Lektury: I. (Miriamowi)

Edytuj
Komentarze              Archiwum wersji (wszystkie edycje)

Skopiowano ze stron roboczych projektu Wolne Podręczniki

<utwor><liryka_lp>

<autor_utworu>Jan Kasprowicz</autor_utworu>

<autor_utworu>Jan Kasprowicz</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Nad przepaściami</dzielo_nadrzedne>

<nazwa_utworu>I</nazwa_utworu>


<dedykacja><strofa>Miriamowi[1]/
<wers_wciety typ="2">z szczerą przyjaźnią.</wers_wciety></strofa></dedykacja>


<srodtytul>I</srodtytul>


<strofa>Ciemność, Góra, Otchłań, ŚmierćOlbrzymie baszty stromych skał/
Spadają w głąb bezdenną,/
Gdzie fale mgławic wicher zwiał/
W toń nieruchomą, senną.</strofa>

<strofa>W słońcu goreje szczytów skroń,/
Smug opalowy spada/
W mgieł nieruchomą, senną toń,/
Gdzie śmierć spoczywa blada.</strofa>

<strofa>Lśni się w opalach wiewny puch/
Mgły błękitnawo--mlecznej,/
Ciało, DuchA ponad śmiercią ludzki duch/
Zawisł, jak blask słoneczny.</strofa>

<strofa>Ciała przytulił ogrom skał,/
W przepaściach śmierć pod nami,/
A duch, zrzuciwszy brzemię ciał,/
Zawisł nad przepaściami.</strofa>


<srodtytul>II</srodtytul>


<strofa>Góra Na głaźnych[2] stokach drzemie las/
W błękitnej mgieł oponie ---/
W ten południowy, cichy czas,/
Co wokół żarem płonie.</strofa>

<strofa>Burza, ŻywiołyWczoraj tu szalał błysk i grom,/
Burza waliła kłody,/
Sen, Woda Dziś towarzyszy cichym snom/
Szept wysrebrzonej wody.</strofa>

<strofa>ŚmierćWczoraj z tych bezdni[3] wyszła śmierć,/
Opoki pod nią drżały,/
A dziś się skrada na jej perć[4]/
Sierpniowy wiew nieśmiały.</strofa>

<strofa>Duch, Woda , Życie snemLśni niezmącona jezior toń/
Pośród urwistych zboczy,/
Gdzie wczoraj śmierci groźna dłoń/
Gasiła blask przezroczy.</strofa>

<strofa>Jako źrenica szklana lśni/
Tej ekstatycznej duszy,/
Co pragnie przejrzeć tajność dni/
W przyszłości strasznej głuszy.</strofa>

<strofa>Co pragnie przeciąć gruby len,/
Rozedrzeć mgieł okrycie,/
Otaczające --- wieczny sen,/
Czy też wieczyste życie?..</strofa>


<srodtytul>III</srodtytul>


<strofa>Duch, Góra, ŚwiatłoNad przepaściami ludzki duch/
Zawisnął nieruchomy,/
Wpatrzony w światła ciągły ruch,/
W słonecznych nieb ogromy.</strofa>

<strofa>Wokół jasności taka moc/
Wypełnia widnokręgi,/
Jakby świat nie znał, czym jest noc,/
Czym skryte jej potęgi.</strofa>

<strofa>NaturaNa miękką zieleń halnych łąk,/
Na kamieniste ławy/
Blask z niewidzialnych płynie rąk,/
Perłowy lub złotawy.</strofa>

<strofa>Skrzy się i pali każdy głaz,/
Siklawa[5] ognie ciska,/
Bór rozbłękitniał, tęczy pas/
Wiesza się na urwiska.</strofa>

<strofa>Tonie w światłościach ludzki duch,/
Jak nurek w mórz głębinie;/
Zlewa się razem wzrok i słuch/
Granica zmysłów ginie.</strofa>

<strofa>Co było przedtem mocą barw,/
Śród falistego drżenia/
Staje się dźwiękiem setnych harf,/
W melodię się przemienia.</strofa>

<strofa>Ponad przepaście, ponad żleb[6],/
Gdzie śmierć cierpliwa drzemie,/
Rozbrzmiały hymny jasnych nieb/
I ogarniają ziemię.</strofa>

<strofa>Nieśmiertelność, Obraz świataPonad łańcuchy lśnistych gór/
Płynąc falami słońca,/
Anioł, MuzykaŚpiewa anielski, wieszczy chór,/
Że trwaniom nie ma końca.</strofa>

