśl sprawiała mu niejaką ulgę. ,,Będę twoim Kasjuszem Chereą!"[4] --- powtarzał sobie, myśląc o Neronie. Po chwili chwyciwszy w ręce ziemi z waz kwiatowych otaczających impluvium, wykonał straszną przysięgę Erebowi[5], Hekacie[6] i własnym domowym larom, że zemsty dokona.</akap>
<akap>I doznał istotnie ulgi. Miał przynajmniej dla czego żyć i czym zapełnić dnie i noce. Po czym zaniechawszy myśli udania się do Aulusów kazał się nieść na Palatyn. Po drodze myślał, że jeśli go nie dopuszczą do cezara lub zechcą sprawdzać, czy nie ma przy sobie broni, to będzie dowód, że Ligię porwał cezar. Broni jednak nie wziął. Stracił przytomność w ogóle, lecz jak zwykle ludzie pochłonięci jedną myślą, zachował ją w tym, co się tyczyło zemsty. Nie chciał, by mu spełzła przedwcześnie. Prócz tego pragnął przede wszystkim zobaczyć Akte, sądził bowiem, że od niej może dowiedzieć się prawdy. Chwilami przebłyskiwała mu nadzieja, że może zobaczy Ligię, i na tę myśl poczynał drżeć. Nuż bowiem cezar porwał ją nie wiedząc, kogo porywa, i dziś mu ją wróci? Ale po chwili odrzucił to przypuszczenie. Gdyby chciano mu ją odesłać, odesłano by wczoraj. Akte jedna mogła wszystko wyjaśnić i ją przed innymi należało zobaczyć.</akap>
<akap>Utwierdziwszy się w tym, kazał niewolnikom przyśpieszyć kroku, po drodze zaś rozmyślał bezładnie to o Ligii, to o zemście. Słyszał, że kapłani egipskiej bogini Pacht umieją sprowadzać choroby, na kogo zechcą, i postanowił dowiedzieć się od nich o sposobie. Na Wschodzie mówiono mu także, że Żydzi mają jakieś zaklęcia, za pomocą których pokrywają wrzodami ciała nieprzyjaciół. Między niewolnikami miał w domu kilkunastu Żydów, obiecał sobie więc, że za powrotem każe ich ćwiczyć, póki mu tej tajemnicy nie wyjawią. Z największą jednak rozkoszą myślał o krótkim mieczu rzymskim, który wytacza strumienie krwi, takie właśnie, jakie wytrysły z Kajusa Kaliguli i potworzyły niestarte plamy na kolumnie portyku. Gotów był teraz wymordować cały Rzym, a gdyby jacy mściwi bogowie obiecali mu, że wszyscy ludzie wymrą z wyjątkiem jego i Ligii, byłby się na to zgodził.</akap>
<akap>Przed łukiem zebrał całą przytomność i na widok straży pretoriańskiej pomyślał, że jeśli mu będą czynili choćby najmniejsze trudności przy wejściu, to będzie dowód, że Ligia jest z woli cezara w pałacu. Lecz pryncypilarny[7] centurion uśmiechnął się do niego przyjaźnie i postąpiwszy kilka kroków rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Witaj, szlachetny trybunie. Jeśli pragniesz złożyć pokłon cezarowi, na złą trafiłeś chwilę i nie wiem, czy będziesz mógł go zobaczyć.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Co się stało? --- spytał Winicjusz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Boska mała Augusta zachorowała niespodzianie od dnia wczorajszego. Cezar i Augusta Poppea są przy niej wraz z lekarzami, których z całego miasta wezwano.</akap_dialog>
<akap>Był to wypadek ważny. Cezar, gdy mu się urodziła ta córka, szalał po prostu ze szczęścia i przyjął ją extra humanium gaudium[8]. Przedtem jeszcze senat polecał najuroczyściej bogom łono Poppei. Czyniono wota[9] i wyprawiano w Ancjum, gdzie nastąpiło rozwiązanie, wspaniałe igrzyska, a oprócz tego wzniesiono świątynię dwom Fortunom. Nero, który w niczym nie umiał zachować miary, bez miary również kochał to dziecię, Poppei zaś było ono także drogim, choćby dlatego, że umacniało jej stanowisko i wpływ czyniło nieprzepartym.</akap>
<akap>Od zdrowia i życia małej Augusty mogły zależeć losy całego imperium, lecz Winicjusz tak był zajęty sobą, własną sprawą i własną miłością, że nie zwróciwszy prawie uwagi na wiadomość centuriona, odrzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Chcę widzieć się tylko z Akte.</akap_dialog>
<akap>I przeszedł.</akap>
<akap>Lecz Akte zajęta była także przy dziecku i musiał czekać na nią długo. Nadeszła dopiero koło południa z twarzą zmęczoną i bladą, która na widok Winicjusza pobladła jeszcze bardziej.</akap>
<akap_dialog>--- Akte --- zawołał chwytając jej ręce Winicjusz i ciągnąc ją na środek atrium --- gdzie jest Ligia?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Chciałam się ciebie o to zapytać --- odrzekła patrząc mu z wyrzutem w oczy.</akap_dialog>
<akap>A on, jakkolwiek przyrzekał sobie, że wybada ją spokojnie, ścisnął znów dłońmi głowę i począł powtarzać z twarzą ściągniętą przez ból i gniew:</akap>
<akap_dialog>--- Nie ma jej. Porwano mi ją w drodze!</akap_dialog>
<akap>Po chwili jednak opamiętał się i zbliżywszy swą twarz do twarzy Akte, począł mówić przez zaciśnięte zęby:</akap>
<akap_dialog>--- Akte... Jeśli ci życie miłe, jeśli nie chcesz stać się przyczyną nieszczęść, których nie potrafisz sobie nawet wyobrazić, odpowiedz mi prawdę: czy nie cezar ją odbił?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Cezar nie wychodził wczoraj z pałacu.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Na cień matki twojej, na wszystkich bogów! Czy nie ma jej w pałacu?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Na cień matki mojej, Marku, nie masz jej w pałacu i nie cezar ją odbił. Od wczoraj zachorowała mała Augusta i Nero nie oddala się od jej kołyski.</akap_dialog>
<akap>Winicjusz odetchnął. To, co wydawało mu się najstraszniejszym, przestało mu grozić.</akap>
<akap_dialog>--- A więc --- rzekł siadając na ławie i zaciskając pięści --- porwali ją Aulusowie i w takim razie biada im!</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Aulus Plaucjusz był tu dziś rano. Nie mógł się ze mną widzieć, gdyż byłam zajęta przy dziecku, ale wypytywał o Ligię Epafrodyta i innych ze służby cesarskiej, a potem oświadczył im, że przyjdzie jeszcze, aby się widzieć ze mną.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Chciał odwrócić od siebie podejrzenia. Gdyby nie wiedział, co się stało z Ligią, byłby przyszedł szukać jej do mego domu.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Zostawił mi kilka słów na tabliczce, z których zobaczysz, że wiedząc, iż Ligia została zabrana z jego domu przez cezara na twoje i Petroniusza żądanie, spodziewał się, iż zostanie tobie odesłana, i dziś rano był w twoim domu, gdzie mu powiedziano, co się stało.</akap_dialog>
<akap>To rzekłszy poszła do cubiculum i po chwili wróciła z tabliczką, którą jej zostawił Aulus.</akap>
<akap>Winicjusz przeczytał i zamilkł. Akte zaś zdawała się czytać myśli w jego posępnej twarzy, gdyż po chwili rzekła:</akap>
<akap_dialog>--- Nie, Marku. Stało się to, czego chciała sama Ligia.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Tyś wiedziała, że ona chce uciec! --- wybuchnął Winicjusz.</akap_dialog>
<akap>A ona spojrzała na niego swymi mglistymi oczyma niemal surowo.</akap>
<akap_dialog>--- Wiedziałam, że nie chce zostać twoją nałożnicą.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- A ty czym byłaś całe życie?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ja byłam przedtem niewolnicą.</akap_dialog>
<akap>Lecz Winicjusz nie przestał się burzyć. Cezar darował mu Ligię, więc on nie potrzebuje pytać, czym była przedtem. Wynajdzie ją choćby pod ziemią i uczyni z niej wszystko, co mu się podoba. Tak jest! Konflikt wewnętrznyBędzie jego nałożnicą. Okrucieństwo, PrzemocKaże ją chłostać, ilekroć mu się podoba. Gdy mu się sprzykrzy, odda ją ostatniemu ze swoich niewolników albo każe jej obracać żarna w swoich posiadłościach w Afryce. Będzie jej teraz szukał i odnajdzie ją tylko po to, by ją zgnieść, zdeptać i upokorzyć.</akap>
<akap>I podniecając się coraz bardziej, tracił wszelką miarę do tego stopnia, że nawet Akte poznała, iż zapowiadał więcej, niż byłby zdolny dotrzymać, i że mówi przez niego gniew i męka. Nad męką miałaby litość, lecz przebrana miara wyczerpała jej cierpliwość, tak że wreszcie spytała go, dlaczego do niej przyszedł.</akap>
<akap>Winicjusz nie znalazł na razie odpowiedzi. Przyszedł do niej, bo tak chciał, bo sądził, że udzieli mu jakich wiadomości, ale właściwie przyszedł tylko do cezara, a nie mogąc się z nim zobaczyć wstąpił do niej. Ligia uciekając sprzeciwiła się woli cezara, więc on ubłaga go, by nakazał jej szukać w całym mieście i państwie, choćby przyszło użyć do tego wszystkich legii i przetrząsnąć kolejno każdy dom w imperium. Petroniusz poprze jego prośbę i poszukiwania rozpoczną się od dziś dnia.</akap>
<akap>Na to Akte rzekła:</akap>
<akap_dialog>--- Strzeż się, byś jej nie stracił na zawsze wówczas dopiero, gdy ją z rozkazu cezara odnajdą.</akap_dialog>
<akap>Winicjusz zmarszczył brwi.</akap>
<akap_dialog>--- Co to znaczy? --- spytał.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Słuchaj mnie, Marku! Wczoraj byłyśmy z Ligią w tutejszych ogrodach i spotkałyśmy Poppeę, a z nią małą Augustę, którą niosła Murzynka Lilith. CzaryWieczorem dziecko zachorowało, a Lilith twierdzi, że zostało urzeczone i że urzekła je ta cudzoziemka, którą spotkały w ogrodach. Jeśli dziecko wyzdrowieje, zapomną o tym, lecz w razie przeciwnym pierwsza Poppea oskarży Ligię o czary, a wówczas, gdziekolwiek ją odnajdą, nie będzie dla niej ratunku.</akap_dialog>
<akap>Nastała chwila milczenia, po czym Winicjusz ozwał się:</akap>
<akap_dialog>--- A może ją urzekła? I mnie urzekła.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Lilith powtarza, że dziecko zaraz zapłakało, gdy je przeniosła koło nas. I prawda! Zapłakało. Pewno wyniesiono je do ogrodów już chore. Marku, szukaj jej sam, gdzie chcesz, ale póki mała Augusta nie wyzdrowieje, nie mów o niej z cezarem, bo ściągniesz na nią pomstę Poppei. Dość już jej oczy płakały przez ciebie i niech wszyscy bogowie strzegą teraz jej biednej głowy.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ty ją kochasz, Akte? --- spytał posępnie Winicjusz.</akap_dialog>
<akap>A w oczach wyzwolenicy błysnęły łzy.</akap>
<akap_dialog>--- Tak! Pokochałam ją.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Bo ci nie odpłaciła nienawiścią jak mnie.</akap_dialog>
<akap>Akte popatrzyła na niego przez chwilę, jakby wahając się lub jakby pragnąc zbadać, czy mówił szczerze, po czym odrzekła:</akap>
<akap_dialog>--- Człowieku zapalczywy i ślepy! Ona cię kochała.</akap_dialog>
<akap>Winicjusz zerwał się pod wpływem tych słów jak opętany. Nieprawda! Nienawidziła go. Skąd Akte może wiedzieć?! Czy po jednym dniu znajomości Ligia uczyniła jej wyznanie? Co to jest za miłość, która woli tułactwo, hańbę ubóstwa, niepewność jutra, a może i nędzną śmierć --- od uwieńczonego domu, w którym czeka z ucztą kochany! Lepiej mu takich rzeczy nie słyszeć, bo gotów oszaleć. Oto nie oddałby tej dziewczyny za wszystkie skarby tego pałacu, a ona uciekła. Miłość, ZwątpienieCo to jest za miłość, która boi się rozkoszy, a płodzi boleść! Kto to pojmie? Kto może zrozumieć? Gdyby nie nadzieja, że ją odnajdzie, to utopiłby w sobie miecz! Miłość się oddaje, nie odbiera. Były chwile u Aulusów, że sam wierzył w bliskie szczęście, ale teraz wie, że go nienawidziła, nienawidzi i umrze z nienawiścią w sercu.</akap>
<akap>Lecz Akte, zwykle bojaźliwa i łagodna, wybuchnęła z kolei oburzeniem. Jakże to on starał się ją pozyskać? Zamiast pokłonić się o nią Aulusowi i Pomponii, odebrał dziecko podstępem rodzicom. Kobieta "upadła"Chciał ją uczynić nie żoną, ale nałożnicą, ją, wychowankę zacnego domu, ją, córkę królewską. I sprowadził ją do tego domu zbrodni i sromoty, pokalał jej niewinne oczy widokiem bezecnej uczty, postępował z nią jak z nierządnicą. Zali zapomniał, czym jest dom Aulusów i kim Pomponia Grecyna, która wychowała Ligię? Zali nie ma dość rozumu na to, by odgadnąć, że to są kobiety inne niż Nigidia, niż Kalwia Kryspinilla, niż Poppea i niż te wszystkie, które napotyka w domu cezara? Zali ujrzawszy Ligię nie zrozumiał od razu, że to jest czyste dziewczę, które woli śmierć od hańby?Religia Skądże wie, jakich ona bogów wyznaje i czy nie czystszych, nie lepszych niż nierządna Wenus lub niż Izys, którą czczą rozpustne Rzymianki? Nie! Ligia nie czyniła jej wyznań, ale mówiła jej, że ratunku wygląda od niego, od Winicjusza; miała nadzieję, że on wyprosi dla niej od cezara powrót do domu i że wróci ją Pomponii. A mówiąc o tym płoniła się jak dziewczę, które kocha i ufa. I jej serce biło dla niego, ale on sam przestraszył ją, zraził, oburzył i niechże teraz jej szuka z pomocą żołnierzy cezara, ale niech wie, że jeśli dziecko Poppei umrze, to na nią padnie podejrzenie i zguba jej będzie nieuchronna.</akap>
