Lektury: *** (Dobry wieczór, nazywam się Mickiewicz...)

Edytuj
Komentarze              Archiwum wersji (wszystkie edycje)

Skopiowano ze stron roboczych projektu Wolne Podręczniki

Na podstawie:

http://free.art.pl/mlb/gwiazdka.html#t13


<utwor><liryka_l>

<autor_utworu>Miłosz Biedrzycki</autor_utworu>

<nazwa_utworu>***</nazwa_utworu>


<strofa>PoetaDobry wieczór, nazywam się Mickiewicz, jestem/
Białorusinem. pierwszy w Polsce pisałem jak O'Hara/
Mąż, Żonapotem wszystko mi się poprzestawiało, do żony/
zacząłem się zwracać per mebel. Idealista, Przywódca, Pychaprzez chwilę/
myślałem o staniu się jednym/
z tłumem prymitywów zadeptujących Place de la Concorde/
adidasami ,,Podhale". moja pycha zdradziła mnie i wyśmiała./
przez chwilę myślałem o staniu się jednym/
z kosmicznym tonem Wszechświata, duchowym czynem,/
świętością urzeczywistnioną. zostałem mistycznym kapralem/
nawiedzonych paranoików zarywających/
noce nad plastikowymi flaszkami wina za sześć franków/
przed wyjściem do roboty na szóstą na czarno na budowie</strofa>

<strofa>Literat, Ojczyzna, Poetawłaściwie przestałem pisać, czasami opowiadam klechdy/
o Polsce, wzruszam publiczność, biorę za to pieniądze/
właściwie przestałem pisać. Wizjacoś wisi w powietrzu,/
jakieś oczekiwanie, kiedy przymknę powieki/
widzę przez drgające w upale powietrze czerwoną/
spękaną skorupę ziemi, pokryte kurzem woły/
ciągną wóz o wielkich drewnianych kołach,/
przebiegam chłodne ścieżki Manali z ładunkiem/
haszyszu na plecach, dżip przeciążony bronią z przemytu/
mozolnie wspina się na porośniętą parującą dżunglą górę/
odprowadzany obojętnym spojrzeniem Malgaszów, tych czarno-/
skórych Chińczyków.</strofa>

<strofa>w nocy budzi mnie bicie bębnów i jazgot tureckich piszczałek/
w ciszy wpatruję się w sufit, jakbym miał dokądś jechać,/
jakbym miał złapać hiva i umrzeć, jakbym dawniej latał cały/
teraz tylko jako sadza.</strofa>

</liryka_l></utwor>