<strofa>Pozory, ŚmierćŚpiewa --- a pieśń ta jako chrzest,/
Odradzający wiarą ---,/
Że tylko życie prawdą jest,/
A śmierć jest złudną marą.</strofa>

<strofa>Śpiewa, akordów dziwny tok/
Śląc na promienne drogi,/
Że złudą tylko cień i mrok,/
Że płód to ludzkiej trwogi.</strofa>

<strofa>Że prawdą światło, pełne łask,/
Że nad tych dni zamętem/
W spokój swój każdy łączy blask/
W Wieczystym, w Niepojętem.</strofa>

<strofa>I dalej śpiewa złota pieśń,/
Mknąc znikającym łanem,/
Że widomego świata cieśń/
Rozszerza się w Nieznanem.</strofa>

<strofa>CiałoW nieznanym oku ziemskich dusz,/
Spowitych w ciał osłony,/
Ćmiące niezgasłych odblask zórz,/
Z bożego tchu zrodzony.</strofa>

<strofa>Ale kto starga przędzę ciał,/
Ten, pijąc z czar zachwytu,/
Będzie świadomość jasną miał/
Bezkresowego bytu...</strofa>


<srodtytul>IV</srodtytul>


<strofa>Duch, Góra Mgieł opalowych wiewny len/
Otula strome głazy,/
SenA duch nad mgłami zapadł w sen,/
W promienny sen ekstazy.</strofa>

<strofa>Ponad skalisty wzniósł się loch,/
Nad śmierci żlebne cienie,/
CiałoStracił sprzed oczu ciała proch,/
Wieczności ma widzenie.</strofa>

<strofa>Kroplą dżdżu wrócił do swych mórz,/
Do pierwotnego łona:/
Czas , Przestrzeń, StworzenieGranice czasu znikły już,/
Gdzież przestrzeń określona?</strofa>

<strofa>W bezmiarze świetlnych tęcz i łun,/
W błękitów, w barw bezkresie/
Cicho sferycznych nuta strun/
W słodkich się szumach niesie.</strofa>

<strofa>Bóg, Obraz świataPrzesłodkich szumów żaden zgrzyt/
Nie skłóci w tym bezmiarze,/
Gdzie bezkresowy twórczy byt/
Rozlewa swe miraże.</strofa>

<strofa>Gdzie tajemniczy, wielki ,,on",/
Obcy ziemskiemu oku,/
Wysnuwa z siebie plonów plon/
W nieustającym toku.</strofa>

<strofa>Gdzie ,,on", co jeden jest i wraz/
Milionem jest milionów,/
Wchłania znów w siebie w ciągły czas./
Pierwiastki swoich plonów.</strofa>

<strofa>I, niby świetlny, wiewny puch,/
Wzniósłszy się do tych szczytów/
SenWe śnie ekstazy, ludzki duch/
Stapia się z bytem bytów.</strofa>

<strofa>Ale jak kropla blask ma swój/
W blaskach wielkiego morza,/
Gdy na nie ogni złoty zdrój/
Poranna zleje zorza:</strofa>

<strofa>ŚwiatłoTak duch swym własnym światłem lśni,/
W światłości tej bezkresie,/
Co jest początkiem ziemskich dni,/
Co źródłem życia zwie się.</strofa>

<strofa>Dziwnych zespoleń święty chrzest/
Natury mu nie zmienia:/
On czuje rozkosz, że on jest,/
I rozkosz ma tworzenia.</strofa>

<strofa>On ma świadomość swoich sił,/
On wie, że wnika wszędzie,/
Że mu początek obcy był,/
Że końca mieć nie będzie.</strofa>

<strofa>On w skojarzeniu widzi tem,/
Że, jako on, świadomie/
Wypełnia ogrom swoim tchem/
I mieści się w atomie.</strofa>

<strofa>W ten bezgraniczny wszedłszy chram,/
On dzisiaj czuje w sobie,/
Że żyje dalej w nim, co tam/
W ponurym legło grobie:</strofa>

<strofa>Słońca i gwiazdy, które już/
Zagasły ludzkim oczom,/
Ognie rozpierzchłych dawno zórz/
W nim swoje blaski toczą.</strofa>

<strofa>Długich pokoleń rojny tłum,/
Co zginął w czasu fali,/
Zgniłych już dębów zgłuchły szum/
W nim ciągle żyje dalej.</strofa>

