Lektury: Akt 1

Edytuj
Komentarze              Archiwum wersji (wszystkie edycje)

Skopiowano ze stron roboczych projektu Wolne Podręczniki

<utwor><dramat_wierszowany_l>

<autor_utworu>William Shakespeare</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Hamlet</nazwa_utworu>

<podtytul>Królewicz duński</podtytul>



<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY</naglowek_listy>

<lista_osoba>KLAUDIUSZ --- król duński</lista_osoba>
<lista_osoba>HAMLET --- syn poprzedniego, a synowiec teraźniejszego króla</lista_osoba>
<lista_osoba>POLONIUSZ --- szambelan</lista_osoba>
<lista_osoba>HORACY --- przyjaciel Hamleta</lista_osoba>
<lista_osoba>LAERTES --- syn Poloniusza</lista_osoba>
<lista_osoba>WOLTYMAND, KORNELIUSZ, ROZENKRANC, GILDENSTERN, OZRYK --- dworzanie</lista_osoba>
<extra></extra>
<lista_osoba>KSIĄDZ</lista_osoba>
<lista_osoba>MARCELLUS, BERNARDO --- oficerowie</lista_osoba>
<extra>
</extra>
<lista_osoba>FRANCISKO --- żołnierz</lista_osoba>
<lista_osoba>RAJNOLD --- sługa Poloniusza</lista_osoba>
<lista_osoba>ROTMISTRZ</lista_osoba>
<lista_osoba>POSEŁ</lista_osoba>
<lista_osoba>DUCH ojca Hamleta</lista_osoba>
<lista_osoba>FORTYNBRAS --- książę norweski</lista_osoba>
<lista_osoba>GERTRUDA --- królowa duńska, matka Hamleta</lista_osoba>
<lista_osoba>OFELIA --- córka Poloniusza</lista_osoba>
<lista_osoba>Panowie, damy, oficerowie, żołnierze, aktorowie, grabarze, majtkowie, posłowie i inne osoby.</lista_osoba>
</lista_osob>


<miejsce_czas>Rzecz się odbywa w Elzynorze[1].</miejsce_czas>



<naglowek_akt>AKT PIERWSZY</naglowek_akt>


<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>


Taras przed zamkiem.

Francisko na warcie. Bernardo zbliża się ku niemu.


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kto tu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FRANCISKO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie, pierwej ty sam mi odpowiedz;</wers_cd>/
Stój, wymień hasło!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>,,Niech Bóg chroni króla."</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FRANCISKO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bernardo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ten sam.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FRANCISKO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bardzo akuratnie</wers_cd>/
Stawiacie się na czas, panie Bernardo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tylko co biła dwunasta. Idź, spocznij,/
Francisko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FRANCISKO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wdzięcznym wam za zluzowanie[2],</wers_cd>/
Bom zziąbł i głupio mi na sercu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Miał--żeś</wers_cd>/
Spokojną wartę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FRANCISKO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ani mysz nie przeszła.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dobranoc. Jeśli napotkasz Marcella/
I Horacego, z którymi tej nocy/
Straż mam odbywać, powiedz, niech się śpieszą.</strofa></kwestia>


Horacy i Marcellus wchodzą.


<naglowek_osoba>FRANCISKO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zda mi się, że ich słyszę. --- Stój! kto idzie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>,,Lennicy[3] króla."</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>,,Przyjaciele kraju."</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FRANCISKO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A zatem dobrej nocy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bądź zdrów, stary.</wers_cd>/
Kto cię zluzował?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FRANCISKO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bernardo. Dobranoc.</wers_cd></strofa>

odchodzi

</kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Hola! Bernardo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ho! czy to Horacy</wers_cd>/
Z tobą, Marcellu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niby on.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DuchBERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Witajcie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I cóż? Czy owa postać i tej nocy/
Dała się widzieć?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja nic nie widziałem.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Horacy mówi, że to przywidzenie./
I nie chce wierzyć wieści o tym strasznym,/
Dwa razy przez nas widzianym zjawisku;/
Uprosiłem go przeto, aby z nami/
Przepędził część tej nocy dla sprawdzenia/
Świadectwa naszych oczu i zbadania/
Tego widziadła, jeżeli znów przyjdzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nic z tego; ręczę, że nie przyjdzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Usiądź</wers_cd>/
I ścierp, że jeszcze raz zaszturmujemy[4]/
Do twego ucha, które tak jest mocno/
Obwarowane przeciw opisowi/
Tego, czegośmy przez dwie noce[5] byli/
Świadkami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dobrze, usiądźmy; Bernardo!</wers_cd>/
Opowiedz, jak to było.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Duch, KrólBERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przeszłej nocy,</wers_cd>/
Gdy owa jasna gwiazda na zachodzie/
Tę samą stronę nieba oświecała,/
Gdzie teraz błyszczy, i zamkowy zegar/
Bił pierwszą, Marcel i ja ujrzeliśmy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przestań; spojrzyjcie tam: nadchodzi znowu.</strofa></kwestia>


Duch się ukazuje.


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zupełnie postać nieboszczyka króla[6].</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Horacy, przemów doń, uczony jesteś.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Może--ż być większe podobieństwo? powiedz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prawda; słupieję[7] z trwogi i zdumienia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zdawałoby się, że chce, aby który/
Z nas doń przemówił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przemów doń, Horacy.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ktoś ty, co nocnej pory nadużywasz/
I śmiesz przywłaszczać sobie tę wspaniałą/
Wojenną postać, którą pogrzebiony[8]/
Duński monarcha za życia przybierał?/
Zaklinam cię na Boga: odpowiadaj.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To mu się nie podoba.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Patrz, odchodzi.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Stój! mów; zaklinam cię: mów.</strofa></kwestia>


Duch znika.


