Lektury: Świętoszek akt 5

Edytuj
Komentarze              Archiwum wersji (wszystkie edycje)

Skopiowano ze stron roboczych projektu Wolne Podręczniki

<naglowek_akt>AKT PIĄTY</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

Kleant, Orgon

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dokąd chcesz biec?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czyż ja wiem.</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc najprostsza rada,</wers_cd>/
Że przecie porozumieć się najprzód wypada,/
Może się znajdą jeszcze jakieś środki nowe.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TajemnicaORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przez tę szkatułkę teraz straciłem już głowę,/
Ona bardziej niż wszystko przejmuje mnie trwogą.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakież to tajemnice odkryć się z niej mogą?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jest to własność Argasa; on w chwili rozstania/
Dał mi ją w tajemnicy wielkiej do schowania,/
A jak wiesz o tym, to był mój przyjaciel szczery,/
Więc przyjąłem. Mówił mi, że są tam papiery/
Wielkiej ważności, jam był zbyt skory w usłudze.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A na cóżeś ją potem oddał w ręce cudze?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To z powodu skrupułów sumienia się stało,/
Bom temu zdrajcy zaraz powiedział rzecz całą,/
A on łatwo nakłonił mnie do swego zdania,/
Ażebym mu szkatułkę dał do przechowania,/
Bo wtedy mnie z pewnością kara nie doścignie,/
W razie śledztwa, przysięga moja rzecz rozstrzygnie;/
A fałszywą nie będzie, bo przysięgnę szczerze,/
Że jej nie mam, gdy on ją do siebie zabierze.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Źle z tobą, jeśli rzeczy z pozorów ocenię:/
Najprzód ta darowizna, później to zwierzenie./
Choćbym już wszystko inne odrzucił na stronę,/
Są rzeczy nazbyt lekko przez ciebie spełnione./
Mając te środki w ręku, może cię zatrwożę./
Gdy powiem, że daleko prowadzić cię może./
Nie drażnić go, przeciwnie z roztropnością całą/
Jakiś łagodny środek znaleźć wypadało.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Umiarkowanie, Pobożność, RozczarowanieRzecz straszna! pod tak pięknym pobożności godłem/
Spotkać się z niecną duszą i z sercem tak podłem./
Żebraka wziąłem za to, że mówił pacierze;/
Stało się, w zacnych ludzi, w pobożnych nie wierzę./
Od dziś nienawiść dla nich ogarnia mnie wściekła/
I będę dla nich gorszy, niż sam diabeł z piekła.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Znowu ci uniesienie na przeszkodzie stanie,/
Ażebyś w sądach swoich miał umiarkowanie,/
Nigdy się w zdrowym zdaniu nie utrzymasz długo,/
Z jednej ostateczności zaraz wpadasz w drugą./
Ta udana pobożność słusznie ci obrzydła,/
Błąd spostrzegłeś, gdy oszust złapał cię już w sidła;/
Poprawiłeś się, dobrze, ale czyż w te pędy,/
Gdy się raz uleczyłeś, w nowe wpadać błędy?/
Za to, że jeden oszust nikczemnie cię zmami,/
To już wszyscy pobożni mają być łotrami?/
Że tamten nazbyt zręcznie użył maski podłej,/
Że cię jego oszustwa nazbyt łatwo zwiodły,/
To wszystkich chcesz już sądzić w namiętnym zapale/
I uczciwie pobożnych nie uznajesz wcale./
MądrośćPozostaw libertynom ten dowód głupoty,/
Umiej rozróżnić pozór od prawdziwej cnoty,/
Szacunkiem nie otaczaj ludzi nazbyt wcześnie,/
Abyś się znowu, jak dziś, nie zawiódł boleśnie./
Trzymaj się średniej drogi, patrz na błędy cudze,/
Ale obelg nie rzucaj prawdziwej zasłudze./
A jeśli w ostateczność masz już wpadać stale,/
To lepiej wierzyć w ludzi, niż nie wierzyć wcale.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