<akap>Przez gniew i ból Winicjusza poczęło się przeciskać wzruszenie. Wiadomość, że Ligia kochała go, wstrząsnęła do głębi jego duszą. Przypomniał ją sobie w ogrodzie u Aulusów, gdy słuchała jego słów z rumieńcem na twarzy i z oczyma pełnymi światła. Wydało mu się, że wówczas istotnie poczynała go kochać, i nagle ogarnęło go na tę myśl poczucie jakiegoś szczęścia stokroć jeszcze większego niż to, którego pragnął. Pomyślał, że istotnie mógł ją mieć powolną[10], a w dodatku kochającą.Obyczaje Oto byłaby oprzędła drzwi jego i namaściła je wilczym tłuszczem, a potem zasiadła, jako żona, na owczym runie, u jego ogniska. Oto usłyszałby z jej ust sakramentalne: ,,Gdzie ty Kajus, tam i ja Kaja"[11], i byłaby na zawsze jego. Czemu on tak nie postąpił? Był przecie gotów. A teraz jej nie ma i może jej nie odnaleźć, a gdyby odnalazł, może ją zgubić, a gdyby nawet nie zgubił, nie zechcą go już ani Aulusowie, ani ona. Tu gniew począł mu znów podnosić włosy na głowie, lecz teraz zwrócił się już nie przeciw Aulusom lub Ligii, lecz przeciw Petroniuszowi. On był wszystkiemu winien. Gdyby nie on, Ligia nie potrzebowałaby się tułać, byłaby jego narzeczoną i żadne niebezpieczeństwo nie wisiałoby nad jej drogą głową. A teraz stało się i za późno naprawiać złe, które się naprawić nie da.</akap>
<akap_dialog>--- Za późno!</akap_dialog>
<akap>I zdawało mu się, że Otchłańotchłań otworzyła się przed jego nogami. Nie wiedział, co przedsięwziąć, jak postąpić, dokąd się udać. Akte powtórzyła, jak echo, słowo ,,za późno", które w cudzych ustach zabrzmiało mu jak wyrok śmierci. Rozumiał tylko jedną rzecz, że trzeba mu znaleźć Ligię, bo inaczej stanie się z nim coś złego.</akap>
<akap>I okręciwszy się machinalnie w togę chciał odejść nie żegnając się nawet z Akte, gdy wtem zasłona dzieląca przedsionek od atrium uchyliła się i nagle ujrzał przed sobą żałobną postać Pomponii Grecyny.</akap>
<akap>Widocznie i ona dowiedziała się już o zniknięciu Ligii i sądząc, że jej łatwiej będzie niż Aulusowi widzieć się z Akte, przychodziła do niej po wiadomości.</akap>
<akap>Lecz spostrzegłszy Winicjusza zwróciła ku niemu swą drobną, bladą twarz i po chwili rzekła:</akap>
<akap_dialog>--- Marku, niech Bóg ci przebaczy krzywdę, jaką wyrządziłeś nam i Ligii.</akap_dialog>
<akap>Błądzenie, Konflikt wewnętrznyA on stał z czołem spuszczonym, z poczuciem nieszczęścia i winy, nie rozumiejąc, jaki Bóg miał i mógł mu przebaczyć ni dlaczego Pomponia mówiła o przebaczeniu, gdy powinna była mówić o zemście.</akap>
<akap>I wreszcie wyszedł z głową bezradną, pełną ciężkich myśli, ogromnej troski i zdumienia.</akap>
<akap>Na dziedzińcu i pod galerią stały niespokojne gromady ludzi. Między pałacowymi niewolnikami widać było rycerzy i senatorów, którzy przybyli dowiedzieć się o zdrowie małej Augusty, a zarazem pokazać się w pałacu i złożyć dowód swej troskliwości choćby wobec niewolników cezariańskich. Wieść o chorobie ,,bogini" rozeszła się widać szybko, bo w bramie ukazywały się coraz nowe postacie, a przez otwór łuku widać było całe tłumy. Niektórzy z przybywających widząc, że Winicjusz wychodził z pałacu, zaczepiali go o nowiny, lecz on nie odpowiadając na pytania szedł przed siebie, dopóki Petroniusz, który także przybył już po wiadomości, nie potrącił go omal piersią i nie zatrzymał.</akap>
<akap>Winicjusz byłby niechybnie zawrzał na jego widok i dopuścił się jakiego bezprawia w pałacu cezara, gdyby nie to, że od Akte wyszedł jak złamany, w takim wyczerpaniu i pognębieniu, że chwilowo opuściła go nawet wrodzona mu zapalczywość. Odsunął jednak Petroniusza i chciał przejść, lecz ów zatrzymał go prawie przemocą.</akap>
<akap_dialog>--- Jak się ma boska? --- spytał.</akap_dialog>
<akap>Ale owa przemoc rozdrażniła znów Winicjusza i wzburzyła go w jednej chwili.</akap>
<akap_dialog>--- Bunt Niech piekło pochłonie ją i cały ten dom! --- odpowiedział ściskając zęby.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Milcz, nieszczęśliwy! --- rzekł Petroniusz i rozejrzawszy się naokół dodał pośpiesznie:</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Chcesz wiedzieć coś o Ligii, to chodź ze mną. Nie! Tu nic nie powiem! Chodź ze mną, powiem ci moje domysły w lektyce.</akap_dialog>
<akap>I otoczywszy ramieniem młodego człowieka wyprowadził go co prędzej z pałacu.</akap>
<akap>Lecz o to mu głównie chodziło, gdyż nowin nie miał żadnych. Natomiast będąc człowiekiem zaradnym i mając mimo wczorajszego oburzenia dużo współczucia dla Winicjusza, a wreszcie poczuwając się poniekąd do odpowiedzialności za wszystko, co się stało, już był coś przedsięwziął i gdy wsiedli do lektyki, rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Przy wszystkich bramach kazałem czuwać moim niewolnikom, dawszy im dokładny opis dziewczyny i tego olbrzyma, który ją u cezara wyniósł z uczty, nie ma bowiem wątpliwości, że to on ją odbił. Słuchaj mnie! Być może, że Aulusowie zechcą ją ukryć w której ze swych wiejskich posiadłości, a w takim razie będziemy wiedzieli, w którą stronę ją uprowadzą. Jeśli zaś przy bramach jej nie dostrzegą, to będzie dowód, że została w mieście, i dziś jeszcze w mieście rozpoczniemy poszukiwania.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Aulusowie nie wiedzą, gdzie ona jest --- odrzekł Winicjusz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Masz-li pewność, że tak jest?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Widziałem Pomponię. Oni szukają jej także.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Wczoraj nie mogła z miasta wyjść, bo nocą bramy zamknięte. Dwóch z moich ludzi krąży koło każdej bramy. Jeden ma iść w ślad za Ligią i za olbrzymem, drugi wróci natychmiast, by dać znać. Jeśli jest w mieście, znajdziemy ją, bo owego Liga, choćby po wzroście i barkach, rozpoznać łatwo. Szczęśliwyś, że nie porwał jej cezar, mogę cię zaś upewnić, że nie, bo na Palatynie nie ma dla mnie tajemnic.</akap_dialog>
<akap>RozpaczLecz Winicjusz wybuchnął więcej jeszcze żalem niż gniewem i głosem przerywanym przez wzruszenie począł Petroniuszowi opowiadać, co słyszał od Akte i jakie nowe niebezpieczeństwa zawisły nad głową Ligii, tak straszne, że wobec nich, znalazłszy zbiegów, trzeba będzie ukrywać ją jak najstaranniej przed Poppeą. Po czym jął wyrzucać gorzko Petroniuszowi jego rady. Gdyby nie on, wszystko by poszło inaczej. Ligia byłaby u Aulusów, a on, Winicjusz, mógłby ją widywać codziennie i byłby szczęśliwszy od cezara. ŁzyI unosząc się w miarę opowiadania, poddawał się coraz bardziej wzruszeniu, aż wreszcie łzy żalu i wściekłości poczęły mu kapać z oczu.</akap>
<akap>Petroniusz zaś, który wprost nie spodziewał się, by młody człowiek mógł kochać i pożądać do tego stopnia, widząc te łzy rozpaczy mówił sobie w duchu z pewnym zdziwieniem:</akap>
<akap_dialog>--- O potężna pani Cypru! Ty jedna królujesz bogom i ludziom!</akap_dialog>
<naglowek_rozdzial>Rozdział dwunasty</naglowek_rozdzial>
<akap>Lecz gdy wysiedli przed domem Petroniusza, przełożony nad atrium oświadczył im, że żaden z niewolników, wysłanych do bram, jeszcze nie wrócił. Atriensis kazał im ponieść żywność i nowy rozkaz, by pod groźbą chłosty dawali pilne baczenie na wszystkich wychodzących z miasta.</akap>
<akap_dialog>--- Widzisz --- rzekł Petroniusz --- niewątpliwie są dotąd w mieście, a w takim razie znajdziemy ich. Każ jednak i swoim ludziom czuwać przy bramach, tym mianowicie, którzy byli posłani po Ligię, bo ci łatwo ją rozpoznają.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Kazałem ich zesłać do wiejskich ergastulów --- rzeki Winicjusz --- ale wnet rozkaz odwołam, niech idą do bram.</akap_dialog>
<akap>I skreśliwszy kilka słów na powleczonej woskiem tabliczce oddał ją Petroniuszowi, który polecił odesłać ją natychmiast do domu Winicjusza.</akap>
<akap>Po czym przeszli do wewnętrznego portyku i tam zasiadłszy na marmurowej ławie, poczęli rozmawiać.</akap>
<akap>WinoZłotowłosa Eunice i Iras podsunęły im pod nogi brązowe stołeczki, a następnie przystawiwszy do ławki stolik poczęły im lać wino do czasz z cudnych wąskoszyjastych dzbanków, które sprowadzono z Volaterrae i Ceryny.</akap>
<akap_dialog>--- Czy masz między swymi ludźmi kogo, co by znał tego olbrzymiego Liga? --- spytał Petroniusz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Znał go Atacynus i Gulo. Ale Atacynus legł wczoraj przy lektyce, a Gula zabiłem ja.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Szkoda mi go --- rzekł Petroniusz. --- On nosił na ręku nie tylko ciebie, ale i mnie.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Chciałem go nawet wyzwolić --- odparł Winicjusz --- lecz mniejsza z tym. Mówmy o Ligii. Rzym to morze...</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Perły poławiają się[12] właśnie w morzu... Zapewne nie znajdziemy jej dziś lub jutro, jednakże znajdziemy niechybnie. Ty mnie obecnie obwiniasz, żem ci podał ten środek, ale środek sam w sobie był dobry, a stał się zły dopiero wówczas, gdy na złe się obrócił. Wszakżeś słyszał od samego Aulusa, że zamierza z całą rodziną przenieść się do Sycylii. W ten sposób dziewczyna byłaby i tak daleko od ciebie.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Byłbym za nimi pojechał --- odrzekł Winicjusz --- a w każdym razie byłaby bezpieczna, teraz zaś, jeśli tamto dziecko umrze, Poppea i sama uwierzy, i wmówi w cezara, że to z winy Ligii.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Tak jest. To mnie zaniepokoiło także. Ale ta mała kukła może jeszcze wyzdrowieć. Gdyby zaś miała umrzeć, znajdziemy i wówczas jakiś sposób.</akap_dialog>
<akap>Tu Petroniusz zamyślił się na chwilę, po czym rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Wierzenia, ZabobonyPoppea wyznaje jakoby religię Żydów i wierzy w złe duchy. Cezar jest przesądny... Jeśli rozpuścimy wieść, że Ligię porwały złe duchy, wieść znajdzie wiarę, zwłaszcza że, gdy nie odbił jej ani cezar, ani Aulus Plaucjusz, zniknęła w sposób istotnie tajemniczy. Lig sam jeden nie byłby tego dokazał. Musiałby mieć pomoc, a skąd by niewolnik w ciągu jednego dnia mógł zebrać tylu ludzi?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Niewolnicy wspierają się wzajem w całym Rzymie.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Który krwawo to kiedykolwiek przypłaci. Tak, wspierają się, ale nie jedni przeciw drugim, a tu wiadomo było, że na twoich spadnie odpowiedzialność i kara. Gdy poddasz swoim myśl o złych duchach, potwierdzą natychmiast, że je na własne oczy widzieli, bo to ich wobec ciebie od razu uniewinni... Spytaj którego na próbę, czy nie widział, jak unosiły Ligię w powietrzu, a na egidę[13] Zeusa, zaprzysięgnie natychmiast, że tak było.</akap_dialog>
<akap>Winicjusz, który był także przesądny, spojrzał na Petroniusza z nagłym, ogromnym niepokojem.</akap>
<akap_dialog>--- Jeśli Ursus nie mógł mieć ludzi do pomocy i nie mógł sam jeden jej porwać, to kto ją porwał?</akap_dialog>
<akap>Lecz Petroniusz począł się śmiać.</akap>
<akap_dialog>Kondycja ludzka--- Widzisz --- rzekł --- uwierzą, skoro i ty już na wpół wierzysz. Taki jest nasz świat, który drwi z bogów. Uwierzą i nie będą jej szukali, a my tymczasem umieścimy ją gdzieś daleko od miasta, w jakiejś mojej lub twojej willi.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jednakże kto mógł jej pomóc?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jej współwyznawcy --- odpowiedział Petroniusz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jacy? Bóg, KobietaJakież ona czci bóstwo? Powinien bym wiedzieć lepiej od ciebie.</akap_dialog>