<strofa>Barwy zdeptanych dawno ziół,/
Traw pokoszonych wonie,/
Wody, po których został muł,/
Wciąż żyją w jego łonie.</strofa>

<strofa>Myśl, co rozparła ludzki mózg,/
I instynkt, co był w płazie,/
Wielkie uczucie, co od rózg/
Zginęło jak w ekstazie;</strofa>

<strofa>Wola i zmarły odruch ciał,/
Bytów materia wszystka,/
Szept, co go z wargi powiew zwiał,/
Przelotne drgnięcie listka:</strofa>

<strofa>Cały ten bezmiar, bezlik ten/
Życioświadczego ruchu,/
Co tam snać[7] w wieczny zapadł sen,/
Tu wiecznie żyje w duchu.</strofa>

<strofa>I on, zlan z bytów bytem on,/
On, co w tworzenia niebie/
Wysnuwa z siebie plonów plon/
I znów go wchłania w siebie[8] ---</strofa>

<strofa>Śmierć, PozoryOn, co na słońca wzniósł się perć,/
Zrzuciwszy ciał okrycie,/
On wie, że złudą li jest śmierć,/
A zasię prawdą: życie!</strofa>


<srodtytul>V</srodtytul>


<strofa>Duch, GóraPonad olbrzymie baszty skał,/
Nad śmierci mgławe cienie/
Duch się unosi --- duch, co miał/
Wieczności przywidzenie.</strofa>

<strofa>Wzniósł się, jak gdyby w blasku zórz,/
Nad przepaść, nad głęboką,/
Podróż, Walka, Kondycja ludzkaA tam od dołu innych dusz/
Ciche się cienie wloką.</strofa>

<strofa>Pną się w promienny, stromy szczyt,/
Nad żleby, ponad granie ---/
W górę, gdzie wieczny dzierży byt/
Nad śmiercią panowanie.</strofa>

<strofa>Tak się leniwie pną w ten smug,/
Z słonecznych skier utkany,/
Jak gdyby miały u swych nóg/
Ciężary i kajdany.</strofa>

<strofa>Tak się czepiają ostrych ścian,/
Tak przy tym kurczą ręce,/
Jak pod pieczeniem krwawych ran,/
Jak w boleściwej męce.</strofa>

<strofa>Tak odwracają błędny wzrok,/
Snać bielmem przysłonięty,/
Jak gdyby wrogów czarny tłok/
Nastawał im na pięty.</strofa>

<strofa>Nieraz się potkną, tak się pnąc/
Tą przepaścistą percią,/
Opiłe winem szczytnych żądz,/
By górę wziąć nad śmiercią...</strofa>

<strofa>ŚmiechNieraz się potkną --- wtedy śmiech/
Rozlega się w przestworzu/
Tysiącem strasznych, dzikich ech,/
Jak echa burz na morzu.</strofa>

<strofa>Jak przeraźliwe echa burz,/
Gdy z nieb padają gromy,/
A wielkie statki idą już/
Na drzazgi i na złomy.</strofa>

<strofa>ŚmierćTo śmierć wysłała z swoich nor/
Widm rozpętane moce/
Na ten urwisty, skalny tor,/
Skąd wieczny byt migoce;</strofa>

<strofa>PtakTo niepewności straszny ptak/
Bije ciemnymi pióry:/
Cień jego pada na ten szlak,/
Co wiedzie w jasne góry.</strofa>

<strofa>CiałoWyrzut się zrywa, niby szał,/
Zadaje duszom razy,/
Że obłamują kwiat swych ciał/
O te krzemienne głazy.</strofa>

<strofa>Że pnąc się w sfery marnych złud,/
Nie pomną w swej podróży,/
Iż ten nadludzki, płonny trud
Rozkwitom ciał nie służy.</strofa>

<strofa>Wąż, Kuszenie, ZwątpienieI wraz świadomość w ślad tych mąk,/
Niby potworna żmija,/
Ten swój oślizły pręży krąg,/
W dusze się żądłem wpija.</strofa>

<strofa>Wpija się w duszę olbrzym wąż,/
Ze swojej rad zdobyczy,/
Wyrywa wszystką siły miąż[9]/
I syczy, syczy, syczy...</strofa>

<strofa>Syczy, że wieki ziemski lud/
Wyprawiał swe wybrance/
Do tych tajemnych życia wrót,/
Na te zawrotne krańce.</strofa>

