Skopiowano ze stron roboczych projektu Wolne Podręczniki
<utwor><dramat_wierszowany_l>
<autor_utworu>Adam Mickiewicz</autor_utworu>
<dzielo_nadrzedne>Dziady. Poema</dzielo_nadrzedne>
<nazwa_utworu>Dziady, część IV</nazwa_utworu>
Mieszkanie Księdza --- stół nakryty, tylko co po wieczerzy ---
<motto><akap>Ich hab alle mürbe Leichenschleier auf, die in Särgen lagen --- ich entfernte den erhabenen Trost der Ergebung, bloss um mir immer fort zu sagen: ,,Ach, so war es ja nicht! --- Tausend Freuden sind auf ewig nachgeworfen in Grüfte und [du] stehst allein hier und überrechnest sie!" Dürftiger! Dürftiger! Schlage nicht das ganze zerrissene Buch der Vergangenheit auf!... Bist du noch nicht traurig genug?[1]</akap></motto>
<motto_podpis>Jean Paul</motto_podpis>
<naglowek_osoba>Dziecko, Ksiądz, Książka, Pobożność, ChlebKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzieci, wstawajmy od stoła!/
Teraz, po powszednim chlebie,/
Klęknijcie przy mnie dokoła,/
Podziękujmy Ojcu w niebie./
Dzień dzisiejszy[2] Kościół święci/
Za tych spółchrześcijan dusze,/
Którzy spomiędzy nas wzięci/
Czyscowe cierpią katusze./
Za nich ofiarujmy Bogu.</strofa>
rozkłada książkę
<strofa>Oto stosowna nauka.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
czytają
<strofa>,,Onego czasu..."</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kto tam? kto tam stuka?</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jezus, Maryja!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Któż to jest na progu?</wers_cd></strofa>
zmieszany
<strofa>Ktoś ty taki?... po co?... na co?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach, trup, trup! upiór, ladaco!/
W imię Ojca!... zgiń, przepadaj!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ktoś ty, bracie? odpowiadaj.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Kochanek romantyczny, Samotnik, TrupPUSTELNIK</naglowek_osoba>
powolnie i smutnie
<strofa>Trup... trup!... tak jest, moje dziecię.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Trup... trup... ach! ach! nie bierz tata[3]!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Umarły!... o nie! tylko umarły dla świata!/
Jestem pustelnik, czy mnie rozumiecie?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
Skąd przychodzisz tak nierano[4]?/
Kto jesteś? jakie twe miano[5]?/
Kiedy się tobie przypatruję z bliska,/
Zdaje się, że cię kiedyś widziałem w tej stronie./
Powiedz, mój bracie, jakiegoś ty rodu?/
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czas, Młodość, Przemiana, PrzemijanieO tak! tak, byłem tutaj... o, dawno! za młodu!/
Przed śmiercią!... będzie trzy lata!/
Lecz co tobie do mego rodu i nazwiska?/
Gdy dzwonią po umarłym, dziad stoi przy dzwonie,/
Pytają ludzie, kto zeszedł ze świata?</strofa>
udając dziada
<strofa>,,A na co ta ciekawość? zmów tylko pacierze"./
Otóż ja także umarły dla świata./
Na co tobie ciekawość, zmów tylko pacierze./
Nazwiska.</strofa>
patrzy na zegar
<strofa><wers_cd>jeszcze rano... powiedzieć nie mogę;</wers_cd>/
Ksiądz, ZaświatyIdę z daleka, nie wiem, z piekła czyli z raju,/
I dążę do tegoż kraju[6]./
Mój Księże, pokaż, jeśli wiesz, drogę!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
łagodnie, z uśmiechem
<strofa>Dróg śmierci pokazywać nie chciałbym nikomu.</strofa>
poufale
<strofa>My, księża, tylko błędne prostujemy ścieżki.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
z żalem
<strofa>Bezpieczeństwo, DomInni błądzą, Ksiądz w małym, ale własnym domu,/
Czy to na wielkim świecie pokój lub zamieszki,/
Czy gdzie naród upada, czy kochanek ginie,/
O nic nie dbasz usiadłszy z dziećmi przy kominie./
A ja się męczę w słotnej, ciemnej porze!/
BurzaSłyszysz, jaki szturm na dworze?/
Czy widzisz łyskanie gromu?</strofa>
ogląda się
<strofa>Błogosławione życie w małym, własnym domu!</strofa>
śpiewa
<strofa><wers_wciety>SerceKto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy[7].</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">W cichym, własnym domu!</wers_wciety></strofa>
śpiewa
<strofa><wers_wciety typ="2">Z pałaców sterczących dumnie[8]</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Znijdź, piękna, do mojej chatki;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Znajdziesz u mnie świeże kwiatki,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Czułe serce znajdziesz u mnie.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Widzisz ptasząt zalecanki,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Słyszysz srebrny szmer strumyka;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Dla kochanka i kochanki</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Dosyć domku pustelnika.</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>SługaKiedy tak chwalisz mój dom i kominek,/
Patrz, oto ogień służąca nakłada,/
Siądź i pogrzej się; tobie potrzebny spoczynek.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Miłość, Ogień PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pogrzej się! dobra, Księże, arcyprzednia rada!</strofa>
śpiewa pokazując na piersi
<strofa><wers_wciety typ="2">Nie wiesz, jaki tu żar płonie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Mimo deszczu, mimo chłodu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zawsze płonie!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Nieraz chwytam śniegu, lodu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Na gorącym cisnę łonie;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I śnieg tonie, i lód tonie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Z piersi moich para bucha,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ogień płonie!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Stopiłby kruszce i głazy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gorszy niż ten tysiąc razy,</wers_wciety></strofa>
pokazując kominek
<strofa><wers_wciety typ="2">Milion razy!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I śnieg tonie, i lód tonie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Z piersi moich para bucha,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ogień płonie!</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
na stronie
<strofa>Ja swoje, a on swoje; --- nie widzi, nie słucha.</strofa>
do
<strofa>Jednak do nitki przemoczony wszystek,/
Zbladłeś, przeziąbłeś strasznie, drżysz jak listek./
Ktokolwiek jesteś, długą przejść musiałeś drogę.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kto jestem?... jeszcze rano[9]... powiedzieć nie mogę./
Ksiądz, Zaświaty, Rozpacz, PozoryIdę z daleka, nie wiem, z piekła czyli z raju,/
A dążę do tegoż kraju./
Tymczasem małą dam tobie przestrogę.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
na stronie
<strofa>Trzeba z nim, widzę, innego sposobu.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Czas, Młodość, Miłość tragicznaPUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pokaż... wszak dobrze wiesz do śmierci drogę?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dobrze, gotówem[10] na wszelkie usługi,/
Lecz od twojego wieku aż do grobu/
Gościniec jest arcydługi.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
z pomieszaniem i smutnie sam do siebie
<strofa>Ach, tak prędko przebiegłem gościniec tak długi!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dlatego jesteś znużony i chory./
Posil się; wraz przyniosę jadło i napoje.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
z obłąkaniem
<strofa>A potem pójdziem?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
z uśmiechem
<strofa><wers_cd>Zróbmy na drogę przybory.</wers_cd>/
Czy dobrze?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
z roztargnieniem i nieuwagą
<strofa><wers_cd>Dobrze.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Chodźcie, dzieci moje!</wers_cd>/
Oto mamy w domu gościa;/
Nim ja powrócę, bawcie jegomościa.</strofa>
odchodzi
</kwestia>
<naglowek_osoba>Dziecko, Kara, Miłość niespełniona, Miłość tragiczna, Szaleniec, Szczęście, ŚmiechDZIECKO</naglowek_osoba>
oglądając
<strofa>Czemu waspan tak jesteś dziwacznie ubrany?/
Jak strach albo rozbójnik, co to mówią w bajce,/
Z różnych kawałków sukmany,/
Na skroniach trawa i liście,/
Wytarte płótno, przy pięknej kitajce[11]?</strofa>
postrzega sztylet,
<strofa>Jaka to na sznurku blacha?/
Różne paciorki, wstążek okrajce?/
<wers_wciety typ="2">Cha cha cha cha!</wers_wciety>/
Dalibóg, waspan wyglądasz na stracha!/
<wers_wciety typ="2">Cha cha cha cha!</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
zrywa się i jakby przypomina się
<strofa>O dziatki, wy się ze mnie śmiać nie powinniście!/
Słuchajcie, znałem pewną kobietę za młodu,/
Tak jak ja nieszczęśliwą, z takiego powodu!/
Miała takąż sukienkę i na głowie liście./
Gdy weszła do wsi, cała wieś nawałem,/
Urągając się z jej biedy,/
Pędzi, śmieje się, wykrzyka,/
Podrzyźnia, palcem wytyka:/
Ja się raz tylko, raz tylko zaśmiałem!/
Kto wie, jeśli nie za to?... słuszne sądy boże!/
Lecz któż mógł przewidzieć wtedy,/
Że ja podobną sukienkę włożę?/
Ja byłem taki szczęśliwy!</strofa>
śpiewa
<strofa><wers_wciety>ŚpiewKto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy.</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Kochanek romantyczny, Miłość tragiczna, Samobójstwo, KsiądzPUSTELNIK</naglowek_osoba>
z wymuszoną wesołością
<strofa>Księże, a lubisz ty smutne piosenki?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nasłuchałem się ich w życiu dosyć, Bogu dzięki!/
Lecz nie traćmy nadziei, po smutkach wesele[12].</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
śpiewa
<strofa><wers_wciety>A odjechać od niej nudno[13],</wers_wciety>/
<wers_wciety>A przyjechać do niej trudno![14]</wers_wciety>/
Prosta piosenka, ale dobrą myśl zawiera!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>JedzenieKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>No! potem o tym, teraz zajrzyjmy do misy.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prosta pieśń! o! w romansach znajdziesz lepszych wiele!</strofa>
<strofa>Księże, a znasz ty żywot Heloisy[15]?/
Znasz ogień i łzy Wertera[16]?</strofa>
śpiewa
<strofa><wers_wciety>Tylem wytrwał, tyle wycierpiałem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Chyba śmiercią bole się ukoją;</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jeślim płochym obraził zapałem;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Tę obrazę krwią okupię moją[17][18].</wers_wciety></strofa>
dobywa sztylet
</kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
wstrzymuje
<strofa>Co to ma znaczyć?... szalony! czy można?/
Odbierzcie mu żelazo, rozdejmijcie[19] pięście./
Jesteś ty chrześcijanin? taka myśl bezbożna!/
Znasz ty Ewangeliją?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A znasz ty nieszczęście?</wers_cd></strofa>
chowa sztylet
<strofa>Ale dobrze! nie trzeba chwytać się przed porą,</strofa>
patrzy na zegar
<strofa>Skazówka na dziewiątej i trzy świece[20] gorą!</strofa>
śpiewa
<strofa><wers_wciety>Tylem wytrwał, tyle wycierpiałem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Chyba śmiercią bole się ukoją;</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jeślim płochym obraził zapałem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Tę obrazę krwią okupię moją.</wers_wciety></strofa>
<strofa><wers_wciety>Za coś dla mnie tyle ulubiona?</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Za com z twoim spotkał się wejrzeniem?</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jednąm wybrał z tylu dziewcząt grona,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I ta cudzym przykuta pierścieniem!</wers_wciety></strofa>
<strofa>Ach, jeśli ty Getego znasz w oryginale,/
Gdyby przy tym jej głosek i dźwięk fortepianu!/
Ale cóż? ty o boskiej tylko myślisz chwale,/
Oddany twego tylko powinnościom stanu.</strofa>
przerzucając książkę
