Skopiowano ze stron roboczych projektu Wolne Podręczniki
<utwor><liryka_l>
<autor_utworu>Jan Kasprowicz</autor_utworu>
<dzielo_nadrzedne>Hymny</dzielo_nadrzedne>
<nazwa_utworu>Dies Irae[1]</nazwa_utworu>
<strofa>Koniec świataTrąba dziwny dźwięk rozsieje,/
ogień skrzepnie, blask ściemnieje[2],/
w proch powrócą światów dzieje./
Z drzew wieczności spadną liście/
na Sędziego straszne przyjście,/
by świadectwo dać Psalmiście...</strofa>
<strofa>A ty, psalmisto Pański, nastrój harfę swoją/
już na ostatni ton!</strofa>
<strofa>Grzech krwią czarną duszę plami.../
Bez obrońcy staniem sami ---/
któż zlituje się nad nami?</strofa>
<strofa>Kyrie elejson[3]!.../
O Boże! Ty bądź naszą łaską i obroną!/
Kyrie elejson!</strofa>
<strofa>ChrystusO Głowo, owinięta cierniową koroną,/
gasnącym wieki wieków spojrzyj na nas okiem!/
O spojrzyj na nas z tej głuszy,/
która swym tchnieniem głębokiem/
ogarnia światów bezmiary,/
a którą ty wypełniasz swych bólów ogromem,/
o Głowo, owinięta cierniową koroną!</strofa>
<strofa>Grzech, Kara, Kondycja ludzka, LosŻałobna drogo nieochybnej kary,/
broczącej we łzach i przy jęków wtórze/
w ten pozbawiony końca/
Pańskiego gniewu dzień,/
w którym w pożarach spokojnego słońca/
Kobieta, Kobieta "upadła", Kwiatyszatańskim chichotem płoną/
świeże, niezwiędłe róże/
grzechu i winy!</strofa>
<strofa>Na ich purpurze/
osiadł posępny i siny/
tej Konieczności cień,/
z której przepastnej głębiny,/
z łona, pełnego niweczących tchnień,/
nad boskiej woli złomem/
wyrosły zabójcze kwiaty/
w Pańskiego gniewu nieskończony dzień...</strofa>
<strofa>A Ewa jasnowłosa, matka gwiazd i ziemi,/
upaja się ich wonią, schylona nad niemi./
Kyrie elejson!/
Przez ciebie w proch nicości wracają Twe światy,/
o Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!</strofa>
<strofa>Od Twego drzewa oderwany liść,/
pędzi duch ludzki i naprzód i wstecz,/
niby garść kurzu, porwana cyklonem:/
przed nim i za nim płomienisty miecz/
iskrzy się ostrzem czerwonem;/
przed nim i za nim wstają z swych cmentarzy/
upiory wieków, naznaczone sromem/
winy i grzechu,/
i klną i bluźnią i płaczą,/
jęczą i syczą i dyszą/
nieustającą rozpaczą,/
od szaleńczego zamierają śmiechu/
w ten Pańskich gniewów nieskończony dzień...</strofa>
<strofa>ChrystusO Głowo, owinięta cierniową koroną,/
Ty, co rozpierasz Swej męki ogromem/
pierś Konieczności! Oko, WzrokO Głowo,/
której źrenice, jako dwie pochodnie/
dogasające, płoną/
nad krętą, pustą, nieskończoną drogą/
i gasną, gasną, a zgasnąć nie mogą,/
zawrzyj Swe oczy nad nami,/
nie patrz na boleść i zbrodnię!...</strofa>
<strofa>Jedno jest tylko w przestworzach widomem,/
jedno w zachodniej płomienieje zorzy/
nad płomiennymi falami/
wiekuistego Żywota/
i nigdy w ciemnię grobu się nie złoży/
i nigdy ciężkich stóp swych nie poruszy,/
by iść i iść i iść/
poza granice duszy ---/
jedno jest tylko Jednem,/
grzmiącym miedzianą surmą archanioła/
ponad pokoleń pokoleniem biednem/
w Pańskiego gniewu nieskończony dzień:/