Orgon, Kleant, Damis

<naglowek_osoba>Młodość, Ojciec, Syn, ZemstaDAMIS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to? mój ojcze! czy mnie doszła wieść prawdziwa,/
Że ten łotr twojej łaski za broń dziś używa/
I nikczemny niewdzięcznik w sposób tak zuchwalczy/
Twymi dobrodziejstwami przeciw tobie walczy?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, synu! Toteż boleść straszną czuję w duszy.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DAMIS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja mu natychmiast pójdę obciąć oba uszy[1],/
Takiej zdrady nie można puszczać tak powolnie./
Nie bój się ojcze, ja cię od niego uwolnię./
Zgniotę z nim razem wszelkich przykrości powody.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Otóż to! chcesz postąpić tak jak człowiek młody./
Miarkuj twoje zapędy, wybuchy dziecinne,/
Innego mamy króla, czasy są dziś inne,/
Trudno już gwałtownością walczyć, albo zwadą.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

Pani Pernelle, Orgon, Elmira, Kleant, Marianna, Damis, Doryna

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakież to straszne rzeczy w uszy mi tu kładą!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To nowiny, którem sam sprawdził na mą szkodę,/
Bieda, ZdradaZa moje trudy, matko, piękną mam nagrodę./
Biorę człowieka, sądząc, że biedny prawdziwie,/
Jak brata rodzonego w swym domu go żywię;/
Mych dobrodziejstw dla niego nieprzerwany wątek,/
Daję mu własną córkę, cały mój majątek/
I to nędzne stworzenie tym nienasycone/
W tym samym czasie pragnie uwieść moją żonę./
Nie dosyć tego, jeszcze niezadowolony/
Grozi mi właśnie łaską, co doznał z mej strony;/
Chce mnie zgnębić tą bronią, którą tknięty szałem/
Sam w pełnym zaufaniu, w ręce mu oddałem./
Zbrojny w me dobrodziejstwa, łotr z wytartym czołem,/
Chce mnie tam zepchnąć właśnie, skąd go wyciągnąłem.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DORYNA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Biedny człowiek!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mój synu, temu nie dam wiary,</wers_cd>/
Ażeby on chciał spełnić tak czarne zamiary.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Uczciwi są zawsze zazdrości przedmiotem!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Skądże to matce przyszło teraz mówić o tem?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>Matka, Plotka, Pozory, Prawda, SynP. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W twoim domu, mój synu, dziwny nieład gości,/
On tu był zawsze celem niechęci i złości.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A cóż ma znaczyć niechęć w tym zdarzeniu całym?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Powtarzałam ci często, gdyś był dzieckiem małym:/
Cnota, ZazdrośćŻe cnota rzadko bardzo zyskuje uznanie,/
Zawistni umrą, ale zawiść pozostanie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>No, ale co ma znaczyć ta mowa w tej chwili?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To, że ci jakieś plotki na niego zrobili.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kiedy ja sam widziałem wszystko dzisiaj z rana.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przebiegłość złych języków jest niewyczerpana.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Matka mnie do największej doprowadzi złości!/
Kiedyż wszystko się działo w mojej obecności.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jad ludzki zawsze zwalać każdego gotowy/
I nikt się nie uchroni od ciosów obmowy.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Taki upór granicę rozsądku przekroczy!/
Widziałem, sam widziałem ja, na własne oczy/
Widziałem. No widziałem tak, co się nazywa,/
Czy mam krzyczeć sto razy, że to rzecz prawdziwa?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mój Boże! często pozór właśnie nas omami./
Nie zawsze to jest prawdą, co widzimy sami.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wściekam się!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W podejrzeniu sądzimy inaczéj</wers_cd>/
I najczęściej rzecz dobra źle się wytłumaczy.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, zapewne, by zyskać zasługę dla nieba,/
Chciał moją żonę ściskać dziś rano.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Potrzeba,</wers_cd>/
Aby oskarżać słusznie, mieć większe powody;/
Należało na lepsze czekać ci dowody.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdybym to nie z ust matki słuchał takiej mowy,/
Nie wiem, co bym z wściekłości zrobić był gotowy.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KaraDORYNA</naglowek_osoba>