<akap_dialog>ReligiaKobieta--- Każda niemal kobieta w Rzymie czci inne. Jest rzeczą niezawodną, że Pomponia wychowała ją w czci dla tego bóstwa, które sama wyznaje, jakie zaś wyznaje, nie wiem. Jedna jest rzecz pewna, że nikt nie widział jej, by w którejkolwiek z naszych świątyń ofiarowała naszym bogom. Oskarżano ją nawet, że jest chrześcijanką, ale to rzecz niepodobna. Sąd domowy oczyścił ją z tego zarzutu. O chrześcijanach mówią, że nie tylko czczą oślą głowę, ale są nieprzyjaciółmi rodzaju ludzkiego i dopuszczają się najbezecniejszych zbrodni. Zatem Pomponia nie może być chrześcijanką, gdyż cnota jej jest znaną, a nieprzyjaciółka rodzaju ludzkiego nie obchodziłaby się tak z niewolnikami, jak ona się obchodzi.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- W żadnym domu nie obchodzą się z nimi tak jak u Aulusów --- przerwał Winicjusz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Więc widzisz. Pomponia wspominała mi o jakimś bogu, który ma być jeden, wszechmocny i miłosierny. Gdzie pochowała wszystkich innych, to jej rzecz, dość, że ten jej Logos nie byłby chyba bardzo wszechmocny, a raczej musiałby być marnym bogiem, gdyby miał tylko dwie czcicielki, to jest Pomponię i Ligię z dodatkiem ich Ursusa. Musi ich być więcej, tych wyznawców, i ci dali pomoc Ligii.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ta wiara każe przebaczać --- rzekł Winicjusz. --- Spotkałem u Akte Pomponię, która powiedziała mi: ,,Niech ci Bóg przebaczy krzywdę, jaką wyrządziłeś Ligii i nam."</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Widocznie ich bóg to jakiś curator[14] bardzo dobrowolny. Ha, niechże ci przebaczy, a na znak przebaczenia niechaj ci wróci dziewczynę.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ofiarowałbym mu jutro hekatombę[15]. Nie chcę jadła ni kąpieli, ni snu. Wezmę ciemną lacernę[16] i pójdę włóczyć się po mieście. Może ją w przebraniu znajdę. Chory jestem!</akap_dialog>
<akap>Petroniusz spojrzał na niego z pewnym politowaniem. Istotnie, oczy Winicjusza podsiniały, źrenice świeciły gorączką; nie ogolony rano zarost powlókł ciemnym pasem jego silnie zarysowane szczęki, włosy miał w nieładzie i wyglądał naprawdę jak chory. Iras i złotowłosa Eunice patrzyły na niego także ze współczuciem, lecz on zdawał się ich nie widzieć i obaj z Petroniuszem tak nic nie zważali na obecność niewolnic, jak by nie zważali na kręcące się koło nich psy.</akap>
<akap_dialog>--- Gorączka cię trawi --- rzekł Petroniusz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Tak jest.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Miłość, PokusaWięc posłuchaj mnie... Nie wiem, co by ci zapisał lekarz, ale wiem, jak ja bym postąpił na twoim miejscu, ja. Oto zanim się tamta odnajdzie, poszukałbym w innej tego, czego mi wraz z tamtą zabrakło. Widziałem w twojej willi ciała wyborne. Nie przecz mi... Wiem, co jest miłość, i wiem, że gdy się jednej pożąda, inna jej zastąpić nie może. Ale w pięknej niewolnicy można zawsze znaleźć chociaż chwilową rozrywkę...</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Nie chcę! --- odpowiedział Winicjusz.</akap_dialog>
<akap>Lecz Petroniusz, który miał do niego rzeczywistą słabość i który pragnął istotnie złagodzić jego cierpienie, począł rozmyślać, jak by to uczynić.</akap>
<akap_dialog>Kuszenie--- Może twoje nie mają dla ciebie uroku nowości --- rzekł po chwili --- lecz (i tu jął patrzeć kolejno na Iras i na Eunice, a wreszcie położył dłoń na biodrze złotowłosej Greczynki) przypatrz się tej Charytce. Kobieta, NiewolaKilka dni temu młodszy Fontejus Kapiton dawał mi za nią troje cudnych pacholąt z Klazomene, albowiem piękniejszego ciała chyba i Skopas[17] nie stworzył. Sam nie rozumiem, dlaczego dotąd pozostałem dla niej obojętny, nie wstrzymała mnie przecie myśl o Chryzotemis! Otóż daruję ci ją, weź ją sobie!</akap_dialog>
<akap>A złotowłosa Eunice usłyszawszy to pobladła w jednej chwili jak płótno i patrząc przestraszonymi oczyma na Winicjusza, zdawała się bez tchu w piersi czekać na jego odpowiedź.</akap>
<akap>Lecz on zerwał się nagle i ścisnąwszy rękoma skronie począł mówić prędko jak człowiek, który trawiony chorobą, nie chce słyszeć o niczym:</akap>
<akap_dialog>--- Nie!... nie!... Nic mi po niej! Nic mi po innych... Dziękuję ci, ale nie chcę! I idę szukać tamtej po mieście. Każ mi dać galijską lacernę z kapturem. Pójdę za Tyber. Gdybym choć Ursusa mógł zobaczyć!...</akap_dialog>
<akap>I wyszedł śpiesznie. Petroniusz zaś widząc, że istotnie nie może usiedzieć na miejscu, nie próbował go wstrzymywać. Biorąc jednak odmowę Winicjusza za chwilową niechęć do każdej kobiety, która nie była Ligią, i nie chcąc, by wspaniałomyślność jego poszła na marne, zwróciwszy się do niewolnicy rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Eunice, wykąpiesz się, namaścisz i przybierzesz, a potem pójdziesz do domu Winicjusza.</akap_dialog>
<akap>Lecz ona padła przed nim na kolana i ze złożonymi rękoma poczęła go błagać, by jej nie oddalał z domu. Ona nie pójdzie do Winicjusza i woli tu nosić drwa do hypocaustum niż tam być pierwszą ze sług! Nie chce! nie może! I błaga go, by zlitował się nad nią. Niechaj ją każe chłostać codziennie, byle jej nie wysyłał z domu.</akap>
<akap>Miłość platoniczna, NiewolaI trzęsąc się jak liść, zarazem z bojaźni i uniesienia, wyciągała ku niemu ręce, on zaś słuchał jej ze zdumieniem. Niewolnica, która śmie się wypraszać od spełnienia rozkazu, która mówi: ,,Nie chcę i nie mogę", była czymś tak niesłychanym w Rzymie, że Petroniusz na razie nie chciał uszom uwierzyć. Wreszcie zmarszczył brwi. Był on zbyt wykwintnym, by być okrutnym. Niewolnikom jego, zwłaszcza w zakresie rozpusty, więcej było wolno niż innym, pod warunkiem, by wzorowo spełniali służbę i wolę pańską czcili na równi z bożą. W razie uchybienia tym dwom obowiązkom umiał jednak nie żałować kar, jakim wedle ogólnego obyczaju podlegali. A gdy prócz tego nie cierpiał i wszelkich przeciwności, i wszystkiego, co mu mieszało spokój, więc popatrzywszy chwilę na klęczącą rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Przywołasz mi Tejrezjasza i powrócisz tu z nim razem.</akap_dialog>
<akap>Eunice wstała drżąca, ze łzami w oczach, i odeszła, po chwili zaś wróciła z przełożonym nad atrium Kreteńczykiem Tejrezjaszem.</akap>
<akap_dialog>Kara--- Weźmiesz Eunice --- rzekł mu Petroniusz --- i dasz jej dwadzieścia pięć plag, tak jednak, by nie popsuć skóry.</akap_dialog>
<akap>To rzekłszy przeszedł do biblioteki i zasiadłszy przy stole z różowego marmuru począł pracować nad swoją <tytul_dziela>Ucztą Trymalchiona</tytul_dziela>.</akap>
<akap>Ale ucieczka Ligii i choroba małej Augusty nadto rozrywały mu myśl, tak że nie mógł długo pracować. Zwłaszcza choroba owa była ważnym wypadkiem. Petroniuszowi przyszło do głowy, że jeśli cezar uwierzy, iż Ligia rzuciła czar na małą Augustę, to odpowiedzialność może spaść i na niego, albowiem na jego to prośbę sprowadzono dziewczynę do pałacu. Liczył jednak, że za pierwszym widzeniem się z cezarem potrafi w jakikolwiek sposób wytłumaczyć mu całą niedorzeczność podobnego przypuszczenia, a po trochu liczył i na pewną słabość, jaką czuła dla niego Poppea, ukrywając ją wprawdzie starannie, ale nie tak starannie, by nie miał jej odgadnąć. Po chwili też wzruszył ramionami na swe obawy i postanowił zejść do triclinium, by się posilić, a następnie kazać się zanieść jeszcze raz do pałacu, potem na Pole Marsowe, a potem do Chryzotemis.</akap>
<akap>Lecz po drodze do triclinium, przy wejściu do korytarza przeznaczonego dla służby, dojrzał nagle stojącą pod ścianą wśród innych niewolników wysmukłą postać Eunice i Karazapomniawszy, że nie wydał Tejrezjaszowi innego rozkazu, jak aby ją wychłostał, zmarszczył znów brwi i począł się za nim oglądać.</akap>
<akap>Nie dostrzegłszy go jednak między służbą zwrócił się do Eunice:</akap>
<akap_dialog>--- Czy otrzymałaś chłostę?</akap_dialog>
<akap>A ona po raz drugi rzuciła się do jego nóg, przycisnęła na chwilę do ust brzeg jego togi, po czym odrzekła:</akap>
<akap_dialog>--- O tak, panie! Otrzymałam! O tak, panie!...</akap_dialog>
<akap>W głosie jej brzmiała jakby radość i wdzięczność.</akap>
<akap>Widocznym było, iż sądziła, że chłosta miała zastąpić oddanie jej z domu i że teraz może już pozostać.Miłość Petroniusza, który to zrozumiał, zadziwił ten namiętny opór niewolnicy, ale nadto był biegłym znawcą natury ludzkiej, by nie odgadnąć, że jedna chyba miłość mogła być takiego oporu powodem.</akap>
<akap_dialog>--- Masz-li kochanka w tym domu? --- spytał.</akap_dialog>
<akap>A ona podniosła na niego swoje niebieskie, łzawe oczy i odrzekła tak cicho, że ledwo można ją było usłyszeć:</akap>
<akap_dialog>--- Tak, panie!...</akap_dialog>
<akap>I z tymi oczyma, z odrzuconym w tył złotym włosem, z obawą i nadzieją w twarzy, była tak piękna, patrzyła na niego tak błagalnie, że Petroniusz, który, jako filozof, sam głosił potęgę miłości, a jako esteta, czcił wszelką piękność, uczuł dla niej pewien rodzaj politowania.</akap>
<akap_dialog>--- Który z nich jest twoim kochankiem? --- spytał wskazując głową na służbę.</akap_dialog>
<akap>Lecz na to nie było odpowiedzi, tylko Eunice schyliła twarz aż do jego stóp i pozostała nieruchoma.</akap>
<akap>Petroniusz spojrzał po niewolnikach, między którymi byli piękni i dorodni młodzieńcy, lecz z żadnego oblicza nie mógł nic wyczytać, a natomiast wszystkie miały jakieś dziwne uśmiechy; za czym popatrzył chwilę jeszcze na leżącą u jego nóg Eunice i odszedł w milczeniu do triclinium.</akap>
<akap>Po posiłku kazał się zanieść do pałacu, a potem do Chryzotemis, u której pozostał do późnej nocy. Lecz wróciwszy rozkazał wezwać do siebie Tejrezjasza.</akap>
<akap_dialog>--- Czy Eunice dostała chłostę? --- spytał go.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Tak, panie. Nie pozwoliłeś jednak przecinać skóry.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Czym nie wydał co do niej innego rozkazu?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Nie, panie --- odpowiedział z niepokojem atriensis.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- To dobrze. Kto z niewolników jest jej kochankiem?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Nikt, panie.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Co o niej wiesz?</akap_dialog>
<akap>Tejrezjasz począł mówić nieco niepewnym głosem:</akap>
<akap_dialog>--- Eunice nigdy nie opuszcza nocą cubiculum, w którym sypia ze starą Akryzjoną i Ifidą; nigdy po twej kąpieli, panie, nie zostaje w łaźni... Inne niewolnice śmieją się z niej i nazywają ją Dianą.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Dosyć --- rzekł Petroniusz. --- Mój krewny, Winicjusz, któremu darowałem dziś rano Eunice, nie przyjął jej, więc pozostanie w domu. Możesz odejść.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Czy wolno mi jeszcze mówić o Eunice, panie?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Kazałem ci mówić wszystko, co wiesz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Cała familia mówi, panie, o ucieczce dziewicy, która miała zamieszkać w domu szlachetnego Winicjusza. Po twoim odejściu Eunice przyszła do mnie i powiedziała mi, iż zna człowieka, który potrafi ją odnaleźć.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- A! --- rzekł Petroniusz. --- Co to za człowiek?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Nie znam go, panie, myślałem jednak, że powinienem ci to oznajmić.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Dobrze. Niech ten człowiek czeka jutro w moim domu na przybycie trybuna, którego jutro poprosisz w moim imieniu, by rano mnie odwiedził.</akap_dialog>
<akap>Atriensis skłonił się i wyszedł.</akap>
<akap>Petroniusz zaś począł mimo woli myśleć o Eunice. Z początku zdawało mu się rzeczą jasną, że młoda niewolnica pragnie, by Winicjusz odzyskał Ligię dlatego tylko, by nie być zmuszoną do zastąpienia jej w jego domu. Lecz następnie przyszło mu do głowy, że ów człowiek, którego Eunice nastręcza, może być jej kochankiem, i ta myśl wydała mu się nagle przykrą. Był wprawdzie prosty sposób dowiedzenia się prawdy, wystarczało bowiem kazać zawołać Eunice, lecz godzina była późna, Petroniusz zaś czuł się strudzony po długich odwiedzinach u Chryzotemis i pilno mu było do snu. Jednakże idąc do cubiculum przypomniał sobie, nie wiadomo dlaczego, że w kątach oczu Chryzotemis dostrzegł dziś zmarszczki. Pomyślał też, że jej piękność była bardziej rozgłośną w całym Rzymie niż prawdziwą i że Fontejus Kapiton, który mu ofiarował trzy pacholęta z Klazomene za Eunice, chciał ją jednak kupić zbyt tanio.</akap>
