Skopiowano ze stron roboczych projektu Wolne Podręczniki
<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>
<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA[1]</naglowek_scena>
Pokój w domu
<naglowek_osoba>ListPOLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Rajnoldzie, oddasz mu waszmość to pismo/
I te pieniądze.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie omieszkam, panie.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zanim się jednak doń udasz, Rajnoldzie,/
Mądrze byś zrobił, ażebyś poprzednio/
O jego sprawowaniu się wywiedział.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak też myślałem, panie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Podstęp, Szpieg, Ojciec, SynPOLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dobrze--ś myślał,</wers_cd>/
Bardzo--ś roztropnie myślał. Przede wszystkim/
Wypytasz mi się najdokładniej, jacy/
Są Duńczykowie w Paryżu; jak który/
I z czego żyje: gdzie bywa i jakie/
Z kim ma stosunki; gdy zaś skutkiem takich/
Krętobadawczych, manowcowych pytań/
Dojdziesz, że oni znają mego syna,/
Wtedy przystąpisz do materii o nim/
Bliżej niżeli w poprzednich pytaniach./
Powiesz na przykład, udając, jakobyś/
Znał go z daleka: ,,Znam jego familię,/
Jego przyjaciół, a w części i jego";/
Rozumiesz mnie, Rajnoldzie?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Najzupełniej.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>,,I jego w części, wprawdzie --- dodać możesz ---/
Niewiele, jest--li on wszakże tym samym,/
O którym myślę, wietrznik to, rozpustnik,/
Skłonny do tego i tego". Zwal wtedy,/
Co ci się żywnie podoba, na niego;/
Jednakże nic takiego, co by mogło/
Szwank przynieść jego sławie; tego strzeż się./
Takie jedynie przypisz mu wybryki,/
Jakie z młodością i krewkością w parze/
Zazwyczaj chodzą.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc, na przykład, hazard?</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, albo pochop[2] do zwad, klątw, pijatyk,/
Gachostwa wreszcie: tak daleko możesz/
Posunąć swoje kłamstwa.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ależ, panie,</wers_cd>/
To by już jego sławie szwank przyniosło.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bynajmniej, jeśli tylko będziesz umiał/
Wziąć się do rzeczy. Nie trzeba ci dawać/
Do zrozumienia, że on w żądzach swoich/
Jest rozpasany, tego nie chcę; wytknij/
Jego usterki tak subtelnie, żeby/
One się zdały tylko nadużyciem/
Wolności, duszy ognistej wybuchem,/
Obłędem wrzącej krwi, słowem, pustotą/
Właściwą wszystkim młodym.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Rad bym wiedzieć,</wers_cd>/
Łaskawy panie...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Do czego to wszystko?</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, panie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Kłamstwo, PrawdaPOLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zaraz ci powiem: mój zamiar</wers_cd>/
Uzasadniony i, jak się spodziewam,/
Niepłonną skutku dający rękojmię./
Skoro na mego syna złożysz waszmość/
Te drobne chyby[3], niby skazy, którym/
Ulega każda rzecz, gdy się wyrabia,/
Wtedy, jeżeli tylko ten, którego/
Za język ciągnąć będziesz, kiedykolwiek/
Młodzieńca w mowie będącego[4] widział/
Jednej z powyższych praktyk oddanego,/
Ten ktoś, bądź pewien, przywtórzy ci zaraz/
W ten sposób: ,,Mości dobrodzieju", albo:/
,,Mój miły panie", albo: ,,Widzisz, waćpan" ---/
Stosownie do zwyczaju miejscowego/
Lub w miarę swojej atencji.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Rozumiem.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Skoro zaś to ci powie, powie potem.../
Cóżem to dalej miał mówić? Do licha,/
Miałem powiedzieć coś, na czymżem stanął?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na tym podobno, że ktoś mi przywtórzy[5].</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Że ci przywtórzy, aha! tak więc tedy/
Ten ktoś przywtórzy ci pewnie w ten sposób:/
,,Znam tego pana, widziałem go wczoraj",/
Albo: ,,Owego dnia, wtedy a wtedy,/
Z tym a z tym, i w istocie grał wysoko";/
Albo: ,,Pokłócił się", albo: ,,Miał w czubku",/
Albo: ,,Widziałem, jak wchodził do domu/
Podejrzanego", i tak dalej. Tak to/
Na wędę fałszu złowisz karpia prawdy./
Tak to rozumni, zręczni ludzie, boczkiem,/
Rzemiennym dyszlem zachodząc, umieją/
Trafić do celu: i tak samo waszmość,/
Według wskazówki i instrukcji, jaką/
Ci udzieliłem, poweźmiesz języka/
O moim synu. Wiesz już, o co idzie?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wiem, panie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jedź więc, niech cię Bóg prowadzi!</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dziękuję...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zresztą sam śledź jego kroki.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dopełnię tego.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A niech mi się ćwiczy</wers_cd>/
W muzyce.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RAJNOLD</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dobrze, panie.</wers_cd></strofa>
wychodzi
</kwestia>
Wchodzi
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bądź zdrów, waszmość.</wers_cd>/
Co ci to jest, Ofelio? Co się stało?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>StrachOFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach, panie, takem strasznie się przelękła[6].</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czego? dlaboga?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Miłość, SzaleństwoOFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Siedziałam przy krosnach</wers_cd>/
W moim pokoju, gdy wtem książę Hamlet,/
Z odkrytą głową, rozpięty, w obwisłych/
Brudnych pończochach, blady jak koszula,/
Chwiejący się na nogach, z tak okropnym/
Wyrazem twarzy, jakby się wydostał/
Z piekła i jego zgrozę chciał obwieścić,/
Stanął przede mną.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czyliżby z miłości</wers_cd>/
Oszalał?[7]</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>OFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wiem, ale się obawiam.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż ci powiedział?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>OFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ujął mnie za rękę,</wers_cd>/
Nie mówiąc słowa, i silnie ją trzymał;/
Cofnął się potem na długość ramienia/
I, drugą rękę przytknąwszy do czoła,/
W twarz moją wlepił oczy tak badawczo,/
Jak gdyby ją chciał narysować. Długo/
Tak stał, nareszcie, lekko potrząsając/
Moim ramieniem i kiwając głową,/
Wydał tak ciężkie, żałosne westchnienie,/
Że się zdawało, iż mu piersi pękną/
I życie z niego uleci. Odstąpił/
Wtedy ode mnie i powolnym krokiem/
Szedł z odwróconą głową poza siebie,/
Kierując się ku drzwiom. Przeszedł w ten sposób/
Przez cały pokój, bez pomocy oczu,/
I wyszedł, ciągle wpatrując się we mnie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Muszę natychmiast udać się do króla;/
Są to objawy gwałtowne miłości,/
Która się trawi w sobie i prowadzi/
Do rozpaczliwych kroków, tak jak każda/
Inna namiętność trapiąca ród ludzki;/
Boleję nad tym. Możeś tymi czasy/
Przykre mu jakie słowo powiedziała?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>OFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie, panie; tylko, tak jak rozkazałeś,/
Odesłałam mu listy i wzbroniłam/
Dalszych odwiedzin.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To go w szał wprawiło.</wers_cd>/
Boleję nad tym, żem jego skłonności/
Dokładniej, pilniej nie zbadał. Myślałem,/
Że on cię durzy, przywieść chce o zgubę./
Przeklinam teraz moją podejrzliwość./
Młodość, StarośćZdaje się, że nam, starym, jest właściwe/
Przebierać miarę w przezorności, tak jak/
Nawzajem młodym mało jej posiadać./
Biegnę do króla; zatajenie tego/
Więcej niż rozgłos zrządzić może złego./
Pójdź.</strofa></kwestia>
Wychodzą.