do Orgona

<kwestia><strofa>Jaką miarą kto mierzył, taką mu odmierzą;/
Pan wprzód nie chciałeś wierzyć, tu panu nie wierzą.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na próżnych korowodach czas daremnie bieży,/
Gdy nam środki na przyszłość obmyśleć należy,/
Wszakże jego pogróżki nie są żartem wcale.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DAMIS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyż on śmiałby postąpić z nami tak zuchwale!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ELMIRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja sądzę, że nic złego z tego nie wypadnie,/
Własna jego niewdzięczność obroni nas snadnie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>

do Orgona

<kwestia><strofa>Nie ufaj w to, on środki wynajdzie w potrzebie,/
Które mu dopomogą do zwalczenia ciebie;/
Ty wiesz, że zarzut spisku nie jest lekki zgoła/
I jak smutne następstwa sprowadzić ci zdoła./
Powtarzam ci, że wiedząc, jak jest uzbrojony,/
Drażnić go, nieroztropnie było z twojej strony.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przyznaję, że gwałtowność moja była zdrożna,/
Ale czyż z takim łotrem powstrzymać się można?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pragnąłbym wyszukania jakiegoś sposobu/
Aby chociaż pozornie, pogodzić was obu.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ELMIRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdyby mi była znana, jak dziś sprawa cała/
Nigdy bym była do niej powodów nie dała/
I przez...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>

do Doryny spostrzegając wchodzącego Loyala

<kwestia><strofa><wers_cd>Co chce ten człowiek? niech ci prędko powie,</wers_cd>/
Także mi odwiedziny teraz siedzą w głowie.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

Poprzedni i Loyal

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>

do Doryny w głębi sceny

<kwestia><strofa>Dzień dobry, droga siostro! zrób to z łaski swojéj,/
Abym mógł mówić z panem.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DORYNA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zajęty tam stoi</wers_cd>/
I wątpię, aby teraz chciał przyjmować gości.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Moje przybycie pewno nie zrobi przykrości,/
Przeciwnie, sądzę, że mu powinno być miłem./
Z bardzo dobrą dla niego nowiną przybyłem.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DORYNA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pańskie nazwisko?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niech mu panienka doniesie,</wers_cd>/
Żem od pana Tartuffe’a przybył w interesie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DORYNA</naglowek_osoba>

do Orgona

<kwestia><strofa>To jakiś człowiek, który mówi dość łaskawie,/
Że od pana Tartuffe’a przyszedł w jakiejś sprawie,/
Która pana ucieszy.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>

do Orgona

<kwestia><strofa><wers_cd>Jestem tego zdania</wers_cd>/
Ażebyś go wysłuchał, jakie ma żądania.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>

do Kleanta

<kwestia><strofa>A jeśli ten jegomość przyszedł tu w zamiarze/
Zgodzenia nas, jakież mu uczucia okażę?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Powstrzymaj rozdrażnienie, to będzie najlepiéj,/
Jeśli się w zgodny sposób od ciebie odczepi.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>

do Orgona

<kwestia><strofa>Witam pana. Niech niebo twoich wrogów skruszy,/
A panu niech tak sprzyja, jak ja pragnę z duszy.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>