<strofa><wers_wciety typ="2">Wszakże lubisz książki świeckie?...</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ach, te to, książki zbójeckie!</wers_wciety></strofa>
ciska książką
<strofa><wers_wciety typ="2">Młodości mojej niebo i tortury!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">One zwichnęły osadę mych skrzydeł</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I wyłamały do góry,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Że już nie mogłem na dół skręcić lotu.</wers_wciety></strofa>
<strofa>Marzenie, Życie snemKochanek przez sen tylko widzianych mamideł;/
Nie cierpiąc rzeczy ziemskich nudnego obrotu,/
Gardzący istotami powszedniej natury,/
Szukałem, ach! szukałem tej boskiej kochanki,/
Której na podsłonecznym nie bywało świecie,/
Którą tylko na falach wyobraźnej pianki/
Wydęło tchnienie zapału,/
A żądza w swoje własne przystroiła kwiecie./
Lecz gdy w czasach tych zimnych nie ma ideału,/
Przez teraźniejszość w złote odleciałem wieki,/
Bujałem po zmyślonym od poetów niebie,/
Goniąc i błądząc, w błędach nieznużony goniec;/
Wreszcie, na próżno zbiegłszy kraj daleki,/
Spadam i już się rzucam w brudne uciech rzeki:/
Nim rzucę się, raz jeszcze spojrzę koło siebie!/
I znalazłem ją na koniec!/
Znalazłem ją blisko siebie,/
Znalazłem ją!... ażebym utracił na wieki!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Choroba, Dziecko, Kochanek romantyczny, Szaleniec, SzaleństwoKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Podzielam twoję boleść, nieszczęśliwy bracie!/
Lecz może jest nadzieja? są różne sposoby.../
Słuchaj, czy już od dawna doświadczasz choroby?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Choroby?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy już dawno płaczesz po twej stracie?</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak dawno? dałem słowo, powiedzieć nie mogę;/
Kto inny powie tobie. Mam ja towarzysza,/
Zawżdy z nim razem odbywamy drogę!</strofa>
ogląda się
<strofa>Ach, tu tak ciepło, wygodna zacisza;/
A na podwórzu wicher, gromy, burza sroga!/
Mój towarzysz zapewne biedny drży u proga!/
Gdy nas razem wyroki nielitośne pędzą,/
Dobry Księże, i jego przyjmij na gospodę.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nigdy nie zamykałem drzwi moich przed nędzą.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ale stój, stój, mój bracie, ja sam go przywiodę.</strofa>
odchodzi
</kwestia>
<naglowek_osoba>DZIECIĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cha cha cha! tato, co się jemu dzieje?/
Biega i gada ani to, ni owo./
Jakie dziwaczne ubiory!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>ŚmiechDzieci, będzie ten płakał, kto się z płaczu śmieje!/
Nie śmiejcie się! to człowiek bardzo biedny, chory.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Rozum, SerceDZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chory? a on tak biega, wygląda tak zdrowo!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zdrów na twarzy, lecz w sercu głębokie ma rany.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
ciągnąc gałąź jedliny
<strofa>Chodź, bracie, chodź tu!...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
do
<strofa><wers_cd>On ma rozum pomieszany.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RoślinyPUSTELNIK</naglowek_osoba>
do jodły
<strofa>Chodź, bracie, nie lękaj się dobrego księżyny.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tato! ach, patrzaj, co on w ręku niesie:/
Jak zbójca z wielką gałęzią jedliny.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
do
<strofa>Pustelnik przyjaciela znajdzie chyba w lesie!/
Może cię zdziwia jego postać?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czyja?</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mojego przyjaciela.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jako? tego kija?</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niezgrabny, jak mówiłem, wychowany w lesie./
Przywitaj się!</strofa>
podnosi gałąź
</kwestia>
<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co robisz? co robisz? ach, zbójca!</wers_cd>/
Pójdźże precz, rozbójniku, nie zabij nam ojca!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>SamobójstwoPUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, prawda, moje dziatki, jest to wielki zbójca!/
Ale on tylko sam siebie rozbija!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Upamiętaj się, bracie; do czego ta jodła?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jodła? a, Ksiądz uczony! o głowo ty, głowo!/
Przypatrz się lepiej, poznaj gałąź cyprysową;/
To pamiątki rozstania, mego losu godła.</strofa>
bierze książki
<strofa>DrzewoWeź księgę, i odczytaj dzieje zeszłych wieków:/
Dwie były poświęcone krzewiny u Greków./
Kto kochał, od swej lubej ukochany wzajem,/
Błogie włosy mirtowym przyozdabiał majem.</strofa>
po pauzie
<strofa>Przyjaźń, SamotnikJej ręką ułamana gałąź cyprysowa/
Zawsze mi przypomina ostatnie ,,bądź zdrowa!"/
Przyjąłem ją, schowałem, dotąd wiernie służy!/
Nieczuła, lepsza od tych niby czułych ludzi./
Jej płacz mój nie rozśmiesza i skarga nie nudzi;/
Jedna mi pozostała, z przyjaciół tak wielu!/
Wszystkie tajniki serca mojego posiada;/
Jeśli chcesz o mnie wiedzieć, pytaj, przyjacielu,/
Zostawię was sam na sam, niech resztę wygada.</strofa>
do gałęzi
<strofa>Powiedz, jak dawno płaczę lubej straty./
Dawno to być musiało! przed dawnymi laty!/
Pamiętam, kiedy cyprys przyjąłem z jej ręki/
Był to listeczek taki, ot taki maleńki;/
Zaniosłem, posadziłem na piasku, daleko.../
I gorącą łez moich polewałem rzeką./
Patrz, jaka z liścia gałązka urosła,/
Jaka gęsta i wyniosła!/
Kiedy mię boleść ostatnia dotłoczy,/
Nie chcąc na zagniewane poglądać niebiosa[21],/
Okryłem mój grobowiec cieniem tych warkoczy.</strofa>
z łagodnym uśmiechem
<strofa>Kochanek romantyczny, Cierpienie, Ciało, Cierpienie, ŚmierćAch, taki właśnie był kolor jej włosa/
Jak te cyprysu gałązki! Chcesz? pokażę.</strofa>
szuka i ciągnie od piersi
<strofa><wers_cd>Nie mogę odpiąć tej zawiązki.</wers_cd></strofa>
coraz z większym sileniem się
<strofa>Miłość romantycznaZawiązka miękka... z warkocza dziewicy.../
Lecz skorom tylko położył na łonie,/
Opasała mię wkoło na kształt włosiennicy;/
Pierś przejada... w ciało tonie!.../
Tonie, tonie, i wkrótce przetnie mi oddechy!/
Wiele cierpię! ach! bo też wielkie moje grzechy!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KsiądzKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Uspokój się, uspokój! Przyjm słowo pociechy!/
Ach, tak okropne bole, moje dziecię,/
Za twe na ziemi jakieżkolwiek grzechy/
Przyjmie w rachunku Bóg na tamtym świecie!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Grzechy? i proszę, jakież moje grzechy?/
Czyliż niewinna miłość wiecznej godna męki?/
Ten sam Bóg stworzył miłość, który stworzył wdzięki./
On dusze obie łańcuchem uroku/
Powiązał na wieki z sobą!/
Wprzód, nim je wyjął ze światłości stoku,/
Nim je stworzył i okrył cielesną żałobą,/
Wprzódy je powiązał z sobą!/
Teraz, kiedy złych ludzi odłącza nas ręka,/
Rozciąga się ten łańcuch, ale się nie spęka!/
Czucia nasze dzielącej uległe przeszkodzie,/
Chociaż nigdy nie mogą napotkać się z bliska,/
Przecież zawżdy po jednym biegają obwodzie,/
Łańcuchem od jednego skreślone ogniska.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>RozstanieKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeżeli Pan Bóg złączył, ludzie nie rozłączą!/
Może się troski wasze pomyślnie zakończą.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chyba tam! Duszagdy nad podłym wzbijemy się ciałem,/
Złączy się znowu jedność, dusza z duszą zleje;/
Bo tutaj wszelkie dla nas umarły nadzieje,/
Tutaj ja się z mą lubą na wieki rozstałem!</strofa>
po pauzie
<strofa>NocObraz tego rozstania dotąd w myśli stoi./
Pamiętam, śród jesieni... przy wieczornym chłodzie;/
Jutro miałem wyjechać... błądzę po ogrodzie!/
W rozmyślaniu, w modlitwach szukałem tej zbroi,/
Którą bym odział serce, miękkie z przyrodzenia,/
I wytrzymał ostatni pocisk jej spojrzenia!/
Błądziłem po zaroślach, gdzie mnie oczy niosą./
Noc była najpiękniejsza!/
Pamiętam dziś jeszcze:/
DeszczNa kilka godzin pierwej wylały się deszcze,/
Cała ziemia kroplistą połyskała rosą./
Doliny mgła odziewa jakby morze śniegu,/
Z tej strony chmura gruba napędzała lawy[22],/
A z tamtej strony księżyc przezierał bladawy,/
GwiazdaGwiazdy toną w błękicie po nocnym obiegu./
Spojrzę... jak raz nade mną świeci gwiazdka wschodnia[23];/
O, znam ją odtąd dobrze, witamy się co dnia!/
Spojrzę na dół... na szpaler... patrz, tam przy altanie,/
Ujrzałem ją niespodzianie!/
Suknią między ciemnymi bielejąca drzewy/
Stała w miejscu, grobowej podobna kolumnie;/
Potem biegła, jak lekkie zefiru powiewy,/
Oczy zwrócone w ziemię... nie spojrzała ku mnie!/
A lica jej bardzo blade./
Nachylam się, zajrzę z boku,/
I dojrzałem łezkę w oku;/
Jutro, rzekłem, jutro jadę!/
Pamięć, Wspomnienia,,Bądź zdrów!" --- odpowie z cicha: ledwie posłyszałem,/
,,Zapomnij!"... Ja zapomnę? o! rozkazać snadno[24]!/
Rozkaż, luba, twym cieniom, niechaj wraz przepadną/
I niech zapomną biegać za twym ciałem!.../
Rozkazać snadno!/
Zapomnij!!</strofa>
śpiewa
<strofa><wers_wciety typ="2">Przestań płakać, przestań szlochać</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Idźmy każdy w swoją drogę,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ja cię wiecznie będę...</wers_wciety></strofa>
urywa śpiewanie
<strofa><wers_cd>wspominać,</wers_cd></strofa>
kiwa głową
śpiewa
<strofa><wers_wciety typ="2">Ale twoją być nie mogę!</wers_wciety>/
Wspominać tylko?... jutro, jutro jadę!/
Chwytam za rączki i na piersi kładę.</strofa>
śpiewa
<strofa><wers_wciety>Najpiękniejsza, jak aniołek raju,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Najpiękniejsza ze wszystkich dziewica,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Wzrok niebieski, jako słońce w maju,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Odstrzelone od modrych wód lica.</wers_wciety>/
<wers_wciety>PocałunekPocałunek jej, ach, nektar boski!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Jako płomień chwyta się z płomieniem,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jak dwóch lutni zlewają się głoski</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Harmonijnym ożenione brzmieniem.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Serce z sercem zbiega, zlatuje się, ściska,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lica, usta łączą się, drżą, palą,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Dusza wionie w duszę... niebo, ziemia pryska</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Roztopioną dokoła nas falą[25][26]!</wers_wciety></strofa>
<strofa>KsiądzKsięże! o nie! ty tego nie czujesz obrazu!/
Ty cukrowych ust lubej nie tknąłeś ni razu!/
Niech ludzie świeccy bluźnią, szaleją młokosy,/
Serce twe skamieniało na natury głosy./
O luba, zginąłem w niebie,/
Kiedym raz pierwszy pocałował ciebie!</strofa>
śpiewa
<strofa><wers_wciety>Pocałunek jej, ach, nektar boski!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Jako płomień chwyta się z płomieniem,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jak dwóch lutni zlewają się głoski</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Harmonijnym ożenione brzmieniem.</wers_wciety></strofa>
chwyta
<naglowek_osoba>StrachKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czegóż boisz się sobie równego człowieka?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przed nieszczęśliwym, ach, wszystko ucieka,/
Jakby przed straszydłem z piekła!/
Ach, tak! i ona przede mną uciekła!/
,,...Bądź zdrów!"... i w długiej ulicy/
Niknie na kształt błyskawicy.</strofa>
do
<strofa>I czegóż ona przede mną uciekła?/
Czylim ją śmiałym przeraził wejrzeniem?/
Czyli słówkiem lub skinieniem?