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Już go nie ma.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I cóż, Horacy? Pobladłeś, drżysz cały./
Powiesz--że jeszcze, że to urojenie?/
Co myślisz o tym?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bóg świadkiem, że nigdy</wers_cd>/
Nie byłbym temu wierzył, gdyby nie to/
Tak jawne, dotykalne przeświadczenie/
Własnych mych oczu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie jest--że to widmo</wers_cd>/
Podobne, powiedz, do zmarłego króla?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak ty do siebie. Taką właśnie zbroję/
Miał wtedy, kiedy Norweżczyka pobił:/
Tak samo, pomnę, marszczył czoło wtedy,/
Kiedy po bitwie zaciętej na lodach/
Rozbił tabory Polaków.[9] Rzecz dziwna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DuchMARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak to dwa razy punkt o tej--że samej/
Godzinie przeszło marsowymi kroki/
To widmo mimo naszych posterunków.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co by to w gruncie mogło znaczyć, nie wiem;/
Atoli wedle kalibru i skali/
Mojego sądu, jest to prognostykiem[10]/
Jakichś szczególnych wstrząśnień w naszym kraju.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Konflikt, Przemoc, WojnaMARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Siądźcie i niech mi powie, kto świadomy,/
Na co te ciągłe i tak ścisłe warty/
Poddanych w kraju noc w noc niepokoją?/
Na co to lanie dział i skupywanie[11]/
Po obcych targach narzędzi wojennych?/
Ten ruch w warsztatach okrętowych, kędy[12]/
Trud robotnika nie zna odróżnienia/
Między niedzielą a resztą tygodnia?/
Co powoduje ten gwałtowny pośpiech,/
Dający dniowi noc za towarzyszkę?/
Objaśni--ż[13] mi to kto?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja ci objaśnię.</wers_cd>/
Przynajmniej wieści chodzą w taki sposób:/
Ostatni duński monarcha, którego/
Obraz dopiero co nam się ukazał,/
Był, jak wiadomo, zmuszony do boju/
Przez norweskiego króla, Fortynbrasa[14],/
Zazdroszczącego mu jego potęgi./
Mężny nasz Hamlet[15] (jako taki bowiem/
Słynie w tej stronie znajomego świata)/
Położył trupem tego Fortynbrasa,/
Który na mocy aktu, pieczęciami/
Zatwierdzonego i uświęconego/
Wojennym prawem, był obowiązany/
Części swych krajów ustąpić zwycięzcy,/
Tak jak nawzajem nasz król, na zasadzie/
Klauzuli[16] tegoż samego układu,/
Byłby był musiał odpowiednią porcję/
Swych dzierżaw oddać na wieczne dziedzictwo/
Fortynbrasowi, gdyby ten był przemógł[17]./
Owóż syn tego, panie, Fortynbrasa,/
Awanturniczym pobudzony szałem,/
Zgromadził teraz zebraną po różnych/
Kątach Norwegii, za strawę i jurgielt[18],/
Tłuszczę[19] bezdomnych wagabundów[20] w celu,/
Który bynajmniej nie trąci tchórzostwem,/
A który, jak to nasz rząd odgaduje,/
Nie na czym innym się zasadza, jeno/
Na odebraniu nam siłą oręża/
W drodze przemocy wyż rzeczonych[21] krain,/
Które utracił był jego poprzednik;/
I to, jak mi się zdaje, jest przyczyną/
Owych uzbrojeń, powodem czat[22] naszych/
I źródłem tego wrzenia w całym kraju.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Duch, Król, WojnaBERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I ja tak samo sądzę; tym ci bardziej,/
Że to zjawisko w wojennym przyborze[23]/
Odwiedza nasze czaty i przybiera/
Na siebie postać nieboszczyka króla,/
Który tych wojen był i jest sprężyną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KaraHORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Znak to dla oczu ducha płodny w groźbę./
Gdy Rzym na szczycie stał swojej potęgi,/
Krótko przed śmiercią wielkiego Juliusza[24]/
Otworzyły się groby i umarli/
Błądzili jęcząc po ulicach Rzymu;/
Widziane były różne dziwowiska:/
Jako to gwiazdy z ogonem, deszcz krwawy,/
Słońce, KsiężycPlamy na słońcu i owa wilgotna/
Gwiazda[25], rządząca państwami Neptuna,/
Zmierzchła, jak gdyby na sąd ostateczny./
I otóż takie same poprzedniki/
Smutnych wypadków, które jako gońce/
Biegną przed losem albo są prologiem/
Wróżb przyjść mających, nieba i podziemia/
Zsyłają teraz i naszemu państwu.</strofa></kwestia>

Duch, Odwaga, PrzemocDuch powraca.

<kwestia><strofa>Patrzcie! znów idzie. Zastąpię mu drogę,/
Choćbym miał zdrowiem przypłacić. Stój, maro!/
Możesz--li wydać głos albo przynajmniej/
Dźwięk jakikolwiek przystępny dla ucha:/
To mów!/
Jest--li czyn jaki do spełnienia, zdolny/
Dopomóc tobie, a mnie przynieść zaszczyt:/
To mów!/
Masz--li świadomość losów tego kraju,/
Które, wprzód znając, można by odwrócić:/
To mów!/
Albo--li może za życia pogrzebłeś[26]/
W nieprawy sposób zgromadzone skarby,/
Za co wy, duchy, bywacie, jak mówią,/
Skazane nieraz tułać się po śmierci.</strofa></kwestia>

Kur pieje.

<kwestia><strofa>Mów! Stój! Mów! --- zabież[27] mu drogę, Marcellu![28]</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mam--że nań natrzeć halabardą[29]?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Natrzyj.</wers_cd>/
Jeśli nie stanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tu jest!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tu jest!</wers_cd></strofa></kwestia>


Duch znika.


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zniknął.</wers_cd>/
Krzywdzim tę postać tak majestatyczną,/
Chcąc ją przemocą zatrzymać; powietrze/
Tylko chwytamy i czcza nasza groźba/
Złośliwym tylko jest urągowiskiem[30].</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Duch, Noc, Ptak, WierzeniaBERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chciał coś podobno mówić, gdy kur zapiał.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wtem nagle wzdrygnął się jak winowajca/
Na głos strasznego apelu. Słyszałem,/
Że kur, ten trębacz zwiastujący ranek,/
Swoim donośnym, przeraźliwym głosem/
Przebudza bóstwo dnia, i na to hasło/
Wszelki duch, czy to błądzący na ziemi,/
Czy w wodzie, w ogniu czy w powietrzu, śpiesznie/
Wraca, skąd wyszedł; a że to jest prawdą,/
Dowodem właśnie to, cośmy widzieli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zadrżał i rozwiał się, skoro kur zapiał,/
Mówią, że ranny ten ptak w owej porze,/
Kiedy święcimy narodzenie Pana,/
Po całych nocach zwykł śpiewać i wtedy/
Żaden duch nie śmie wyjść z swego siedliska:/
Noce są zdrowe, gwiazdy nieszkodliwe,/
Złe śpi, ustają czarodziejskie wpływy,/
Tak święty jest ten czas i dobroczynny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słyszałem i ja o tym i po części/
Sam daję temu wiarę. Ale patrzcie,/
Już dzień w różanym płaszczu strząsa rosę/
Na owym wzgórku wschodnim. Zejdźmy z warty./
Moja zaś rada, abyśmy niezwłocznie/
O tym, czegośmy tu świadkami byli,/
Uwiadomili młodego Hamleta;/
Bo prawie pewien jestem, że to widmo,/
Milczące dla nas, przemówi do niego./
Czy się zgadzacie na to, co nam zrobić/
Zarówno serce, jak powinność każe?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak najzupełniej, i wiem nawet, gdzie go/
Na osobności zdybiemy dziś z rana.</strofa></kwestia>


Wychodzą.



<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>


Sala audiencjonalnaaudiencjonalna --- do przyjmowania umówionych gości. w zamku.

Król, Królowa, Hamlet, Poloniusz, Laertes, Woltymand, Korneliusz, panowie i orszak.