wielki, wszechmocny Ból.</strofa>
<strofa>O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!/
Niech łaska Twoja winy nam odpuści.../
A ty swe skronie tul/
do zimnych opok, do strzaskanych grani,/
sterczących smutnie nad gardłem czeluści,/
i płacz...</strofa>
<strofa>Surma jęczy, surma woła!/
Giną w chmurach wirchów[4] czoła;/
wałem mżących mgieł dokoła/
nieznany oddech miota,/
jakieś potworne, dzikie kształty tworzy/
i po dolinach rozpędza ich stada/
i znów je skupia w przepastnej otchłani/
i ku niebiosom wyrzuca ich kłąb/
i w jakieś czarne rozsnuwa całuny/
ten niewidzialny, dreszcz budzący Tkacz/
i ciężką, mokrą tą przędzą pokrywa/
wszystko, co jest.../
<wers_wciety typ="6">O biada!...</wers_wciety></strofa>
<strofa>Biada!... Pierś światów przed chwilą tak żywa,/
kona pod strasznym ciężarem.../
Olbrzymy świerków padają strzaskane;/
las się położył na skalisty zrąb;/
węże kosówek, wyprężywszy ciała/
w kurczach śmiertelnych, drętwieją bezwładne;/
wrzos na granitów podścielisku szarem/
spełznął na wieki;/
kozice stromą oblepiły ścianę/
i patrząc trwożnie w bezmierny, daleki,/
w ten nieskończony chaos mgieł i cieni,/
runęły w żlebny grób.../
Rozkrzyżuj silne ramiona/
i paznokciami wpij się w twardy głaz/
i odwróć oczy od onej przestrzeni,/
w której rozsadza horyzontów krańce/
ta Głowa, w cierń uwieńczona!</strofa>
<strofa>Grzech, Kobieta, Kobieta "upadła"Nie patrz, gdzie siadła jasnowłosa Ewa,/
wygnana z raju na wieczysty czas,/
mająca zbrodnię u swych białych stóp,/
wieczyście żarta płomienistą żądzą/
winy i grzechu...</strofa>
<strofa>O duszo, pełna miłości,/
a którą nieustanne szarpią niepokoje!/
Pańskiego gniewu zwalił się już dzień!/
Trombita Sądu nad tobą rozbrzmiewa/
piorunną mocą archanielskich tchnień/
w Pańskiego gniewu nieskończony dzień...</strofa>
<strofa>Niechaj mnie sądzą,/
niechaj mnie karzą ---/
tak, mnie, Adama, com na barki swoje/
zabrał z Ogrodu to nadludzkie brzemię/
przygniatającej winy/
i wieki wieków pnę się z tym ciężarem/
ku wiekuistej wyży[5]/
i zbladłą nie śmiem odwrócić się twarzą/
Grzech, Kobieta, Kobieta "upadła", Wążtam, ku tym zmrokom, co zaległy ziemię,/
tam, ku piekielnej przełęczy,/
na której siadła jasnowłosa Ewa/
z padalcem grzechu u swych białych stóp...</strofa>
<strofa>Miliardy krzyży,/
opromienione okręgami tęczy,/
z padolnych Styksów powstają głębiny/
w Pańskiego gniewu nieskończony dzień/
i rosną, rosną w jakiś straszny las,/
co wierzchołkami swych bolesnych drzew/
przeszywa wszystkie mgły/
i wszystkie blaski, które lśnią nad mgłami,/
wypływające z Wszechmocy Istnienia.</strofa>
<strofa>O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!/
Twojego gniewu nadszedł wielki czas,/
głos już zagrzmiał hiobowy,/
niebios walą się posowy[6],/
Krew, Cierpienie, Chrystusz owiniętej cierniem Głowy/
rzeką i morzem płynie ciepła krew,/
w rzekę i morze krwi jej ból się zmienia...</strofa>
<strofa>W świątyni bożej zamilkł święty śpiew,/