<strofa>I że już długich wieków wiek,/
Wspinając się daremnie,/
Upadał w przepaść słaby człek,/
W jej nieprzejrzane ciemnie.</strofa>

<strofa>Że do padolnych tylko niw/
Przyrosły byt człowieka:/
Tu on kwitnący, tu on żyw,/
Aż --- końca się doczeka...</strofa>

<strofa>I syczy, syczy potwór--gad/
Na tej przepastnej perci,/
Śmierć, VanitasŻe wszystko: człowiek, zwierz i kwiat/
Podlega jednej śmierci.</strofa>

<strofa>Że śmierć nad wszystkim tron ma swój,/
Owity w groźne cienie,/
Że zmienia wszystko w rozkład, w gnój/
I w mrok i w zapomnienie.</strofa>

<strofa>Tak syczy... syczy... na ten syk,/
Wijący się u zboczy,/
Strach Trwoga wyrzuca z siebie krzyk,/
Z ust białą pianę toczy</strofa>

<strofa>Rozpacz, ŚmiechRozpacz, idąca, niby straż,/
W ślady błędnego grona,/
Wykrzywia z śmiechu bladą twarz,/
Wykręca swe ramiona...</strofa>


<srodtytul>VI</srodtytul>


<strofa>Cierpienie, Kondycja ludzka, Obraz świata, RozpaczRozpacz i trwoga i ów płaz ---/
Straszna świadomość końca ---/
Zmieniają w zamęt cichy czas/
Południowego słońca.</strofa>

<strofa>Syk, krzyk, płacz, jęk i szału śmiech/
I westchnień szept głęboki/
Góra Leją się ciężką falą ech/
Na szczyty i na stoki.</strofa>

<strofa>ŁzyZ każdego żlebu ciemnych gór,/
Z każdej przepaści mgławej/
Jęk się dobywa: wzdycha bór/
I płacze pas siklawy.</strofa>

<strofa>Potok odbrzmiewa jęków tchom,/
Cały w łkających pianach;/
Szaleje głazów szary złom,/
Skacząc po zdartych ścianach.</strofa>

<strofa>Z opocznych szczelin[10], z skrytych jam,/
Z wnętrza ponurej puszczy,/
Jak długie pasmo mgławych plam,/
Snuje się widmo tłuszczy.</strofa>

<strofa>Snuje się, wzmaga, gęsty kłąb/
Wypełnia przestwór cały;/
Szczytów zszarpanych zniknął zrąb,/
Znikły urwiste skały.</strofa>

<strofa>Świat na nie spłynął, wszystek świat/
Po tych przestworach sunie ---/
Za nim tysiące idą lat/
W rozwianym w krąg całunie.</strofa>

<strofa>ŚmierćŚwiat tutaj spłynął... Łzy, Obraz świataŁzy do stóp/
Zlewają się zmroczone:/
Ten płacze ojca, a ten w grób/
Najdroższą niesie żonę.</strofa>

<strofa>Temu już w piersi zbrakło tchnień:/
Na wieki żegna dziecię!/
Rośnie łez fala... straszny dzień!.../
O świecie! świecie! świecie!</strofa>

<strofa>Twojej boleści gdzie jest kres?/
Gdzie raju ciche niwy?/
O świecie! świecie! ziemio łez,/
O świecie nieszczęśliwy!...</strofa>

<strofa>Fala łez rośnie... W bezmiar mórz/
Ta fala łez wyrosła.../
Chwila --- a świat pochłonie już ---/
OkrętA gdzież jest łódź? gdzie wiosła?</strofa>

<strofa>ŚmierćBez łodzi, wioseł, w smutku dal/
Posępny orszak płynie/
Po tym bezmiarze słonych fal,/
Po wzdętej łez głębinie.</strofa>

<strofa>Trumny porywa gorzki wir,/
W bolesną pędzi sferę;/
Za nimi żywy płynie kir[11]/
I jęczy ,,Miserere"[12].</strofa>

<strofa>Płynie --- ach! dokąd? gdzież jest kres?/
Kiedyż się ból twój prześni?/
O świecie! świecie! ziemio łez!/
Kraju pogrzebnej pieśni!</strofa>

<strofa>Płynie --- ach! dokąd? tam, gdzie łan/
Wielkiego cmentarzyska,/
Gdzie myśli ludzkiej kres jest dan,/
Gdzie fosfor prawdy błyska.</strofa>