<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Król, Śmierć, ŻałobaJakkolwiek świeżo tkwi w naszej pamięci/
Zgon kochanego, drogiego naszego/
Brata Hamleta, jakkolwiek by przeto/
Sercu naszemu godziło się w ciężkim/
Żalu pogrążyć, a całemu państwu/
Zawrzeć się[31] w jeden fałd kiru[32], o tyle/
Jednak rozwaga czyni gwałt naturze,/
Że pomnąc o nim nie zapominamy/
O sobie samych. MałżeństwoDlatego --- z zatrutą,/
Że tak powiemy, od smutku radością,/
Z pogodą w jednym, a łzą w drugim oku,/
Z bukietem w ręku, a jękiem na ustach,/
Na równi ważąc wesele i boleść ---/
Połączyliśmy się małżeńskim węzłem/
Z tą niegdyś siostrą naszą, a następnie/
Dziedziczką tego wojennego państwa./
Co wszakże czyniąc, nie postąpiliśmy/
Wbrew światlejszemu waszemu uznaniu,/
Które swobodnie objawione dało/
Temu krokowi sankcje[33]. Dzięki za to. ---/
ListA teraz wiedzcie, że młody Fortynbras,/
Czyli[34] to naszą lekceważąc wartość,/
Czyli to sądząc, że z śmiercią drogiego/
Brata naszego w królestwie tym znajdzie/
Nieład i bezrząd, i na tym jedynie/
Budując płonną nadzieję korzyści,/
Nie zaniedbuje naglić nas przez posłów/
O zwrot tych krain, które prawomocnie,/
Za sprawą świętej pamięci Hamleta,/
Brata naszego, z rąk jego rodzica/
Przeszły na własność Danii. Tyle o nim./
Teraz--że o nas i o celu, w jakim/
Tu się zeszliśmy. Wzywamy tym pismem/
Stryja młodego Fortynbrasa, dzisiaj/
Króla Norwegii, który, z sił opadły,/
Obłożnie chory, może i nie słyszał/
O tych zabiegach swojego synowca,/
Aby powstrzymał go od dalszych kroków/
W tej sprawie, aby mu wzbronił zbierania/
Wojsk i zaciągów[35] złożonych wszak z jego/
Wiernych poddanych. Wam zaś, Korneliuszu/
I Woltymandzie, poruczamy[36] zanieść/
To pismo, łącznie z pozdrowieniem naszym,/
Władcy Norwegii, nie upoważniając/
Was do wchodzenia z nim w nic więcej nad to,/
Co treść powyższych słów naszych zakreśla./
Bywajcie nam więc zdrowi i niech pośpiech/
Chwali gorliwość waszą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KORNELIUSZ I WOLTYMAND</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jak we wszystkim,</wers_cd>/
Tak i w tym starać się będziem jej dowieść.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie wątpię o tym. Bywajcież nam zdrowi.</strofa></kwestia>

Korneliusz i Woltymand wychodzą.

<kwestia><strofa>Miałeś nas o coś prosić, Laertesie;/
Jakiż jest przedmiot tej prośby? Mów śmiało./
Nie traci próżno słów, kto się udaje/
Ze słusznym żądaniem do monarchy Danii./
Czegóż byś pragnął, czego bym nie gotów/
Spełnić wprzód jeszcze, niżeliś zapragnął?/
Głowa nie bliżej jest pokrewna sercu,/
Ręka nie skorsza ku przysłudze ustom/
Jak tron nasz ojcu twemu, Laertesie,/
Czegóż więc żądasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAERTES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pozwolenia waszej</wers_cd>/
Królewskiej mości na powrót do Francji,/
Skąd chętnie wprawdzie tu przybyłem, aby/
Złożyć powinny hołd przy koronacji/
Waszej królewskiej mości, ale teraz,/
Gdym już dopełnił tego obowiązku,/
Życzenia moje i myśli, wyznaję,/
Ciągną mię znowu do Francji; ku czemu/
O przychylenie się i przebaczenie/
Kornie śmiem waszą królewską mość błagać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OjciecKRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż na to ojciec waszmości? Przystaje--ż[37]/
Na to, Poloniuszu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Usilnymi prośby</wers_cd>/
Póty kołatał do mojego serca,/
Ażem do życzeń jego mimochętnie[38]/
Przyłożył pieczęć zezwolenia. Racz mu/
Wasza królewska mość nie bronić jechać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SynKRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jedź więc, rozrządzaj według woli czasem/
I łaską naszą. Do ciebie się teraz/
Zwracam, kochany synowcze[39] Hamlecie,/
Synu mój.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>

<kwestia>

na stronie

<strofa><wers_cd>Trochę więcej niż synowcze,</wers_cd>/
A mniej niż synu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MelancholiaKRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jakiż tego powód,</wers_cd>/
Że czarne chmury wciąż cię otaczają?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I owszem, panie, jestem wystawiony/
Bardzo na słońce.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Przemijanie, ŚmierćKRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kochany Hamlecie,</wers_cd>/
Zrzuć tę ponurą barwę i przyjaźnie/
Wypogodzonym okiem spójrz na Danię;/
Przestań powieki ustawicznie spuszczać/
W ziemię, o drogim ojcu rozmyślając./
Co żyje, musi umrzeć; dziś tu gości,/
A jutro w progi przechodzi wieczności;/
To pospolita rzecz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W istocie, pani,</wers_cd>/
Zbyt pospolita.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gdy wszystkim jest wspólna,</wers_cd>/
Czemuż się tobie zdaje tak szczególna?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Żałoba, PozoryHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zdaje się, pani! bynajmniej, jest raczej;/
U mnie nic żadne ,,zdaje się" nie znaczy,/
Niczym sam przez się ten oczom widzialny/
Czarnej żałoby strój konwencjonalny;/
Wietrzne z trudnością wydawane tchnienie,/
Obficie z oczu ciekące strumienie,/
Żałość na widok stawiana obliczem,/
Miną, gestami --- to wszystko jest niczem./
To tylko zdaje się, bo potajemnie/
Można być obcym temu; ale we mnie/
Jest coś, co w ramę oznak się nie mieści,/
W tę larwę żalu, liberię[40] boleści.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Grzech, Ojciec, Syn, Śmierć, Przemijanie, Los, ŻałobaKRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Godzien pochwały, Hamlecie, ten smutek,/
Którym oddajesz cześć pamięci ojca;/
Lecz wiedz, że ojciec twój miał także ojca/
I że go także utracił tak samo/
Jak tamten swego. Dobry syn powinien/
Jakiś czas boleć po śmierci rodzica;/
Lecz uporczywie trwać w utyskiwaniach/
Jest to bezbożny okazywać upór,/
Sprzeciwiający się wyrokom niebios;/
Jest to niemęskie okazywać serce,/
Niesforny umysł i płochą rozwagę./
Bo skoro wiemy, że coś jest zwyczajnym,/
Jak każda inna rzecz najpowszedniejsza,/
Na cóż, stawiając opór konieczności,/
Brać to do serca? Wstydź się, jest to grzechem/
Przeciw naturze, przeciw niebu, przeciw/
Zmarłemu nawet; jest to na ostatek/
Wbrew rozumowi, który od skonania/
Pierwszego z ludzi aż do śmierci tego,/
Którego świeżą opłakujem stratę,/
Ciągle i ciągle woła: Tak być musi!/
Rzuć więc, prosimy cię, te płonne żale/
I pomnij, że masz w nas drugiego ojca,/
Niechaj się dowie świat, żeś ty najbliższym/
Naszego tronu i naszego serca;/
Co się zaś tyczy twojego zamiaru/
Wrócenia nazad do szkół wittenberskich[41]/
Jest on życzeniom naszym wręcz przeciwny;/
Przeto wzywamy cię, abyś się zgodził/
Na pozostanie tu pod czułą pieczą/
Naszego oka, jako nasz najmilszy/
Dworzanin, krewny i syn.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Matka, SynKRÓLOWA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, Hamlecie,</wers_cd>/
Nie daj się matce prosić nadaremnie;/
Pozostań z nami, porzuć myśl jechania/
Do Wittenbergi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ze wszystkich sił moich</wers_cd>/
Będę--ć[42] posłusznym, pani.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To mi piękna,</wers_cd>/
Co się nazywa, synowska odpowiedź!/
Pójdź, ukochana żono, ta uprzejma,/
Nieprzymuszona powolność Hamleta/
Rozpromieniła mi serce; dlatego/
Każdy wzniesiony dziś na zamku toast/
Moździerze wzbiją w obłoki i niebo,/
Wtórząc radosnym królewskim wiwatom,/
Odpowie ziemi równym grzmotem. Idźmy.</strofa></kwestia>


Król, Królowa i wszyscy prócz Hamleta wychodzą.