<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>
Sala w zamku.
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Witaj, Rozenkranc, witaj, Gildensternie![8]/
Pośpiechu, z jakim was tu wezwaliśmy,/
Nie sama tylko chęć widzenia panów/
Była przyczyną, ale i potrzeba/
Waszej pomocy. Melancholia, Przemiana Wiecie już o dziwnym/
Przeistoczeniu się Hamleta, mówię/
Przeistoczeniu, bo nic w nim tak wewnątrz,/
Jak i na zewnątrz nie jest tym, czym było./
Co by innego jak śmierć ojca mogło/
Do tego stopnia wywieść go za obręb/
Jego natury, nie pojmuję wcale./
Proszę was przeto, was, coście z nim wzrośli/
I z bliska z jego wiekiem i myślami/
Sąsiadujecie, abyście czas jakiś/
Raczyli u nas zostać, by Hamleta/
Trochę rozerwać, a przy tej okazji/
Zbadać powody obcego nam smutku,/
Na który, gdyby stał się nam wiadomym,/
Znaleźlibyśmy może jakiś środek.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Często on o was wspominał, panowie,/
I wiem, że nie ma na świecie dwóch ludzi/
Bardziej mu niż wy miłych. Jeśli w dowód/
Życzliwych chęci i uczuć uprzejmych/
Zechcecie trochę czasu tu przepędzić/
I wesprzeć nasze nadzieje, możecie/
Liczyć na taką wdzięczność z naszej strony,/
Jaka przystoi monarchom.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Pozycja społecznaROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Obojgu</wers_cd>/
Waszym królewskim mościom służy prawo,/
Z mocy najwyższej ich władzy nad nami,/
Wolę swą w rozkaz przyoblekać raczej/
Niż w prośbę.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Będziem jednakże posłuszni</wers_cd>/
I dobrowolnie na rozkazy waszych/
Królewskich mości u stóp ich składamy/
Nasze usługi.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzięki ci za to, Rozenkranc, i tobie,/
Kochany Gildensternie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzięki ci za to, Gildenstern, i tobie,/
Kochany Rozenkranc. Idźcie natychmiast/
Do mego syna.</strofa>
do dworzan
<strofa><wers_cd>Niech tam który wskaże</wers_cd>/
Tym panom, gdzie jest Hamlet.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Oby nieba</wers_cd>/
Nie uczyniły naszych usiłowań/
Bezowocnymi!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Daj to, dobry Boże!</wers_cd></strofa></kwestia>
Wchodzi
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Panie! Wysłane do Norwegii posły/
Szczęśliwie są już w tej chwili z powrotem.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zawsze--ś był waćpan ojcem dobrych nowin.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bóg, Król, ObowiązekBądź przekonany, miłościwy panie,/
Że obowiązki moje względem Boga/
I mego władcy, tak samo jak duszę,/
Trzymam w porządku. Jako, zdaje mi się/
(Jeżeli tylko ten mózg nie zszedł na bok/
Z drogi trafności, którą zwykł był kroczyć),/
Że ostatecznie nie jest mi już obcym,/
Skąd bierze źródło szaleństwa Hamleta.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mów; o tym chcemy wiedzieć przede wszystkim.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Daj, panie, pierwej posłuchanie posłom;/
Wieść moja będzie na wety po uczcie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zrób--że im zaszczyt i sam ich tu wprowadź.</strofa></kwestia>
Wychodzi
<kwestia><strofa>SzaleństwoOn utrzymuje, kochana Gertrudo,/
Że odkrył powód tej zmiany Hamleta.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie jest nim, moim zdaniem, nic innego,/
Tylko śmierć ojca i nasz rychły związek.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dojdziemy tego. Witajcie, panowie./
Cóż nam śle przez was nasz brat, król norweski?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>WOLTYMAND</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Najuprzejmiejszych pozdrowień zamianę./
Na przełożenie nasze kazał zaraz/
Wstrzymać zaciągi swojego synowca,/
Które mu zdały się być wymierzone/
Przeciw Polakom[9], które jednak, bliżej/
Poznawszy, znalazł zwróconymi przeciw/
Waszej królewskiej mości. Rozjątrzony/
Takim niegodnym korzystaniem z jego/
Późnego wieku i niemocy, kazał/
Zatrzymać gońcom Fortynbrasa, który/
Z pokorą stawił się i, wysłuchawszy/
Napomnień stryja, przysiągł wobec niego,/
Że póki życia nigdy przeciw waszej/
Królewskiej mości nie wzniesie oręża:/
Czym ucieszony starzec trzy tysiące/
Koron intraty[10] rocznej mu przeznaczył/
I owe wojska, przezeń zwerbowane,/
Użyć pozwolił mu przeciw Polakom./
ListNam zaś doręczył ten list, którym prosi</strofa>
podaje papier
<strofa>Waszą królewską mość o pozwolenie/
Przejścia tym wojskom przez duńskie dzierżawy,/
Przy zapewnieniu im bezpieczeństw, w liście/
Tym wymienionych.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Poprzestajem na tym.</wers_cd>/
W wolniejszym czasie przejrzymy to pismo,/
Pomyślim nad nim, odpowiemy na nie./
Tymczasem waszmość panom dziękujemy/
Za ich skuteczne trudy. Idźcie spocząć./
Będziemy dzisiaj wieczerzali razem;/
Miło nam widzieć was z powrotem.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To się</wers_cd>/
Dobrze powiodło. Dworzanin, SługaMiłościwy panie/
I miłościwa pani, chcieć określić,/
Czym jest majestat, czym powinność sługi,/
Dlaczego dzień jest dniem, a noc jest nocą,/
A czas jest czasem, byłoby to jedno,/
Co chcieć zmarnować dzień, noc i czas drogi./
Z tego powodu, ile że treściwość/
Jest duszą mowy, a rozwlekłość ciałem/
I powierzchownym tylko bawidełkiem,/
Chcę być treściwym. Syn, Szaleństwo, SłowoCny wasz syn oszalał,/
Oszalał, mówię; ściśle bowiem biorąc,/
Szaleństwo czymże jest, jeśli nie stanem/
Człowieka szalonego?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więcej treści</wers_cd>/
W mniej sztucznych frazach.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przysięgam, o pani,</wers_cd>/
Że się bynajmniej o sztukę nie silę./
Syn wasz oszalał, jest to prawda; prawda,/
Że to nieszczęście, i nieszczęście wzajem,/
Że to jest prawda. Otóż się skleiła/
Dziwna figura jakaś retoryczna./
Bodaj to! Licho zabierz sztuczne frazy!/
Stanąłem tedy na tym, że dostojny/
Syn wasz sfiksował; dobrze; idzie teraz/
O wyśledzenie przyczyn tej fiksacji,/
Która, nie będąc fikcją, już tym samym/
Nie może nie mieć przyczyn; to rzecz pewna;/
W jaki zaś sposób pewna i o ile,/
Rozważcie państwo sami./
Córka, Ojciec, List, MiłośćMam córkę; mam ją, ponieważ jest moja./
Ta tedy dziewka, pomna obowiązku/
I rozkazowi mojemu powolna,/
Oddała mi ten świstek. Posłuchajcie/
I konkludujcie państwo.</strofa>
czyta