już się zasłona rozdarła na dwoje,/
mur się już wali i skała już pęka.../
A krew w tych morzach, w tych czerwonych rzekach/
ścięła się w ciemny lód...</strofa>
<strofa>Kyrie elejson!</strofa>
<strofa>Ciało, CierpienieOgromna, niesłychana, wiekuista męka,/
z nieprzygasłymi oczyma,/
milcząca, cicha i, jak zmierzch, pobladła,/
na wklęsłych skroniach siadła,/
na wpółotwartych powiekach/
i na wydętych piersiach tych olbrzymich ciał,/
które do krzyżów przybiła/
nielitościwa Dłoń.../
W kleszczach je swoich trzyma,/
wpija się w kąty ust,/
ramiona w kabłąk gnie/
dręcząca wieki niezmożona siła/
i, jak śmiertelny szał,/
zastygły, skamieniały w godzinie konania,/
swoim ciężarem się wgniata/
w zwiędłe, z przepasek odsłonięte brzuchy/
i biodra spłaszcza, kolana rozsuwa/
i pokrzywione, czarne palce nóg,/
pokrytych siecią fioletowych żył,/
w zamarłych kurczach wydłuża.../
O grozo świata!/
O widma, płynące w dal,/
w ten przestwór ślepy i głuchy,/
w wilgotny, mgławy pył,/
w te ciemne wnętrza bezsłonecznych brył,/
w potworne gmachy nadszczytowych chmur!</strofa>
<strofa>Jeszcze nie zapiał kur,/
a na piekielnej przełęczy,/
Grzech, Kobieta, Kobieta "upadła", Zdradanad dnem Styksowych otchłani,/
siedzi pod złomem niebotycznej grani/
pramatka Grzechu, jasnowłosa Ewa,/
z gadziną zdrady u swych białych stóp.</strofa>
<strofa>Kyrie elejson!/
Straszny przed nami otworzyłeś grób...</strofa>
<strofa>BłotoI płyną, płyną te milczące krzyże/
razem z ruchomym, wielkim trzęsawiskiem,/
które swą rdzawą kałużą oblewa/
męczeńskie drzewa./
Wszystko, co było dalekim i bliskiem,/
co opadało w niedojrzaną głąb/
i w niedojrzane wznosiło się wyże,/
teraz tym wielkim, grząskim bagnem płynie/
w Pańskiego gniewu ostatniej godzinie.../
Kyrie elejson!/
Światy pochłania nieprzebyty muł,/
światy, od bożych odepchnięte bram.</strofa>
<strofa>Pokusa, Wąż, GotycyzmA spod korzeni jadowitych ziół,/
spod kęp sitowia i trzciny i traw,/
z rowów, przepadlisk, wądolców[7] i jam,/
pokrytych opalowym szkliwem zgniłych wód,/
zaczyna wypełzywać[8] żmij skłębiony płód:/
czarne pijawki, zielone jaszczury/
wiją się naprzód wpław/
i oplatają kręgami śliskiemi/
męczeńskich krzyżów smutne miliardy,/
z bagnistej wyrosłe ziemi,/
zapadłe w bagnisty kał.../
I oto głowy swoje, dziwne, ludzkie głowy,/
świecące trupim tłuszczem zżółkłych, łysych czół,/
o szczękach, otulonych kłębem czarnych bród,/
kładą na łonach tych pomarłych ciał.../
I skośne, mętne oczy podnoszą do góry/
ku ich schylonym skroniom.../
I biodra opasawszy w lubieżnym uścisku,/
zwilgotniałymi usty/
szepczą im słowa rozpusty...</strofa>
<strofa>O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!/
W królestwie Śmierci staje nagi szał./
W niedoścignionym błysku/
tchnienie żywota przenika/
to, co od wieków zagasło.../
W Pańskiego gniewu ostatniej godzinie/
krew świeża płynie/
z odrywających się od krzyżów rąk,/
z odrywających się od krzyżów nóg.../
I Głowa, owinięta cierniową koroną,/