Muszę przypomnieć!</strofa>
przypomina
<strofa><wers_cd>Tak się w głowie kręci!...</wers_cd>/
Nie! nie! ja wszystko widzę jak na dłoni,/
Nie zgubiłem żadnego wyrazu z pamięci;/
Dwa tylko słowa powiedziałem do niej.</strofa>
z żalem
<strofa>Księże, dwa tylko słowa!/
,,Jutro! bądź zdrowa!"/
,,Bądź zdrów!..." Gałązkę odrywa, podaje...:/
,,Oto jest, rzekła: co nam tu</strofa>
na ziemię pokazuje
<strofa><wers_cd>zostaje!</wers_cd>/
Bądź zdrów!" --- i w długiej ulicy[27]/
Niknie na kształt błyskawicy!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Kondycja ludzka, Ksiądz, Śmierć, Bóg, PrzemijanieKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Młodzieńcze, ja głęboko czuję, co cię boli!/
Lecz słuchaj, są tysiące biedniejszych od ciebie./
Ja sam już nie na jednym płakałem pogrzebie./
Po ojcu i po matce już mówię pacierze,/
Kobieta, Małżeństwo, ŻonaDwoje małych dziateczek aniołkami w niebie;/
Ach, i moja wspólniczka szczęścia i niedoli,/
Małżonka moja, którą kochałem tak szczerze!.../
Ale cóż robić? Pan Bóg daje, Pan Bóg bierze!/
Niechaj się dzieje według Jego świętej woli!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
mocno
<strofa>Żona?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, to wspomnienie serce mi rozdarło!</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to? gdzie się obrócę, wszyscy płaczą żony!/
Lecz ja nie winien, twojej nie widziałem żony!</strofa>
spostrzega się
<strofa>ŚmierćSłuchaj! przyjmij pociechę, małżonku strapiony,/
Żona twoja przed śmiercią już była umarłą!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
mocniej
<strofa><wers_cd>Gdy na dziewczynę zawołają: żono!</wers_cd>/
Już ją żywcem pogrzebiono!/
Wyrzeka się przyjaciół, ojca, matki, brata,/
Nawet... słowem, całego wyrzeka się świata,/
Skoro stanęła na cudzym progu!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chociaż wyznania twoje mgła żalu pokrywa,/
Wszakże ta, której płaczesz, jest podobno żywa?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
z ironią
<strofa>Żywa? właśnie jest za co podziękować Bogu!/
Żywa? jako? nie wierzysz! cóż się tobie zdaje?/
Poprzysięgnę, uklęknę, palce na krzyż złożę,/
Ona umarła i ożyć nie może!...</strofa>
po pauzie z wolna
<strofa>Ależ bo różne są śmierci rodzaje:/
Jedna śmierć jest pospolita./
Śmiercią tą starzec, kobieta,/
Dziecię, mąż, słowem, tysiące/
Ludzi umiera co chwila;/
I taką śmiercią Maryla,/
Którą widziałem na łące.</strofa>
śpiewa
<strofa>Tam u Niemnowej odnogi,/
Tam u zielonej rozłogi,/
Jaki to sterczy kurhanek?/
Spodem uwieńczon jak w wianek,/
W maliny, ciernie i głogi...</strofa>
przestaje śpiewać
<strofa>Ach, i to jest widok srogi,/
Kiedy piękność w życia kwiecie,/
Ledwie wschodząca na świecie,/
Żegnać się musi z lubym jeszcze światem!/
Patrz, patrz, blada na pościeli,/
Jak na obłoczkach mglisty poranek!/
Z płaczem dokoła stanęli:/
I smutny ksiądz u łóżka,/
I smutniejsza czeladka,/
I smutniejsza od niej drużka,/
I smutniejsza od nich matka,/
I najsmutniejszy kochanek./
Patrz, uchodzi z lica krasa,/
Wzrok zapada i zagasa,/
Ale jeszcze, jeszcze świeci;/
Usta, gdzie się róża kwieci,/
Więdną, gubią blask szkarłatu./
I jak z piwoniji kwiatu/
Wycięty wąski listeczek,/
Taka siność jej usteczek./
Podniosła głowę nad łóżko,/
Rzuciła na nas oczyma:/
Głowa opada na łóżko,/
W twarzyczce bladość opłatka./
Ręce stygną, a serduszko/
Bije z cicha, bije z rzadka,/
Już stanęło, już jej nié ma;/
OkoOko to, niegdyś podobne słonku.../
Czy widzisz, Księże, pierścienie?/
Smutna pamiątka została!/
Jak w pierścionku/
Brylant pała,/
Takie jaśniały w oczach płomienie./
Lecz iskra duszy już się nie pali!/
Błyszczą one jak rdzeni spróchniałej światełka,/
Jak na gałązkach wody perełka,/
Kiedy ją wicher skrysztali./
Podniosła głowę nad łóżko,/
Rzuciła na nas oczyma,/
Głowa opada na łóżko,/
W twarzyczce bladość opłatka,/
Ręce stygną, a serduszko/
Bije z cicha, bije z rzadka./
Już stanęło... już jej nié ma!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>DZIECIĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Umarła! ach, jaka szkoda!/
Słuchając płakałem szczerze./
Czy to znajoma twoja, czy siostrzyczka młoda?/
Ale nie płacz, niechaj jej wieczny pokój świeci,/
Będziemy za nię co dzień mówili pacierze.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To jedna śmierć, moje dzieci;/
Miłość niespełnionaAle jest straszniejsza druga,/
Bo nie umarza od razu,/
Powolna, bolesna, długa:/
Śmierć ta dwie społem osoby ugodzi,/
Lecz moje tylko zabija nadzieje,/
Drugiej bynajmniej nie szkodzi./
Ona żyje, ona chodzi,/
Kilka drobnych łez wyleje,/
Potem w niej czucie rdzawieje,/
I została na kształt głazu./
Ach, dwie osoby uderza od razu!/
Lecz moje tylko zabiła nadzieje,/
A jej bynajmniej nie szkodzi!/
Kwitnie życiem, kwitnie zdrowiem./
Taką śmiercią umarła... kto? o nie... nie powiem!/
Gotycyzm, Trup, UpiórNieprawdaż, dzieci? straszniejsza daleko,/
Gdy trup z rozwartą, ot tak, powieką.</strofa></kwestia>
<kwestia><strofa>Jednak umarła!... Kiedy płaczę, ręce łamię,/
Zbiegli się ludzie dokoła,/
Wyciągają długie szyje,/
Jeden mówi, że ja kłamię,/
Drugi potrąca i woła:/
,,Patrz, szaleńcze, ona żyje!"</strofa>
do
<strofa>Nie wierz, choćby ci szyderce/
Po tysiąc razy mówili:/
Słuchaj, co mówi to serce:/
Nie masz, nie masz Maryli!</strofa>
po pauzie
<strofa>Grzech, SamobójstwoJeszcze rodzaj śmierci trzeci:/
Śmierć wieczna[28], jak Pismo mówi./
Biada, biada człowiekowi,/
Którego ta śmierć zabierze!/
Tą śmiercią może ja umrę[29], dzieci;/
Ciężkie, ciężkie moje grzechy!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Kondycja ludzka, Ksiądz, Sąd Ostateczny, PracaKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przeciwko światu i przeciwko sobie/
Cięższe twoje, niżeli przeciw Bogu, grzechy./
Człowiek nie jest stworzony na łzy i uśmiechy,/
Ale dla dobra bliźnich swoich, ludzi./
VanitasJakkolwiek w twardej Bóg doświadcza próbie,/
Zapomnij o swym proszku, zważ na ogrom świata./
Ta myśl wielka pomniejsze zapały przystudzi./
Sługa boży pracuje do późnego lata,/
Gnuśnik tylko zawczasu zamyka się w grobie[30],/
Nim go Pan trąbą straszliwą przebudzi.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
zdziwiony
<strofa>Księże! a to są czary? sztuka niepojęta!</strofa>
na stronie
<strofa>Musi posiadać czarodziejskie sztuki,/
Albo też nas podsłuchał i wszystko pamięta.</strofa>
do
<strofa>Wszak ja od niej słyszałem też same nauki!/
Cała rzecz słowo w słowo jak z ust jej wyjęta,/
Przy owym pożegnaniu, owego wieczora.</strofa>
z ironią
<strofa>Miłość tragiczna, NaukaWłaśnie, właśnie to była do kazania pora!/
Słyszałem od niej słówek pięknobrzmiących wiele:/
,,Ojczyzna i nauki, sława, przyjaciele!"/
Lecz teraz groch ten całkiem od ściany odpada,/
Ja sobie spokojnie drzemię./
Młodość, Kondycja ludzka, LosKiedyś duch mój przy wieszczym zapalał się rymie,/
Kiedyś budził mię ze snu tryumf Milcyjada.</strofa>
śpiewa
<strofa><wers_wciety typ="3">Młodości, ty nad poziomy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Wylatuj, a okiem słońca</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Ludzkości całe ogromy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Przeniknij z końca do końca![31]</wers_wciety></strofa>
<strofa>Już tchnienie jej rozwiało te kształty olbrzymie!/
Został się lekki cienik, mara blada,/
Drobniuchne źdźbła odłamki,/
Które lada motyl spasa,/
Które by ona mogła wciągnąć z odetchnieniem;/
A ona chce budować na tym proszku zamki!/
Zrobiwszy mnie komarem, chce zmienić w Atlasa[32]/
Dźwigającego nieba kamiennym ramieniem./
Na próżno! jedna tylko iskra jest w człowieku,/
Raz tylko w młodocianym zapala się wieku./
Czasem ją oddech Minerwy[33] roznieci,/
Wtenczas nad ciemne plemiona/
Powstaje mędrzec, i gwiazda Platona/
W długie wieki wieków świeci./
Iskrę tę jeśli duma rozżarzy w pochodnie,/
Wtenczas zagrzmi bohater, pnie się do szkarłatu[34]/
Przez wielkie cnoty i przez większe zbrodnie,/
I z pastuszego kija robi berło światu/
Albo skinieniem oka stare trony wali.</strofa>
po pauzie, z wolna
<strofa>Czasem tę iskrę oko niebianki zapali,/
Wtenczas trawi się w sobie, świeci sama sobie/
Jako lampa w rzymskim grobie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Ksiądz, Miłość, Nauka, Cnota, ZaświatyKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O nieszczęśliwy zapaleńcze młody!/
W żalach, które tak mocno zraniona pierś jąka,/
Że nie jesteś zbrodniarzem, odkrywam dowody;/
I że piękność, za którą twój się rozum błąka,/
Nie z samej tylko powabna urody./
Jak z zapałem kochałeś, tak naśladuj godnie/
Myślenia i uczucia niebieskiej istoty./
Zbrodniarz ją kochający wróciłby do cnoty,/
A ty niby cnotliwy, puszczasz się na zbrodnie!/
Jakakolwiek przeszkoda tutaj was rozdwoi:/
Idą ku sobie gwiazdy, choć je mgły zaciemią,/
Mgła zniknie, gwiazda z gwiazdą na wieki się spoi,/
Łańcuchy tu wiążące prysną razem z ziemią,/
A tam nad ziemią znowu poznają się swoi,/
I namiętność, choć zbytnią, Pan Bóg wam przebaczy.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Kochanek romantyczny, Szaleństwo, ZdradaPUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jako? ty wiesz o wszystkim? co to wszystko znaczy?</strofa>
udaje głos Księdza
<strofa>Jej serce równie święte, jak powabne lice!/
Łańcuch, który tu wiąże, nad ziemią opadnie!</strofa>
<strofa>Ty wiesz o wszystkim, ty nas podsłuchałeś zdradnie,/
Wyłudziłeś tajemnicę/
Ukrywaną w sercu na dnie,/
O której przyjaciele nie wiedzą najszczersi./
Bo jednę rękę na cyprysu drzewie,/
A drugą kładąc na piersi,/
Zaprzysięgliśmy milczeć, i nikt o tym nie wie.</strofa>
<strofa>Kochanek romantyczny, Portret, PrzyjaźńAle tak, przypominam... tak, jednego razu,/
Kiedy przez czarodziejski pędzla wynalazek/
Odkradzione jej wdzięki przeniosłem w obrazek,/
Przyjaciołom okazać chciałem cud obrazu./
Lecz to, co mnie unosi, ich nawet nie ruszy,/
Czułość dla nich zabawą, która nam potrzebą;/
Nie mają oka duszy, nie przejrzą do duszy!/
Zimnym cyrklem chcą mierzyć piękności zalety!/
Jak wilk lub jak astronom patrzają na niebo./
Inny jest wzrok pasterza, kochanka, poety.</strofa>
<strofa>Ach! ja tak ją na martwym ubóstwiam obrazku,/
Że nie śmiem licem skazić jej bezbronnych ustek,/
I gdy dobranoc daję przy księżyca blasku/
Albo jeśli w pokoju lampa jeszcze płonie,/
Nie śmiem rozkryć mych piersi, z szyi odpiąć chustek,/
Nim jej liskiem cyprysu oczu nie zasłonię./
A moi przyjaciele!... żałuję pośpiechu!.../
Jeden, gdy ubóstwienie w oku moim czyta,/
Ledwie zgryzioną wargą nie upuścił śmiechu,/
I rzekł ziewając: ,,At sobie kobieta!"/
StarośćDrugi przydał: ,,Jesteś dziecko!".../
Ach, ten to starzec z swoim przeklętym rozumem/
Pewnie wydał nas zdradziecko!</strofa>
coraz z większym pomieszaniem
<strofa>Opowiedział na rynku, przed dziećmi, przed tłumem;/
A ktoś z tych dziatek, albo z gawiedzi,/
Przyszedł i księdzu wyznał na spowiedzi...</strofa>
z największym obłąkaniem
<strofa>Możeś ty mnie podstępnie badał na spowiedzi?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I na cóż nam te zdrady, spowiedź i podstępy?/
Chociaż się dziwnym kłębkiem twoja żałość gmatwa,/
Lecz czyj wzrok na bieg czucia nie jest całkiem tępy./
Temu do wywikłania tajemnica łatwa.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prawda! Sen, Kochanek romantyczny, Miłość romantyczna, Tajemnica, Matka Boska, Pobożność, Miłość platonicznalecz to są ludzkiej własności narowy[35],/