<akap>,,Do niebiańskiego bóstwa mojej duszy, tysiącem wdzięków okraszonej Ofelii." To niestosowne wyrażenie, trywialne wyrażenie. Okraszonej --- nie jest--że wyrażeniem trywialnym? Ale idźmy dalej. <didask_tekst>(czyta)</didask_tekst> ,,Twojemu cudnie białemu łonu powierzam tych kilka wyrazów."</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy to Hamlet do niej pisał?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cierpliwości, miłościwa pani; niczego nie zataję.</strofa>
czyta
<strofa>,,Wątp, czy gwiazdy lśnią na niebie;/
Wątp o tym, czy słońce wschodzi;/
Wątp, czy prawdy blask nie zwodzi;/
Lecz nie wątp, że kocham ciebie.</strofa>
<akap>O najmilsza Ofelio, nie biegłym w rymowaniu; nie umiem skandować westchnień moich, ale że cię bardzo, a bardzo kocham, temu wierz. Bądź zdrową. Twój na zawsze, dopóki ta machina pozostanie jego własnością,/
Hamlet"</akap><extra>podpis listu, który powinien być uwzględniony w składzie; ta oraz poprzednia kwestia Poloniusz do przemyślenia</extra>
<strofa>To mi posłuszna pokazała córka/
I uszom moim odkryła zarazem,/
Tak co do czasu, miejsca, jak sposobu,/
Wszystkie zaloty jego.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ale jakże</wers_cd>/
Ona przyjęła te jego zaloty?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż o mnie myślisz, mości królu?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Myślę,</wers_cd>/
Żeś waćpan prawy, honorowy człowiek.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Takim starałem się zawsze okazać./
Cóż byś mógł sobie o mnie myśleć, panie,/
Gdybym tę miłość tak namiętną widział/
Był w jej zarodzie (a mówiąc nawiasem,/
Dostrzegłem ją był pierwej, nim mi o niej/
Doniosła moja córka); cóż by sobie/
Królowa pani mogła o mnie myśleć,/
Gdybym był wtedy spokojnie odegrał/
Rolę koperty lub pugilaresu/
Lub serce moje zrobił głuchoniemym/
I gnuśnym okiem patrzał na tę miłość?/
Cóż byście państwo mogli byli sobie/
O mnie pomyśleć? Jam sprawy nie zaspał/
I wnet dziewczynie mojej powiedziałem:/
,,Hamlet jest księciem nad waściną sferę;/
Nie będzie z tego nic." SzaleństwoDałem jej przy tym/
Surowe upomnienia, aby odtąd/
Nie przyjmowała ani jego wizyt,/
Ani biletów, ani podarunków./
Tak--em uczynił; ona usłuchała,/
A on, on, krótko mówiąc, zawiedziony/
W swoich nadziejach, popadł najprzód w smutek,/
Potem w bezsenność, potem w wstręt do jadła,/
Następnie w niemoc, następnie w gorączkę,/
I tak stopniami aż w szaleństwo, które/
Trawi go teraz z wielkim naszym żalem.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż mówisz na to?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Hm! to by być mogło.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyż się zdarzyło kiedy, rad bym wiedzieć,/
Aby tam, gdzie ja powiedziałem: tak jest,/
W istocie było inaczej?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie pomnę.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
wskazuje na kark i głowę
<strofa>Zdejmcie to z tego, jeżeli tak nie jest./
Skoro sposobność posłuży, wykryję./
Gdzie siedzi prawda, chociażby się skryła/
W wnętrznościach ziemi.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jakże byśmy mogli</wers_cd>/
Sprawdzić to?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PodstępPOLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wiecie państwo, że on czasem</wers_cd>/
Przez kilka godzin zwykł się w tej galerii/
Przechadzać.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W rzeczy samej zwykł to czynić.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Taką więc porę upatrzywszy kiedy,/
Wprowadzę tutaj moją córkę: wasze/
Królewskie moście będą mogły wtedy/
Ukryć się ze mną owdzie za obiciem/
I być świadkami ich spotkania. Jeśli/
On jej nie kocha i nie skutkiem tego/
Utracił zmysły, to niech z szambelana/
Zostanę prostym chłopem albo klechą.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Patrzcie, jak smutno biedny chłopiec z książką/
Zbliża się tutaj.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Oddalcie się, państwo,</wers_cd>/
Błagam was; ja z nim pomówię, pozwólcie.</strofa></kwestia>
<kwestia><strofa>Jakże się miewa mój łaskawy książę Hamlet?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dobrze, dzięki Bogu.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wiesz--li, kto jestem, panie?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wiem doskonale: jesteś rybak[11].</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zaprawdę, nie jestem nim.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tym ci gorzej, rad bym, żebyś był tak uczciwym człowiekiem.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Uczciwym, mości książę?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak jest, mości panie. Być uczciwym w dziejach tego świata na jedno wychodzi, co być wybranym między tysiącami.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Masz wielką słuszność, mości książę.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>Córka, RobakHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeżeli bowiem słońce płodzi w zdechłym psie robaki, promienie bóstwa ścierwo całują. Czy masz waćpan córkę?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mam, panie.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie pozwalaj jej chodzić po słońcu. Wprawdzie poczęcie jest błogosławieństwem, ale gdyby twoja córka poczęła, na pewno byś jej nie błogosławił. Miej to na względzie, mój przyjacielu.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>Miłość, SzaleństwoPOLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co przez to rozumiesz, mości książę?</akap>
do siebie
<akap>Zawsze mu się marzy moja córka. A jednak nie poznał mnie zrazu, wziął mnie za rybaka. Daleko z nim już zaszło, daleko zaszło. I mnie, prawdę mówiąc, za młodu miłość przyprowadziła do ostateczności podobnych prawie. Muszę go jeszcze raz zagabnąć.</akap>
<akap>Cóż to czytasz, mości książę?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słowa, słowa, słowa.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A o treść czy mogę spytać?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czyją?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tej książki, którą książę czytasz.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Potwarze, mój panie, same potwarze. StarośćTen łotr satyryk[12] utrzymuje, że starzy ludzie mają siwe brody i zmarszczki na twarzy; że im ambra i kalafonia ciecze z oczu; że mają zupełny brak dowcipu obok wielkiego wycieńczenia łydek. Lubo ja temu wszystkiemu najsilniej i najpotężniej daję wiarę, przecież nie sądzę, aby o tym pisać przystało; bo waszmość sam stałbyś się pewnie jak ja starym, gdybyś mógł jak rak w tył kroczyć.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>Samobójstwo, SzaleństwoPOLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chociaż to wariacja, nie jest jednakże bez metody. Może byś chciał zejść, mości książę?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z tego świata?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W rzeczy samej, byłoby to zejściem.</akap>