ta Głowa, która przestwór wypełnia bezbrzeżny,/
podnosi ciężkie powieki i patrzy...</strofa>
<strofa>Jakaż to orgia dzika!/
Jakiż to chaos mąk!/
Kyrie elejson!/
Idą na się zmartwychwstali,/
ogniem wojny świat się pali,/
tłumy w krwawej brodzą fali!/
Grzech, Pokusa, Kobieta, Kobieta "upadła", Mężczyzna, Upadek, WążAdamie potępiony, zwróć się z strasznych dróg!/
Zawiśnij na swym krzyżu, sterczącym w niebiosa,/
i nie patrz, gdzie w spokoju Ewa jasnowłosa,/
piekielny zająwszy próg,/
do rozpustnego przytula się gada!/
<wers_wciety typ="6">O biada! ---</wers_wciety></strofa>
<strofa>Rozpacz, ZemstaIdą na się zmartwychwstali ---/
w oku mściwy skrzy się gniew,/
rozpaczy kurcz wypręża rozchylone wargi,/
kroplisty pot oblewa policzki zapadłe,/
kudły włosów zlepia gęsta krew./
Z wyciem hien, z rykiem lwów,/
z psów szczekaniem, z rżeniem koni,/
które cugli nie zaznały,/
łkając, jęcząc, grożąc, klnąc,/
poszarpane miecąc[9] skargi,/
pędzi tuman ludzkich żądz.</strofa>
<strofa>Ten upada, ten się broni,/
temu dłoń ścisnęła krtań,/
ten się w swojego brata paznokciami wrył,/
a tamten zęby szczerzy, poszarpawszy ramię,/
a ten olbrzyma ręką pochwycił dwie nogi/
i rozdarł na dwie szczypy tułów Heraklowy/
i w ciemną rzucił bezdeń, w Sądu straszną noc.../
Oko, Strach A z parą szklanych, martwych kul,/
rozsadzających oczodoły,/
biegnie bez końca, bez końca, bez końca,/
gnając przed sobą bratobójczy huf,/
niemy i głuchy Strach...</strofa>
<strofa>Grzech, Kobieta, Mężczyzna, UpadekZakryj błędne źrenice, ścigany Adamie!/
Nad tobą tam! u szczytu/
złocistowłosa Ewa!/
Jej grzechu ciężar zgniótł cię, stanąłeś wpół drogi/
Zakryj błędne źrenice i na wieki wieków/
rzuć się w przepastny żleb!...</strofa>
<strofa>Enoch i Eliasz z proroczymi księgi/
przyszli obwieścić szalonemu światu/
Pańskiego gniewu moc./
Lecz nim zdołali rozedrzeć swój płaszcz,/
nim głos wytrysnął z przepełnionych łon,/
padli w zamęcie spadających gwiazd,/
zgaśli, jak słońca,/
na to wzniecone w przedpoczątkach bytu,/
ażeby zgasły... Amen.</strofa>
<strofa>Szum się wielki stał dokoła,/
kiedy surma[10] archanioła/
na Ostatni Sąd zawoła./
Głos rozlega się ponury,/
jak grzmot leci złotopióry,/
z dolinami równa góry./
Drży strwożona światów dusza,/
a on głębie mórz wysusza,/
kości wieków w grobach rusza./
Gwiazdy z orbit wytrąciła/
archanielskiej trąby siła,/
już rozwarła się mogiła./
Bunt , WalkaIdą na się zmartwychwstali,/
ogniem buntu świat się pali,/
tłumy w krwawej broczą fali./
Z wyciem hien, z rykiem lwów,/
łkając, jęcząc, grożąc, klnąc/
pędzi tuman ludzkich żądz.../
BógA On,/
potężne Łono, przepotężnych łon,/
Jasność jasności,/
Zmrok zmroków,/
Łaska łask i gniewów Gniew,/
stanął nad skonem Żywota/
i, rękę położywszy na głowie Boleści,/
na niezmierzonej, cierniem opasanej Głowie,/
wypełniającej wszechświatów przestwory,/
rozpoczął Sąd./
Biją pioruny,/
a nad pioruny idzie Jego zew!/
Ogrom bytu błyskawic wszystkich nie pomieści,/
a Jego światłość złota/