<naglowek_rozdzial>Rozdział trzynasty</naglowek_rozdzial>
<akap>Nazajutrz Petroniusz kończył się zaledwie ubierać w unctuarium, gdy nadszedł wezwany przez Tejrezjasza Winicjusz. Wiedział on już, że żadne nowiny od bram nie przyszły, i wiadomość ta zamiast go ucieszyć, jako dowód, że Ligia znajduje się w mieście, przygnębiła go jeszcze bardziej, albowiem począł przypuszczać, że Ursus mógł ją wyprowadzić z miasta natychmiast po porwaniu, a więc przedtem, zanim niewolnicy Petroniusza poczęli przy bramach strażować. Wprawdzie jesienią, gdy dni stawały się krótsze, zamykano je dość wcześnie, ale też i otwierano je dla wyjeżdżających, których liczba bywała znaczna. Za mury można się też było wydostać i innymi sposobami, o których na przykład niewolnicy, którzy chcieli zbiec z miasta, wiedzieli dobrze. Winicjusz wysłał wprawdzie swych ludzi i na wszystkie drogi, wiodące na prowincję do wigilów w pomniejszych miastach, z ogłoszeniem o zbiegłej parze niewolników, z dokładnym opisem Ursusa i Ligii i z oznajmieniem nagrody za ich schwytanie. Było jednak rzeczą wątpliwą, czy ten pościg może ich dosięgnąć, a gdyby nawet dosięgnął, czy władze miejscowe będą się czuły w prawie zatrzymać ich na prywatne żądanie Winicjusza, nie poświadczone przez pretora. Owóż na podobne poświadczenie nie było czasu. PrzebranieZe swej strony Winicjusz przez cały wczorajszy dzień szukał Ligii w przebraniu niewolnika po wszystkich zaułkach miasta, nie zdołał jednak odnaleźć najmniejszego śladu ni wskazówki. Widział wprawdzie ludzi Aulusowych, ale ci zdawali się także czegoś szukać i to utwierdziło go tylko w mniemaniu, że nie Aulusowie ją odbili i że nie wiedzą także, co się z nią stało.</akap>
<akap>Gdy więc Tejrezjasz oświadczył mu, że jest człowiek, który podejmuje się jej odszukać, pośpieszył co tchu do domu Petroniusza i zaledwie się z nim powitawszy począł o owego człowieka wypytywać.</akap>
<akap_dialog>--- Zaraz go zobaczymy --- rzekł Petroniusz. --- Jest to znajomy Eunice, która w tej chwili nadejdzie ułożyć fałdy mojej togi i która da nam o nim bliższą wiadomość.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ta, którą wczoraj chciałeś mi darować?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ta, którą wczoraj odrzuciłeś, za co ci zresztą jestem wdzięczny, jest to bowiem najlepsza vestiplica w całym mieście.</akap_dialog>
<akap>Jakoż vestiplica nadeszła, prawie zanim skończył mówić, i wziąwszy togę, złożoną na krześle wykładanym kością słoniową, rozwinęła ją, by zarzucić na ramiona Petroniusza. Twarz miała jasną, cichą, a w oczach jej świeciła radość.</akap>
<akap>KobietaPetroniusz spojrzał na nią i wydała mu się bardzo piękna. Po chwili, gdy okręciwszy go w togę, poczęła ją układać, schylając się chwilami dla wydłużenia fałd, spostrzegł, że jej ramiona mają przecudny kolor bladej róży, a pierś i barki przeźrocze odblaski perłowca lub alabastru.</akap>
<akap_dialog>--- Eunice --- rzekł --- czy jest ten człowiek, o którym wspominałaś wczoraj Tejrezjaszowi?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jest, panie.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jak się zowie?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Chilon Chilonides, panie.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Kto on jest?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Lekarz, mędrzec i wróżbita, który umie czytać w losach ludzkich i przepowiadać przyszłość.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Czy przepowiedział przyszłość i tobie?</akap_dialog>
<akap>Eunice oblała się rumieńcem, który zaróżowił nawet jej uszy i szyję.</akap>
<akap_dialog>--- Tak, panie.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Cóż ci wywróżył?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Że spotka mnie boleść i szczęście.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Boleść spotkała cię wczoraj z ręki Tejrezjasza, a więc powinno przyjść i szczęście.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Już przyszło, panie.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jakie?</akap_dialog>
<akap>A ona szepnęła cicho:</akap>
<akap_dialog>--- Zostałam.</akap_dialog>
<akap>Petroniusz położył dłoń na jej złotej głowie.</akap>
<akap_dialog>--- Dobrześ ułożyła dziś fałdy i rad jestem z ciebie, Eunice.</akap_dialog>
<akap>Jej zaś pod tym dotknięciem oczy w jednej chwili zaszły mgłą szczęścia i pierś poczęła się szybko poruszać.</akap>
<akap>Lecz Petroniusz z Winicjuszem przeszli do atrium, gdzie czekał na nich Chilon Chilonides, który ujrzawszy ich oddał głęboki pokłon. Petroniuszowi na myśl o przypuszczeniu, które uczynił wczoraj, że może to być kochanek Eunice, uśmiech wybiegł na usta. Bieda, MędrzecCzłowiek, który stał przed nim, nie mógł być niczyim kochankiem. W tej dziwnej figurze było coś i plugawego, i śmiesznego. Nie był stary: w jego niechlujnej brodzie i kręconej czuprynie ledwie gdzieniegdzie przeświecał włos siwy. Brzuch miał zapadły, plecy zgarbione tak, że na pierwszy rzut oka wydawał się być garbatym, nad owym garbem zaś wznosiła się głowa wielka, o twarzy małpiej i zarazem lisiej, i przenikliwym wejrzeniu. Żółtawa jego cera popstrzona była pryszczami, a pokryty nimi całkowicie nos mógł wskazywać zbytnie zamiłowanie do butelki. Zaniedbany ubiór, składający się z ciemnej tuniki utkanej z koziej wełny i takiegoż dziurawego płaszcza, dowodził prawdziwej lub udanej nędzy. Petroniuszowi na jego widok przyszedł na myśl Homerowy Tersytes, więc też odpowiedziawszy skinieniem ręki na jego ukłon rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Witaj, boski Tersytesie[18]! Jak się miewają twoje guzy, których ci nabił pod Troją Ulisses, i co on sam porabia na Polach Elizejskich[19]?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Szlachetny panie --- odpowiedział Chilon Chilonides --- najmędrszy z umarłych, Ulisses, zasyła przeze mnie najmędrszemu z żyjących, Petroniuszowi, pozdrowienie i prośbę, by okrył nowym płaszczem moje guzy.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Na Hekate Triformis[20]! --- zawołał Petroniusz --- odpowiedź warta płaszcza...</akap_dialog>
<akap>Lecz dalszą rozmowę przerwał niecierpliwy Winicjusz, który spytał wręcz:</akap>
<akap_dialog>--- Czy wiesz dokładnie, czego się podejmujesz?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Gdy dwie familie w dwóch wspaniałych domach nie mówią o niczym innym, a za nimi powtarza wiadomość połowa Rzymu, nietrudno wiedzieć --- odparł Chilon. --- Wczorajszej nocy odbito dziewicę, wychowaną w domu Aula Plaucjusza, imieniem Ligia albo właściwie: Kallina, którą twoi niewolnicy, o panie, przeprowadzali z pałacu cezara do twej insuli, ja zaś podejmuję się odnaleźć ją w mieście lub, jeśli, co jest mało prawdopodobnym, opuściła miasto, wskazać ci, szlachetny trybunie, dokąd uciekła i gdzie się ukryła.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Dobrze! --- rzekł Winicjusz, któremu podobała się ścisłość odpowiedzi.--- Jakie masz do tego środki?</akap_dialog>
<akap>Chilo uśmiechnął się chytrze:</akap>
<akap_dialog>--- Środki ty posiadasz, panie, ja mam tylko rozum.</akap_dialog>
<akap>Petroniusz uśmiechnął się także, albowiem był zupełnie zadowolony ze swego gościa.</akap>
<akap>,,Ten człowiek może odnaleźć dziewczynę" --- pomyślał.</akap>
<akap>Tymczasem Winicjusz zmarszczył swe zrośnięte brwi i rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Nędzarzu, jeśli mnie zwodzisz dla zysku, każę cię zabić pod kijami.</akap_dialog>
<akap_dialog>Filozof--- Filozofem jestem, panie, a filozof nie może być chciwym na zysk, zwłaszcza na taki, jaki wspaniałomyślnie obiecujesz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ach, jesteś filozofem? --- spytał Petroniusz. --- Eunice mówiła mi, że jesteś lekarzem i wróżbitą. Skąd znasz Eunice?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Przychodziła do mnie po radę, gdyż sława moja obiła się o jej uszy.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jakiejże chciała rady?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Na miłość, panie. Chciała się wyleczyć z bezwzajemnej miłości.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- I wyleczyłeś ją?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Uczyniłem więcej, panie, dałem jej bowiem amulet, który zapewnia wzajemność. W Pafos, na Cyprze, jest świątynia, o panie, w której chowają przepaskę Wenery. Dałem jej dwie nitki z tej przepaski, zamknięte w skorupie migdała.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- I kazałeś sobie dobrze zapłacić?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Za wzajemność nigdy nie można dość zapłacić, ja zaś nie mając dwóch palców u prawej ręki zbieram na niewolnika-skrybę, który by spisywał moje myśli i zachował moją naukę dla świata.</akap_dialog>
<akap_dialog>Filozof, Mędrzec--- Do jakiejże szkoły należysz, boski mędrcze?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jestem cynikiem[21], panie, bo mam dziurawy płaszcz; jestem stoikiem[22], bo biedę znoszę cierpliwie, a jestem perypatetykiem[23], bo nie posiadając lektyki chodzę piechotą od winiarza do winiarza i po drodze nauczam tych, którzy obiecują za dzban zapłacić.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Przy dzbanku zaś stajesz się retorem?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Heraklit powiedział: ,,Wszystko płynie", a czy możesz zaprzeczyć, panie, że wino jest płynem?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- I głosi, że ogień jest bóstwem, bóstwo zaś to płonie na twym nosie.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- A boski Diogenes z Apolonii głosił, że istotą rzeczy jest powietrze, a im powietrze cieplejsze, tym doskonalsze tworzy istoty, a z najcieplejszego tworzą się dusze mędrców. Że zaś jesienią przychodzą chłody, ergo prawdziwy mędrzec powinien ogrzewać duszę winem... Bo również nie możesz zaprzeczyć, panie, by dzban, choćby cienkusza spod Kapui lub Telezji, nie roznosił ciepła po wszystkich kościach znikomego ludzkiego ciała.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Chilonie Chilonidesie, gdzie jest twoja ojczyzna?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Nad Pontem Euxynem. Pochodzę z Mezembrii[24].</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Chilonie, jesteś wielki!</akap_dialog>
<akap_dialog>--- I zapoznany[25]! --- dodał melancholijnie mędrzec. </akap_dialog>
<akap>Jednakże Winicjusz zniecierpliwił się znowu. Wobec nadziei, jaka mu zabłysła, chciałby, by Chilo natychmiast wyruszył na wyprawę, i cała rozmowa wydała mu się tylko marną stratą czasu, o którą zły był na Petroniusza.</akap>
<akap_dialog>--- Kiedy rozpoczniesz poszukiwania? --- rzekł zwracając się do Greka.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Już je rozpocząłem --- odpowiedział Chilon. --- I gdy tu jestem, gdy odpowiadam na twe uprzejme pytania, szukam także. Miej tylko ufność, cny trybunie, i wiedz, że gdyby ci zginęła zawiązka od obuwia, potrafiłbym odszukać zawiązkę lub tego, który ją na ulicy podjął.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Czy byłeś już używany do podobnych posług? --- spytał Petroniusz.</akap_dialog>
<akap>Grek podniósł w górę oczy:</akap>