po cichu, do Kleanta

<kwestia><strofa>Ten wstęp naszej rozmowy dość się dobrze składa/
I pojednawcze chęci zda się zapowiada.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pański dom cały również w sercu noszę długo,/
Bo ja ojca pańskiego jeszcze byłem sługą.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Daruj pan, lecz doprawdy serce mi się ściska,/
Żem nie znał pana dotąd i nie wiem nazwiska.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>UrzędnikLOYAL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Moje nazwisko Loyal, z Normandii[2] ród wiodę,/
Jestem woźnym od rózgi[3] na zawistnych szkodę;/
Od lat czterdziestu urząd ten w mym ręku kwitnie,/
Spełniam go z woli nieba ze wszech miar zaszczytnie/
I przychodzę tu właśnie z urzędu i stanu/
Mojego, pewien nakaz zapowiedzieć panu.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to! pan tu...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie unoś się, łaskawy panie,</wers_cd>/
To tylko prosty nakaz, zwyczajne wezwanie:/
Abyś ten dom opuścił wraz z domownikami,/
Rodziną, służącymi, wyniósł się z meblami/
Bez zwłoki, by właściciel mógł go zająć prawy[4].</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mam stąd wyjść, wynosić się!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jeśli pan łaskawy.</wers_cd>/
Dom ten, jak pan wiesz zresztą, właściciela zmienia,/
Zacny pan Tartuffe jest nim dziś bez zaprzeczenia,/
Jak i całych dóbr pańskich; a to w tym sposobie,/
Jak opiewa umowa, którą mam przy sobie./
Jej forma już wyłącza nawet myśl o sporze.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DAMIS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To zuchwalstwo, z jakim nic zrównać się nie może.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>

do Damisa

<kwestia><strofa>Ja z panem nie mam sprawy.</strofa>

pokazując Orgona

<strofa>A zaś pana cenię,/
Bo rozum i łagodne ma usposobienie;/
Pojęcia obowiązków dał tutaj dowody,/
Sprawiedliwości żadnej nie czyniąc przeszkody.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, panie, pan żadnych przeszkód mi nie stawia,</wers_cd>/
Wiem, że za milion pan byś nie spełnił bezprawia;/
Jak człowiek zacny zniesiesz to z spokojem całym,/
Bym wypełnił rozkazy, które odebrałem.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DAMIS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdyby się tak zmieniła nagle rzeczy postać,/
Mógłby woźny od rózgi kijem tutaj dostać.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>

do Orgona

<kwestia><strofa>Spraw pan, by syn twój milczał lub był oddalony,/
Protokół z niego spisać byłbym przymuszony,/
A przyjemniej mi będzie, jeśli go pominę.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DORYNA</naglowek_osoba>

na stronie

<kwestia><strofa>Ten pan Loyal ma bardzo nielojalną minę.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>Obowiązek, UrzędnikLOYAL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dla zacnych ludzi jestem wylany i szczery,/
Toteż dlatego tylko wziąłem te papiery,/
By pana zobowiązać i zdziwić przyjemnie./
Bo któż wie, jakby rzeczy poszły tu beze mnie?/
Gdyby całej tej sprawy podjął się kto inny,/
Czyby zechciał tak działać w sposób dobroczynny?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pytam się, co gorszego jeszcze pozostaje,/
Jak wypędzać mnie z domu.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja panu czas daję.</wers_cd>/
Do tego stopnia dobroć posuwam dla pana,/
Że ci udzielam zwłoki aż do jutra rana/
I ażeby kłopotu nie sprawić nikomu,/
Z dziesięciu mymi ludźmi prześpię noc w tym domu;/
Dla formy tylko, którą panu nie dokuczę./
Trzeba mi przed wieczorem oddać wszystkie klucze./
W nocy możecie państwo wszyscy spać bezpiecznie,/
Będę czuwał, by wszystko odbyło się grzecznie;/
Za to jutro od rana będzie pan zajęty:/
Potrzeba dom opróżnić, wynieść wszystkie sprzęty,/
Moi ludzie pomogą, a mocnych wybiorę,/
Ażeby dopomogli wszystko zrobić w porę./
Sądzę, że się w ten sposób łatwo kłopot przetnie;/
A ponieważ ja z panem działam tak szlachetnie,/
Zaklinam pana, abym i ja z pańskiej strony/
W spełnieniu obowiązków, nie był przeszkodzony.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>

na stronie

<kwestia><strofa>Z całego serca, z tego co mi pozostaje/
Najpiękniejszych luidorów[5] sto w tej chwili daję,/
Bylem mógł tylko walnąć w ten pysk jego miły/
Jeden raz tylko pięścią, ale z całej siły.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>