strzela nad pełnię, nad ogniste łuny/
błyskawicowych potoków...</strofa>
<strofa>Bóg, Grzech, Kondycja ludzkaCzym jestem wobec Ciebie, ja, com z rajskich włości/
zabrał z sobą, wygnaniec, tę łamiącą winę/
i teraz ginę,/
od Wschodu do Zachodu tułacz nieszczęśliwy,/
pod nieuchronnych wyroków/
w początkach dnia i nocy wzniesionym obuchem?!/
Stopę Swoją złożyłeś na pokoleń grzbiecie/
i sądzisz! Kyrie elejson!/
Płaczów i jęków słuchasz niesłyszącym uchem/
i sądzisz! Kyrie elejson!/
Na mękę wieków patrzysz niewidzącym okiem/
i sądzisz! Kyrie elejson!/
Bóg, Dziecko, Grzech, Kobieta, NarodzinyNiewiasta z rozpaczliwym krzykiem rodzi dziecię,/
Ty jego duszę grzechu oblewasz hyzopem[11]/
i sądzisz! Kyrie elejson!/
Wichr idzie po rozdrożach westchnieniem głębokiem/
ku Twojej wyży[12],/
modlitwy niesie krwawe, przybite do krzyży,/
Ty sądzisz! Kyrie elejson!/
Bóg, Grzech, Kondycja ludzka, SądA kto mnie stworzył na to, ażebym w tej chwili,/
odziany potępienia podartą żałobą,/
kawałem kiru, zdjętym z mar Twojego świata,/
wił się i czołgał przed Tobą,/
Okoi martwym, osłupiałym z przerażenia okiem/
strasznego Sądu wyławiał płomienne,/
świat druzgocące rozkazy?/
Kobieta, Kobieta "upadła", Pożądanie, WążA kto mi kazał patrzeć na te czarne głazy,/
rozpadające się na gruz pod mocą/
Twojego gniewu, przeraźliwy Boże ---/
na głazy te, gdzie straszny owoc Twego drzewa,/
złocistowłosa Ewa,/
do piersi pierś padalca tuli obnażoną?...</strofa>
<strofa>ChrystusO Głowo, przepasana cierniową koroną!.../
Któż się nad dolą zlituje sierocą,/
nad moją dolą,/
której, Boże, Twe ręce, z kajdan nie wyzwolą?/
Kyrie elejson!/
Patrzaj!... Kyrie elejson!/
Ona swą białą dłoń/
kładzie na jego skroń ---/
na trupią, zapadniętą, zżółkła skroń zleniałą.../
Kyrie elejson!/
I podczas, Bóg, Sądgdy Swe Sądy sprawiasz Ty, o morze/
niewyczerpanych gniewów,/
ona swym okiem patrzy w jego oczy ---/
omdlewającym okiem!/
Kyrie elejson!/
Jej nagie uda drżą,/
palcami rozczesuje złoto swych warkoczy/
i falą złocistych włosów/
osłania jego nagość i pieści i pieści/
ustami czerwonymi bladość jego ust./
Kyrie elejson!/
Wężowe jego kręgi opasują biodra/
rozlubieżnionej Boleści,/
a ona, wyprężywszy swe rozpustne ciało,/
nienasyconym oddycha pragnieniem./
Kyrie elejson!/
Na łonie jej spoczęła czarna, lśniąca broda/
rozpalonego Szatana,/
co świat umierający okrył swoim cieniem,/
a ona,/
w zbrodniczych pieszczot rozdawaniu szczodra,/
zamknęła w drżące go biodra,/
w nabiegłe żądzą ramiona.../
Kyrie elejson!/
Bóg, Kondycja ludzka, SądMą duszę pali wieczna, niezamknięta rana!/
Któż mi lekarstwo poda?/
Ojcze rozpusty! Kyrie elejson!/
Nic, co się stało pod sklepem niebiosów[13],/
bez Twej się woli nie stało!/
Kyrie elejson!/
O źródło zdrady! Kyrie elejson!/
Przyczyno grzechu/
i zemsty i rozpaczy szaleńczego śmiechu!/
Kyrie elejson!</strofa>
<strofa>Sądź, Sprawiedliwy!/
Krusz światów posady,/
rozżegnij wielki pożar w tlejącej iskierce,/