<akap_dialog>--- Zbyt nisko dziś cenią cnotę i mądrość, by nawet filozof nie był zmuszony szukać innych do życia sposobów.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jakież są twoje?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Widzieć wszystko i służyć nowinami tym, którzy ich pragną.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- I którzy za nie płacą?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ach, panie, potrzebuję kupić pisarza. Inaczej moja mądrość umrze wraz ze mną.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jeśliś nie zebrał dotąd nawet na cały płaszcz, zasługi twe nie muszą być znakomite.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Skromność przeszkadza mi je wynosić. Lecz pomyśl, panie, że nie ma dziś takich dobroczyńców, jakich było pełno dawniej i którym obsypać złotem zasługę było tak miło, jak połknąć ostrygę z Puteoli. SzpiegNie zasługi moje są małe, lecz wdzięczność ludzka jest mała. Czasem, gdy ucieknie cenny niewolnik, kto go wynajdzie, jeśli nie jedyny syn mego ojca? Gdy na murach zjawią się napisy na boską Poppeę, kto wskaże sprawców? Kto wyszpera u księgarzy wiersz na cezara? Kto doniesie, co mówią w domach senatorów i rycerzy? Kto nosi listy, których nie chcą powierzyć niewolnikom, kto nasłuchuje nowin przy drzwiach balwierzy[26], dla kogo nie mają tajemnic winiarze i piekarczycy, komu ufają niewolnicy, kto umie przejrzeć na wylot każdy dom od atrium do ogrodu? Kto zna wszystkie ulice, zaułki, kryjówki, kto wie, co mówią w termach, w cyrku, na targach, w szkołach lanistów, w szopach u handlarzy niewolników i nawet w arenariach[27]?...</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Na bogi, dosyć, szlachetny mędrcze! --- zawołał Petroniusz --- bo utoniemy w twych zasługach, cnocie, mądrości i wymowie. Dosyć! Chcieliśmy wiedzieć, kim jesteś, i wiemy.</akap_dialog>
<akap>Lecz Winicjusz rad był, pomyślał bowiem, że człowiek ten, podobnie jak pies gończy, raz puszczony na trop, nie ustanie, póki nie odnajdzie kryjówki.</akap>
<akap_dialog>--- Dobrze --- rzekł. --- Czy potrzebujesz wskazówek?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Potrzebuję broni.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jakiej? --- spytał ze zdziwieniem Winicjusz.</akap_dialog>
<akap>Grek nadstawił jedną dłoń, drugą zaś uczynił gest liczenia pieniędzy.</akap>
<akap_dialog>--- Takie dziś czasy, panie --- rzekł z westchnieniem.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Będziesz więc osłem --- rzekł Petroniusz --- który zdobywa fortecę za pomocą worków złota.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jestem tylko biednym filozofem, panie --- odrzekł z pokorą Chilon --- złoto macie wy.</akap_dialog>
<akap>Winicjusz cisnął mu kieskę, którą Grek chwycił w powietrzu, jakkolwiek istotnie nie miał dwóch palców u prawej ręki.</akap>
<akap>Po czym podniósł głowę i rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Panie, wiem już więcej, niż się spodziewasz. Nie przyszedłem tu z próżnymi rękoma. Wiem, że dziewicy nie porwali Aulusowie, gdyż mówiłem już z ich sługami. Wiem, że jej nie ma na Palatynie, gdzie wszyscy zajęci są chorą małą Augustą, i może nawet domyślam się, dlaczego wolicie szukać dziewicy z moją pomocą niż z pomocą wigilów i żołnierzy cezara. Wiem, że ułatwił jej ucieczkę sługa pochodzący z tegoż samego co i ona kraju. Nie mógł on znaleźć pomocy u niewolników, bo niewolnicy, którzy się wszyscy razem trzymają, nie pomogliby mu przeciw twoim. Mogli mu pomóc tylko współwyznawcy...</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Słuchaj, Winicjuszu --- przerwał Petroniusz --- czym ci tego samego słowo w słowo nie mówił?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Honor to dla mnie --- rzekł Chilo. --- Dziewica, panie --- mówił zwracając się znów do Winicjusza --- niechybnie czci jednakie bóstwo z tą najcnotliwszą z Rzymianek, z tą prawdziwą matroną stolatą[28], Pomponią. Słyszałem i to, że Pomponia była sądzona w domu za wyznawanie jakichś obcych bóstw, nie mogłem się jednak od jej sług dowiedzieć, jakie jest owo bóstwo i jak się zowią jego wyznawcy. Gdybym mógł o tym wiedzieć, udałbym się do nich, stałbym się najpobożniejszym między nimi i zyskał ich ufność. Lecz ty, panie, który, jak wiem, także spędziłeś kilkanaście dni w domu szlachetnego Aulusa, czy możesz dać mi jaką o tym wiadomość?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Nie mogę --- rzekł Winicjusz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Pytaliście mnie długo o różne rzeczy, szlachetni panowie, i ja odpowiadałem na pytania, pozwólcie, bym je teraz zadawał. Czy nie widziałeś, cny trybunie, żadnych posążków, żadnych ofiar, żadnych oznak, żadnych amuletów na Pomponii lub na twej boskiej Ligii? Czy nie widziałeś, aby kreśliły między sobą jakieś znaki zrozumiałe dla nich tylko?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Znaki?... Czekaj!... Tak! Widziałem raz, jak Ligia nakreśliła na piasku rybę.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Rybę? Aa! Ooo! Czy uczyniła to raz, czy kilkakrotnie?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Raz jeden.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- I jesteś, panie, pewien, że nakreśliła... rybę? Oo!...</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Tak jest! --- odrzekł zaciekawiony Winicjusz. --- Czy odgadujesz, co to znaczy?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Czy odgaduję?! --- zawołał Chilon.</akap_dialog>
<akap>I skłoniwszy się na znak pożegnania, dodał:</akap>
<akap_dialog>--- Niechaj Fortuna rozsypie na was po równie[29] wszystkie dary, dostojni panowie.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Każ sobie dać płaszcz! --- rzekł mu na drogę Petroniusz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ulisses składa ci dzięki za Tersytesa --- odpowiedział Grek.</akap_dialog>
<akap>I skłoniwszy się powtórnie wyszedł.</akap>
<akap_dialog>--- Cóż powiesz o tym szlachetnym mędrcu? --- spytał Winicjusza Petroniusz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Powiem, że on odnajdzie Ligię! --- zawołał z radością Winicjusz --- ale powiem także, że gdyby istniało państwo łotrów, on mógłby być królem w tym państwie.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Niewątpliwie. Muszę z tym stoikiem zabrać bliższą znajomość, ale tymczasem każę wykadzić po nim atrium.</akap_dialog>
<akap>A Chilon Chilonides, okręciwszy się swym nowym płaszczem, podrzucał na dłoni pod jego fałdami otrzymaną od Winicjusza kieskę i lubował się zarówno jej ciężarem, jak dźwiękiem. Idąc z wolna i oglądając się, czy z domu Petroniusza za nim nie patrzą, minął portyk Liwii i doszedłszy do rogu Clivus Virbius skręcił na Suburę.</akap>
<akap>Kłamstwo, Podstęp,,Trzeba pójść do Sporusa --- mówił sobie --- i ulać trochę wina Fortunie. Znalazłem wreszcie, czegom od dawna szukał. Młody jest, zapalczywy, hojny jak kopalnie Cypru i za tę ligijską makolągwę[30] gotów by oddać pół mienia. Tak, takiego właśnie szukałem od dawna. Trzeba jednak być z nim ostrożnym, bo jego zmarszczenie brwi nie zapowiada nic dobrego. Ach! Szczenięta wilcze[31] panują dziś nad światem!... Mniej bym się bał tego Petroniusza. O, bogowie! Przecz stręczycielstwo lepiej dziś popłaca niż cnota? Ha! Nakreśliła ci rybę na piasku? Jeśli wiem, co to znaczy, niech się udławię kawałkiem koziego sera! Ale będę wiedział! Ponieważ jednak ryby żyją pod wodą, a poszukiwanie pod wodą trudniejsze jest niż na lądzie, ergo: zapłaci mi za tę rybę osobno. Jeszcze jedna taka kieska, a mógłbym porzucić dziadowskie biesagi[32] i kupić sobie niewolnika... Lecz co byś powiedział, Chilonie, gdybym ci doradził kupić nie niewolnika, ale niewolnicę?... Znam cię! Wiem, że się zgodzisz!... Gdyby była piękna, jak na przykład Eunice, sam byś przy niej odmłodniał, a zarazem miałbyś z niej uczciwy i pewny dochód. Sprzedałem tej biednej Eunice dwie nitki z mego własnego starego płaszcza... Głupia jest, ale gdyby mi ją Petroniusz darował, to bym ją wziął... Tak, tak, Chilonie, synu Chilona... Straciłeś ojca i matkę!... Jesteś sierotą, więc kup sobie na pociechę choć niewolnicę. Musi ona wprawdzie gdzieś mieszkać, więc Winicjusz najmie jej mieszkanie, w którym i ty się przytulisz; musi się ubrać, więc Winicjusz zapłaci za jej ubiór, i musi jeść, więc będzie ją żywił... Och, jakie życie ciężkie! Gdzie te czasy, w których za obola[33] można było dostać tyle bobu ze słoniną, ile można było w obie dłonie objąć, lub kawał koziej kiszki, nalanej krwią, tak długi jak ramię dwunastoletniego pacholęcia!... Ale oto i ten złodziej, Sporus! W winiarni najłatwiej czegoś się dowiedzieć."</akap>
<akap>Tak mówiąc wszedł do winiarni i kazał sobie podać dzbaniec ,,ciemnego", widząc zaś nieufne spojrzenie gospodarza wydłubał złoty pieniądz z kieski i położywszy go na stole rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Sporusie, pracowałem dziś z Seneką od świtu do południa i oto, czym mój przyjaciel obdarzył mnie na drogę.</akap_dialog>
<akap>Okrągłe oczy Sporusa uczyniły się na ten widok jeszcze okrąglejsze i wino wnet znalazło się przed Chilonem, ten zaś umoczywszy w nim palec nakreślił rybę na stole i rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Wiesz, co to znaczy?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ryba? No, ryba to ryba!</akap_dialog>
<akap_dialog>Kłamstwo--- Głupiś, choć dolewasz tyle wody do wina, że mogłaby się w nim znaleźć i ryba. To jest symbol, który w języku filozofów znaczy: uśmiech Fortuny. Gdybyś go był odgadł, byłbyś i ty może zrobił fortunę. Szanuj filozofię, mówię ci, bo inaczej zmienię winiarnię, do czego mój osobisty przyjaciel, Petroniusz, od dawna mnie namawia.</akap_dialog>
<naglowek_rozdzial>Rozdział czternasty</naglowek_rozdzial>
<akap>Przez kilka dni następnych Chilon nie pokazywał się nigdzie. Winicjusz, który od czasu, jak dowiedział się od Akte, że Ligia go kochała, stokroć jeszcze więcej pragnął ją odnaleźć, rozpoczął poszukiwania na własną rękę, nie chcąc, a zarazem i nie mogąc udać się o pomoc do cezara, pogrążonego w trwodze z powodu zdrowia małej Augusty.</akap>
<akap>Pogrzeb, Śmierć, ŻałobaJakoż nie pomogły ofiary składane w świątyniach, modły i wota, jak również sztuka lekarska i wszelkie czarodziejskie środki, jakich się w ostateczności chwytano. Po tygodniu dziecko umarło. Żałoba padła na dwór i na Rzym. RozpaczCezar, który przy urodzeniu dziecka szalał z radości, szalał teraz z rozpaczy i zamknąwszy się u siebie, przez dwa dni nie przyjmował pokarmu, a jakkolwiek pałac roił się tłumami senatorów i augustianów, którzy śpieszyli z oznakami żalu i współczucia, nie chciał nikogo widzieć. Senat zebrał się na nadzwyczajne posiedzenie, na którym zmarłe dziecko ogłoszone zostało boginią; uchwalono wznieść jej świątynię i ustanowić osobnego przy niej kapłana. LudSkładano też w innych nowe na cześć zmarłej ofiary, odlewano jej posągi z drogocennych metali, a pogrzeb był jedną niezmierną uroczystością, na której lud podziwiał niepomiarkowane oznaki żalu, jakie dawał cezar, płakał z nim razem, wyciągał ręce po podarki i nade wszystko bawił się niezwykłym widowiskiem.</akap>
<akap>FałszPetroniusza zaniepokoiła ta śmierć. Wiadomym już było w całym Rzymie, że Poppea przypisuje ją czarom. Powtarzali to za nią i lekarze, którzy w ten sposób mogli usprawiedliwić bezskuteczność swych wysiłków, i kapłani, których ofiary okazały się bezsilne, i zamawiacze, którzy drżeli o swoje życie, i lud. Petroniusz rad był teraz, że Ligia uciekła; ponieważ jednak nie życzył źle Aulusom, a życzył dobrze i sobie, i Winicjuszowi, przeto gdy zdjęto cyprys zatknięty na znak żałoby przed Palatynem, udał się na przyjęcie zgotowane dla senatorów i augustianów, by się przekonać, o ile Nero podał ucho wieści o czarach, i zapobiec następstwom, jakie by mogły z tego wyniknąć.</akap>
<akap>Fałsz, PozoryPrzypuszczał też, znając Nerona, że ten choćby w czary nie uwierzył, będzie udawał, że wierzy, i dlatego, by oszukać własny ból, i dlatego, by się na kimkolwiek pomścić, i wreszcie, by zapobiec przypuszczeniom, że bogowie poczynają go karać za zbrodnie. Petroniusz nie sądził, by cezar mógł nawet własne dziecko kochać prawdziwie i głęboko, jakkolwiek kochał je zapalczywie, był jednak pewien, że będzie przesadzał w boleści. Jakoż nie omylił się. Nero słuchał pociech senatorów i rycerzy z kamienną twarzą, z oczyma utkwionymi w jeden punkt, i widać było, że jeśli nawet cierpi istotnie, to zarazem myśli o tym, jakie wrażenie czyni jego ból na obecnych, zarazem pozuje na Niobe[34] i daje przedstawienie rodzicielskiego żalu, tak jakby je dawał komediant na scenie. Nie umiał nawet przy tym wytrwać w milczącej i niby skamieniałej boleści, albowiem chwilami czynił gesta, jak gdyby posypywał głowę prochem ziemi, a chwilami jęczał głucho, ujrzawszy zaś Petroniusza zerwał się i tragicznym głosem począł wołać tak, aby go wszyscy mogli dosłyszeć:</akap>