<naglowek_osoba>Vanitas, Melancholia, Ciało, SamobójstwoHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bogdaj to trwałe, zbyt wytrwałe ciało/
Stopniało, w lotną parę się rozwiało!/
Lub bogdaj Ten, tam w niebie, nie był karą/
Zagroził samobójcy! Boże! Boże!/
Jak nudnym, nędznym, lichym i jałowym/
Zda mi się cały obrót tego świata!/
To nie pielony ogród, samym tylko/
Bujnie krzewiącym się chwastem porosły./
O wstydzie! że też mogło przyjść do tego!/
Kobieta, Matka, MałżeństwoParę miesięcy dopiero, jak umarł!/
Nie, nie, i tego nie ma --- taki dobry,/
Taki anielski król, naprzeciw tego/
Istny Hyperion[43] naprzeciw satyra;/
A tak do matki mojej przywiązany,/
Że nie mógł ścierpieć nawet, aby lada/
Przyostry powiew dotknął się jej twarzy./
Ona zaś --- trzeba--ż, abym to pamiętał! ---/
Wieszała mu się u szyi tak chciwie,/
Jakby w niej rosła żądza pieszczot w miarę/
Zaspokajania jej. I w miesiąc potem.../
O, precz z tą myślą!...Mizoginia Słabości, nazwisko/
Twoje: kobieta. --- W jeden marny miesiąc,/
ŁzyNim jeszcze zdarła te trzewiki, w których/
Szła za biednego mego ojca ciałem,/
Zalana łzami jako Niobe[44] --- patrzcie! ---/
Boże mój! zwierzę, bezrozumne zwierzę/
Dłużej by czuło żal --- zostaje żoną/
Mojego stryja, brata mego ojca,/
Lecz który tak jest do brata podobny/
Jak ja do Herkulesa. W jeden miesiąc,/
Nim jeszcze słony osad łez nieszczerych/
Z zaczerwienionych powiek jej ustąpił,/
Została żoną innego! Tak prędko,/
Tak lekko skoczyć w kazirodne łoże!/
Nie jest to dobrym ani wyjść nie może/
Na dobre. Serce, SłowoAle pękaj, serce moje,/
Bo usta milczeć muszą.</strofa></kwestia>


Horacy, Bernardo i Marcellus wchodzą.


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przyjm pozdrowienie nasze, drogi książę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Przyjaźń, SługaHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Miło mi widzieć panów w dobrym zdrowiu./
Wszak to Horacy! albo zapomniałem,/
Jak się sam zowię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ten sam i jak zawsze</wers_cd>/
Królewiczowskiej mości biedny sługa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dobry przyjaciel raczej; weź to miano,/
A mnie daj tamto. Cóż cię z Wittenbergi/
Sprowadza? --- Wszak to Marcellus?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, panie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bardzom rad widzieć pana. Dobry wieczór./
Ale na serio, powiedz mi, Horacy,/
Co cię przywiodło z Wittenbergi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Skłonność</wers_cd>/
Do próżniackiego życia, mości książę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tego by nie śmiał mi powiedzieć nawet/
Twój nieprzyjaciel i sam też źle czynisz,/
Chcąc ucho moje przymusić do wiary/
W własne zeznanie twoje przeciw tobie./
Wiem, żeś nie próżniak; jakiż więc być może/
Cel przebywania twego w Elzynorze?/
Nauczysz się tu pić tęgo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Pogrzeb, ŚlubHORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przybyłem</wers_cd>/
Na pogrzeb ojca twego, mości książę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie żartuj ze mnie, szkolny towarzyszu;/
Przybyłeś raczej na ślub matki mojej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W istocie, prędko nastąpił po tamtym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oszczędność, bracie, oszczędność! Przygrzane/
Resztki przysmaków z pogrzebowej stypy/
Dały traktament[45] na ucztę weselną./
O mój Horacy, wolałbym był ujrzeć/
Najzawziętszego mego wroga w niebie/
Niż dożyć tego dnia. Mój biedny ojciec!.../
Dusza, OkoZda mi się, że go widzę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzie?!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przed duszy</wers_cd>/
Mojej oczyma.[46]</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Widziałem go niegdyś;</wers_cd>/
Był to król, jakich mało.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Człowiek, powiedz;</wers_cd>/
Chociażby wszystko w tym fałszywym świecie/
Było tym, czym się na pozór wydaje,/
Jeszcze by drugi taki się nie znalazł.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zda mi się, że go widziałem tej nocy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widziałeś? kogo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Króla, ojca waszej</wers_cd>/
Książęcej mości.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Króla? mego ojca?!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zawieś na chwilę zdumienie, o panie,/
I bacznym uchem racz wysłuchać tego/
Nadzwyczajnego doniesienia, które,/
Zgodnie z świadectwem tych dwóch zacnych ludzi,/
Mam ci uczynić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mów, na miłość boską!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Duch, RycerzHORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przez dwie już noce po sobie idące,/
Wśród głuchej ciszy północnej, ciż sami/
Oficerowie, Marcel i Bernardo,/
Straż odbywając przy zamku, miewają/
Następujące widzenie:/
Postać podobna do świętej pamięci/
Ojca twojego, panie, uzbrojona/
Jak najkompletniej od stóp aż do głowy,/
Staje przed nimi, uroczystym krokiem/
Przechodzi mimo, z wolna i poważnie;/
Trzykroć przeciąga przed ich zdumiałymi/
I struchlałymi oczyma tak blisko,/
Że ich nieledwie buławą dotyka;/
Oni zaś stoją jak wryci i, jakby/
Zgalareceni przerażeniem, nie śmią/
Przemówić do niej ani słowa. Mając/
Wieść o tym sobie przez nich udzieloną/
Jak najtajemniej, udałem się z nimi/
Następnej nocy samotrzeć[47] na wartę;/
I rzeczywiście o tym samym czasie,/
W taki sam sposób, co do joty zgodnie/
Z przywiedzionymi szczegółami, przyszło/
Widziadło. Znałem ojca twego, panie:/
Te ręce mniej są do siebie podobne.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdzie się to działo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na tarasie, panie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie przemówił--żeś do tego zjawiska?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I owszem, ale żadnej odpowiedzi/
Nie otrzymałem. Raz tylko podniosło/
Głowę i zdało się chcieć coś powiedzieć;/
Ale w tej chwili zapiał kur poranny,/
Na głos którego zerwało się nagle/
I znikło nam sprzed oczu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Osobliwe!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak żyw tu stoję, mości książę, jest to/
Rzetelna prawda i mieliśmy sobie/
Za obowiązek donieść o tym waszej/
Książęcej mości.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Duch, RycerzHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zaprawdę, to widmo</wers_cd>/
Niespokojności mię nabawia. Macie--ż/
Tej nocy wartę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY TRZEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mamy, mości książę.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Było więc uzbrojone?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY TRZEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak jest, panie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Od stóp do głowy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY TRZEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Od czaszki do kostek.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie widzieliście więc jego oblicza?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I owszem: miało przyłbicę wzniesioną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Groźnie--ż na twarzy wyglądało?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Smutno</wers_cd>/
Bardziej niż gniewnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Blado czy rumiano?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, bardzo blado.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I wzrok w was wlepiało?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nieporuszenie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Szkoda, żem tam nie był.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Byłbyś był, panie, osłupiał.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Być może,</wers_cd>/
Być może. Długo--ż bawiło?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak długo,</wers_cd>/
Jak długo by ktoś przy średnim pośpiechu/
Sto musiał liczyć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS I BERNARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, dłużej.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wtedy,</wers_cd>/
Kiedy ja byłem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Siwą--ż miało brodę?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zupełnie taką, jaką u zmarłego/
Króla widziałem: czarną, posrebrzoną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Będę dziś z wami na warcie: być może,/
Iż przyjdzie znowu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przyjdzie niezawodnie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Duch, Ojciec, Obowiązek, TajemnicaHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Skoro przybiera postać mego ojca,/
Muszę z nim mówić, choćby całe piekło,/
Rozwarłszy paszczę, milczeć mi kazało./
Co do was, moi panowie, jeśliście/
Tę okoliczność dotąd zataili,/
Trzymajcież ją i nadal pod zamknięciem,/
I co bądź zdarzy się tej nocy, bierzcie/
Wszystko na rozum, ale nie na język;/
Nagrodzę wam tę dobroć. Bądźcie zdrowi./
Pomiędzy jedenastą a dwunastą/
Zejdziem się na tarasie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Przyjaźń, Sługa, PanWSZYSCY TRZEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Słudzy waszej</wers_cd>/
Książęcej mości.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bądźcie przyjaciółmi,</wers_cd>/
Tak jak ja jestem waszym. Do widzenia.</strofa></kwestia>