na popiół spal Adama oszukane serce/
i płacz!/
Z nim razem płacz, kamienny, lodowaty Boże!/
Niech Twa surma przeraźliwa/
echem płaczu się odzywa/
nad pokosem Twego żniwa...</strofa>
<strofa>Dwujęzycznego smoka,/
Szatana o trzech grzbietach zwalczył w wielkim boju/
archanioł pański, Michał, i zginął w otchłani. Amen.</strofa>
<strofa>I stał się koniec świata... O chwilo spokoju!/
Zgasł płomienny głos proroka,/
i wieczności noc głęboka/
nieprzejrzaną jest dla oka./
Buntownik, Wygnanie, ZesłaniecA ja, wygnaniec z Raju, tułacz nieszczęśliwy,/
zesłany, aby konać, na te ziemskie niwy,/
i patrzeć, jak pod złomem niebotycznej grani/
usiadła matka Śmierci, Ewa jasnowłosa,/
pieszcząca węża Grzechu, posyłam w niebiosa,/
opadłe nad wieczności tajemniczym mrokiem,/
to moje wiekuiste, nieprzebrzmiałe: Amen!/
Amen![14]</strofa>
<strofa>W umarłych bytów milczeniu głębokiem/
słychać jedynie Amen, moje straszne Amen.</strofa>
<strofa>O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!/
Kyrie elejson!</strofa>
<strofa>GrzechPrzede mną przepaść, zrodzona przez winę,/
przez grzech Twój, Boże!... Ginę! ginę! ginę!/
Amen./
A cóż powstanie ponad nicościami,/
gdzie ongi były światy/
i Ja, w chęć życia bogaty,/
a dziś w umarłych postawiony rzędzie?</strofa>
<strofa>Niech nic nie będzie!/
Amen!</strofa>
<strofa>Bo cóż być może, jeślim ja zaginął?.../
Na wszystko mrok nicości nieprzebyty spłynął ---/
Amen.</strofa>
</liryka_l>
</utwor>
Przypisy
- <slowo_obce>Dies irae</slowo_obce> --- czyt. [dies ire], dzień gniewu, czyli Sądu Ostatecznego. Taki tytuł nosiła średniowieczna pieśń religijna, napisana przez włoskiego poetę Tomasza z Celano (1190--1260). Pieśń zwiastowała nadejście dnia kary. Dzisiaj <slowo_obce>dies irae</slowo_obce> wchodzi w skład <slowo_obce>requiem</slowo_obce>, utworu wykonywanego z okazji uroczystości pogrzebowych.
- <slowo_obce>ogień skrzepnie, blask ściemnieje</slowo_obce> --- nawiązanie do kolędy <tytul_dziela>Bóg się rodzi</tytul_dziela>.
- <slowo_obce>Kyrie eleison</slowo_obce> --- Panie, zmiłuj się.
- <slowo_obce>wirchy</slowo_obce> lub: <slowo_obce>wierchy</slowo_obce> --- region. szczyty gór.
- <slowo_obce>wyży</slowo_obce> --- (neol.) wysokości.
- <slowo_obce>posowa</slowo_obce> (region.) --- sufit.
- <slowo_obce>wądolec</slowo_obce> --- wądół; niewielka dolinka, zagłębienie terenu.
- <slowo_obce>wypełzywać</slowo_obce> --- dziś popr.: wypełzać.
- <slowo_obce>miecąc</slowo_obce> --- miotając, rzucając.
- <slowo_obce>surma</slowo_obce> --- bęben używany w wojsku, pomagał komenderować i nadawać rytm marszowi oddziałów.
- <slowo_obce>hyzop</slowo_obce> --- roślina (półkrzew), z którego olejek używany był przez staroż. Żydów w oczyszczających obrzędach rytualnych.
- <slowo_obce>wyż</slowo_obce> (neol.) --- wysokość.
- <slowo_obce>pod sklepem niebiosów</slowo_obce> --- pod sklepieniem niebios.
- <slowo_obce>Amen!</slowo_obce> --- formuła uroczystego potwierdzenia i zgody (dosł. tak, zaiste).