Że, co dzień cały w sercu tkwi boleśnie,/
Na noc przechodzi do głowy:/
Wtenczas człowiek sam nie wie, co rozplecie we śnie./
Dawno, dawno!... raz miałem przypadek ten samy./
Po pierwszym z nią widzeniu wróciwszy do domu/
Poszedłem spać, ni słówka nie mówiąc nikomu./
Nazajutrz, gdy dzień dobry przyniosłem dla mamy:/
,,Co to jest, mówi do mnie, żeś taki pobożny?/
Modlisz się przez noc całą, wzdychasz nieustannie/
I litaniją mówisz o Najświętszej Pannie[36]"./
Zrozumiałem i na noc zamknąłem podwoje,/
Ale teraz nie mogę być równie ostrożny./
Nie mam domu; gdzie przyjdę, tam posłanie moje,/
A często przez sen gadam... Burzaw myślach jak na fali!/
Ustawna burza, zawieja,/
Błyśnie i zmierzchnie,/
Mnóstwo się zarysów skleja,/
W jakieś tworzydło ocali[37],/
I znowu pierzchnie./
Jeden tylko obrazek na zawsze wyryty,/
Czy rzucam się na piasek i patrzę w głąb ziemną,/
Błyszczy jak księżyc w wodzie odbity:/
Nie mogę dostać, lecz błyszczy przede mną;/
Czyli wzrokiem od ziemi strzelę na błękity,/
Za moim wzrokiem dokoła/
Płynie i postać anioła/
Aż na górne nieba szczyty./
Ptak, Oko, WzrokPotem jak orlik na żaglach pierza</strofa>
patrząc w górę
<strofa>Stanie w chmurze i z wysoka,/
Nim sam upadnie na zwierza,/
Już go zabił strzałą oka;/
Nie wzrusza się i z lekka w jednym miejscu chwieje,/
Jakby uplatany w sidło/
Albo do nieba przybity za skrzydło:/
Tak właśnie ona nade mną jaśnieje!</strofa>
śpiewa
<strofa><wers_wciety typ="2">Czyli słońce światu płonie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Czy noc wciąga szatę ciemną;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Jej wyglądam, za nią gonię,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Zawsze przy mnie, lecz nie ze mną!</wers_wciety></strofa>
<strofa>Otóż, gdy ona stanie przed mymi oczyma,/
A sam jestem na polu albo w gajów cieniu,/
Na próżno każę milczeć, język nie dotrzyma,/
Przemówię do niej słówko, nazwę po imieniu,/
A zły człowiek podsłucha./
Tak właśnie dziś rano/
Zdradliwie mię podsłuchano./
Ranek był... wraz opiszę./
Pamiętam dziś jeszcze,/
Na kilka godzin pierwej wylały się deszcze,/
W dolinach tuman na kształt prószącego śniegu,/
A na łąkach zaranna połyska się rosa,/
Gwiazdy w błękit tonęły po nocnym obiegu:/
Jedna tylko nade mną świeci gwiazdka wschodnia./
Którą wtenczas widziałem, którą widzę co dnia./
Tam przy altanie</strofa>
spostrzega się
<strofa><wers_cd>cha! cha! pobiegłem z ukosa...</wers_cd>/
To nie o tym poranku! ha! szał romansowy!/
Przeklęty zawrocie głowy!...</strofa>
po pauzie przypomina
<strofa>Był ranek; kiedy dumam, narzekam i jęczę,/
Deszcz lał jak z wiadra, tęgi wicher dmuchał,/
Utuliłem głowę w krzaczek...</strofa>
z łagodnym uśmiechem
<strofa>Ten ladaco mię podsłuchał.../
Lecz nie wiem, czy tylko jęki,/
Czy nawet imię podsłuchał;/
Bo bardzo blisko był krzaczek.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Serce, Zwierzęta, Ogień, MiłośćKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O biedny, biedny młodzieńcze!/
Co mówisz? kto cię podsłuchał?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
poważnie
<strofa>Kto? oto pewny robaczek maleńki,/
Który pełzał tuż przy głowie,/
Świętojański to robaczek./
Ach, jakie ludzkie stworzenie!/
Przypełznął do mnie i powie/
(Zapewne mię chciał pocieszyć):/
,,Biedny człowieku, po co to jęczenie?/
Ej, dosyć rozpaczą grzeszyć!/
Kto temu winien, że piękna dziewczyna,/
Żeś czuły? nie twoja wina./
Patrz, mówił dalej robaczek,/
Na iskrę, co ze mnie strzela/
I cały objaśnia krzaczek./
Zrazu szukałem w niej chluby,/
Teraz widzę, że będzie przyczyną mej zguby/
I zbawi nieprzyjaciela./
Iluż to braci moich złe jaszczurki spasły[38]!/
Kląłem więc ozdobę własną,/
Która na mnie śmierć sprowadza,/
Chcę, żeby te iskry zgasły;/
Ale cóż robić? nie moja w tym władza,/
I póki żyję, te iskry nie zgasną".</strofa>
po pauzie, pokazując na serce
<strofa>Tak, póki żyję, te iskry nie zgasną!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cud, Dziecko, ModlitwaA posłuchajcie... a jaki cud, jaki!/
Tato, słyszałeś o cudzie?</strofa></kwestia>
<kwestia><strofa>Czy można, żeby robaki/
Rozmawiały tak jak ludzie?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czemuż nie? chodź tu, malcze, pod kantorek,/
Nachyl się i przyłóż uszko;/
Tu biedna duszka prosi o troje paciorek[39]./
Aha, słyszysz, jak kołata?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>DZIECKO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak tak, tak tak, tata, tata./
A dalibógże kołata,/
Jak zegarek pod poduszką./
Co to jest? tata, tek, ta tek!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Duch, Skąpiec, Wierzenia Mały robaczek, kołatek,/
A niegdyś wielki lichwiarz!</strofa>
do kołatka
<strofa><wers_cd>Czego żądasz duszko?</wers_cd></strofa>
udaje głos
<strofa>,,Proszę o troje paciorek"./
A tuś mi, panie sknero! znałem się z tym dziadem,/
Był moim bliskim sąsiadem;/
Zakopawszy się do złota,/
Zawaliwszy chatę drągiem,/
Nie dbał, że w progu jęczy wdowa i sierota,/
Nikogo nie obdarzył chlebem ni szelągiem./
Za życia dusza jego przy pieniędzy worku/
Leżała na dnie w kantorku./
Za to i teraz po śmierci,/
Nim słuszną karę odbierze w piekle,/
Słyszycie, jak gryzie wściekle,/
Jak świdruje i jak wierci./
Przecież, jeśli łaska czyja,/
Mówcie trzy Zdrowaś Maryja.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
coraz mocniej pomieszany
<strofa>A co, słyszałeś pisk złego ducha?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przebóg, co się tobie plecie?</strofa>
ogląda się
<strofa>Nic nie ma, wszędzie noc głucha!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nadstaw tylko lepiej ucha.</strofa>
do
<strofa>Chodź tu, chodź tu, moje dziecię!/
Czy słyszałeś?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>DZIECIĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Prawda, tato,</wers_cd>/
Coś tam gada.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż ty na to?</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pójdźcie spać, dzieci, co się wam marzy,/
Nic ani szaśnie, cicho wokoło.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
do
<strofa>Nie dziw, głosu natury nie dosłyszą starzy!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mój bracie, weź wody w dłonie/
I zmyj trochę twoje czoło,/
Może ten zapał gwałtowny ochłonie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
bierze i myje, tymczasem zegar zaczyna bić, po kilku uderzeniach
<strofa>Czas Oto dziesiąta wybija</strofa></kwestia>
Kur pieje.
<kwestia><strofa>I kur pierwsze daje hasło;/
Czas ucieka, życie mija</strofa></kwestia>
Świeca jedna na stoliku gaśnie.
<kwestia><strofa>I pierwsze światło zagasło./
Jeszcze, jeszcze dwie godziny,</strofa>
zaczyna drżeć
<strofa>Jak mnie zimno!</strofa></kwestia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wiatr zimny świszcze przez szczeliny:</wers_cd>/
Jak tu zimno!</strofa>
idzie do pieca
<strofa><wers_cd>Gdzież jestem?</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W przyjaciela domu.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
przytomniej
<strofa>Pewnie cię nastraszyłem o niezwykłej porze,/
Do nieznanego miejsca, w dziwacznym ubiorze?/
Musiałem wiele gadać? ach, nie mów nikomu!/
Błądzenie, Miłość, Miłość romantyczna, Kochanek romantyczny, Życie jako wędrówkaJestem biedny podróżny, z dalekich stron jadę.</strofa>
ogląda się i przytomniej
<strofa>W młodości jeszcze, na środku gościńca,/
Napadł, odarł mię całkiem</strofa>
z uśmiechem
<strofa><wers_cd>skrzydlaty złoczyńca.</wers_cd>/
Nie mam sukien; co znajdę, to na siebie kładę.</strofa>
obrywa liście i szaty poprawia; z żalem
<strofa>Ach, odarł mię, odebrał wszystkie skarby świata;/
Została przy mnie jedna niewinności szata!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
który ciągle patrzał na świecę, do
<strofa>Uspokój się, dla Boga!</strofa>
do
<strofa><wers_cd>Kto to zgasił świecę?</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Cud, Ksiądz, Natura, Rozum, TajemnicaPUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Każdy cud chcesz tłumaczyć; biegaj do rozumu.../
Lecz natura, jak człowiek, ma swe tajemnice,/
Które nie tylko chowa przed oczyma tłumu,</strofa>
z zapałem
<strofa>Ale żadnemu księdzu i mędrcom nie wyzna!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Dom, Ksiądz, Ojciec, Nauczyciel, Syn, Syn marnotrawny, Uczeń, WspomnieniaKSIĄDZ</naglowek_osoba>
bierze za rękę
<strofa>Synu mój!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
poruszony i zdziwiony
<strofa><wers_cd>Synu! Głos ten jakby blaskiem gromu</wers_cd>/
Rozum mój z mroczącego wydobywa cienia!</strofa>
wpatruje się
<strofa>Tak, poznaję, gdzie jestem, w czyim jestem domu./
Tak, tyś mój drugi ojciec, to moja ojczyzna[40]!/
Poznaję luby domek! jak się wszystko zmienia!/
Dziatki urosły, ciebie przyprósza siwizna!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
pomieszany bierze świecę, wpatruje się
<strofa>Jak to? znasz mię? to on!... nie... tak..., nie, być nie może!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>PUSTELNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gustaw.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gustaw! ty Gustaw!</wers_cd></strofa>
ściska
<strofa><wers_cd>Gustaw! wielki Boże!</wers_cd>/
Uczeń mój! syn mój!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
ściska, patrząc na zegar
<strofa><wers_cd>Ojcze, jeszcze ściskać mogę!</wers_cd>/
Bo potem... wkrótce... zaraz pójdę w kraj daleki!/
Ach, i ty będziesz musiał wybrać się w tę drogę,/
Uściśniemy się wtenczas, ale już na wieki!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gustaw! skąd? kędyś? przebóg! tak długa wędrówka?/
Gdzieś ty bywał dotychczas, przyjacielu młody?/
Nie wiedzieć kędyś zniknął, jakbyś wpadł do wody,/
Litery nie napisać, nie nakazać słówka?/
Wszak to lat tyle... Gustaw! cóż się z tobą dzieje?/
Ty niegdyś w mojej szkole ozdoba młodzieży,/
Na tobie najpiękniejszem zakładał nadzieje;/
Czy można tak się zgubić? w jakiejże odzieży?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
z gniewem
<strofa>KsiążkaStarcze! a gdy ja zacznę oskarżać nawzajem,/
Przeklinać twe nauki, na sam widok zgrzytać?/
Ty mnie zabiłeś! --- ty mnie nauczyłeś czytać!/
W pięknych księgach i pięknym przyrodzeniu czytać!/
Ty dla mnie ziemię piekłem zrobiłeś</strofa>
z żalem i uśmiechem
<strofa><wers_cd>i rajem!</wers_cd></strofa>
mocniej i ze wzgardą
<strofa>A to jest tylko ziemia!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>SumienieKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co słyszę? o Chryste!</wers_cd>/
Ja ciebie chciałem zgubić? mam sumnienie czyste!/
Kochałem cię jak syna!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I dlatego właśnie</wers_cd>/
Daruję ci!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! o nic nie prosiłem Boga,</wers_cd>/
Jak abym cię raz jeszcze na życiu obaczył!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
uściska
<strofa>Uściśnijmy się jeszcze</strofa>
patrzy na świecę
<strofa><wers_cd>nim druga zagaśnie.</wers_cd>/
Pan Bóg do twojej prośby przychylić się raczył./
Lecz już późno,</strofa>
patrzy na zegar
<strofa><wers_cd>a długa do przebycia droga!</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chociam mocno ciekawy słyszeć twe przygody,/
Lecz teraz potrzebujesz spoczynku i wczasu.