do siebie
<akap>Jak trafne ma czasem odpowiedzi! Dar ten często bywa udziałem szalonych, gdy tymczasem przytomni i rozumni nie zawsze są zarówno szczęśliwi. Muszę go już opuścić i niezwłocznie pomyśleć o sposobach, jakby się on i moja córka zejść mogli.</akap>
głośno
<akap>Miłościwy książę, zmuszony jestem pozbawić waszą mość dłuższej mojej obecności.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie możesz mnie, mój panie, pozbawić niczego, czego chętniej się nie wyrzekł: wyjąwszy życia, wyjąwszy, wyjąwszy życia.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Żegnam cię, mój łaskawy książę.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nudni starzy głupcy.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Szukacie, panowie, księcia Hamleta? Oto jest.</akap>
wychodzi
</kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
do
<akap>Bogu cię polecamy.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Miłościwy książę!</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Drogi nasz książę!</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kochani, dobrzy przyjaciele! Jak się masz, Gildensternie? A, Rozenkranc! Los, Szczęście, Pozycja społecznaJak się macie, moi chłopcy?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zwyczajnie, jak nic nie znaczący ludzie.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szczęśliwi przez to, że niezbyt szczęśliwi./
Czepca Fortuny nie jesteśmy guzem.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale i nie podeszwą jej trzewików?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, mości książę.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A więc mieszkacie u jej pasa albo raczej w centrum jej łask?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niby tak, w jej prywatnych apartamentach.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czyli w apartamentach wstydliwych. Słusznie, Fortuna to nie lada dziewka. Więzienie, Obraz świataI cóż tam nowego?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic, panie, wyjąwszy, że świat spoczciwiał.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc bliski jest dzień sądu. Ale wiadomość wasza nieprawdziwa. A teraz pytanie bardziej szczegółowe. Powiedzcie/
mi, w czymeście[13] tak przeskrobali Fortunie,że was tu do więzienia wtrąciła?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Do więzienia?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dania jest więzieniem.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc nim i świat jest także.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, i wielkim! pełnym turm, lochów i ciemnic. Dania jest jednym z najgorszych.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie myślimy tak, mości książę.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc dla was nie jest taką. Dobro, Zło, PrawdaW rzeczy samej, nic nie jest złem ani dobrem samo przez się, tylko myśl nasza czyni to i owo takim. Dla mnie Dania jest więzieniem.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skutek to chyba, panie, twojej ambicji. Dania jest dla niej za ciasna.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>SenHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O Boże! ja bym mógł być zamknięty w łupinie orzecha i jeszcze bym się sądził panem niezmierzonej przestrzeni, gdybym tylko złych snów nie miewał.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A te sny są właśnie wytworem ambicji; istota bowiem ambicji nie jest czym innym, tylko snów cieniem.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Same już sny nie są czym innym, tylko cieniem.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zapewne, ambicja zaś w moich oczach jest tak powietrznej i znikomej natury, że można ją nazwać cieniem cienia.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Takim sposobem żebracy są ciałami, a nasi monarchowie i nadęci bohaterowie cieniami żebraków. Nie poszlibyśmy--ż do dworu? bo doprawdy nie umiem rozumować.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>SługaROZENKRANC I GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Służymy waszej książęcej mości.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dajmy pokój temu; nie chcę was liczyć do rzędu sług moich, bo, zaprawdę, przysługują mi się okropnie. Ale powiedzcie mi, tak po przyjacielsku, co porabiacie w Elzynorze?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chcieliśmy cię odwiedzić, mości książę; innego celu nie mamy.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>PrawdaHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Taki ze mnie nędzarz, żem nawet w podzięki ubogi; dziękuję wam jednak, chociaż to podziękowanie, wierzcie mi, kochani przyjaciele, niewarte i pół szeląga. Czy nie posyłano po was? Przybyliście--ż mnie odwiedzić z własnego popędu, z dobrej woli? Powiedzcie mi, powiedzcie; bądźcie szczerzy. I cóż?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż mamy powiedzieć, mości książę?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co bądź, byle się stosowało do rzeczy. Posyłano po was: widzę w waszych oczach pewien rodzaj wyznania, które skromność wasza na próżno usiłuje pokryć. Wiem, że miłościwy król i miłościwa królowa posyłali po was.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W jakimże by celu, mości książę?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tego--ć się od was chcę dowiedzieć. Ale zaklinam was na prawa naszego koleżeństwa, na współdźwięk młodych lat naszych, na obowiązki naszej statecznej przyjaźni, na wszystko, co jest najświętsze i na co lepszy mówca lepiej by was niż ja mógł zakląć, powiedzcie mi rzetelnie, otwarcie: posyłano--ż po was czy nie posyłano?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
do
<akap>Cóż ty na to?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
na stronie
<akap>Aha, przyszliście mnie więc wymacać.</akap>
głośno