Horacy, Marcellus, Bernardo wychodzą.

<kwestia><strofa>Duch mego ojca! uzbrojony! Coś tu/
Złego się święci, coś tu krzywo idzie,/
Oby już była noc! tymczasem jednak/
Milcz, serce moje! Zbrodnie i spod ziemi/
Wychodzą, aby stać się widomemi.</strofa>

wychodzi

</kwestia>



<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>


Pokój w domu Poloniusza.

Laertes i Ofelia.


<naglowek_osoba>LAERTES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Już rzeczy moje zniesione na pokład;/
Bądź zdrowa, siostro; a gdy wiatr przyjaźnie/
Zadmie od brzegu i który z okrętów/
Zdejmie kotwicę, nie zasypiaj wtedy,/
Lecz donoś mi o sobie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wątpisz o tym?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FlirtLAERTES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co się zaś tyczy Hamleta i pustych/
Jego zalotów, uważaj je jako/
Mamiący pozór, kaprys krwi gorącej;/
Jako fiołek młodocianej wiosny,/
Wczesny, lecz wątły, luby, lecz nietrwały,/
Woń, kilka tylko chwil upajającą,/
Nic więcej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więcej nic?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAERTES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie myśl inaczej.</wers_cd>/
Kondycja ludzkaNatura ludzka, kiedy się rozwija,/
Nie tylko rośnie co do form zewnętrznych;/
Jak w budującej się świątyni --- służba/
Duszy i ducha zwiększa się w niej także./
Miłość, Pozycja społeczna, PaństwoByć może, iż on ciebie teraz kocha,/
Że czystość jego chęci jest bez plamy;/
Ale zważywszy jego stopień, pomnij,/
Że jego wola nie jest jego własną./
On sam jest rodu swego niewolnikiem;/
Nie może, jako podrzędni, wybierać/
Dla siebie tylko, od jego wyboru/
Zależy bowiem bezpieczeństwo, dobro/
Całego państwa; przeto też i jego/
Wybór koniecznie musi być zależny/
Od życzeń i od przyzwolenia tego/
Wielkiego ciała, którego jest głową./
Jeżeli zatem mówi, że cię kocha,/
Rozwadze twojej przystoi mu wierzyć/
O tyle tylko, o ile on zgodnie/
Ze stanowiskiem przez się zajmowanym/
Będzie mógł słowa swojego dotrzymać,/
To jest, o ile powszechny głos Danii/
Przystanie na to. Dziewictwo, Cnota, Kobieta, Siostra, BratUważ, jaka hańba/
Grozi twej sławie, jeśli łatwowiernie/
Poszeptom jego podasz ucho, serce/
Sobie uwięzisz i skarb niewinności/
Otworzysz jego zapędom bez wodzy./
Strzeż się, Ofelio, strzeż się, luba siostro;/
I stój w odwodzie twej skłonności, z dala/
Od niebezpieczestw[48] i napaści pokus./
KsiężycWstydliwe dziewczę za wiele już waży,/
Gdy przed księżycem wdzięki swe odsłania;/
PlotkaNa samą cnotę pada rdza obmowy;/
RobakRobak zbyt często toczy dzieci wiosny,/
Nim jeszcze pączki zdążyły otworzyć;/
I kiedy rosa wilży młodość hożą,/
Wpływy złośliwych miazm[49] najbardziej grożą./
Strzeż się więc; tarczą najlepszą w tej próbie/
Niedowierzanie, nawet samej sobie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Treść tej nauki postawię na straży/
Mojego serca. Nie idź jednak, bracie,/
Za śladem owych fałszywych doradców,/
Którzy nam stromą i ciernistą ścieżkę/
Cnoty wskazują, a sami tymczasem/
Kroczą kwiecistym szlakiem błędów, własnych/
Rad niepamiętni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAERTES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bądź o mnie spokojna</wers_cd>/
I bądź mi zdrowa. Lecz oto nasz ojciec.</strofa></kwestia>

Polonius wchodzi.

<kwestia><strofa>Podwójne błogosławieństwo, podwójne/
Szczęście przynosi: szczęśliwe spotkanie,/
Które mi zdarza sposobność ku temu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PodróżPOLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Laertes jeszcze tu? Dalej na okręt!/
Wiatr wzdyma żagle, czekają na ciebie,/
Raz jeszcze daję ci błogosławieństwo/
Na drogę.</strofa>

kładzie rękę na głowę synowi

<strofa><wers_cd>Weź je i wraź sobie w pamięć</wers_cd>/
Tych kilka przestróg: UmiarkowanieNie bądź skorym myśli/
Wprowadzać w słowa, a zamiarów w czyny./
Bądź popularnym, ale nigdy gminnym./
Przyjaciół, których doświadczysz, a których/
Wybór okaże się być ciebie godnym,/
Przykuj do siebie żelaznymi klamry,/
Ale nie plugaw sobie rąk uściskiem/
Dłoni pierwszego lepszego socjusza./
Strzeż się zatargów, jeśli zaś w nie zajdziesz,/
Tak się w nich znajduj, aby twój przeciwnik/
Nadal się ciebie strzec musiał. Miej zawżdy/
Ucho otworem, ale rzadko kiedy/
Otwieraj usta. Chwytaj zdania drugich,/
Ale sąd własny zatrzymuj przy sobie./
StrójNoś się kosztownie, o ile ci na to/
Mieszek pozwoli, ale bez przesady;/
Wytwornie, ale nie wybrednie; często/
Bowiem ubranie zdradza grunt człowieka/
I pod tym względem Francuzi szczególniej/
Są pełni taktu. PieniądzNie pożyczaj drugim/
Ani od drugich; bo pożyczkę daną/
Tracim najczęściej razem z przyjacielem,/
A braną psujem rząd[50] potrzebny w domu./
Słowem, rzetelnym bądź sam względem siebie,/
A jako po dniu noc z porządku idzie,/
Tak za tym pójdzie, że i względem drugich/
Będziesz rzetelnym[51]. Bądź zdrów, niech cię moje/
Błogosławieństwo utwierdzi w tej mierze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAERTES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z pokorą żegnam cię, ojcze i panie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idź już; czas nagli, wszystko w pogotowiu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SerceLAERTES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bądź zdrowa, siostro, i pamiętaj na to,/
Com ci powiedział.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zamknęłam to w sercu,</wers_cd>/
A ty masz klucz do niego.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAERTES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bądź mi zdrowa.</wers_cd></strofa>