Jutro...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>ObowiązekGUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dziękuję, przyjąć nie mogę gospody,</wers_cd>/
Bo już mi na zapłatę nie staje zapasu.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O! tak! przeklęci, którzy nic nie płacą!</wers_cd>/
Za wszystko trzeba płacić: lub wzajemną pracą,/
Albo wdzięcznym uczuciem, datkiem jednej łezki,/
Za którą znowu Ojciec odpłaci niebieski./
Ale ja, przebłądziwszy te kraje pamiątek,/
Gdzie tyle łez zabiera każdy znany kątek,/
I resztę uczuć, i łzy wylałem ostatnie,/
A nowych długów nie chcę zaciągać bezpłatnie.</strofa>
po pauzie
<strofa>Dom, Dwór, Dzieciństwo, Matka, RuinyNiedawno odwiedzałem dom nieboszczki matki,/
Ledwie go poznać mogłem! już ledwie ostatki!/
Kędy spojrzysz, --- rudera, pustka i zniszczenie!/
Z płotów koły, z posadzek wyjęto kamienie,/
Dziedziniec mech zarasta, piołun, ostu zioła,/
Jak na smętarzu w północ, milczenie dokoła!/
O, inny dawniej bywał przyjazd mój w te bramy;/
Po krótkim oddaleniu gdym wracał do mamy,/
Już mię dobre życzenia spotkały z daleka,/
Życzliwa domu czeladź aż za miastem czeka,/
Na rynek siostry, bracia wybiegają mali,/
,,Gustaw! Gustaw!" wołają, pojazd zatrzymali:/
Lecą nazad, gościńca wziąwszy po pierogu;/
Mama z błogosławieństwem czeka mię na progu,/
Wrzask współuczniów, przyjaciół, ledwo nie zagłuszy!.../
Teraz pustka, noc, cichość, ani żywej duszy!/
Pies, ŚmierćSłychać tylko psa hałas i coś na kształt stuku:/
Ach! tyż to, psie nasz wierny, nasz poczciwy Kruku!/
Stróżu i niegdyś całej kochanku rodziny,/
Z licznych sług i przyjaciół tyś został jedyny!/
Choć głodem przemorzony i skurczony laty,/
Pilnujesz wrót bez zamka i bez panów chaty./
Kruku mój! pójdź tu, Kruku! Bieży, staje, słucha,/
Skacze na piersi, wyje i pada bez ducha!.../
ZłodziejUjrzałem światło w oknach: wchodzę, cóż się dzieje?/
Z latarnią, z siekierami plądrują złodzieje,/
Burząc do reszty świętej przeszłości ostatki!/
W miejscu, gdzie stało niegdyś łoże mojej matki,/
Złodziej rąbał podłogę i odrywał cegły,/
Chwyciłem, zgniotłem, --- oczy na łeb mu wybiegły!/
Siadam na ziemi płacząc; w przedporannym mroku/
SługaKtoś nasuwa się, kijem podpierając kroku./
Kobieta w reszcie stroju, schorzała, wybladła,/
Bardziej do czyscowego podobna widziadła;/
Gdy obaczy straszliwą marę w pustym gmachu,/
Żegnając się i krzycząc słania się z przestrachu./
Nie bój się! Pan Bóg z nami! ktoś, moja kochana?/
Czego po domu pustym błąkasz się tak z rana?/
,,Jestem biedna uboga, ze łzami odpowie;/
W tym domu niegdyś moi mieszkali panowie;/
PrzemijanieDobrzy panowie, niech im wieczny pokój świeci!/
Ale Pan Bóg nie szczęścił dla nich i dla dzieci:/
Pomarli, dom ich pustką, upada i gnije,/
O paniczu nie słychać, pewnie już nie żyje"./
Krwią mnie serce zabiegło, wsparłem się u proga.../
VanitasAch! więc wszystko minęło?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Prócz duszy i Boga!</wers_cd>/
Wszystko minie na ziemi: szczęście i niedole.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzieciństwo, Nauka, Szkoła, ZabawaIleż znowu pamiątek w twoim domku, w szkole!/
Tum z dziećmi na dziedzińcu przesypywał piasek,/
Po gniazda ptasze w tamten biegaliśmy lasek,/
Kąpielą była rzeczka u okien ciekąca,/
Po błoniach z studentami graliśmy w zająca./
Tam do gaju chodziłem w wieczór lub przede dniem,/
By odwiedzić Homera, rozmówić się z Tassem[41]/
Albo oglądać Jana zwycięstwo pod Wiedniem[42]./
Wnet zwoływam spółuczniów, szykuję pod lasem;/
Tu krwawe z chmur pohańskich świecą się księżyce,/
Tam Niemców potrwożonych następują roty;/
Każę wodze ukrócić, w toku złożyć groty,/
Wpadam, a za mną szabel polskich błyskawice!/
Przerzadzają się chmury, wrzask o gwiazdy bije,/
Gradem lecą turbany i obcięte szyje,/
Janczarów[43] zgraja pierzchła lub do piasku wbita,/
Zrąbaną z koni jazdę rozniosły kopyta./
Aż pod wał trzebim drogę!... ten wzgórek był wałem./
Tam ona wyszła patrzeć na igraszkę dzieci,/
Tam, gdy ją przy chorągwi Proroka ujrzałem,/
Natychmiast umarł we mnie Godfred i Jan Trzeci./
Odtąd wszystkich spraw moich, chęci, myśli panią,/
Ach, odtąd dla niej tylko, o niej, przez nią, za nią!/
Miłość romantyczna, WspomnieniaJej pełne dotąd jeszcze wszystkie okolice:/
Tu po raz pierwszy boskie obaczyłem lice,/
Tu mnie pierwszej rozmowy uczciła wyrazem,/
Tutaj, na wzgórku, Russa[44] czytaliśmy razem;/
Altankę jej pod tymi uwiązałem chłody,/
Z tych lasów przynosiłem kwiateczki, jagody,/
Z tych zdrojów, stojąc przy mnie, wywabiała wędką/
Srebrnopiórego karpia, pstrąga z kraśną cętką;/
A dziś!...</strofa>
płacze
</kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>ŁzyPłacz; lecz niestety, boleść przypomnienia</wers_cd>/
Nas samych trawi, a nic wkoło nas nie zmienia!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzisiaj po latach tylu, po takiej przemianie,/
Na miejscach najszczęśliwszych, w najsmutniejszym stanie!/
Gdybyś wziął martwy kamień, z którym igra dziecię,/
I gdybyś z tym kamieniem obchodził po świecie,/
A potem, do Ojczyzny wróciwszy z daleka,/
Ten sam kamień, dla tegoż samego człowieka,/
Co nim kiedyś jak dziecko igrał przy piastunie,/
Dziś dla starca zmarłego dał pod głowę w trunie;/
Gdyby z tego kamienia gorzka łza nie ciekła,/
Księże, kamień bez sądu rzuć prosto do piekła!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O! łza ta nie jest gorzka, gdy w obecne troski/
Przypomnianego szczęścia miesza nektar boski;/
Czułość ją u ludzkości wylewa ołtarza./
Gorzką truciznę sączą tylko łzy zbrodniarza.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słuchaj, powiem coś jeszcze... Ogród, Rośliny, WspomnieniaByłem i w ogrodzie,/
Pod tęż porę, w jesieni, przy wieczornym chłodzie,/
Też same cieniowane chmurami niebiosa,/
Tenże bladawy księżyc i kroplista rosa,/
I tuman na kształt z lekka prószącego śniegu;/
I gwiazdy toną w błękit po nocnym obiegu,/
I taż sama nade mną świeci gwiazdka wschodnia,/
Którą wtenczas widziałem, którą widzę co dnia;/
W tychże miejscach toż samo uczucie paliło./
Wszystko było jak dawniej --- tylko jej nie było!/
Podchodzę ku altance, jakiś szmer u wniścia,/
To ona?... Nie! to wietrzyk zżółkłe strząsał liścia./
Miłość, PrzemijanieAltano! mego szczęścia kolebko i grobie,/
Tum poznał, tum pożegnał!... ach! com uczuł w tobie!/
To miejsce może wczora było jej siedzeniem,/
Ona wczora tym samym oddychała tchnieniem!/
Słucham, oglądam wkoło, próżno wzrok się błąka,/
Małegom tylko ujrzał nad sobą pająka,/
Z listka wisząc, u słabej kołysał się nici,/
Ja i on równie słabo do świata przybici!/
Oparłem się o drzewo, wtem na końcu ławki/
Widzę bukiety, trawkę, listek pośród trawki,/
Tenże sam listek, listka mojego połowa,</strofa>
dobywa listek
<strofa>Który mi przypomina ostatnie: bądź zdrowa!/
To mój dawny przyjaciel, czulem go powitał,/
Kobieta, Miłość, Miłość romantyczna, Przemijanie, PamięćDługo z nim rozmawiałem i o wszystkom pytał:/
Jak ona rano wstaje? czym się bawi z rana?/
Jaką piosnkę najczęściej gra u fortepiana?/
Do jakiego wybiega na przechadzkę zdroju?/
W jakim najczęściej lubi bawić się pokoju?/
Czy na moje wspomnienie rumieni się skromnie?/
Czy sama czasem nie chcąc nie wspomina o mnie?.../
Lecz co słyszę! o straszna ciekawości karo!</strofa>
ze złością uderza się w czoło
<strofa>Kobieta!...</strofa>
śpiewa
<strofa><wers_cd>Naprzód!...</wers_cd></strofa>
urywa i do
<strofa><wers_cd>ŚpiewDzieci! znacie piosnkę starą?</wers_cd></strofa>
śpiewa
<strofa><wers_wciety typ="3">Naprzód ciebie wspomina</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Co chwila, co godzina.</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>CHÓR DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="4">Jakże kocha dziewczyna,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Co chwilę przypomina.</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="3">Potem po razu co dnia,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">A potem co tygodnia.</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>CHÓR DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="4">Jakże czuła dziewczyna,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Co tydzień przypomina!</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="3">A potem co miesiąca</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Z początku albo z końca.</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>CHÓR DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="4">Jakże dobra dziewczyna,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Co miesiąc przypomina!</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="3">Biegną wody potoku,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Pamięć nie w naszej mocy:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Już tylko raz co roku,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Około Wielkiejnocy.</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>CHÓR DZIECI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="4">Jaka grzeczna dziewczyna,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Jeszcze co rok wspomina!</wers_wciety></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc</strofa>
pokazując listek
<strofa><wers_cd>ostatni przeszłości odrzuciła szczątek!</wers_cd>/
Więc już jej moich nosić nie wolno pamiątek!...:/
Wychodziłem z ogrodu, krok mię własny zdradza,/
Kochanek romantyczny, Rozpacz, Ślub, WeselePod pałac niewidoma ciągnęła mię władza./
Tysiąc ogniów północne rozpędza ciemnoty,/
Słychać wrzaski pojezdnych i karet tarkoty./
Już jestem blisko ściany, skradam się pomału,/
Wciskam oczy ciekawe w podwoje z kryształu,/
Wszystkie stoły nakryto, wszystkie drzwi przymknięto[45];/
Muzyka, śpiewy --- jakieś obchodzono święto!/
Toast!... słyszałem imię... ach, nie powiem czyje!/
Jakiś głos nieznajomy wykrzyknął: ,,Niech żyje!"/
,,Niech żyje!" z ust tysiąca zabrzmiały te słowa;/
Tak, niech żyje!... i z cicha przydałem: bądź zdrowa!/
Miłość tragiczna, ZazdrośćWtem (o, gdy mię wspomnienia same nie zabiją!)