do Orgona

<kwestia><strofa>Powstrzymaj się! nie psujmy nic.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DAMIS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na to gadanie</wers_cd>/
Ręka mnie swędzi, wstrzymać się nie będę w stanie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DORYNA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Panie Loyal, masz plecy, że aż spojrzeć miło;/
Sądzę, że parę kijów by im nie szkodziło.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kara, Kobieta, SądZa te słowa nikczemne ukarać cię mogą,/
Moja panno; kobiety sądzą również srogo.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>

do Loyala

<kwestia><strofa>Skończmy już. Niech pan złoży papiery tej sprawy/
I pozostawić samych nas, bądź pan łaskawy.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LOYAL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do widzenia. Niech z nieba zdrój łask na was spadnie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z tym co cię przysłał, żebyś w piekle siedział na dnie.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

Orgon, pani Pernelle, Elmira, Kleant, Marianna, Damis, Doryna

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Sądzę, że zdanie matki już się do mnie skłania,/
Z tego faktu wszak można nabrać przekonania,/
Że jest łotr. Czyliż większych dowodów potrzeba?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jestem jak ogłupiała i spadam jak z nieba!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DORYNA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niesłusznie się pan skarży, bo biorąc rzecz ściśléj,/
To właśnie potwierdzenie wszystkich jego myśli./
On z miłości bliźniego tak nad panem czuwa:/
Wie, że często majątek pokusy nasuwa,/
Z litości pragnie obrać cię z całego mienia,/
Bo to może przeszkodzić panu do zbawienia.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cicho bądź! zawsze jedno mówić ci wypada.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>

do Orgona

<kwestia><strofa>Pójdźmy, może się jeszcze znajdzie jakaś rada.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ELMIRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, wszakże macie środek pod ręką gotowy,/
Jego niewdzięczność niszczy ważność tej umowy./
Nikczemność taka przecie jest nazbyt zuchwałą,/
Aby jego żądanie skutek odnieść miało.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

Poprzedni i Walery

<naglowek_osoba>WALERY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Musząc zasmucić pana, żal czuję głęboki,/
Ale przynoszę wieści nie cierpiące zwłoki./
Przyjaciel mój z uczuciem dla mnie niezachwianem,/
Wiedząc, jak ścisłe węzły złączyły mnie z panem/
Przez jego córkę, z czym się przed wszystkimi szczycę,/
Zdradził z przyjaźni dla mnie ważną tajemnicę/
Stanu, na skutek której konieczność wyrasta,/
Byś natychmiast ucieczką ratował się z miasta./
ZdradaOszust, który się dotąd cieszył twym zajęciem/
Przed godziną oskarżyć cię umiał przed księciem/
I złożył w jego ręce, by zaszkodzić panu,/
Jakąś ważną szkatułkę, własność zdrajcy stanu,/
Którą pan ukrywałeś, jak twierdzi niegodnie,/
Chocieś wiedział, że czyniąc to --- popełniasz zbrodnię./
Zresztą w szczegółach sprawa ta nie jest mi znaną,/
Lecz wiem, że przeciw panu rozkaz już wydano;/
Dla pośpiechu on sam ma aresztować pana,/
Tylko mu zbrojna pomoc została dodana.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Otóż się wydał zdrajca nawet i w tym względzie,/
Jakim sposobem praw swych poszukiwać będzie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Muszę przyznać, że człowiek jest nikczemne zwierzę.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>WALERY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Najmniejsza zwłoka smutny obrót tu przybierze./
Powóz czeka na dole, w nim cię odwieźć mogę,/
A tysiąc luidorów przyniosłem na drogę;/
Nie traćmy zatem czasu; chociażby bez winy/
W ucieczce szybkiej środek dla pana jedyny./
W ten sposób pan przynajmniej pierwszą przejdzie grozę,/
A na bezpieczne miejsce ja sam cię odwiozę.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie wiem, jak mam zawdzięczyć panu to staranie!/
Dziś nawet podziękować ci nie jestem w stanie/
I błagam tylko nieba, by zesłało chwilę,/
W której mógłbym zapłacić ci za przysług tyle./
Żegnam was... ale zróbcie tutaj...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Śpiesz, czas bieży;</wers_cd>/
Bądź spokojny, zrobimy, co zrobić należy.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