wychodzi

</kwestia>


<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż to on tobie powiedział, Ofelio?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Dziewictwo, Ojciec, CórkaOFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Coś, co tyczyło się księcia Hamleta.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W porę mi o tym wspominasz. Słyszałem,/
Że on cię często nawiedzał w tych czasach/
I że znajdował z twojej strony przystęp/
Łatwy i chętny. Jeżeli tak było/
(A udzielono mi o tym wiadomość/
Jako przestrogę), muszę ci powiedzieć,/
Że się nie cenisz tak, jakby przystało/
Dbałej o sławę córce Poloniusza./
Jakież wy macie stosunki? Mów prawdę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oświadczył mi się, ojcze, z swą skłonnością.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z skłonnością? Hm, hm! Mówisz jak dzierlatka/
Niedoświadczona w rzeczach niebezpiecznych./
Wierzysz--li tym tak zwanym oświadczeniom?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie wiem, co myśleć mam, mój ojcze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wiesz?</wers_cd>/
To ja ci powiem: Masz myśleć, żeś dziecko,/
Gdy oświadczenia te bez poświadczenia/
Rozsądku bierzesz za dobrą monetę./
Nie radzę ci się z nim świadczyć, inaczej/
(Że tej igraszki słów jeszcze użyję)/
Doświadczysz następstw niedobrych.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Przysięga, Słowo, Miłość, MłodośćOFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wynurzał</wers_cd>/
Mi swoją miłość bardzo obyczajnie[52].</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, tak, bo czynić to jest obyczajem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I słowa swoje stwierdził najświętszymi,/
Jakie być mogą, przysięgami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POLONIUSZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Plewy</wers_cd>/
Na młode wróble! Wiem ja, gdy krew kipi,/
Jak wtedy dusza hojną jest w kładzeniu/
Przysiąg na usta. Nie bierz tych wybuchów/
Za ogień, więcej z nich światła niż ciepła,/
A i to światło gaśnie w oka mgnieniu./
Bądź odtąd trochę skąpsza w przystępności/
I więcej sobie waż rozmowę swoją/
Niż wyzywanie drugich do rozmowy./
Młodość, Pozycja społecznaCo się zaś księcia Hamleta dotyczy,/
Bacz na to, że on jeszcze młodzieniaszek/
I że mu więcej jest wolno, niż tobie/
Może być wolno kiedykolwiek. Słowem,/
Miłość, Przysięga, Przebranie, Pozór, PożądanieNie ufaj jego przysięgom, bo one/
Są jak kuglarze, czym innym, niż szaty/
Ich pokazują: orędownicami/
Bezbożnych chuci, biorącymi pozór/
Świętości, aby tym łacniej usidlić/
Naiwne serca. Krótko mówiąc, nie chcę,/
Abyś od dziś dnia czas swój marnowała/
Na zadawanie się z księciem Hamletem./
Pamiętaj, nie chcę tego. Możesz odejść.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OFELIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Będę--ć posłuszną, panie.</strofa></kwestia>


Wychodzą.



<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>


Taras zamkowy.

Wchodzą Hamlet, Horacy i Marcellus.


<naglowek_osoba>Wiatr HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ostry wiatr wieje; przejmujące zimno.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W istocie: bardzo szczypiące powietrze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NocHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Która godzina?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dwunasta dochodzi.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dwunasta biła już.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Już? Nie słyszałem.</wers_cd>/
Zbliża się zatem czas, o którym widmo/
Zwykło się jawić.</strofa></kwestia>

Obyczaje, UcztaOdgłos trąb i wystrzałów za sceną.

<kwestia><strofa><wers_cd>Co to znaczy, panie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To znaczy, że król czuwa z czarą w ręku,/
Zgraję opilców dworskich przepijając;/
Każdy zaś taki sygnał trąb i kotłów/
Jest triumfalnym hasłem nowej miary/
Przezeń spełnionej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy to taki zwyczaj?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zwyczaj zaiste; moim jednak zdaniem,/
Lubom tu zrodzon i z tym oswojony,/
Chlubniej byłoby taki zwyczaj łamać/
Niż zachowywać. PijaństwoTe biby na zabój/
W pośmiech i wzgardę tylko nas podają/
U innych ludów: beczkami nas mienią/
I trzodzie chlewnej właściwy przydomek/
Hańbi nazwisko nasze. W rzeczy samej,/
Choćbyśmy zresztą byli bez zarzutu,/
To jedno już by starło z naszych czynów/
Zaszczytną cechę ich wnętrznej wartości./
I pojedynczym ludziom się to zdarza:/
Niejeden skutkiem naturalnych przywar ---/
Czyli to rodu (czemu nic nie winien,/
Bo któż obiera sobie pochodzenie),/
Czy to jakiegoś krwi usposobienia,/
Które częstokroć rwie tamy rozumu,/
Czy to nałogu przeciwnego formom/
Przyzwoitości --- niejeden, powiadam,/
Upośledzony w taki sposób jaką/
Szczególną wadą, bądź to organicznie,/
Bądź przypadkowo --- choćby jego cnoty/
Były skądinąd jako kryształ czyste/
I mnogie, jako być mogą w człowieku ---/
Tą jedną skazą zarażony będzie/
W opinii ludzi. Jedna drachma złego/
Niweczy wszelkie szlachetne pierwiastki.[53]</strofa></kwestia>


Duch, Ojciec, SynDuch wchodzi.