Ksiądz wyrzekł drugie imię[46] i krzyknął: ,,Niech żyją!"</strofa>
wpatruje się jakby we drzwi
<strofa>Ktoś dziękuje z uśmiechem... znam głos... pewnie ona./
Nie wiem pewnie... nie mogę widzieć za zwierciadłem,/
Szaleństwo, ŚmierćWściekłość mię oślepiła, poparłem[47] ramiona,/
Chciałem szyby rozsadzić... i bez duszy padłem...</strofa>
po pauzie
<strofa>Myślałem, że bez duszy... tylko bez rozumu!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nieszczęsny! dobrowolnych szukałeś męczarni.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak trup samotny, obok weselnego tłumu,/
Leżałem na zroszonej gorzkim płaczem darni:/
Sprzeczność ostatnich w świecie pieszczot i męczarni!/
Przebudzony, ujrzałem krwawy promyk wschodu./
Czekam chwilę: już nigdzie blasku ani szumu./
Ach, ta chwila jak piorun, a jak wieczność długa!/
Na strasznym chyba sądzie taka będzie druga!</strofa>
po pauzie z wolna
<strofa>Wtem anioł śmierci wywiódł z rajskiego ogrodu[48]!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Bóg, Kochanek romantyczny, Miłość romantyczna, ZdradaKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I na cóż ból rozdrażniać w przygojonej ranie?/
Synu mój, jest to dawna, lecz słuszna przestroga,/
Że kiedy co się stało i już nie odstanie,/
Potrzeba w tym uznawać wolą Pana Boga.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
z żalem
<strofa>Własność, Kobieta, MężczyznaO nie! nas Bóg urządził ku wspólnemu życiu,/
Jednakowa nam gwiazda świeciła w powiciu,/
Równi, choć różnych zdarzeń wykształceni ciekiem,/
Postawą sobie bliscy, jednostajni wiekiem,/
Ten sam powab we wszystkim, toż samo niechcenie,/
Też same w myślach składnie i w czuciach płomienie./
Gdy nas wszędzie tożsamość łączy niedościgła,/
Bóg osnuł przyszłe węzły,</strofa>
z żalem największym
<strofa><wers_cd>a tyś je rozstrzygła[49]!</wers_cd></strofa>
mocniej, gniewny
<strofa>Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!/
Postaci twojej zazdroszczą anieli,/
A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!.../
Bogactwo, Pozycja społeczna, ZdradaPrzebóg! tak ciebie oślepiło złoto!/
I honorów świecąca bańka, wewnątrz pusta!/
Bodaj!... Niech, czego dotkniesz, przeleje się w złoto[50];/
Gdzie tylko zwrócisz serce i usta,/
Całuj, ściskaj zimne złoto!/
Ja, gdybym równie był panem wyboru,/
I najcudniejsza postać dziewicza,/
Jakiej Bóg dotąd nie pokazał wzoru,/
Piękniejsza niżli aniołów oblicza,/
Niżli sny moje, niżli poetów zmyślenia,/
Niżli ty nawet... oddam ją za ciebie,/
Za słodycz twego jednego spojrzenia!/
Ach, i gdyby w posagu/
Płynęło za nią wszystkie złoto Tagu[51],/
Gdyby królestwo w niebie,/
Oddałbym ją za ciebie!/
Najmniejszych względów nie zyska ode mnie,/
Gdyby za tyle piękności i złota/
Prosiła tylko, ażeby jej luby/
Poświęcił małą cząstkę żywota,/
Którą dla ciebie całkiem poświęca daremnie!/
Gdyby prosiła o rok, o pół roka,/
Gdyby jedna z nią pieszczota,/
Gdyby jedno mgnienie oka,/
Zemsta, WeseleNie chcę! nie! i na takie nie zezwolę śluby.</strofa>
surowo
<strofa>A ty sercem oziębłym, obojętną twarzą,/
Wyrzekłaś słowo mej zguby/
I zapaliłaś niecne ogniska,/
Którymi łańcuch wiążący nas pryska,/
Które się wiecznym piekłem między nami żarzą,/
Na moje wieczne męczarnie!/
Zabiłaś mię, zwodnico! Nieba cię ukarzą,/
Walka klasSam ja... nie puszczę bezkarnie,/
Idę, zadrżyjcie, odmieńce!</strofa>
dobywa sztylet i ze wściekłą ironią
<strofa>Błyskotkę niosę dla jasnych panów!/
Ot, tym wina utoczę na ślubne toasty.../
Morderstwo, Szatan, Wyrzuty sumieniaHa! wyrodku niewiasty!/
Śmiertelne ścisnę wokoło szyi twojej wieńce!/
Idę jak moję własność do piekła zagrabić, Idę!...</strofa>
wstrzymuje się i zamyśla
<strofa><wers_cd>O nie! nie... nie... żeby ją zabić,</wers_cd>/
Trzeba być trochę więcej niż pierwszym z szatanów!/
Precz to żelazo!</strofa>
chowa
<strofa><wers_cd>Sumienieniech ją własna pamięć goni,</wers_cd></strofa></kwestia>
<kwestia><strofa>Niech ją sumienia sztylety ranią!/
Pójdę, lecz pójdę bez broni,/
Oko, WzrokPójdę tylko spojrzeć na nią./
W salach, gdzie te od złota świecące pijaki/
Przy godowym huczą stole!/
Ja w tej rozdartej sukni, z tym liściem na czole,/
Wnijdę i stanę przy stole.../
Zdziwiona zgraja od stołu powstała,/
Przepijają do mnie zdrowiem,/
Proszą mię siedzieć: ja stoję jak skała,/
Ani słowa nie odpowiem./
Plączą się skoczne kręgi przy śpiewach i brzęku,/
Prosi mię w taniec drużba godowa,/
A ja z ręką na piersiach, z listkiem w drugim ręku,/
Nie odpowiem ani słowa! wtem ona z swoim anielskim urokiem,/
,,Gościu mój, rzecze, pozwól! niech się dowiem,/
Skąd przychodzisz, kto jesteś?" --- Ja nic nie odpowiem;/
Tylko na nią cisnę okiem,/
Trucizna, WążHa! okiem! okiem jadowitej żmije,/
Całe piekło z mych piersi przywołam do oka;/
Niech będzie ślepą, martwą jak opoka,/
Na wskroś okiem przebiję!/
Wgryzę się jak piekielny dym pod jej powieki/
I w głowie utkwię na wieki,/
Będę jej myśli czyste przez cały dzień brudził/
I w nocy ją ze snu budził.</strofa>
powolniej, z czułością
<strofa>Kochanek romantyczny, Miłość platonicznaA ona tak jest czuła, tak łacno dotkliwa[52],/
Jako na trawce wiosenne puchy,/
Które lada zefiru zwiewają podmuchy/
I lada rosa obrywa./
Każde wzruszenie moje natychmiast ją wzruszy,/
Każdy przyostry wyraz zadraśnie;/
Od cienia smutku mego jej wesołość gaśnie:/
Dusza, Miłość romantyczna, SerceTak znaliśmy nawzajem czucia wspólnej duszy,/
Co jedno pomyśliło, już drugie odgadło./
Całą istnością połączeni ścisło,/
LustroSpojrzawszy tylko na twarzy zwierciadło,/
Serce nasze jak w czystym widzieliśmy stoku./
Jakie tylko uczucie na mych oczach błysło,/
Natychmiast lotem promyka/
Aż do jej serca przenika,/
I na powrót błyszczy w oku./
Ach tak! tak ją kochałem! pójdęż teraz trwożyć/
I na kochanka larwę[53] potępieńca włożyć?/
Po co? czego chcę od niej? o zazdrości podła!/
I jakież są jej grzechy?/
Czyli mię słówkiem dwuznacznym podwiodła?/
Czy wabiącymi łowiła uśmiechy/
Albo kłamliwe układała lice?/
I gdzież są jej przysięgi, jakie obietnice?/
Miałemże od niej choć przez sen nadzieję?/
TruciznaNie! nie! sam urojone żywiłem mamidła,/
Sam przyprawiłem jady, od których szaleję!/
Po cóż ta wściekłość? jakie do niej prawa?/
Co za moją wzgardzoną przemawia osobą?/
Gdzie wielkie cnoty? świetne czyny? sława?/
Nic, nic! ach, jednę miłość mam za sobą!/
Znam to; nigdym śmiałymi nie zgrzeszył zapędy,/
Nie prosiłem, ażeby była mnie wzajemną:/
Prosiłem tylko o maleńkie względy,/
Tylko żeby była ze mną,/
Choćby jak krewna z krewnym, jak siostrzyczka z bratem,/
Bóg świadkiem, przestałbym na tem./
Gdybym mówił: widzę ją, widziałem ją wczora, jutro widzieć będę;/
Z nią z rana, w dzień koło niej, koło niej z wieczora,/
Oddam pierwszy dzień dobry, u stołu z nią siędę ---/
Ach, jak byłbym szczęśliwy!</strofa>
po pauzie
<strofa><wers_cd>Zapędzam się marnie.</wers_cd>/
Ty pod zazdrosnych oczu, chytrych żądeł strażą!/
Ani obaczyć nie wolno bezkarnie./
Pożegnać, porzucić każą... Umrzeć!...</strofa>
z żalem
<strofa><wers_cd>SamotnikKamienni ludzie! wy nie wiecie,</wers_cd>/
Jak ciężka śmierć pustelnika!/
Konając patrzy na świat, sam jeden na świecie!/
Dłoń mu przychylna powiek nie zamyka!/
Żałobne grono łoża nie otoczy,/
Nikt nie pójdzie za trumną do wieczności domu,/
Garsteczki piasku nie rzuci na oczy,/
Zapłakać nie masz komu!/
Miłość romantyczna, ŻałobaO, gdybym mógł choć przez sen pokazać się tobie,/
Gdybyś na mojej pamiątkę męki/
Jeden przynajmniej dzionek chodziła w żałobie,/
Przypięła jednę czarną wstążkę do sukienki!.../
ŁzyMoże spojrzysz ukradkiem... i łezka boleści.../
I pomyślisz westchnąwszy: ach, on mię tak kochał!</strofa>
z dziką ironią
<strofa>Stój, stój, żałosne pisklę!.. precz, wrzasku niewieści!/
Będęż, jak dziecko szczęścia, umierając szlochał?/
Wszystko mi, wszystko niebiosa wydarły,/
Lecz reszty dumy nie mogą odebrać!/
Żywy, o nic przed nikim nie umiałem żebrać,/
Żebrać litości nie będę umarły!</strofa>
z determinacją
<strofa>Miłość romantyczna, Kochanek romantyczny, PamięćRób, co chcesz, jesteś woli swojej panią,/
Zapomnij... ja zapomnę!</strofa>
pomieszany
<strofa><wers_cd>wszak już zapomniałem?</wers_cd></strofa>
zamyślony
<strofa>Jej rysy... coraz ciemniej... tak, już się zatarły!/
Samobójstwo, RozpaczJuż ogarniony wieczności otchłanią/
Doczesnym pogardzam szałem...</strofa>
pauza
<strofa>Ach, wzdycham! czegóż wzdycham? ha! westchnąłem za nią,/
Nie! nie mogę zapomnieć o niej i umarły./
ŁzyWszakże ją widzę, wszak tu, o, tu stoi!/
Płacze nade mną... jaka łezka szczera!</strofa>
z żalem
<strofa>Płacz, moja luba, twój Gustaw umiera!</strofa>
z determinacją
<strofa>No, dalej, śmiało, Gustawie!</strofa>
podnosi sztylet
z żalem
<strofa>Nie bój się, luba, on się nic nie boi!/
Czego żałujesz, on nic z sobą nie zabiera!/
Tak! wszystko! wszystko tobie zostawię,/
Zostawię życie, i świat, i rozkosze,</strofa>
z wściekłością
<strofa>I twego[54]!... wszystko... o nic... ani łzy nie proszę!</strofa>
do
<strofa>Słuchaj ty... jeśli [cię] kiedy obaczy...</strofa>
z wzmagającą się gwałtownością
<strofa>Pewna nadludzka dziewica... kobiéta,/
I jeśli ciebie zapyta,/
Z czego umarłem? nie mów, że z rozpaczy;/
Powiedz, że byłem zawsze rumiany, wesoły,/
Żem ani wspomniał nigdy o kochance,/
Że sobie grałem w karty, piłem z przyjacioły.../
Że ta pijatyka... tańce mi się w tańcu... ot</strofa>
uderza nogą
<strofa><wers_cd>skręciła noga.</wers_cd>/
Z tego umarłem...</strofa>
przebija się
</kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jezus, Maria! bój się Boga!</wers_cd></strofa>
chwyta za rękę,
<naglowek_osoba>Czas GUSTAW</naglowek_osoba>
pasując się ze śmiercią, patrzy na zegar
<strofa>Łańcuch szeleści... Jednasta wybija!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gustawie!</strofa></kwestia>
Kur pieje drugi raz.