Tartuffe, Urzędnik i poprzedni

<naglowek_osoba>TARTUFFE</naglowek_osoba>

wstrzymując Orgona

<kwestia><strofa>Nie tak spieszno, mój panie! niechaj pan przystanie,/
Niedaleko będziesz miał wygodne mieszkanie./
Z rozkazu księcia areszt tu na pana kładę.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ha, łotrze! na ostatek chowałeś mi zdradę!/
Tym ciosem pragniesz mnie się pozbyć jak najprędzéj,/
Uwieńczasz twą nikczemność, dopełniasz mej nędzy.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TARTUFFE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W słuchaniu pańskich obelg mogę być powolny,/
Bo dla nieba wycierpieć więcej jestem zdolny.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zaiste, to szczyt cnoty działać w tym sposobie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DAMIS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nikczemnik jeszcze z nieba śmie urągać sobie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TARTUFFE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Waszymi wymysłami wzruszać się nie myślę,/
Bo ja mój obowiązek tylko spełniam ściśle.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Za to też pana sława i nagroda czeka,/
Prawdziwie to zajęcie zacnego człowieka.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TARTUFFE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, to zajęcie w którym jest sława niemała,/
Gdy pochodzi z tej ręki, która mi je dała.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdzież u ciebie wdzięczności tak sławiona cnota?/
Wszak ja cię własną ręką wyciągnąłem z błota.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TARTUFFE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wyznaję, dałeś mi pan dowody zajęcia,/
Lecz pierwszym obowiązkiem jest służba dla księcia;/
Ten święty obowiązek wszystko we mnie głuszy,/
Jego poczucie wdzięczność niszczy w mojej duszy./
Ja bym wszystko poświęcił dla niego w potrzebie,/
Przyjaciół, żonę, krewnych, a nawet i siebie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ELMIRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kłamca!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DORYNA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nikczemnych ludzi w tym zręczność prawdziwa,</wers_cd>/
Płaszczem świetnych pozorów podłość się okrywa.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz jeśli taką wielką ma być pańska cnota/
I tak szczytna gorliwość teraz panem miota,/
Czemużeś nie używał ich w księcia obronie,/
Póki Orgon nie podszedł cię przy swojej żonie?/
I dotąd denuncjacji nie zaniosłeś komu,/
Póki cię w oburzeniu nie wypędził z domu?/
A jeszcze jednej strony chcę dotknąć w tej sprawie;/
Wszak darowiznę jego przyjąłeś łaskawie,/
Wiedziałeś już o winie i pragnąłeś kary,/
Dlaczegóż od przestępcy przyjmowałeś dary?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TARTUFFE</naglowek_osoba>

do Urzędnika

<kwestia><strofa>Próżnymi mnie krzykami tutaj niepokoją,/
Skróć pan to i powinność chciej wypełnić swoją.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>URZĘDNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czekałem, aż wyznanie od pana odbiorę,/
Teraz już dalsza zwłoka byłaby nie w porę;/
Więc ażeby wypełnić rozkazy, mój panie,/
Pójdź ze mną do więzienia, gdzie znajdziesz mieszkanie.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TARTUFFE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kto? ja panie?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>URZĘDNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, ty sam.</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>TARTUFFE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Za co mnie pan bierze?</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>URZĘDNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie tobie tłumaczenie mam zdawać w tej mierze.</strofa>