<strofa>Gdzie myśl, co biegła w słońca wyż,/
Ku niezgłębionej treści,/
Płacząc całuje drogi krzyż/
I słania się z boleści.</strofa>

<strofa>Życie snemGdzie myśl, odziana w czarny len,/
W żałoby to okrycie,/
Przestaje pytać: wieczny sen,/
Czy też wieczyste życie?</strofa>


<srodtytul>VII</srodtytul>


<strofa>Góra Cisza... sierpniowy jasny dzień/
Otula widma szczytów/
Wiewną powłoką ciepłych tchnień,/
Idących z nieb błękitów.</strofa>

<strofa>Drzewo, LasNa stromych stokach lśnistych[13] gór,/
Wsparty o głaźne ściany,/
Śni, marzy, drzemie cichy bór,/
W błękitne mgły odziany.</strofa>

<strofa>Czasem się ozwie dusza drzew/
I z cicha coś poszepce,/
Gdy je pogładzi cichy wiew,/
Co skalne trawy depce.</strofa>

<strofa>Woda Potok, w słonecznych złocie skier,/
Szemrze w kamiennym łożu;/
Falami cichy idzie szmer,/
Rozpływa się w przestworzu.</strofa>

<strofa>Między szczątkami zdartych pni,/
Między szarymi ławy/
W cichej kotlinie szkliwość lśni:/
Milczące, ciche stawy.</strofa>

<strofa>TajemnicaZnieruchomioną, dziwną krucz[14]/
Mają te wód źrenice:/
Snać kryje głębia stawnych ócz/
Niezgadłą tajemnicę!...</strofa>

<strofa>Śmierć, OtchłańGłaz niewidzialna rzuca dłoń.../
I głaz szczytowy spada/
W przepaści cichą, mgławą toń,/
Gdzie śmierć spoczywa blada.</strofa>

<strofa>CiałoPonad przepaścią, której głąb/
Pomroka mgieł schowała,/
Na skał wirchowych wszedłszy zrąb,/
Leżą śmiertelne ciała.</strofa>

<strofa>DuchDo ciał powrócił ludzki duch ---/
Dziwną przebywszy drogę,/
Spojrzał w przepastnych mgławic puch/
I czuje trwogę --- trwogę...</strofa>

</liryka_lp></utwor>

Przypisy

  1. <slowo_obce>Miriam</slowo_obce> --- pseud. Zenona Przesmyckiego, założyciela i redaktora młodopolskiego pisma »Chimera«; odkrywca pism C. K. Norwida.
  2. <slowo_obce>głaźnych</slowo_obce> --- pokrytych głazami.
  3. <slowo_obce>bezdeń</slowo_obce> --- przepaść (bez dna).
  4. <slowo_obce>perć</slowo_obce> --- szlak, ścieżka biegnąca szczytami gór.
  5. <slowo_obce>Siklawa</slowo_obce> --- największy wodospad w Polsce, znajdujący się w Tatrach; tu: każdy górski wodospad.
  6. <slowo_obce>żleb</slowo_obce> --- podłużne, rynnowate zagłębienie w skale biegnące w dół stoku, powstałe wskutek erozji skalnej.
  7. <slowo_obce>snać</slowo_obce> --- pewnie, prawdopodobnie, przecież.
  8. <slowo_obce>On, co w tworzenia niebie...</slowo_obce> --- w całym powyższym fragmencie mamy do czynienia z koncepcją Boga wiecznie stwarzającego, a przy tym jednocześnie zawierającego się w świecie stworzonym, jak i wobec niego transcendentnego. Jest to odmiana panteizmu, zwana niekiedy <slowo_obce>panenteizmem</slowo_obce>, w romantyzmie rozwijana przez niektórych polskich filozofów, ale także poetów, np. Z. Krasińskiego, do którego idei Kasprowicz chętnie w wielu swych utworach sięga.
  9. <slowo_obce>miąż</slowo_obce> --- miąższ; najistotniejsza treść.
  10. <slowo_obce>opoczne szczeliny</slowo_obce> --- szczeliny skalne (od: opoka, czyli skała).
  11. <slowo_obce>kir</slowo_obce> --- żałobna, czarna tkanina.
  12. <slowo_obce>miserere</slowo_obce> (łac.) --- zmiłuj się.
  13. <slowo_obce>lśnistych</slowo_obce> --- lśniących.
  14. <slowo_obce>krucz</slowo_obce> --- czerń.