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To drugie hasło!</wers_cd>/
Czas ucieka, życie mija!</strofa></kwestia>
Zegar kończy bić, świeca druga gaśnie.
<kwestia><strofa>I drugie światło zagasło!/
Koniec boleści!...</strofa>
dobywa sztylet i chowa
</kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ratujcie, przebóg, może jaka rada!/
Szaleniec, SzaleństwoAch, już, już kona, wbił do rękojeści,/
Padł ofiarą szaleństwa!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
z zimnym uśmiechem
<strofa><wers_cd>Przecież nie upada!</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
chwyta za rękę
<strofa>O zbrodnio! Boże, odpuść... Gustawie! Gustawie!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Czas, Nauka, ZbrodniaGUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zbrodnia taka nie może popełniać się co dzień,/
Daj pokój próżnej obawie;/
Stało się --- osądzono --- tylko dla nauki/
Scenę boleści powtórzył zbrodzień.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to? co to jest?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czary, omamienie, sztuki.</wers_cd></strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach! włosy mi się jeżą; drżą pode mną nogi,/
W imię Ojca i Syna! co to wszystko znaczy?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
patrząc na zegar
<strofa>Wybiło dwie godziny: miłości, rozpaczy,/
A teraz następuje godzina przestrogi.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
chce go sadzić
<strofa>Usiądź, połóż się, oddaj zabójcze narzędzie,/
Pozwól rany opatrzyć ---</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Daję tobie słowo,</wers_cd>/
Że aż do dnia sądnego sztylet w pochwach będzie./
O ranach próżna troska, wszak wyglądam zdrowo?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak Bóg na niebie, nie wiem, co to...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Skutki szału,</wers_cd>/
Albo może kuglarstwo? --- Cierpienie, Oko, Wyrzuty sumieniaSą kosztowne bronie,/
Których ostrze przenika i aż w duszy tonie;/
Przecież widomie nie uszkodzą ciału./
Taką bronią po dwakroć zostałem przebity...</strofa>
po pauzie z uśmiechem
<strofa>Taką bronią za życia są oczy kobiéty,</strofa>
ponuro
<strofa>A po śmierci grzesznika cierpiącego skrucha!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W imię Ojca i Syna i Świętego Ducha!/
TrupCzego stoisz jak martwy? zaglądasz na stronę?/
Ach, oczy!... przebóg, jakby bielmem powleczone!/
Puls ustał... ręce twoje zimne jak żelazo!/
Co to wszystko ma znaczyć?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O tym inną razą!</wers_cd>/
Słuchaj, jakie mię na świat zamiary przywiodły./
Kiedy wchodząc do ciebie stanąłem u progu,/
Pamiętam, że z dziatkami odprawiałeś modły,/
Któreś za dusze zmarłe ofiarował Bogu.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
chwyta krucyfiks
<strofa>Prawda, zaraz dokończym...</strofa>
ciągnie
<naglowek_osoba>Ksiądz, Wierzenia GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>No, przyznaj się szczerze,</wers_cd>/
Czy wierzysz w piekło, w czyściec?...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>UrzędnikKSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja we wszystko wierzę,</wers_cd>/
Cokolwiek w Piśmie Świętym Chrystus nam ogłasza/
I w co zaleca wierzyć Kościół, matka nasza.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I w co twoje pobożne wierzyły pradziady?/
ZabobonyAch, najpiękniejsze święto, bo święto pamiątek,/
Za cóż zniosłeś dotychczas obchodzone Dziady?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ta uroczystość ciągnie z pogaństwa początek;/
Kościół mnie rozkazuje i nadaje władzę/
Oświecać lud, wytępiać reszty zabobonu.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
pokazując na ziemię
<strofa>Zaświaty, ŻałobaJednak proszę przeze mnie, i ja szczerze radzę,/
Przywrócić nam Dziady. Tam, u Wszechmocnego tronu,/
Kędy nasz żywot ścisłe odważają szale,/
Tam większym jest ciężarem łza jednego sługi,/
Którą szczerze wyleje nad tobą u zgonu,/
Niż kłamliwe po drukach rozgłaszane żale,/
Płatny orszak i kirem powleczone cugi./
Jeśli, żałując śmierci dobrego dziedzica,/
Lud zakupioną świecę stawia mu na grobie,/
W cieniach wieczności jaśniej błyszczy się ta świéca/
Niż tysiąc lamp w niechętnej palonych żałobie./
Jeśli przyniesie miodu plastr i skromne mleko/
I garścią mąki grobowiec posypie:/
Lepiej posili duszę, o! lepiej daleko,/
Niż krewni modnym balem wydanym na stypie.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ani słowa. ZabobonyLecz Dziady, te północne schadzki/
Po cerkwiach, pustkach lub zimnych pieczarach,/
Pełen guślarstwa obrzęd świętokradzki,/
Pospólstwo nasze w grubej utwierdza ciemnocie;/
Stąd dziwaczne powieści, zabobonów krocie/
O nocnych duchach, upiorach i czarach.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>Duch, Rozum, Obraz świata, Trup, MaszynaGUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc żadnych nie ma duchów?</strofa>
z ironią
<strofa><wers_cd>Świat ten jest bez duszy?</wers_cd>/
Żyje, lecz żyje tylko jak kościotrup nagi,/
Który lekarz tajemną sprężyną rozruszy;/
Albo jest to coś na kształt wielkiego zegaru,/
Który obiega popędem ciężaru?</strofa>
z uśmiechem
<strofa>Tylko nie wiecie, kto zawiesił wagi!/
O kołach, o sprężynach rozum was naucza;/
Lecz nie widzicie ręki i klucza!/
Gdyby z twych oczu ziemskie odpadło nakrycie,/
Obaczyłbyś niejedno wkoło siebie życie,/
Umarłą bryłę świata pędzące do ruchu.</strofa>
do
<strofa>Cud, Dziecko, Duch, Ksiądz, Pobożność, Rozum, Strach Dzieci, chodźcie pod kantorek.</strofa>
do kantorka
<strofa>Czego potrzebujesz, duchu?</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GŁOS Z KANTORKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Proszę o troje paciorek.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
przerażony
<strofa>W imię Ojca... niech biega... Altarystę[55] zbudzi,/
Słowo stało się ciałem!... zawołajcie ludzi!...</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>BógWstydź się, wstydź się, mój ojcze, gdzie rozum? gdzie wiara?/
Krzyż jest mocniejszy niżli wszyscy ludzie twoi,/
A kto się Boga boi, ten się nic nie boi.</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>KSIĄDZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mów, czego potrzebujesz... ach, to upiór! mara!</strofa></kwestia>
<naglowek_osoba>GUSTAW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja! nic nie potrzebuję, jest potrzebnych[56] tylu!</strofa>
łowi koło świecy motyla
<strofa>Sprawiedliwość, Wierzenia, Zwierzęta, ZaświatyA tuś mi, panie motylu!</strofa>
do
<strofa>Ten migający wkoło oćmy[57] rój skrzydlaty/
Za życia gasił każdy promyczek oświaty,/
Za to po strasznym sądzie ciemność ich zagarnie;/
Tymczasem z potępioną błąkając się duszą,/
Chociaż nie lubią światła, w światło lecieć muszą,/
To są dla ciemnych duchów najsroższe męczarnie!/
Kara, Pan, WładzaPatrzaj, ów motyl, strojny barwionymi szaty,/
Był jakiś królik[58] albo pan bogaty,/
I wielkim skrzydeł roztworem/
Zaciemiał miasta, powiaty./
UrzędnikTen drugi, mniejszy, czarny i pękaty,/
Był książek głupim cenzorem/
I przelatując sztuk nadobne kwiaty,/
Oczerniał każdą piękność, którą tylko zoczył,/
Każdą słodkość zatrutym wysysał ozorem/
Albo przebijał do ziemi środka,/
I nauk ziarno z samego zarodka/
Gadziny zębem roztoczył.../
PochlebstwoCi znowu, w licznym snujący się gwarze,/
Są dumnych pochlebnisie, czernideł pisarze./
Na jakie pan ich gniewał się zagony,/
Tam przeklęta chmura leci,/
I czy ledwie wschodzące, czy dojrzałe plony/
Jako sarańcza[59]wybija./
Za tych wszystkich, moje dzieci,/
Nie warto zmówić i Zdrowaś Maryja./
Marzenie, UczeńSą inne, słuszniej godne litości istoty,/
A między nimi twoi przyjaciele, ucznie,/
Których ty wyobraźnią w górne pchnąłeś loty,/
Których wrodzony ogień podniecałeś sztucznie./
Jaką, żyjąc, pokutę mieli za swe winy,/
Oznajmiłem, wieczności przestąpiwszy progi:/
Życie moje ścisnąłem w krótkie trzy godziny/
I znowu wycierpiałem dla twojej przestrogi./
Im więc nieś ulgę prośbą i mszalną ofiarą;/
Kochanek romantyczny, Miłość romantycznaDla mnie oprócz wspomnienia nic więcej nie proszę./
Za grzech mój życie było dostateczną karą,/
A dziś, nie wiem, nagrodę czy pokutę znoszę./
Bo kto na ziemi rajskie doznawał pieszczoty,/
Kto znalazł drugą swojej połowę istoty,/
Kto nad świeckiego życia wylatując krańce,/
Duszą i sercem gubi się w kochance,/
<wers_akap>Jej tylko myślą myśli, jej oddycha tchnieniem,</wers_akap>/
Ten i po śmierci również własną bytność traci,/
I przyczepiony do lubej postaci,/
Jej tylko staje się cieniem./
Jeśli, żyjąc, świętemu był uległy panu,/
Niebieską z nim chwałę dzieli;/
Albo ze złym do wiecznej strącony topieli,/
Jest bolesnego wspólnikiem stanu./
Na szczęście Bóg mię zrobił poddanym anioła,/
Dla niej i dla mnie przyszłość śmieje się wesoła./
Tymczasem, jak cień błądząc przy kochanych wdziękach,/
Bywam albo w niebiosach, albo w piekła mękach./
Gdy ona wspomni, westchnie i łezkę wyleje,/
Zbliżam się do usteczek, biały włos rozwieję,/
Zmieszam się z odetchnieniem i przeniknę ciebie,/
I jestem w niebie!/
Lecz kiedy!... oh, czujecie, wy, coście kochali!/
Jakim zawiść ogniem pali!.../
Długo jeszcze po świecie błąkać się potrzeba,/
Aż ją Bóg w swoje objęcie powoła;/
Natenczas śladem lubego anioła/
I cień mój błędny wkradnie się do nieba.</strofa></kwestia>
Zegar zaczyna bić.