do Orgona

<strofa>Sprawiedliwość, WładzaDla pańskiego spokoju wątpliwość rozwiążę./
Podłości znieść nie może panujący książę;/
Jego wzroku pozorem kłamca nie oszuka,/
I nie zwiedzie go cała obłudników sztuka,/
Jemu pojęcie cnoty oczu nie zamyka,/
Ceniąc zacnych, odróżnia łatwo nikczemnika./
I tu go nie złudziły pozory złowieszcze,/
Bo zawikłańsze sprawy odkrywa on jeszcze./
Kiedy go książę badał na gruncie zbyt śliskim,/
Poznał w nim już znanego pod innym nazwiskiem/
Łotra, którego przestępstw szereg już wiadomy,/
Mógłby historią zbrodni pozapełniać tomy./
Toteż monarcha, słusznie będąc oburzony/
Tak czarną niewdzięcznością dla was z jego strony,/
Inne jego uczynki przyjmując w rachubę,/
Przysłał mnie z nim do pana, lecz tylko na próbę,/
By ocenić, gdzie w chęciach nikczemnych dojść może/
I abym go zatrzymał w odpowiedniej porze;/
Wreszcie niepokój pański równie mając w cenie,/
By ci dał ze wszystkiego zadośćuczynienie./
Tak, wszystko mam odebrać temu jegomości,/
Zwrócić panu papiery, tytuły własności;/
Książę w moc władzy sobie ustawą nadanéj/
Niszczy akt darowizny przez pana zeznany,/
Na koniec przebaczenie wspaniałe udziela/
Za skrywanie szkatułki twego przyjaciela./
W ten sposób wola księcia nagrodę stanowi/
Za zasługi, co niegdyś oddałeś krajowi;/
W niespodziewanej chwili, dzisiaj jego władza/
Dawną, zaszczytną służbę pańską wynagradza,/
Byś wiedział, że zasada przez niego przyjęta/
Może o złym zapomnieć, lecz dobre pamięta.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>DORYNA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech będzie chwała niebu!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>P. PERNELLE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Już bać się przestanę.</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ELMIRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To szczęśliwe zdarzenie!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I nieprzewidziane!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>Przemiana, ZemstaORGON</naglowek_osoba>

do Tartuffe'a, którego Urzędnik wyprowadza

<kwestia><strofa>Ha! masz łotrze nareszcie!</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

Pani Pernelle, Orgon, Elmira, Marianna, Kleant, Walery, Damis, Doryna

<naglowek_osoba>KLEANT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wstrzymaj te wyrzuty,</wers_cd>/
Tak postępuje człowiek z godności wyzuty./
Zostaw losowi karę tego nikczemnika,/
Nie powiększaj boleści, która go przenika;/
Życz lepiej, aby zmienił swe postępowanie,/
Aby prawdziwą cnotę ukochać był w stanie,/
A może być, w poprawie, przekonania nowe/
Złagodzą mu wyroki słuszne, choć surowe./
Ty zaś idź, by dobremu księciu złożyć dzięki/
Za otrzymane dzisiaj łaski z jego ręki.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ORGON</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, dobrze powiedziałeś! To powinność miła/
Złożyć dzięki za radość, którą wytworzyła/
Jego wspaniałość dla nas. Spełnię to najszczerzéj;/
Lecz po tym obowiązku drugi mi należy/
Spełnić, więc Walerego dziś uwieńczę cele/
I kochankom w nagrodę sprawimy wesele.</strofa></kwestia>

<kwestia><strofa>KONIEC</strofa></kwestia><extra>skład niesemantyczny</extra>
</dramat_wierszowany_l></utwor>

Przypisy

  1. <slowo_obce>oba uszy</slowo_obce> --- dzisiaj: oboje uszu.
  2. Normandia --- kraina we Francji, położona nad kanałem La Manche.
  3. <slowo_obce>woźny</slowo_obce> --- kiedyś pracownik sądowy, który pilnował porządku i roznosił pocztę, doręczał wyroki.
  4. <slowo_obce>właściciel prawy</slowo_obce> --- tutaj: właściciel z mocy prawa; faktycznie posiadający prawo własności.
  5. <slowo_obce>luidor</slowo_obce> --- złota moneta we Francji XVII i XVIIIw.; luidory zwano też ludwikami.