<akap>Jeżeli mi dobrze życzycie, powiedzcie prawdę.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W istocie, posyłano po nas.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powiem wam, w jakim celu; tym sposobem domyślność moja uprzedzi waszą gadatliwość i dyskretność wasza nie będzie dyskredytowana. Kondycja ludzkaOd niejakiego czasu, nie wiem skąd, ze szczętem humor straciłem; zarzuciłem dawne przywyknienia i w tak ponure popadłem usposobienie, że ten piękny obszar ziemski pustynią mi się wydaje; to wspaniałe sklepienie tam w górze, ten cudnie wiszący firmament, ta majestatyczna przestrzeń złotymi obsypana iskrami niczym innym nie jest w moich oczach, jak tylko marnym, zaraźliwym zbiorem wyziewów. Jak doskonałym tworem jest człowiek! Jak wielkim przez rozum! Jak niewyczerpanym w swych zdolnościach! Jak szlachetnym postawą i w poruszeniach! Czynami podobnym do anioła, pojętnością zbliżonym do bóstwa! Ozdobą on i zaszczytem świata. Arcytypem wszech jestestw! A przecież czymże jest dla mnie ta kwintesencja prochu? Synowie ziemi nie pociągają mnie ani jej córki, jakkolwiek, sądząc po waszym uśmiechu, zdajecie się to przypuszczać.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Myśl taka, panie, nie przeszła mi przez głowę.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>Artysta, Sztuka, TeatrHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlaczegóż się waćpan roześmiałeś, kiedym powiedział, że mnie synowie ziemi nie pociągają?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bom sobie pomyślał, jakie w takim razie przyjęcie znajdą aktorowie, którycheśmy w drodze spotkali, a którzy tu dążą celem ofiarowania waszej książęcej mości usług swoich.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ten, co gra króla, godnie będzie przyjęty: jego królewska mość otrzyma ode mnie pamiątkę; awanturniczy rycerz będzie mógł do woli użyć tarczy i miecza; kochanek nie będzie darmo wzdychał; melancholik spokojnie odegra swoją rolę; błazen pobudzi do śmiechu tych, co mają łechczywe płuca; a piękna dama swobodnie wywnętrzy swe uczucia, jeśli nie będzie miała wstrętu do wiersza bez rymu. Cóż to za aktorowie?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ciż sami, którzy cię zwykli byli zadowalać, mości książę; aktorowie tragiczni ze stolicy[14].</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skądże im przyszło teraz po świecie wędrować? Na miejscu siedząc lepiej by wyszli tak pod względem sławy, jak korzyści.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przyczyną ich wędrowania były, jak się zdaje, świeżo zaszłe innowacje[15].</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Są--ż oni jeszcze tak samo lubiani jak wtedy, kiedym był w stolicy? Zawsze--ż liczne mają publicum?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaiste, teraz nie bardzo.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skądże to pochodzi? Czy się opuścili w sztuce?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>Dziecko, TeatrROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bynajmniej: usiłowania ich postępują zawsze równym krokiem; ale wylęgło się tam stado dzieci, małych indycząt, które piszczą jak opętane i gwałtowne za to odbierają oklaski. Te są teraz w modzie i tak dalece oczerniają teatr niższej klasy (tak nazywają tamten), że niejeden z rapierem przy boku, bojąc się piór gęsich, nie śmie się już tam pokazać.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Są--li to dzieci naprawdę? Któż ich utrzymuje? Jak są płatni? Myślą--ż oni tylko dopóty sztukę uprawiać, dopóki nie stracą dyszkantu? Nie powiedzą--ż wtedy, gdy sami spadną między niższą klasę (co jest bardzo prawdopodobne, jeśli ich sytuacja się nie poprawi), że piszący dla nich krzywdę im wyrządzili, każąc im wykrzykiwać na ich własną przyszłość?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bądź co bądź, z obu stron niemało było hałasu i publiczność nie miała sobie za grzech podżegać ich nawzajem do kłótni. Przez czas jakiś nie można było grosza na żadnej sztuce zarobić, jeżeli autorzy i aktorzy za łby się w niej nie powiedli.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy być może?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niemało też łbów porozbijano.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I smarkacze wzięli górę?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie inaczej. Herkules zmuszony był kapitulować[16] przed Pigmejczykami.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>Sława, WładzaHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie ma w tym nic dziwnego, boć mój stryj jest królem duńskim; i ciż sami, którzy mu za życia mego ojca wykrzywiali gęby, dają teraz dwadzieścia, czterdzieści, pięćdziesiąt i sto dukatów za jego portret w miniaturze. Do licha! musi w tym być coś nadnaturalnego. Gdyby to filozofia mogła wytłumaczyć?</akap></kwestia>
Odgłos trąb za sceną.
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zapewne to aktorowie.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>GośćHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Koledzy, miłymi--ście gośćmi w Elzynorze[17]. Podajcie mi dłonie. Do orszaku gościnności należy etykieta i ceremonie; winienem was przeto podjąć tym trybem: inaczej, moje obejście się z aktorami, które, uprzedzam was, będzie się musiało okazać uprzejme, wydałoby się gościnniejsze niż z wami. Zostaliście przyjęci z otwartymi rękoma, ale mój stryj--ojciec i moja matka--stryjenka zostali oszukani.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>GILDENSTERN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakim sposobem, drogi książę?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Szalony jestem tylko przy wietrze północno--zachodnim; kiedy z południa wieje, umiem odróżnić jastrzębie od czapli.</akap></kwestia>
Wchodzi
<naglowek_osoba>Dzieciństwo, Dziecko, StarośćPOLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dobre nowiny, panowie, wesołe nowiny!</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słuchaj go, Gildensternie, i ty także. Słuchajcie z całą uwagą. Ten wielki dzieciuch nie wyszedł jeszcze z pieluch.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chyba wszedł w nie powtórnie, bo mówią, że starzy ludzie na nowo stają się dziećmi.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prorokuję wam, że przychodzi nam zwiastować aktorów; uważcie tylko. --- Masz waćpan słuszność: było to w poniedziałek z rana, w rzeczy samej.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mości książę, mam ci oznajmić coś nowego.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mości panie, mam ci oznajmić coś nowego. Gdy Roscjusz[18] w Rzymie był aktorem...</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Aktorowie przybyli, mości książę.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ejże? Ejże?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na honor, mości książę.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