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widzisz go, panie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Aniołowie Pana</wers_cd>/
Zastępów, miejcie mię w swojej opiece!/
Błogosławionyś ty czy potępiony,/
Tchniesz--li tchem niebios czy wyziewem piekieł./
Masz--li zamiary zgubne czy przyjazne,/
Przychodzisz w takiej postaci, że muszę/
Wydobyć z ciebie głos. Hamlecie, królu,/
Ojcze mój, władco Danii, odpowiadaj!/
Nie pozostawiaj mię w nieświadomości;/
Powiedz, dlaczego święte kości twoje,/
Na wieki w trumnie złożone, przebiły/
Śmiertelny całun; dlaczego grobowiec,/
W który widzielim[54] cię zstępującego,/
Podniósł swe ciężkie marmurowe wieko,/
Żeby cię zwrócić ziemi? Co to znaczy?/
Że ty, trup, znowu w kompletnym rynsztunku/
Podksiężycowy ten padół odwiedzasz,/
Czyniąc noc straszną i nas, niedołężnych/
Synów tej ziemi, wstrząsając myślami,/
Przechodzącymi metę naszych pojęć?/
O, powiedz, co to jest! Co za cel tego?/
Czego chcesz od nas?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Daje ci znak, panie,</wers_cd>/
Abyś z nim poszedł, jakby chciał sam na sam/
Pomówić z tobą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jak uprzejmym gestem</wers_cd>/
Wzywa cię, panie, w ustronniejsze miejsce./
Nie idź z nim jednak.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie chodź, mości książę.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chce ze mną mówić: pójdę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie czyń tego,</wers_cd>/
Łaskawy panie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Nieśmiertelność, Odwaga, VanitasHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czegóż bym się lękał?</wers_cd>/
To życie szpilki złamanej niewarte,/
A dusza moja, jak on, nieśmiertelna./
Patrz, znowu na mnie kiwa... Pójdę za nim.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Szaleństwo, Morze, OtchłańHORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A gdyby on cię zaprowadził, panie,/
Nad przepaść, na brzeg owej groźnej skały,/
Która się stromo spuszcza w morską otchłań,/
I tam przedzierzgnął się w inne postacie,/
Jeszcze straszniejsze, które by ci mogły/
Odjąć, o panie, przytomność umysłu/
I w obłąkanie cię wprawić? Zważ tylko!/
Już samo tamto miejsce bez żadnego/
Innego wpływu budzi rozpaczliwe/
Usposobienie w każdym, kto spostrzeże/
Morze na tyle sążni tuż pod sobą/
I słyszy jego huk.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wciąż na mnie kiwa.</wers_cd>/
Idź już, idź; pójdę z tobą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zostań, panie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Puśćcie mnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wstrzymaj się, panie, pozostań!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Los, OdwagaHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Los mój mnie woła i najmniejszą żyłkę/
Mojego ciała czyni tak potężną/
Jak najsilniejszy nerw lwa nemejskiego[55].</strofa></kwestia>

Duch nie przestaje kiwać.

<kwestia><strofa>Ciągle mnie wzywa! Puśćcie mnie!</strofa>

wyrywając się

<strofa><wers_cd>Na Boga!</wers_cd>/
W upiora zmienię tego, co mnie dłużej/
Wstrzymywać będzie. --- Idź, śpieszę za tobą.</strofa></kwestia>


Duch i Hamlet wychodzą.


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Imaginacja w szał go wprawia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Idźmy</wers_cd>/
W trop za nim; tu nie w porę posłuszeństwo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idźmy. Na czymże się to skończy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Widno[56]</wers_cd>/
Jest coś chorobliwego w państwie duńskim.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niebo zaradzi temu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Spieszmy za nim.</wers_cd></strofa></kwestia>


Wychodzą.




<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>


Oddalona część tarasu.

Wchodzą Duch i Hamlet.


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdzie mnie prowadzisz? Mów; nie pójdę dalej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słuchaj mnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Słucham.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Duch, Tajemnica, Obowiązek, ZemstaDUCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zbliża się godzina,</wers_cd>/
O której w srogie, siarczyste płomienie/
Muszę powrócić znowu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Biedny duchu!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie lituj się nade mną, ale bacznym/
Uchem ogarnij to, co ci mam odkryć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mów, powinnością moją słuchać ciebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak niemniej zemścić się, gdy mnie wysłuchasz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zemścić się?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Duch, Grzech, Kara, OjciecDUCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jestem duchem twego ojca,</wers_cd>/
Skazanym tułać się nocą po świecie,/
A przez dzień jęczeć w ogniu, póki wszystek/
Kał popełnionych za żywota grzechów/
Nie wypali się we mnie. Gdybym miejsca/
Mojej pokuty sekret mógł wyjawić,/
Takie bym rzeczy ci opisał, których/
Najmniejszy szczegół rozdarłby ci duszę,/
Młodą krew twoją zmroził, oczy twoje/
Jak gwiazdy z posad wydobył, zwinięte,/
Gładkie kędziory twoje wyprostował/
Tak, że ich każdy włos stanąłby dębem/
Jako na jeżu kolce; ale takich/
Podań nie znosi ludzkie ucho. Słuchaj,/
O, słuchaj, słuchaj, jeśli choć cokolwiek/
Kochałeś twego ojca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przebóg!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>Duch, Zbrodnia, ZemstaDUCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pomścij</wers_cd>/
Śmierć jego, dzieło ohydnego mordu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mordu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, mordu; wszelki mord ohydny,</wers_cd>/
Lecz ten był nadzwyczajny, niesłychany.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dlaboga, wymień go, wymień czym prędzej,/
Abym na skrzydłach chyżych jak modlitwa/
Lub myśl kochanka podążył ku zemście.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zdajesz się pełen dobrych chęci, byłbyś/
Też nikczemniejszy niż najlichsze ziele,/
Wegetujące nad brzegami Lety[57],/
Gdybyś pozostał na to obojętny./
Słuchaj więc, słuchaj, Hamlecie. WążPuszczono/
Rozgłos, że podczas mego snu w ogrodzie/
Wąż mnie ukąsił; takim to skłamanym/
Powodem śmierci mej zwiedziono Danię;/
Dowiedz się bowiem, szlachetny młodzieńcze,/
Że ów wąż, który zabił twego ojca,/
Nosi dziś jego koronę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O nieba!</wers_cd>/
Zdrada, Żona, Cnota, UpadekStryj! Nie zawiodły mnie przeczucia moje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ten to bezwstydny, cudzołożny potwór/
Zdradnymi dary, czarami wymowy/
(Przeklęte dary, przeklęta wymowa,/
Która tak może złudzić!) ku sromocie/
Potrafił skłonić wolę mojej niby/
Cnotliwej żony. O Hamlecie! cóż to/
Był za upadek! Ode mnie, którego/
Miłość statecznie chodziła dłoń w dłoni/
Z ślubną przysięgą, w objęcia nędznika,/
Którego dary przyrodzone były/
Naprzeciw moich tak liche!/
Lecz jako cnota pozostaje czystą,/
Choćby ją sprośność w postaci niebianki/
Usiłowała skusić, tak zła żądza,/
Choćby ją łączył ślub z aniołem nawet,/
Prędko uprzykrzy sobie święte łoże/
I rzuci się na barłóg./
Ale dość tego! TruciznaJuż powietrze ranne/
Czuć mi się daje; muszę kończyć: kiedym/
Raz po południu jak zwykle w ogrodzie/
Bezpiecznie zasnął, wkradł się stryj twój z flaszką/
Zawierającą blekotowe krople[58]/
I wlał mi w ucho ten zabójczy rozczyn,/
Którego siła tak jest nieprzyjazna/
Ludzkiej naturze, że jak żywe srebro/
Przebiega nagle wszystkie drogi, wszystkie/
Kanały ciała i jako sok kwaśny/
Wlany do mleka ścina wnet i zgęszcza/
Wszystką krew zdrową. Tak było i z moją;/
I wraz plugawy trąd, jak u Łazarza,/
Wystąpił na mnie i brzydką skorupą/
Pokrył mi całe ciało./
Tak to śpiąc, ręką brata pozbawiony/
Zostałem życia, berła i małżonki,/
Grzech, ŚmierćSkoszony w samym kwiecie moich grzechów:/
Bez namaszczenia, bez przygotowania,/
Bez porachunku z sobą wyprawiony/
Zdać porachunek z win jeszcze nie zmytych./
Matka, WinaO, to okropne! okropne! okropne!/
Masz--li iskierkę czucia, nie ścierp tego;/
Nie pozwól, aby łoże władców Danii/
Było ohydnym gniazdem wszeteczeństwa./
Jakkolwiek jednak czyn ten pomścić zechcesz,/
Nie kalaj swojej duszy, nie czyń przeciw/
Matce zamachów; pozostaw ją niebu/
I Wyrzuty sumieniaowym cierniom, które w głębi łona/
Występnych siedzą; zrobią one swoje./
Bądź zdrów, świecący robaczek oznajmia,/
Że ranek już jest bliski; wątłe bowiem/
Światełko jego znacznie już pobladło;/
Żegnam cię, żegnam cię; pamiętaj o mnie.</strofa>