śpiewa
<strofa><wers_wciety>Bo słuchajcie i zważcie u siebie,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Że według bożego rozkazu:</wers_wciety>/
<wers_wciety>Kto za życia choć raz był w niebie,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Ten po śmierci nie trafi od razu.</wers_wciety></strofa></kwestia>
Zegar kończy bić, kur pieje, lampa przed obrazem gaśnie,
<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety>Bo słuchajmy i zważmy u siebie,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Że według bożego rozkazu:</wers_wciety>/
<wers_wciety>Kto za życia choć raz był w niebie,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Ten po śmierci nie trafi od razu.</wers_wciety></strofa></kwestia>
</dramat_wierszowany_l></utwor>
Przypisy
- ,,Podniosłem wszystkie zmurszałe całuny leżące w trumnach; oddaliłem wzniosłą pociechę rezygnacji, jedynie po to, by sobie wciąż mówić: --- Ach, przecież to tak nie było! Tysiąc radości zrzucono na zawsze w doły grobowe, a ty stoisz tu sam i przeliczasz je. Nienasycony! nienasycony! nie otwieraj całkowicie podartej księgi przeszłości!... Czyż nie dość jeszcze jesteś smutny?" --- cytat z: Jean Paul (Jean Paul Friedrich Richter) <tytul_dziela>Biographische Belustigungen unter der Gehirnschale einer Riesin. Eine Geistergeschichte</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Rozrywki biograficzne pod czaszką olbrzymki. Opowieść o duchach</tytul_dziela>).
- <slowo_obce>Dzień dzisiejszy</slowo_obce> --- Zaduszki.
- <slowo_obce>nie bierz tata</slowo_obce> --- jesteśmy w mieszkaniu księdza grecko--katolickiego; w w. 357 UNIQ768af8ca7bf95a72-uwaga-000002C9-QINUmowa o jego zmarłej małżonce.
- <slowo_obce>nierano</slowo_obce> --- późno.
- <slowo_obce>miano</slowo_obce> --- imię.
- <slowo_obce>do tegoż kraju</slowo_obce> --- do tego samego, tzn. pośmiertnego.
- Pieśń gminna.
- Z Szyllera. --- Swobodna przeróbka ostatniej zwrotki z wiersza Fryderyka Schillera <tytul_dziela>Der Jungling am Bache</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Młodzieniec nad potokiem</tytul_dziela>).
- <slowo_obce>jeszcze rano</slowo_obce> --- jeszcze wcześnie. Porę akcji oznaczono niżej w w. 141UNIQ768af8ca7bf95a72-uwaga-000002CA-QINU: Pustelnik wszedł do Księdza tuż przed godz. 9 wieczór. Według prof. Pigonia związek chronologiczny miedzy cz. II a IV nie występuje dość jasno: w cz. II Widmo zjawia się na obrzędzie, kiedy już ,,przeszła północ" (w. 515)UNIQ768af8ca7bf95a72-uwaga-000002CB-QINU, w cz. IV Pustelnik znika z plebanii właśnie o północy. Wynikałoby stąd, że akcja cz. IV rozgrywa się albo tego samego dnia, lecz wcześniej niż akcja cz. II, albo też nie tego samego roku.
- <slowo_obce>gotówem</slowo_obce> --- jestem gotów.
- <slowo_obce>kitajka</slowo_obce> --- rodzaj materii jedwabnej (pierwotnie chińskiej, skąd nazwa od <slowo_obce>Kitaj</slowo_obce> --- Chiny), tafta.
- <slowo_obce>po smutkach wesele</slowo_obce> --- w myśl starożytnego przysłowia: <slowo_obce>post nubila Phoebus</slowo_obce> --- po chmurach słońce.
- <slowo_obce>nudno</slowo_obce> --- w znaczeniu prowinc: przykro, smutno.
- Z pieśni gminnej.
- <slowo_obce>żywot Heloizy</slowo_obce> --- chodzi o poczytny wówczas romans J. J. Rousseau <tytul_dziela>Nowa Heloiza</tytul_dziela>.
- <slowo_obce>ogień i łzy Wertera</slowo_obce> --- powieść J. W. Goethego <tytul_dziela>Cierpienia młodego Wertera</tytul_dziela> przedstawiała nieszczęśliwą miłość bohatera, zakończoną samobójstwem.
- Z Getego.
- Wzmianka nieścisła; jest to swobodny przekład wiersza nie Goethego, lecz K. E. Heitzensteina, a tylko na temat poddany przez utwór Goethego: <tytul_dziela>Lotte bei Werthers Grabe</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Lotta u grobu Wertera</tytul_dziela>). Pieśń ta była bardzo rozpowszechniona w Niemczech.
- <slowo_obce>rozdejmijcie</slowo_obce> --- rozewrzyjcie, roztwórzcie.
- <slowo_obce>trzy świece</slowo_obce> --- według wyobrażeń ludowych trzy światła miały własność przyciągania zjaw duchowych. --- Te trzy światła będą gasnąć po kolei same przez się co godzina (w. 709, 1126, wskazówka po w. 1281)UNIQ768af8ca7bf95a72-uwaga-000002CC-QINU, zamykając trzy stopnie wyznań Gustawa. Tajemnicze ich gaśnięcie ma podkreślać nadprzyrodzony charakter zjawiska Pustelnika. Według wskazówki inscenizacyjnej przed tekstem, palą się dwie świece na stole i lampka przed obrazem, a zatem trzy światła.
- <slowo_obce>zagniewane... niebiosa</slowo_obce> --- aluzja do śmierci samobójczej Pustelnika.
- <slowo_obce>lawy</slowo_obce> --- tutaj: masy ciemności.
- <slowo_obce>gwiazdka wschodnia</slowo_obce> --- jest ona niejako przewodniczką miłosnej opowieści Gustawa; chodzi o Wenus, która widoczna bywa najlepiej tuż przed wschodem słońca (i dlatego nazywana była Jutrzenką), ale też tuż po zachodzie słońca, w przeciwnej, zachodniej części nieba (i z tego powodu nazywano ją też Gwiazdą Zachodnią, gr. Hespero); przez romantycznego kochanka planeta Wenus zostaje utożsamiona z boginią miłości w mit. rzym., od której bierze ona swą nazwę.
- <slowo_obce>snadno</slowo_obce> --- łatwo.
- Szyllera
- Jest to przekład wiersza F. Schillera.
- <slowo_obce>ulica</slowo_obce> --- tu: aleja parkowa.
- <slowo_obce>śmierć wieczna</slowo_obce> --- potępienie.
- <slowo_obce>tą śmiercią może ja umrę</slowo_obce> --- według odtwarzanych tu wierzeń, duch błądzący nie wiedział, jaki nań padnie ostateczny wyrok losu.
- <slowo_obce>zawczasu zamyka się w grobie</slowo_obce> --- popełnia samobójstwo.
- <slowo_obce>Młodości... Przeniknij z końca do końca!</slowo_obce> [w. 494--7]UNIQ768af8ca7bf95a72-uwaga-000002CD-QINU --- czterowiersz wyjęty z <tytul_dziela>Ody do młodości</tytul_dziela>, która z powodów cenzuralnych nie została ogłoszona w tomiku <tytul_dziela>Poezyj</tytul_dziela> z r. 1882.
- Atlas --- postać z mit. gr., tytan skazany przez Zeusa na dźwiganie sklepienia nieba w płn--zach. Afryce.
- Minerwa --- w mit. rzym. bogini mądrości (oraz wojny i pokoju); odpowiednik greckiej Ateny, córki Zeusa, zrodzonej z jego głowy.
- <slowo_obce>do szkarłatu</slowo_obce> --- tj. do władzy, szata szkarłatna (purpurowa) była symbolem władców.
- <slowo_obce>ludzkiej własności narowy</slowo_obce> --- właściwości (lub: wady) natury ludzkiej.
- <slowo_obce>litaniją mówisz o Najświętszej Pannie</slowo_obce> --- Matka słyszała z ust śpiącego imię ukochanej: Maria, i zrozumiała je inaczej.
- <slowo_obce>w jakieś tworzydło ocali</slowo_obce> --- scali się w jakiś twór, utworzy jakąś postać.
- <slowo_obce>spasły</slowo_obce> --- zjadły.
- <slowo_obce>troje paciorek</slowo_obce> --- trzy pacierze.
- <slowo_obce>ojczyzna</slowo_obce> --- tu w znaczeniu pierwotnym: ojcowizna.
- Tasso --- chodzi o włoskiego poetę, Torquato Tasso (1544--1595), autora niezwykle popularnego w czasach romantyzmu poematu heroicznego <tytul_dziela>Jerozolima wyzwolona</tytul_dziela> (1575), którego głównym bohaterem był wspomniany tu poniżej Goffred; poemat opisuje walki chrześcijan z muzułmanami podczas pierwszej krucjaty.
- <slowo_obce>Jana zwycięstwo...</slowo_obce> --- chodzi o zwycięstwo króla polskiego Jana III Sobieskiego nad wojskami tureckimi pod Wiedniem (tzw. wiktoria wiedeńska, 1683).
- <slowo_obce>Janczarzy</slowo_obce> --- doborowe oddziały piechoty tureckiej.
- <slowo_obce>Russa</slowo_obce> --- mocno zniekształcone przez spolszczenie pisowni i fleksji nazwisko Jean-Jacquesa Rousseau (1712--1778), szwajcarskiego pisarza, filozofa i pedagoga, autora wspomnianej tu wcześniej powieści epistolarnej <tytul_dziela>Nowa Heloiza</tytul_dziela>; swoją twórczością wpisującą się w nurt sentymentalizmu oraz krytyką oświeceniowego racjonalizmu i ateizmu, zapowiadał epokę romantyczną.
- <slowo_obce>drzwi przemknięto</slowo_obce> --- przemknąć, w znaczeniu prowinc., stałym u Mickiewicza: uchylić.
- <slowo_obce>drugie imię</slowo_obce> --- była to zatem uczta weselna, drugi toast na cześć pana młodego.
- <slowo_obce>poparłem</slowo_obce> --- popchnąłem, wytężyłem.
- <slowo_obce>anioł śmierci wywiódł...</slowo_obce> --- wówczas to Gustaw--samobójca targnął się na swoje życie.
- <slowo_obce>rozstrzygła</slowo_obce> --- rozcięła (od: strzyc, czyli ciąć).
- <slowo_obce>niech, czego dotkniesz, przeleje się w złoto</slowo_obce> --- według mit. gr. taką klątwą ukarali bogowie króla Midasa za nadmierną chciwość.
- Tag --- rzeka w Hiszpanii; w jej piasku w starożytności znajdowano ziarenka złota.
- <slowo_obce>dotkliwa</slowo_obce> --- wrażliwa, silnie odczuwająca.
- <slowo_obce>larwa</slowo_obce> --- maska; postać o wyglądzie odrażającym.
- <slowo_obce>twego...</slowo_obce> --- domyślne: męża.
- <slowo_obce>altarysta</slowo_obce> --- ksiądz utrzymujący się z fundacji przywiązanej do jakiegoś ołtarza, później także: sługa kościelny, zakrystianin.
- <slowo_obce>potrzebnych</slowo_obce> --- potrzebujących.
- <slowo_obce>oćma</slowo_obce> --- tu: ciemności.
- <slowo_obce>królik</slowo_obce> --- zdr. król.
- <slowo_obce>sarańcza</slowo_obce> --- szarańcza.