śpiewając
<akap>Każdy więc aktor przyjechał na ośle.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Są to aktorowie najlepsi w świecie, zdatni do wszelkiego rodzaju przedstawień: tragicznych, komicznych, historyczno--sielankowych, tragiczno--historycznych, tragiczno--komiczno--historyczno--sielankowych: czy to w scenach ciągłych, czy to w luźnym poemacie. Seneka[19] nie jest dla nich za ciężki ani Plaut[20] za lekki. Tak w recytowaniu, jak w improwizowaniu nie mają sobie równych.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>Córka, Ojciec, OfiaraHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O Jefte[21], sędzio Izraela, jakiż to skarb posiadłeś!</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakiż on skarb posiadał, mości książę?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ba!</akap></kwestia>
<poezja_cyt><strofa>Córkę gładką, nic więcej,/
Którą wielce miłował.</strofa></poezja_cyt><extra>sprawdzić w innym wydaniu, czy faktycznie powinien zostać tu zastosowany cytat (skan 53)</extra>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
na stronie
<akap>Zawsze mu się marzy moja córka.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nieprawdaż, stary Jefte?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeżeli mnie nazywasz Jeftem, mości książę, to nie przeczę, iż posiadam córkę, którą wielce miłuję.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ nie to idzie za tym.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż za tym idzie, mości książę?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ba!</akap></kwestia>
<poezja_cyt><strofa>To, co rzekomo/
Bogu wiadomo.</strofa></poezja_cyt>
<kwestia><akap>A potem, jak wiesz waćpan,</akap></kwestia>
<poezja_cyt><strofa>Stać się musiało,/
Co snadź się stało.</strofa></poezja_cyt><extra>cytaty sprawdzić z innymi wydaniami (skan 54)</extra>
<kwestia><akap>Pierwszy dwuwiersz tej pobożnej pieśni więcej objaśni waćpana, niż ja mogę; bo oto nadchodzi moja rozrywka.</akap></kwestia>
<kwestia><akap>Witam was, mości panowie, witam. Cieszę się, że cię oglądam w dobrym zdrowiu. Witajcie, przyjaciele. O stary, jaką żeś sobie brodę wyhodował, odkąd cię ostatni raz widziałem! Przyszedłeś mię tu nią straszyć? A, to ty, piękna damo[22]! Szlachetna dziewico, dalipan, od czasu jak cię ostatni raz widziałem, zbliżyłaś się ku niebu na całą wysokość korka. Nie daj Boże, aby głos twój, jak dukat oberżnięty, wyszedł z obiegu! Witajcie nam, wszyscy bez wyjątku! Będziemy jak francuscy łowcy rzucać się na wszystko, co ujrzymy. Nie moglibyśmy--ż usłyszeć czego zaraz? Dajcie nam próbkę swego talentu: przedeklamujcie co patetycznego.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>PIERWSZY AKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co na przykład, panie?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słyszałem cię raz deklamującego jeden ustęp, ustęp sztuki, która nigdy graną nie była, albo co najwięcej raz tylko, bo, ile pamiętam, nie podobała się publiczności; był to kawior dla jej podniebień: moim jednak zdaniem i tych, których sąd o takich rzeczach równego z moim był wzrostu, była to sztuka wyborna, dobrze podzielona na sceny, ułożona z równą zręcznością, jak naturalnością. Przypominam sobie kogoś, co mówił, że braknie tym wierszom sosu dla dodania smaku osnowie, i osnowy, która by pozwalała posądzić autora o uczucie; przyznawał jej wszakże dobrą manierę, jędrność w obrobieniu i piękność, lubo bez wdzięku. W sztuce tej szczególnie lubiłem jeden ustęp, to jest opowiadanie Eneasza[23]: mianowicie owo miejsce, w którym ten bohater opisuje Dydonie śmierć Priama. Jeżeli je pamiętasz, to zacznij od tego wiersza: Zaraz, zaraz...</akap></kwestia>
<poezja_cyt><strofa>,,Okrutny Pirrus, jak ów zwierz hirkański[24]..."</strofa></poezja_cyt>
<kwestia><akap>Nie, nie tak się zaczyna, ale zawsze od Pirrusa.</akap></kwestia>
<poezja_cyt><strofa>,,Okrutny Pirrus, którego zbroica,/
Czarna jak jego myśl, podobna była/
Do owej nocy, gdy w złowrogim koniu/
Chytrze ukryty leżał, powlókł teraz/
Straszną swą postać dzikszą jeszcze barwą:/
Od stóp do głowy czerwienią się odział,/
Zbroczon krwią ojców, matek, córek, synów,/
Spiekły od żaru płonącego miasta,/
Które przeklętym blaskiem przeświecało/
Mordercy swego pana; rozpalony/
Gniewem i ogniem i skrzepły zarazem/
Od stęgłej na nim posoki, oczyma/
Jak karbunkuły płomieniejącymi/
Szuka piekielny Pirrus sędziwego/
Starca Priama."</strofa></poezja_cyt>
<kwestia><akap_dialog>--- Mów dalej.</akap_dialog></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jako żywo, ślicznie deklamujesz, mości książę, z doskonałym akcentem i spadkiem głosu.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>PIERWSZY AKTOR</naglowek_osoba>
<poezja_cyt><strofa><wers_cd>,,Znajduje go wreszcie</wers_cd>/
Słabo na Greków nacierającego./
Rdzawy miecz jego, zbuntowany przeciw/
Jego ramieniu, nieposłuszny woli,/
Płazem uderza, kędy spadnie. Z całą/
Przewagą siły rzuca się na niego/
Pirrus; z wściekłością próżny cios wymierza:/
Lecz sam już zamach, sam świst jego stali/
Obala starca: wtedy oto Ilium[25],/
Jak gdyby chciało nowy cios odwrócić,/
Koronowaną płomieniami głowę/
Chyli ku ziemi i trzaskiem okropnym/
W niewolę ima Pirrusowe ucho;/
Bo patrzcie! oto zabójczy miecz jego/
Nad mleczną głową czcigodnego starca/
Już, już wzniesiony, zda się, jakby nagle/
Ugrzązł w powietrzu. Jak kamienny posąg/
Bóstwa zagłady, ważąc się pomiędzy/
Czynem i wolą, stal czas jakiś Pirrus/
I nie przedsiębrał niczego./
Lecz jako nieraz widzimy przed burzą/
Ciszę na niebie, spokojność w obłokach,/
Wichry uśpione, a na dole ziemię/
Jak grób milczącą, wtem przerażający/
Piorun rozdziera chmurę: tak po chwili/
Zbudzona zemsta podżega na nowo/
Zastałe ramię Pirrusa i nigdy/
Niemiłosierniej ciężki młot cyklopów/
Nie spadł na Marsa wiecznotrwałą zbroję[26],/
Jak teraz krwawy miecz Pirrusa spada/
Na sędziwego Priama./
Hańba ci, zmienna Fortuno! Bogowie./
Wy wszyscy, którzy zasiadacie owdzie,/
W radzie Olimpu, odejmcie jej władzę!/
Połamcie szprychy i dzwona jej koła/
I stoczcie krągłą piastę z szczytu niebios/