znika

</kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O wy niebieskie potęgi! O ziemio!/
Cóż więcej? Mamże piekło jeszcze wezwać?/
Nie, o nie! Krzep się, krzep się, serce moje!/
Prężcie się nerwy! Obowiązek, PamięćPamiętać o tobie?/
O biedny duchu, stanie ci się zadość./
Dopóki tylko w tej znękanej głowie/
Pamięć żyć będzie. Pamiętać o tobie?/
Wraz pamięć moja z tablic swych wykreśli/
Wszelkie powszednie, tuzinkowe myśli;/
Książkową mądrość, obrazy, wrażenia,/
Płody młodości lub zastanowienia,/
Wszystko, co związek ma z przyszłym mym bytem;/
To, coś mi zlecił, to tylko wyrytem/
W księdze mojego mózgu pozostanie;/
Tak mi dopomóż, wiekuisty Panie!/
O wiarołomna niewiasto! O łotrze,/
Uśmiechający się, bezczelny łotrze!/
Muszę to sobie zapisać, że można/
Nosić na ustach uśmiech i być łotrem ---/
W Danii przynajmniej</strofa>

wyjmuje pugilares i zapisuje

<strofa><wers_cd>Tak; siedź tu, stryjaszku,</wers_cd>/
Ojciec, Przysięga, SynTeraz--że, duszo moja, pilnuj hasła,/
A tym jest: Żegnam cię, pamiętaj o mnie!/
Przysiągłem mu być wiernym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>

<kwestia>

za sceną

<strofa><wers_cd>Królewiczu!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>

<kwestia>

podobnież

<strofa>Książę Hamlecie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Chroń go, Panie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Amen!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Hop, hop, hop, mości książę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Hop, hop, chłopcze!</wers_cd>/
Tu, tu, mój ptaszku!</strofa></kwestia>


Horacy i Marcellus wchodzą.


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I cóż?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I cóż, panie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dziwy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TajemnicaHORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Opowiedz nam to, panie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Właśnie!</wers_cd>/
Żebyście potem roztrąbili.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jaż bym</wers_cd>/
Mógł to uczynić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, ani ja pewnie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż wy powiecie na to? Któż by sądził?/
Ale będziecie milczeć?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY I MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jak Bóg w niebie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie ma na całą Danię nikczemnika,/
Który by nie był kompletnym ladaco.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do objawienia nam tego nie trzeba,/
Żeby aż duchy wychodziły z grobów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W istocie, macie słuszność. Owóż tedy/
Nie pozostaje nam teraz nic więcej,/
Jeno bez żadnych dalszych korowodów/
Uścisnąć sobie dłonie i pójść z Bogiem./
Interes, ModlitwaWy idźcie, gdzie wam każe iść interes/
Lub skłonność --- każdy bowiem na tym świecie/
Ma jakąś skłonność lub interes; ja zaś/
W prostocie mojej pójdę się pomodlić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To są czcze tylko słowa, mości książę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przykro mi, żeście obrażeni; z serca/
W istocie, z serca przykro.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mości książę,</wers_cd>/
Nie ma tu żadnej obrazy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I owszem.</wers_cd>/
Zaprawdę mówię wam, jest tu obraza,/
I wielka. Duch, Przysięga, TajemnicaCo się tyczy tego ducha,/
Jest to duch dobry; poprzestańcie na tym;/
Co zaś pomiędzy nim a mną tu zaszło,/
Ciekawość swoją w tej mierze przytłumcie/
Całą możliwą dozą rezygnacji./
A teraz, moi mili przyjaciele,/
W imię przyjaźni, w imię koleżeństwa,/
Zróbcie mi jedną grzeczność.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jaką, panie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie mówcie, coście widzieli tej nocy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY I MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie powiem, panie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przysiążcie mi na to.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na honor, nic nie powiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I ja także,</wers_cd>/
Na honor.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na ten miecz raczej przysiążcie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARCELLUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jużeśmy[59], panie, przysięgli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przysiążcie</wers_cd>/
Na ten miecz, na ten miecz, mówię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUCH</naglowek_osoba>

<kwestia>

spod ziemi

<strofa><wers_cd>Przysiążcie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PrzysięgaHAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ha, to ty! Stamtąd odzywasz się, stary?/
Słyszycie tego kipra[60] tam w piwnicy?/
Przysiążcie--ż!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na cóż mamy przysiąc, panie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Że o tym, coście widzieli, nikomu/
Nigdy a nigdy nie powiecie słowa./
Przysiążcie--ż na ten miecz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUCH</naglowek_osoba>

<kwestia>

spod ziemi

<strofa><wers_cd>Przysiążcie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Znowu?</wers_cd>/
<slowo_obce>Hic et ubique?</slowo_obce>[61] Odmieńmy więc miejsce./
Pójdźcie tu, moi panowie, połóżcie/
Na moim mieczu palce i przysiążcie,/
Że o tym, coście słyszeli, nikomu/
Nic nie powiecie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUCH</naglowek_osoba>

<kwestia>

spod ziemi

<strofa><wers_cd>Przysiążcie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ha, krecie!</wers_cd>/
Tak prędko umiesz szybować pod ziemią?/
Wyborny z ciebie minier! No, panowie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HORACY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na Boga, to są rzeczy niepojęte!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chciał--że byś wszystko pojąć? O Horacy,/
Filozof, WiedzaWięcej jest rzeczy na ziemi i w niebie,/
Niż się ich śniło waszym filozofom./
Przysięga, TajemnicaPójdźcie tu, i jak pierwej w imię Boga,/
Przysiążcie, że jakkolwiek bym się kiedy/
Wydawał dzikim, dziwacznym w obejściu ---/
Być bowiem może, że mi się na przyszłość/
Wyda stosownym przybrać taką postać ---/
Że, mówię, widząc mnie takim,/
Żaden z was ani potrząsaniem głowy,/
Ani wzruszeniem ramion, ani wreszcie/
Jakimikolwiek wątpliwymi słowy,/
Jako to: ,,Hm, hm, wiem ja"; albo: ,,Mógłbym,/
Gdybym chciał"; albo: ,,Gdybym był gadułą";/
Albo: ,,Są tacy, co by mogli" --- zgoła,/
Niczym dwuznacznym nie da się domyślić,/
Że wie coś o mnie. Poprzysiążcie--ż na to,/
Jeśli pragniecie, aby się nad wami/
W nieszczęściu Pan Bóg zmiłował.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUCH</naglowek_osoba>

<kwestia>

spod ziemi

<strofa><wers_cd>Przysiążcie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAMLET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ukój się, ukój, rozdrażniony duchu!/
Pomnijcież na wasz ślub, mili panowie,/
A przez co tylko taki biedny człowiek/
Jak Hamlet, będzie wam zdolny okazać/
Swoją życzliwość, to was nie ominie./
Teraz rozejdźmy się. --- Obowiązek, Obraz świataŚwiat wyszedł z formy/
I mnie--ż to trzeba wracać go do normy!</strofa></kwestia>


Wychodzą.