<akap_dialog>--- Eheu!... I tyś winien jej śmierci! Za twoją to radą wszedł w te mury zły duch, który jednym spojrzeniem wyssał życie z jej piersi... Biada mi! I wolej[35], by oczy moje nie patrzyły na światło Heliosa... Biada mi! Eheu! Eheu!...</akap_dialog>
<akap>I podnosząc coraz głos, przeszedł w krzyk rozpaczliwy, lecz Petroniusz w tejże samej chwili postanowił stawić wszystko na jeden rzut kości, za czym, wyciągnąwszy rękę, zerwał szybko jedwabną chustkę, którą Nero zawsze nosił na szyi, i położył mu ją na ustach.</akap>
<akap_dialog>--- Panie! --- rzekł z powagą. --- Spal Rzym i świat z boleści, lecz zachowaj nam swój głos!</akap_dialog>
<akap>Zdumieli się obecni, zdumiał się na chwilę sam Nero, jeden tylko Petroniusz pozostał niewzruszony. Wiedział on nadto dobrze, co robi. Pamiętał przecie, że Terpnos i Diodor mieli wprost rozkaz zatykać usta cezarowi, gdyby podnosząc zbyt głos narażał go na szwank jakikolwiek.</akap>
<akap_dialog>--- Cezarze --- mówił dalej z tą samą powagą i smutkiem --- ponieśliśmy stratę niezmierną, niech nam choć ten skarb pociechy zostanie!</akap_dialog>
<akap>Twarz Nerona zadrgała i po chwili z oczu puściły mu się łzy; nagle wsparł dłonie na ramionach Petroniusza i złożywszy głowę na jego piersiach jął powtarzać wśród łkań:</akap>
<akap_dialog>--- Tyś jeden ze wszystkich o tym pomyślał, ty jeden, Petroniuszu! Ty jeden!</akap_dialog>
<akap>Tygellinus pożółkł z zazdrości. Petroniusz zaś mówił:</akap>
<akap_dialog>--- Jedź do Ancjum! Tam ona przyszła na świat, tam spłynęła na cię radość, tam spłynie ukojenie. Niech morskie powietrze odświeży twe boskie gardło; niechaj pierś twoja odetchnie słoną wilgocią. My, wierni, pójdziemy wszędy za tobą i gdy twój ból będziemy koili przyjaźnią, ty ukoisz nas pieśnią.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Tak! --- odrzekł żałośnie Nero --- napiszę hymn na jej cześć i ułożę do niego muzykę.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- A potem poszukasz ciepłego słońca w Baiae.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- A potem zapomnienia w Grecji.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- W ojczyźnie poezji i pieśni!</akap_dialog>
<akap>I kamienny, ponury nastrój mijał stopniowo, jak mijają chmury pokrywające słońce, a natomiast poczęła się rozmowa niby pełna jeszcze smutku, lecz pełna i układów na przyszłość, tyczących podróży, artystycznych wystąpień, a nawet i przyjęć, jakich wymagało zapowiedziane przybycie Tyrydata, króla Armenii. CzaryTygellinus próbował wprawdzie jeszcze wspomnieć o czarach, lecz Petroniusz, pewny już wygranej, podjął wprost wyzwanie.</akap>
<akap_dialog>--- Tygellinie --- rzekł --- czy sądzisz, że czary mogą szkodzić bogom?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Sam cezar o nich mówił --- odpowiedział dworak.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Boleść mówiła, nie cezar, lecz ty co o tym mniemasz?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Bogowie są zbyt potężni, by mogli podlegać urokom.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Miałżebyś zaś odmawiać boskości cezarowi i jego rodzinie?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Peractum est![36] --- mruknął stojący obok Epriusz Marcellus powtarzając okrzyk, jaki wydawał lud, gdy gladiator w arenie ugodzony został od razu tak, że nie potrzebował dobicia.</akap_dialog>
<akap>Walka, ZazdrośćTygellinus zgryzł w sobie gniew. Między nim i Petroniuszem z dawna istniało współzawodnictwo wobec Nerona i Tygellinus miał tę wyższość, że Nero mniej albo raczej wcale się wobec niego nie krępował, aż dotąd jednak Petroniusz, ilekroć się zetknęli, pokonywał go rozumem i dowcipem.</akap>
<akap>Tak się stało i teraz. Tygellinus umilkł i tylko zapisywał sobie w pamięci tych senatorów i rycerzy, którzy w chwili, gdy Petroniusz cofnął się w głąb sali, otoczyli go zaraz, mniemając, że po tym, co zaszło, on będzie stanowczo pierwszym ulubieńcem cezara.</akap>
<akap>Petroniusz zaś wyszedłszy z pałacu udał się do Winicjusza i opowiedziawszy mu zajście z cezarem i Tygellinem rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Nie tylko odwróciłem niebezpieczeństwo od Aulusa Plaucjusza i Pomponii, a zarazem od nas obydwóch, ale nawet od Ligii, której nie będą poszukiwali choćby dlatego, że namówiłem tamtą miedzianobrodą małpę, by pojechała do Ancjum, a stamtąd do Neapolis lub Baiae. I pojedzie, w Rzymie bowiem nie śmiał dotąd wystąpić publicznie w teatrze, wiem zaś, że od dawna ma zamiar wystąpić w Neapolis. Potem marzy o Grecji, gdzie chce mu się śpiewać we wszystkich znaczniejszych miastach, a potem wraz ze wszystkimi wieńcami, które mu ofiarują Graeculi[37], odprawić triumfalny wjazd do Rzymu. Przez ten czas będziemy mogli szukać Ligii swobodnie i ukryć ją bezpiecznie. A cóż? Czy nasz szlachety filozof nie był dotąd?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Twój szlachetny filozof jest oszust. Nie! Nie był, nie pokazał się i nie pokaże się więcej!</akap_dialog>
<akap_dialog>--- A ja lepsze mam pojęcie, jeśli nie o jego uczciwości, to o rozumie. Upuścił już raz krwi twemu workowi i przyjdzie choćby po to, żeby jej upuścić po raz drugi.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Niech się strzeże, bym ja mu krwi nie upuścił!</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Nie czyń tego; miej z nim cierpliwość, póki się dowodnie o oszustwie nie przekonasz. Nie dawaj mu więcej pieniędzy, a natomiast obiecuj hojną nagrodę, jeśli ci przyniesie wiadomość pewną. Czy przedsiębierzesz coś także na własną rękę?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Dwaj moi wyzwoleńcy, Nimfidiusz i Demas, szukają jej na czele sześćdziesięciu ludzi. Ten z niewolników, który ją odnajdzie, ma obiecaną wolność. Wysłałem prócz tego umyślnych na wszystkie drogi wiodące z Rzymu, by w gospodach wypytywali o Liga i dziewicę. Sam przebiegam miasto dniem i nocą, licząc na traf szczęśliwy.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Cokolwiek będziesz wiedział, daj mi znać, bo ja muszę jechać do Ancjum.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Dobrze.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- A jeśli któregokolwiek rana obudziwszy się powiesz sobie, że dla jednej dziewczyny nie warto się dręczyć i czynić dla niej tylu zabiegów, to przyjeżdżaj do Ancjum. Tam nie zbraknie ni kobiet, ni uciech.</akap_dialog>
<akap>Winicjusz począł chodzić szybkimi krokami, Petroniusz zaś spoglądał czas jakiś za nim, wreszcie rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Powiedz mi szczerze --- nie jak zapaleniec, który coś w siebie wmawia i sam się podnieca, ale jak człowiek rozsądny, który odpowiada przyjacielowi: czy tobie zawsze jednakowo chodzi o tę Ligię?</akap_dialog>
<akap>Winicjusz zatrzymał się na chwilę i spojrzał tak na Petroniusza, jak gdyby go przedtem nie widział, po czym znów począł chodzić. Widocznym było, że hamuje w sobie wybuch. ŁzyWreszcie w oczach, z poczucia własnej bezsilności, z żalu, gniewu i niepokonanej tęsknoty, zebrały mu się dwie łzy, które przemówiły silniej do Petroniusza niż najwymowniejsze słowa.</akap>
<akap>Więc zamyśliwszy się przez chwilę rzekł:</akap>
<akap_dialog>Kobieta--- Świat dźwiga na barkach nie Atlas, ale kobieta, i czasem igra nim jak piłką.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Tak! --- rzekł Winicjusz.</akap_dialog>
<akap>I poczęli się żegnać. Lecz w tej chwili niewolnik dał znać, że Chilon Chilonides czeka w przedsionku i prosi, aby mógł być dopuszczony przed oblicze pana.</akap>
<akap>Winicjusz kazał wpuścić go natychmiast, Petroniusz zaś rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Ha! Nie mówiłem ci! Na Herkulesa! Zachowaj tylko spokój; inaczej on tobą owładnie, nie ty nim.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Pozdrowienie i cześć szlachetnemu wojskowemu trybunowi i tobie, panie! --- mówił wchodząc Chilon. --- Niech szczęście wasze równe będzie waszej sławie, a sława niech obiegnie świat cały, od słupów Herkulesa aż po granice Arsacydów.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Witaj, prawodawco cnoty i mądrości! --- odpowiedział Petroniusz.</akap_dialog>
<akap>Lecz Winicjusz spytał z udanym spokojem:</akap>
<akap_dialog>--- Co przynosisz?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Za pierwszym razem przyniosłem ci, panie, nadzieję, obecnie przynoszę pewność, że dziewica zostanie odnaleziona.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- To znaczy, żeś jej nie odnalazł dotąd?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Tak, panie, alem odnalazł, co znaczy znak, który ci uczyniła; wiem, kto są ludzie, którzy ją odbili, i wiem, między jakiego bóstwa wyznawcami szukać jej należy.</akap_dialog>
<akap>Winicjusz chciał się zerwać z krzesła, na którym siedział, lecz Petroniusz położył mu dłoń na ramieniu i zwracając się do Chilona rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Mów dalej!</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Czy jesteś zupełnie pewny, panie, że dziewica nakreśliła ci rybę na piasku?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Tak jest! --- wybuchnął Winicjusz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- A zatem jest chrześcijanką i odbili ją chrześcijanie.</akap_dialog>
<akap>Nastała chwila milczenia.</akap>
<akap_dialog>--- Słuchaj, Chilonie --- rzekł wreszcie Petroniusz. --- Krewny mój przeznaczył ci za odszukanie dziewczyny znaczną ilość pieniędzy, ale nie mniej znaczną ilość rózeg, jeśli go zechcesz oszukiwać. W pierwszym razie kupisz nie jednego, ale trzech skrybów, w drugim filozofia wszystkich siedmiu mędrców, z dodatkiem twojej własnej, nie stanie ci za maść gojącą.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Dziewica jest chrześcijanką, panie! --- zawołał Grek.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Zastanów się, Chilonie. Tyś człek niegłupi! Wiemy, że Junia Sylana wraz z Kalwią Kryspinillą oskarżyły Pomponię Grecynę o wyznawanie chrześcijańskiego zabobonu, ale wiemy także, że sąd domowy uwolnił ją od tego zarzutu. Czyżbyś ty chciał go teraz podnosić? PlotkaCzy chciałbyś w nas wmówić, że Pomponia, a z nią razem i Ligia mogą należeć do nieprzyjaciół rodu ludzkiego, do zatruwaczy fontann i studzien, do czcicieli oślej głowy, do ludzi, którzy mordują dzieci i oddają się najplugawszej rozpuście? Pomyśl, Chilonie, czy ta teza, którą nam głosisz, nie odbije się jako antyteza na twoim grzbiecie.</akap_dialog>
<akap>Chilon rozłożył ręce na znak, że to nie jego wina, po czym rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Panie! Wymów po grecku następujące zdanie: Jezus Chrystus, Boga Syn, Zbawiciel[38].</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Dobrze. Oto mówię!... Cóż z tego?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- A teraz weź pierwsze litery każdego z tych wyrazów i złóż je tak, aby stworzyły jeden wyraz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ryba! --- rzekł ze zdziwieniem Petroniusz.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Oto dlaczego ryba stała się godłem chrześcijan --- odpowiedział z dumą Chilon.</akap_dialog>
<akap>Nastała chwila milczenia. W wywodach Greka było jednak coś tak uderzającego, że obaj przyjaciele nie mogli się oprzeć zdumieniu.</akap>
<akap_dialog>--- Winicjuszu --- spytał Petroniusz --- czy się nie mylisz i czy istotnie Ligia nakreśliła ci rybę?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Na wszystkich bogów podziemnych, można oszaleć! --- zawołał z uniesieniem młody człowiek. --- Gdyby mi nakreśliła ptaka, powiedziałbym, że ptaka!</akap_dialog>