W bezdenną otchłań piekieł!"</strofa></poezja_cyt>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To za długie.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc razem z twoją brodą pójdzie do balwierza. Mów dalej, bracie. Jemu by trzeba jasełek lub fars plugawych, inaczej zaśnie. Dalej, przejdź teraz do Hekuby[27].</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>PIERWSZY AKTOR</naglowek_osoba>
<poezja_cyt><strofa>,,Ale kto widział nieszczęsną królowę,/
Jak rozczochrana..."</strofa></poezja_cyt>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to, rozczochrana?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To dobre wyrażenie; rozczochrana królowa jest dobrym wyrażeniem.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>PIERWSZY AKTOR</naglowek_osoba>
<poezja_cyt><strofa>,,Jak rozczochrana, grożąca płomieniom/
Łez potokami, biegła tu i owdzie,/
Boso, z łachmanem na tej samej głowie,/
Którą niedawno jeszcze diadem stroił;/
Odziana, miasto sukni, prześcieradłem,/
W chwili popłochu schwyconym naprędce;/
LosO, kto by to był widział, ten zmaczanym/
W żółci językiem byłby był wyzionął/
Przeciw Fortunie ostatnie bluźnierstwa;/
A gdyby były ją widziały nieba/
W tej chwili, kiedy ujrzała Pirrusa/
Z dziką radością siekącego mieczem/
Ciało jej męża, wybuch jej boleści/
Byłby był z oczu ich promieniejących/
(Jeżeli tylko rzeczy tego świata/
Mogą je wzruszyć) zdrój rosy wycisnął/
i współjęk z piersi bogów."[28]</strofa></poezja_cyt>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Patrzcie, jak mu się twarz zmieniła i łzy mu w oczach stanęły. Skończ już, waćpan.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dosyć tego, dopowiesz mi resztę niebawem. GośćMości panie, zechciej dojrzeć, aby ci ichmoście dobrze byli ugoszczeni. Słyszysz, waćpan? Niech znajdą dobre przyjęcie; bo oni są streszczoną, żywą kroniką czasu. Pamięć, Sztuka , TeatrByłoby lepiej dla waćpana zyskać po śmierci niepochlebny napis na nagrobku niż za życia niekorzystne ich świadectwo na scenie.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>Sprawiedliwość, ObyczajePOLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mości książę, obejdę się z nimi stosownie do ich zasługi.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Do paralusza! znacznie lepiej. Gdybyśmy się obchodzili z każdym wedle jego zasług, któż by uniknął chłosty! Obchodź się z nimi waćpan odpowiednio do własnej; twej zacności i godności. Im mniej kto zasługuje na względy, tym więcej ma zasługi nasza względem niego uprzejmość. Odprowadź ich.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pójdźcie, panowie.</akap>
wychodzi z kilkoma aktorami
</kwestia>
<naglowek_osoba>PodstępHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idźcie z nim, moi przyjaciele; dacie nam jutro jakie przedstawienie. Słuchaj no, stary, możecie grać <tytul_dziela>Zabójstwo Gonzagi</tytul_dziela>[29]?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>PIERWSZY AKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Możemy, panie.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To grajcie je jutro. Nie mógł--że byś w potrzebie nauczyć się dwunastu do piętnastu wierszy, które bym napisał i wtrącił do twojej roli?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>PIERWSZY AKTOR</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu nie, łaskawy panie.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To dobrze. Udaj się za tamtym jegomościem, tylko nie drwij z niego, proszę cię.</akap></kwestia>
Wychodzi
<kwestia><akap>Kochani przyjaciele,</akap>
do
<akap>pozwólcie was pożegnać. Do zobaczenia wieczorem.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>ROZENKRANC I GILDENSTERN </naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Żegnamy cię, drogi książę.</akap>
wychodzą
</kwestia>
<naglowek_osoba>Artysta, TeatrHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bóg z wami! Otóż nareszcie sam jestem./
O, jakiż ze mnie głąb, jaki ciemięga!/
Czyliż to nie jest zgrozą, że ten aktor,/
Niby w wzruszeniu, w parodii uczucia,/
Do tego stopnia mógł nagiąć swą duszę/
Do swoich pojęć, że za jej zrządzeniem/
Twarz mu pobladła, z oczu łzy pociekły,/
Oblicze jego, głos, ruch, cała postać/
Zastosowała się do jego myśli?/
I gwoli komuż to? gwoli Hekubie!/
Cóż z nim Hekuba, on z nią ma wspólnego,/
Żeby aż płakał nad jej losem? Cóż by/
Ten człowiek czynił, gdyby miał podobny/
Mojemu powód i bodziec do wrzenia?/
Zalałby łzami całą scenę, rozdarł/
Uszy słuchaczy rażącymi słowy,/
W występnych rozpacz wzbudził, dreszcz w niewinnych./
Zmieszał prostaczków i sparaliżował/
Ich wzrok pospołu ze słuchem./
Dziedzictwo, Ojciec, Syn, Tchórzostwo, Czyn, Słowo, ZemstaA ja, ospały niedołęga, drzemię/
Jak Maciek, świętej niepamiętny sprawy,/
I ani usty ująć się nie umiem/
Za tego króla, na którego włości/
I drogim życiu dokonany został/
Najohydniejszy rozbój. Jest--żem tchórzem?/
Któż mi zarzuci podłość? Któż mnie może/
Wziąć za kark, za nos powieść, w twarz mi plunąć,/
Wyrzucić w oczy kłamstwo? Któż to może?/
A jednak/
Zasługiwałbym na to, bo w istocie/
Muszę mieć chyba wnętrzności gołębia/
I brak zupełny żółci, nadającej/
Gorycz poczucia krzywdy, kiedym jeszcze/
Nie napasał dotąd stada sępów ścierwem/
Tego nędznika. O bezwstydny łotrze!/
Zakamieniały, krwawy, sprośny łotrze!/
Bodaj--żem! Kobieta, MężczyznaMnie--ż to przystoi, synowi,/
Jedynakowi zamordowanego/
Drogiego ojca, od nieba i piekła/
Powołanemu do zemsty, jak baba/
Marnymi słowy dawać folgę sercu/
I na przekleństwach czas trawić jak prosta,/
Karczemna dziewka?!/
Fuj! fuj! Gdzież moja głowa? Wyrzuty sumienia, Zbrodnia, ZbrodniarzPowiadają,/
Że zatwardziali złoczyńcy, obecni/
Na przedstawieniu okropnych widowisk,/
Tak silnym zdjęci bywali wrażeniem,/
Że sami swoje wyznawali zbrodnie:/
Mord bowiem, choćby ust nie miał, cudowny/
Ma organ mowy. PodstępKażę tym aktorom/
Coś podobnego do sceny zabójstwa/
Ojca mojego odegrać przed stryjem;/
Patrzeć mu będę w oczy, śledzić będę/
Najmniejszy jego ruch: jeżeli zadrgnie,/
Wiem, co mam czynić. SzatanTen duch, com go widział,/
Mógł być szatanem (bo szatan przybiera,/
Jaką chce postać) i nadużywając/
Mojej słabości i smętności (taki/
Bowiem stan duszy bardzo mu dogodny),/
Ciągnie mnie może w przepaść? Chcę pewniejszej/
Niż ta rękojmi. Zamierzona sztuka/
Będzie probierzem, którym, jak na wędę,/
Sumienie króla na wierzch wydobędę.</strofa>
wychodzi
</kwestia>Przypisy
- Między aktem I a II upływa około dwu miesięcy. Akcja od I sceny drugiego aktu do wyjazdu Hamleta do Anglii (akt IV, sc. 3) zamyka się w ramach dwu dni i nocy.