<akap_dialog>--- A więc jest chrześcijanką --- powtórzył Chilon.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- To znaczy --- rzekł Petroniusz --- że Pomponia i Ligia zatruwają studnie, mordują schwytane na ulicy dzieci i oddają się rozpuście! Głupstwo! Ty, Winicjuszu, byłeś dłużej w ich domu, ja byłem krótko, ale znam dość i Aulusa, i Pomponię, dość nawet znam Ligię, żeby powiedzieć: potwarz i głupstwo! PozoryJeśli ryba jest godłem chrześcijan, czemu istotnie zaprzeczyć trudno, i jeśli one są chrześcijankami, to na Prozerpinę! widocznie chrześcijanie nie są tym, za co ich mamy.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Mówisz jak Sokrates, panie --- odpowiedział Chilon. --- Kto kiedy badał chrześcijanina? Kto poznał ich naukę? Gdym wędrował przed trzema laty z Neapolis tu, do Rzymu (o, czemuż tam nie zostałem!), przyłączył się do mnie człowiek, lekarz, imieniem Glaukos, o którym mówiono, że był chrześcijaninem, a mimo tego przekonałem się, że był to dobry i cnotliwy człowiek.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Czy nie od tego cnotliwego człowieka dowiedziałeś się teraz, co znaczy ryba?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Niestety, panie! Po drodze w jednej gospodzie pchnął ktoś poczciwego starca nożem, a żonę i dziecko jego uprowadzili handlarze niewolników, ja zaś w obronie ich straciłem te oto dwa palce. Ale że między chrześcijanami nie brak, jak mówią, cudów, więc mam nadzieję, że mi odrosną.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Jak to? Zali zostałeś chrześcijaninem?</akap_dialog>
<akap_dialog>Fałsz, Szpieg--- Od wczoraj, panie! Od wczoraj! Uczyniła mnie nim ta ryba. Patrz, jaka jednak w niej siła! I za kilka dni będę najgorliwszym z gorliwych, aby mnie przypuścili do wszystkich swych tajemnic, a gdy mnie przypuszczą do wszystkich tajemnic, będę wiedział, gdzie się ukrywa dziewica. Wówczas może moje chrześcijaństwo lepiej mi się opłaci od mojej filozofii. Uczyniłem też Merkuremu ślub, że jeśli mi pomoże do odszukania dziewicy, ofiaruję mu dwie jałówki jednych lat i jednakiej miary, którym każę pozłocić rogi.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Więc twoje wczorajsze chrześcijaństwo i twoja dawniejsza filozofia pozwalają ci wierzyć w Merkurego?</akap_dialog>
<akap_dialog>Filozof, Religia--- Wierzę zawsze w to, w co mi wierzyć potrzeba, i to jest moja filozofia, która zwłaszcza Merkuremu powinna przypaść do smaku. Na nieszczęście, wiecie, dostojni panowie, jaki to jest bóg podejrzliwy. Nie ufa on obietnicom nawet nieskazitelnych filozofów i wolałby może naprzód dostać jałówki, a tymczasem to jest wydatek ogromny. Nie każdy jest Seneką i mnie na to nie stać, gdyby jednak szlachetny Winicjusz chciał na rachunek tej sumy, którą mi obiecał... cośkolwiek...</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Ani obola, Chilonie! --- rzekł Petroniusz --- ani obola! Hojność Winicjusza przewyższy twoje nadzieje, ale dopiero wówczas, gdy Ligia zostanie odnaleziona, to jest, gdy nam wskażesz jej kryjówkę. Merkury musi ci zakredytować dwie jałówki, chociaż nie dziwię mu się, że nie ma do tego ochoty, i poznaję w tym jego rozum.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Posłuchajcie mnie, dostojni panowie. Odkrycie, jakie uczyniłem, jest wielkie, albowiem chociaż nie odnalazłem dotąd dziewicy, odnalazłem drogę, na której jej szukać należy. Oto rozesłaliście wyzwoleńców i niewolników na całe miasto i prowincję, a czyż który dał wam jakąś wskazówkę? Nie! Ja jeden dałem. I powiem wam więcej. Między waszymi niewolnikami mogą być chrześcijanie, o których nie wiecie, gdyż zabobon ten rozszerzył się już wszędzie, i ci, zamiast pomagać, będą was zdradzali. Źle nawet jest, że mnie tu widzą, i dlatego ty, szlachetny Petroniuszu, nakaż milczenie Eunice, ty zaś, równie szlachetny Winicjuszu, rozgłoś, iż ci sprzedaję maść, która posmarowanym nią koniom zapewnia zwycięstwo w cyrku... Ja jeden będę szukał i ja jeden zbiegów odnajdę, wy zaś ufajcie mi i wiedzcie, że cokolwiek bym dostał naprzód, będzie to tylko dla mnie zachętą, gdyż zawsze będę się spodziewał więcej i tym większą miał pewność, że przyobiecana nagroda mnie nie minie. Ach, tak!Pieniądz Jako filozof, pogardzam pieniędzmi, chociaż nie pogardzają nimi ani Seneka, ani nawet Muzoniusz lub Kornutus, którzy jednak nie stracili palców w niczyjej obronie i którzy sami pisać i imiona swe potomności przekazać mogą. Ale prócz niewolnika, którego kupić zamierzam, i prócz Merkurego, któremu obiecałem jałówkę (a wiecie, jak bydło podrożało), samo poszukiwanie pociąga mnóstwo wydatków. Posłuchajcie tylko cierpliwie. Oto od tych kilku dni na nogach poczyniły mi się rany od ciągłego chodzenia. Zachodziłem do winiarni, by gadać z ludźmi, do piekarzy, rzeźników, do sprzedających oliwę i do rybaków. Przebiegłem wszystkie ulice i zaułki; byłem w kryjówkach zbiegłych niewolników; przegrałem blisko sto asów w morę; byłem w pralniach, suszarniach i garkuchniach, widziałem mulników i rzeźbiarzy; widziałem ludzi, którzy leczą na pęcherz i wyrywają zęby, gadałem z przekupniami suszonych fig, byłem na cmentarzach, a wiecie po co? Oto, aby kreślić wszędzie rybę, patrzeć ludziom w oczy i słuchać, co na ów znak powiedzą. Długi czas nie mogłem dostrzec nic, aż raz spostrzegłem starego niewolnika przy fontannie, który czerpał wiadrami wodę i płakał. Zbliżywszy się wówczas do niego spytałem o przyczynę łez. Na to, gdyśmy siedli na stopniach fontanny, odrzekł mi, że zbierał całe życie sestercję do sestercji, by wykupić umiłowanego syna, ale pan jego, niejaki Pansa, gdy zoczył pieniądze, zabrał mu je, syna zaś zatrzymał nadal w niewoli.Łzy ,,I tak płaczę --- mówił stary --- bo choć powtarzam: dziej się wola boska, nie mogę, biedny grzesznik, łez powstrzymać." Wówczas, jakby tknięty przeczuciem, umoczywszy palec w wiadrze, nakreśliłem mu rybę, on zaś odrzekł: ,,I moja nadzieja w Chrystusie". A jam spytał: ,,Poznałeś mnie po znaku?" On rzekł: ,,Tak jest i pokój niech będzie z tobą." Wtedy począłem go ciągnąć za język i poczciwina wygadał wszystko. Jego pan, ów Pansa, sam jest wyzwoleńcem wielkiego Pansy i dostawia kamienie Tybrem do Rzymu, które niewolnicy i ludzie najemni wyładowują z tratew i dźwigają do budujących się domów nocami, by we dnie nie tamować ruchu na ulicach. Pracuje między nimi wielu chrześcijan i jego syn, lecz że to robota nad siły, więc dlatego chciał go wykupić. Lecz Pansa wolał zatrzymać i pieniądze, i niewolnika. ŁzyTak mówiąc, znów począł płakać, ja zaś pomieszałem z jego łzami moje, co mi przyszło łatwo z powodu dobroci serca i strzykania w nogach, którego ze zbytniego chodzenia dostałem. Począłem też przy tym narzekać, że przyszedłszy przed kilku dniami z Neapolis, nie znam nikogo z braci, nie wiem, gdzie się zbierają, by modlić się razem. On zdziwił się, że mi chrześcijanie z Neapolis nie dali listów do rzymskich braci, alem mu powiedział, że mi je ukradziono w drodze. Wówczas rzekł mi, bym przyszedł w nocy nad rzekę, a on mnie z braćmi pozna, ci zaś doprowadzą mnie do domów modlitwy i do starszych, którzy rządzą gminą chrześcijańską. Co usłyszawszy ucieszyłem się tak, iż dałem mu sumę potrzebną na wykupienie syna, w tej nadziei, że wspaniały Winicjusz w dwójnasób mi ją powróci...</akap_dialog>
<akap_dialog>Kłamstwo--- Chilonie --- przerwał Petroniusz --- w twoim opowiadaniu kłamstwo pływa po powierzchni prawdy jak oliwa po wodzie. Przyniosłeś wiadomości ważne, temu nie przeczę. Twierdzę nawet, że na drodze do odszukania Ligii wielki krok został uczyniony, lecz ty nie omaszczaj kłamstwem swych nowin. Jak się nazywa ów starzec, od którego dowiedziałeś się, że chrześcijanie poznają się za pomocą znaku ryby?</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Eurycjusz, panie. Biedny, nieszczęśliwy starzec! Przypomniał mi Glauka lekarza, którego broniłem od zbójców, i tym mnie głównie wzruszył.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Wierzę, że go poznałeś i że potrafisz skorzystać z tej znajomości, aleś mu pieniędzy nie dał. Nie dałeś mu ani asa, rozumiesz mnie! Nie dałeś nic!</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Alem mu pomógł dźwigać wiadra i o jego synu mówiłem z największym współczuciem. Tak, panie! Cóż się może ukryć przed przenikliwością Petroniusza? A więc nie dałem mu pieniędzy, a raczej dałem mu je, ale tylko w duszy, w umyśle, co, gdyby był prawdziwym filozofem, powinno mu było wystarczyć... Dałem zaś dlatego, żem uznał taki postępek za niezbędny i pożyteczny, albowiem pomyśl, panie, jak by on mi zjednał od razu wszystkich chrześcijan, jaki do nich przystęp otworzył i jaką wzbudził w nich ufność.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Prawda --- rzekł Petroniusz --- i powinieneś to był uczynić.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Właśnie dlatego tu przychodzę, abym mógł to uczynić.</akap_dialog>
<akap>Petroniusz zwrócił się do Winicjusza:</akap>
<akap_dialog>--- Każ mu wyliczyć pięć tysięcy sestercji, ale w duszy, w umyśle...</akap_dialog>
<akap>Lecz Winicjusz rzekł:</akap>
<akap_dialog>--- Dam ci pachołka, który poniesie sumę potrzebną, ty zaś powiesz Eurycjuszowi, że pachołek jest twoim niewolnikiem, i wyliczysz staremu przy nim pieniądze. Ponieważ jednak przyniosłeś wiadomość ważną, otrzymasz drugie tyle dla siebie. Przyjdź po pachołka i po pieniądze dziś wieczór.</akap_dialog>
<akap_dialog>--- Oto prawdziwy cezar!--- rzekł Chilon. --- Pozwolisz, panie, że ci zadedykuję moje dzieło, ale pozwolisz także, że dziś wieczór przyjdę tylko po pieniądze, albowiem Eurycjusz powiedział mi, że wyładowano już wszystkie tratwy, a nowe przyholują z Ostii dopiero za dni kilka. Pokój niech będzie z wami! Tak się żegnają chrześcijanie... Kupię sobie niewolnicę, to jest, chciałem powiedzieć: niewolnika. Ryby łapią się na wędkę, a chrześcijanie na rybę. Pax vobiscum[39]! Pax!... Pax!... Pax!...</akap_dialog>
<naglowek_rozdzial>Rozdział piętnasty</naglowek_rozdzial>
<akap>Petroniusz do Winicjusza:</akap>
<akap>List,,Przez zaufanego niewolnika posyłam ci z Ancjum ten list, na który, jakkolwiek ręka twa więcej do miecza i do włóczni niż do pióra przywykła, mniemam, że przez tegoż samego posłańca bez zbytniej zwłoki odpiszesz. Zostawiłem cię na dobrym śladzie i pełnego nadziei, tuszę więc, że alboś już słodkie żądze w objęciach Ligii ukoił, albo że ukoisz je, zanim prawdziwy zimowy wicher powieje na Kampanię ze szczytów Sorakte. O, mój Winicjuszu! Niech ci mistrzynią będzie złota bogini Cypru, ty zaś bądź mistrzem tej ligijskiej jutrzenki, która ucieka przed słońcem miłości. A pomnij zawsze, że marmur, sam w sobie choćby najdroższy, jest niczym i że prawdziwej wartości nabiera wówczas dopiero, gdy go w arcydzieło przemieni ręka rzeźbiarza. Bądź takim rzeźbiarzem ty, carissime[40]! Kochać jest nie dość, trzeba umieć kochać i trzeba umieć nauczyć miłości. Wszak rozkosz odczuwa i plebs, i nawet zwierzęta, lecz prawdziwy człowiek tym się właśnie od nich odróżnia, że ją niejako w szlachetną sztukę zamienia, a lubując się nią, wie o tym, całą jej boską wartość w myśli uprzytomnia, a przez to nie tylko ciało, ale i duszę nasyca. Kondycja ludzka, Miłość, WojnaNieraz, gdy tu pomyślę o czczości, niepewności i nudzie naszego życia, przychodzi mi do głowy, że ty może i lepiej wybrałeś i że nie dwór cezara, ale wojna i miłość są dwiema jedynymi rzeczami, dla których się rodzić i żyć warto.</akap>
<akap>W wojnie byłeś szczęśliwym, bądźże nim i w miłości, a jeśliś ciekaw, co się dzieje na dworze cezara, ja ci o tym od czasu do czasu doniosę. Siedzimy tedy w Ancjum i pielęgnujemy nasz niebiański głos, czujemy zawsze jednak nienawiść do Rzymu, a na zimę zamierzamy się udać do Baiae, aby wystąpić publicznie w Neapolis, którego mieszkańcy, jako Grecy, lepiej potrafią nas ocenić niż wilcze plemię zamieszkujące pobrzeże Tybru. Zbiegną się ludzie z Baiae, Pompei, z Puteoli, z Cumae, ze Stabiów, oklasków ni wieńców nam nie zbraknie i to będzie zachętą do zamierzonej wyprawy do Achai.</akap>
<akap>Fałsz, Pozory, ŻałobaA pamięć małej Augusty? Tak! Jeszcze ją opłakujemy. Śpiewamy hymny własnego układu tak cudnie, że syreny z zazdrości pochowały się w najgłębszych jaskiniach Amfitryty[41]. Słuchałyby nas natomiast delfiny, gdyby im nie przeszkadzał szum morza.Teatr Boleść nasza nie uspokoiła się dotąd, pokazujemy więc ją ludziom we wszystkich postaciach, jakich naucza rzeźba, bacząc przy tym pilnie, czy nam z nią pięknie i czy ludzie umieją się na tej piękności poznać. Ach, mój drogi! Pomrzemy jako błazny i komedianci.</akap>
<akap>Są tu wszyscy augustianie i wszystkie augustianki, nie licząc pięciuset oślic, w których mleku kąpie się Poppea, i dziesięciu tysięcy sług. Czasem też bywa wesoło. Kalwia Kryspinilla starzeje się; mówią, że uprosiła Poppei, by wolno jej było brać kąpiel zaraz po niej. Nigidii Lukan dał w twarz posądzając ją o związek z gladiatorem. Sporus przegrał żonę w kości do Senecjona. Torkwatus Sylanus ofiarował mi za Eunice cztery kasztany, które w tym roku niewątpliwie wyścig wygrają. Nie chciałem! A tobie dzięki także, żeś jej nie przyjął. ZbrodniaCo do Torkwata Sylana, ani domyśla się biedak, że jest już więcej cieniem niż człowiekiem. Śmierć jego jest postanowiona. A czy wiesz, jaka jego wina? Oto jest prawnukiem boskiego Augusta. Nie ma dla niego ratunku. Taki jest nasz świat!</akap>
<akap>WojnaSpodziewaliśmy się tu, jak ci wiadomo, Tyrydata, tymczasem Wologezes napisał list obraźliwy. Ponieważ podbił Armenię, prosi, żeby mu ją zostawić dla Tyrydata, bo jeśli nie, to i tak jej nie odda. Czyste drwiny! Więc postanowiliśmy wojnę. Korbulon dostanie taką władzę, jaką za czasów wojny z rozbójnikami morskimi miał wielki Pompejusz. Była jednak chwila, że Nero wahał się: boi się widocznie sławy, jaką na wypadek zwycięstw może uzyskać Korbulon. Namyślano się nawet, czy naczelnego dowództwa nie ofiarować naszemu Aulusowi. Sprzeciwiała się Poppea, której cnota Pomponii jest widocznie solą w oku.</akap>
<akap>Watyniusz zapowiedział nam jakieś nadzwyczajne walki gladiatorów, które ma wyprawić w Benewencie. Patrz, do czego, wbrew zdaniu: ne sutor supra crepidam[42], dochodzą szewcy w naszych czasach! Witeliusz --- potomek szewca, a Watyniusz --- syn rodzony! Może sam jeszcze ciągnął dratwę[43]! Histrio Aliturus cudnie wczoraj przedstawiał Edypa. ŻydPytałem go też, jako Żyda, czy chrześcijanie a Żydzi to jedno? ReligiaOdpowiedział mi, że Żydzi mieli odwieczną religię, chrześcijanie zaś są nową sektą, która niedawno powstała w Judei. Ukrzyżowano tam za czasów Tyberiusa pewnego człowieka, którego wyznawcy mnożą się z dniem każdym, uważają go zaś za boga. Zdaje się, że żadnych innych bogów, a zwłaszcza naszych, znać nie chcą. Nie rozumiem, co by im to mogło szkodzić.</akap>
<akap>Tygellinus okazuje mi już jawną nieprzyjaźń. Dotychczas nie może mi dać rady, ma wszelako nade mną jedną wyższość. Oto bardziej dba o życie i zarazem jest większym ode mnie łotrem, co go zbliża do Ahenobarba. Ci dwaj porozumieją się prędzej, później, a wówczas przyjdzie moja kolej. Los, ZabawaKiedy to nastąpi, nie wiem, ale że i tak kiedyś musi nastąpić, więc mniejsza o termin. Trzeba się tymczasem bawić. Życie samo w sobie byłoby niezłe, gdyby nie Miedzianobrody. Dzięki jemu człowiek czasem brzydzi się samym sobą. Próżno uważać walkę o jego łaski za jakiś wyścig cyrkowy, za jakąś grę, za jakieś zapasy, w których zwycięstwo schlebia miłości własnej. Ja wprawdzie często sobie tak to tłumaczę, a jednak czasem wydaje mi się, że jestem takim Chilonem i niczym lepszym od niego. Gdy ci przestanie być potrzebny, przyślij mi go. Polubiłem jego budującą rozmowę. Pozdrów ode mnie twą boską chrześcijankę, a raczej proś jej w moim imieniu, by nie była dla ciebie rybą. Donieś mi o swym zdrowiu, donieś o miłości, umiej kochać, naucz kochać i żegnaj!"</akap>
<akap>M. C. Winicjusz do Petroniusza:</akap>
<akap>List,,Ligii nie ma dotąd! Gdyby nie nadzieja, że ją wkrótce odnajdę, nie otrzymałbyś odpowiedzi, bo gdy życie się mierzi[44], to i pisać się nie chce. Chciałem sprawdzić, czy Chilon mnie nie oszukuje, i tej nocy, której przyszedł po pieniądze dla Eurycjusza, okryłem się płaszczem wojskowym i poszedłem niepostrzeżenie za nim i za chłopcem, którego mu dodałem. Gdy przyszli na miejsce, śledziłem ich z daleka, ukryty za słupem portowym, i przekonałem się, że Eurycjusz nie był zmyśloną postacią. W dole, przy rzece, kilkudziesięciu ludzi wyładowywało przy pochodniach kamienie z wielkiej komięgi[45] i układało je przy brzegu. Widziałem, jak Chilo zbliżył się ku nim i począł rozmawiać z jakimś starcem, który po chwili upadł mu do nóg. Inni otoczyli ich wkoło, wydając okrzyki podziwu. W moich oczach pachołek oddał worek Eurycjuszowi, który chwyciwszy go jął się modlić ze wzniesionymi w górę rękoma, a przy nim klęknął ktoś drugi, widocznie jego syn. Chilon mówił coś jeszcze, czego nie mogłem dosłyszeć, i błogosławił zarówno tych dwóch klęczących, jak i innych, czyniąc w powietrzu znaki na kształt krzyża, który oni czczą widocznie, bo wszyscy zginali kolana. Brała mnie ochota zejść między nich i obiecać trzy takie worki temu, który by mi wydał Ligię, ale bałem się popsuć Chilonowi robotę i po chwili zastanowienia odszedłem.</akap>
<akap>Działo się to w dni przynajmniej dwanaście od twego wyjazdu. Od tej pory był u mnie kilkakrotnie. Sam mi powiadał, że nabrał między chrześcijanami wielkiego znaczenia. Mówi, że jeśli Ligii dotąd nie znalazł, to dlatego, że ich jest już nieprzeliczone mnóstwo w samym Rzymie, więc nie wszyscy się znają i nie wszystko mogą wiedzieć, co się między nimi dzieje. Są też ostrożni i w ogóle małomówni, on jednak zaręcza, że byle dotarł do starszych, których prezbiterami zowią, potrafi od nich wszystkie tajemnice wydobyć. Kilku już poznał i próbował ich badać, ale ostrożnie, by przez pośpiech nie wzbudzić podejrzeń i nie utrudnić dzieła. I chociaż czekać ciężko, chociaż nie staje cierpliwości, czuję, że ma słuszność, i czekam.</akap>
<akap>Dowiedział się już także, że na modlitwy mają wspólne miejsca, często za bramami miasta, w pustych domach, a nawet w arenariach. Tamże czczą Chrystusa, śpiewają i ucztują. Miejsc takich jest wiele, Chilon przypuszcza, iż Ligia chodzi umyślnie do innych niż Pomponia dlatego, by ta w razie sądu i badania śmiało mogła zaprzysiąc, że o jej schronieniu nie wie. Być może, że prezbiterowie[46] doradzili jej tę ostrożność. Gdy Chilon pozna już te miejsca, będę chodził z nim razem i jeśli bogowie pozwolą mi ujrzeć Ligię, przysięgam ci na Jowisza, że tym razem nie ujdzie z rąk moich.</akap>
<akap>Myślę ciągle o tych miejscach modlitwy. Chilon nie chce, bym z nim chodził. Boi się, ale ja nie mogę siedzieć w domu. Poznam ją od razu, choćby w przebraniu lub za zasłoną. Oni się zbierają tam w nocy, ale ja ją poznam i w nocy. Poznałbym wszędzie jej głos i ruchy. Sam pójdę w przebraniu i będę uważał na każdego, kto wchodzi i wychodzi. Ciągle o niej myślę, więc ją poznam. Chilon powinien przyjść jutro i pójdziemy. Wezmę ze sobą broń. Kilku moich niewolników, wysłanych na prowincję, wróciło z niczym. Ale teraz jestem pewny, że ona tu jest, w mieście, może nawet niedaleko. Zwiedziłem i sam dużo domów pod pozorem najmu. U mnie będzie jej stokroć lepiej, bo tam żyje całe mrowie ubóstwa. Ja przecie niczego jej nie pożałuję. Piszesz, żem dobrze wybrał: wybrałem oto troski i zgryzotę. Pójdziemy naprzód do tych domów, które są w mieście, potem za bramy. Nadzieja czegoś od każdego jutra wygląda, inaczej nie można by żyć. Ty mówisz, że trzeba umieć kochać, i ja umiałem mówić z Ligią o miłości, ale teraz tylko tęsknię, tylko wyczekuję Chilona i w domu jest mi nieznośnie. Żegnaj."</akap>
Przypisy
- <slowo_obce>gunia</slowo_obce> --- wierzchnie okrycie męskie.
- <slowo_obce>towarzyszów</slowo_obce> (daw. D.lm) --- dziś: towarzyszy.
- <slowo_obce>vae misero mihi!</slowo_obce> (łac.) --- biada mi, nieszczęsnemu!
- Kasjusz Cherea --- trybun wojskowy, zabójca cesarza Kaliguli.
- Ereb (mit. gr.) --- bóg ciemności, też królestwo zmarłych.
- Hekate (mit. gr.) --- bogini ciemności, strzegła bram Hadesu.
- <slowo_obce>pryncypilarny</slowo_obce> (z łac.) --- pryncypalny; główny, naczelny.
- <slowo_obce>extra humanum gaudium</slowo_obce> (łac.) --- nadludzka radość.
- <slowo_obce>wotum</slowo_obce> (z łac.) --- tu: ślub złożony bogom.
- <slowo_obce>powolny</slowo_obce> --- tu: uległy, posłuszny czyjejś woli.
- <slowo_obce>Gdzie ty Kajus, tam i ja Kaja</slowo_obce> --- formuła wypowiadana podczas ceremonii zaślubin przez kobiety rzymskie.
- <slowo_obce>perły poławiają się</slowo_obce> (daw.) --- dziś: perły są poławiane.
- <slowo_obce>egida</slowo_obce> (mit. gr.) --- tarcza sporządzona przez Hefajstosa z metalu lub koziej skóry, cudowny atrybut Zeusa.
- <slowo_obce>curator</slowo_obce> (łac.) --- opiekun.
- <slowo_obce>hekatomba</slowo_obce> (z gr.) --- w staroż. Grecji ofiara składana bogom ze stu sztuk bydła lub wołów, później z każdej dużej liczby zwierząt.
- <slowo_obce>lacerna</slowo_obce> (z łac.) --- szeroki płaszcz z kapturem, noszony jako wierzchnie okrycie przez wszystkie warstwy społeczne.
- Skopas (IV w.p.n.e.) --- gr. architekt i rzeźbiarz, autor m.in. rzeźb Afrodyty.
- Tersytes --- postać lit., jedyny przedstawiciel ludu w ,,Iliadzie" Homera, ukazany karykaturalnie jako człowiek brzydki, gadatliwy, niesforny.
- Pola Elizejskie (mit. gr.) --- kraina w której przebywali po śmierci wybrani przez Zeusa bohaterowie.
- Triformis (łac.) --- trójkształtna; Hekate była przedstawiana jako trzy postacie lub posąg o trzech głowach.
- <slowo_obce>cynik</slowo_obce> --- zwolennik filoz. szkoły cyników, pot. człowiek gardzący autorytetami, nie uznający powszechnie poważanych wartości.
- <slowo_obce>stoik</slowo_obce> --- zwolennik filoz. szkoły stoików, pot. człowiek wyznający równowagę duchową nie zakłóconą radością ani smutkiem.
- <slowo_obce>perypatetyk</slowo_obce> --- członek grupy uczniów Arystotelesa, pot. człowiek lubiący spacerować podczas rozmyślań lub rozmów.
- Mezembria --- Mesembria, kolonia grecka założona w VI w. p.n.e. na zach. wybrzeżu M. Czarnego.
- <slowo_obce>zapoznany</slowo_obce> (daw.) --- nieznany, niedoceniony, zapomniany.
- <slowo_obce>balwierz</slowo_obce> (daw.) --- fryzjer wykonujący również zabiegi medyczne.
- <slowo_obce>arenarium</slowo_obce> (z łac.) --- tu: zaplecze amfiteatru
- <slowo_obce>matrona stolata</slowo_obce> (łac.) --- dostojna mężatka.
- <slowo_obce>po równie</slowo_obce> (daw.) --- dziś: po równo.
- <slowo_obce>makolągwa</slowo_obce> --- gatunek ptaka.
- <slowo_obce>szczenięta wilcze</slowo_obce> --- chodzi o Rzymian; według legendy założycieli Rzymu, Romulusa i Remusa, wykarmiła wilczyca.
- <slowo_obce>biesagi</slowo_obce> (daw.) --- podwójny worek do przewieszania przez ramię lub siodło; sakwa.
- <slowo_obce>obol</slowo_obce> --- drobna moneta grecka.
- Niobe (mit. gr.) --- matka czternaściorga dzieci, ukarana ich śmiercią przez zazdrosną Latonę, z rozpaczy zamieniła się w skałę.
- <slowo_obce>wolej</slowo_obce> (daw.) --- lepiej, trzeba.
- <slowo_obce>peractum est!</slowo_obce> (łac.) --- dokonało się!
- Graeculi (łac.) --- lekceważąco o Grekach.
- <slowo_obce>Jezus Chrystus, Boga Syn, Zbawiciel</slowo_obce> --- wyraz utworzony od pierwszych liter tych słów po grecku to Ichthys a. Ichtys, czyli ryba, symbol chrześcijaństwa z okresu prześladowań pierwszych chrześcijan.
- <slowo_obce>pax vobiscum</slowo_obce> (łac.) --- pokój z wami.
- <slowo_obce>carissime</slowo_obce> (łac.) --- najdroższy.
- Amfitryta (mit.gr.) --- bogini mórz, żona Posejdona, jedna z nereid, córek Okeanosa.
- <slowo_obce>ne sutor supra crepidam</slowo_obce> (łac.) --- przysłowie odpowiadające polskiemu: pilnuj, szewcze, kopyta
- <slowo_obce>dratwa</slowo_obce> --- mocna nić szewska.
- <slowo_obce>mierzić się</slowo_obce> (daw.) --- dziś bez strony zwrotnej; budzić odrazę, niechęć.
- <slowo_obce>komięga</slowo_obce> (przestarz.) --- starop. wiosłowy statek rzeczny.
- <slowo_obce>prezbiter</slowo_obce> (z łac.) --- przełożony gminy chrześcijańskiej.