- <slowo_obce>pochop</slowo_obce> --- pochopność; skłonność do natychmiastowego podejmowania nieprzemyślanych działań.
- <slowo_obce>chyby</slowo_obce> --- uchybienia, zachowania nietrafione.
- <slowo_obce>w mowie będącego</slowo_obce> --- o którym mowa.
- <slowo_obce>przywtórzy</slowo_obce> --- będzie wtórował, potwierdzał to, co zostało powiedziane.
- <slowo_obce>takem... się przelękła</slowo_obce> --- tak żem się przelękła; tak bardzo się przelękłam (partykuła --że, do której dołączona jest końcówka czasownika pełni rolę wzmacniającą wyrażenie).
- <slowo_obce>Oszalał?</slowo_obce> --- szaleństwo Hamleta jest jednym z najciekawszych problemów dramatu. Ojciec Ofelii i ona sama także twierdzą, że Hamlet oszalał z miłości do niej, ponieważ został odtrącony przez kochankę. Król domyśla się, że przyczyną obłędu Hamleta może być coś innego, dlatego chce go wysłać w daleką podróż do Aglii, z której spodziewa się, że już nie powróci. By odkryć prawdziwą przyczynę szaleństwa duńskiego księcia, król zaprasza do zamku szkolnych przyjaciół Hamleta, Rozenkranca i Gildensterna. Sam Hamlet udaje swoje szaleństwo. Ale przecież tylko szaleniec mógłby się zdobyć na to, żeby obłąkanie udawać...
- <slowo_obce>Witaj, Rozenkranc...</slowo_obce> --- król Klaudiusz wraz ze swoją małżonką królową Gertrudą zaprosili do zamku przyjaciół szkolnych Hamleta, Rozenkranca i Gildensterna. Para królewska wierzyła, że ich towarzystwo sprawi, że młody książę wyzbędzie się szaleńczego usposobienia. Mają oni także odkryć przyczynę zmiany w zachowaniu Hamleta. Te dwie postaci, choć tylko drugoplanowe, inspirowały twórców literatury współczesnej. Warto zwrócić uwagę na utwór Toma Stopparda <tytul_dziela>Rosencrantz & Guildenstern Are Dead</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Rozenkranc i Gildenstern nie żyją</tytul_dziela>), którego tytuł jest cytatem z samego <tytul_dziela>Hamleta</tytul_dziela>.
- Shakespeare prawdopodobnie uważał, że Gdańsk, który może mylił z Danią, stanowił w czasach Hamleta terytorium duńskie graniczące z Polską.
- <slowo_obce>intrata</slowo_obce> --- dochód, zysk.
- W oryginale: <slowo_obce>fishmonger</slowo_obce> (ang.) --- handlarz ryb, a także w drugim znaczeniu: stręczyciel.
- Niektórzy z komentatorów przypuszczają, że Hamlet czyta <tytul_dziela>Próby</tytul_dziela> Montaigne'a. Shakespeare niewątpliwie znał to dzieło z angielskiego przekładu Floria (drukiem ukazało się w r. 1603), nauczyciela hr. Southamptona.
- <slowo_obce>czymeście</slowo_obce> --- czym żeście.
- Przypuszcza się, że Shakespeare ma tu na myśli rywalizującą z ,,Globem" trupę Lorda Admirała, z tragikiem Edwardem Alleynem na czele.
- <slowo_obce>innowacje</slowo_obce> --- rozruchy. Zakaz gry dotknął teatry londyńskie po nieudanym spisku Essexa w dn. 8 lutego 1601 r., w który pośrednio była również zamieszana trupa Shakespeare'a (wystawienie <tytul_dziela>Ryszarda II</tytul_dziela> na żądanie ludzi Essexa w przeddzień wybuchu spisku).
- Na frontonie teatru ,,The Globe" widniał jako znak wizerunek Herkulesa dźwigającego kulę ziemską. Shakespeare robi tutaj aluzję do modnych podówczas dziecięcych zespołów teatralnych, które z powodzeniem konkurowały z kompaniami zawodowych aktorów.
- Ta cała kwestia odnosi się oczywiście do Rozenkranca i Gildensterna.
- Roscjusz --- słynny aktor rzymski z I w. p.n.e.
- Seneka (4--65 r.) --- rzymski filozof i dramaturg, autor słynnych tragedii, które wywarty ogromny wpływ na angielski teatr epoki elżbietańskiej.
- Plautus (254--184 r. p.n.e.) --- rzymski komediopisarz. Jego komedia <slowo_obce>Bliźniacy</slowo_obce>, źródło Shakespeare'owskiej <tytul_dziela>Komedii omyłek</tytul_dziela>, grywana była przez zespoły uniwersyteckie już od r. 1545.
- Według legendy biblijnej sędzia izraelski Jefte przygotowując się na obczyźnie do walki z Annamitami, którzy zajęli jego kraj rodzinny, ślubował, że jeśli zwycięży, złoży Bogu w ofierze pierwszą osobę lub rzecz, którą spotka na ojczystej ziemi. Los zrządził, że tą pierwszą osobą była jego córka, którą, wypełniając ślub, złożył w ofierze Jehowie.
- Za czasów Shakespeare'a role kobiece grali młodzi chłopcy, którzy jeszcze nie przeszli mutacji głosu. Pierwsza kobieta wystąpiła na scenie angielskiej (za wzorem Francuzów) dopiero po r. 1660.
- Eneasz --- legendarny bohater <tytul_dziela>Eneidy</tytul_dziela>, epopei rzymskiego poety Wergiliusza (70--19 r. p.n.e.), przebywał długi czas w gościnie u Dydony, Królowej Kartaginy. W tyradzie napisanej na wzór Seneki mowa o zabójstwie Priama, króla Troi, przez Pirrusa, syna Achillesa, który dostał się do Troi w machinie zbudowanej na kształt konia.
- zwierz hirkański --- tygrys z Hirkanii nad Morzem Kaspijskim, znany ze swej dzikości.
- Ilium --- tu: pałac Priama w Troi.
- Wg mit. rz. zbroję Marsa, boga wojny, kuli młotami cyklopi, pomocnicy boga--kowala, Wulkana.
- Hekuba --- żona Priama, królowa Troi.
- w żródle rozpoczyna się małą literą, ale to chyba błąd do poprawienia, bo wszędzie jest indziej jest wielką
- Nie udało się odnaleźć śladów takiej sztuki. Natomiast widoczną jest rzeczą, że z podobnym morderstwem spotykamy się w dziejach mantuańskiego rodu Gonzagów w XVI w.

